Dwa razy do tej samej wody nigdy nie wejdziesz tak zawsze mówili moi rodzice. Po udanym pobycie Młodego u taty w lipcu zdecydowałam że skoro syn chce jeszcze pojechać to dlaczego nie, tata też był zadowolony.
Zapomniałam że ludzie się nie zmieniają tylko potrafią grać. Znowu byłam naiwna jak ta Ula w Brzyduli. Jak pierwszy raz oglądałam właśnie ten serial to uważałam że to tylko przerysowana komedia o naiwności, fałszu i obłudzie. Teraz twierdzę że to tylko zarys .
W lipcu tata poświęcił dziecku dosyć dużo czasu żeby z babcią był jak najmniej. ( bez taty )
Wyobrażenie o babciach i dziadkach jest takie że kochają, rozpieszczają. Rodzice zabraniają a dziadkowie wręcz odwrotnie tak przynajmniej powinno być.
Moja była teściowa do takich dziadków się nie zalicza a szkoda.
Jest osobą która wiecznie wojuje z wnukiem, nie liczy się z jego uczuciami. Nie chcę się rozpisywać co potrafi powiedzieć bo to żenujące.
To że latami wojowała ze mną to jedno, ale mieszać do tego wnuka to już potworność.
Rozwaliła Młodemu to co dla niego było najcenniejsze rodzinę i dom.
Teraz jak jest tata to babcia do rany przyłóż a jak go nie ma to pokazuje czarną stronę mocy. Fałsz i obłuda w najlepszym wydaniu i potrafi się wybielać to nie Ona tylko Młody .
Były zawsze bronił mamy teraz też to robi żadne argumenty nie docierają .
Efekt pobytu płacz, nie radzenie sobie z emocjami i słowami babci.
Tak szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem co na przyszłość robić na dzień dzisiejszy Syn mówi - już nie chcę do taty jechać a babci nienawidzę ale co będzie za miesiąc tego nie wiem
Szukaj na tym blogu FAS
niedziela, 24 sierpnia 2014
wtorek, 19 sierpnia 2014
Trudny temat czy można kłamać dla dobra dziecka ?
Dzisiejszy wpis na pewno będzie naładowany emocjami, ale nawet po wielu latach do tego tematu nie mogę podejść na spokojnie.
Nie dawno oglądałam w telewizji program o adopcji, podobał mi się sposób prowadzenia programu przez dziennikarza. Było zaproszonych paru gości między innymi dyrektor domu dziecka, psycholog, przedstawiciel rodzin zastępczych. Jedno z pytań dotyczyło zbyt długich procedur odpowiedź była standardowa – chodzi o dobro dziecka, te hasło było wymieniane przez wszystkich i we wszystkich przypadkach.
To prawda procedura adopcyjna jest długa i męcząca, trzeba mieć dużo samozaparcia i determinacji żeby przez to przejść.
Przyszłe rodziny są sprawdzane „od prawa do lewa od czubka głowy do koniuszka palca „
Majątek i finanse to tak na dzień dobry, zaświadczenia lekarskie to też punkt obowiązkowy , opinia zakładu pracy i sąsiadów oraz całe mnóstwo testów . Czasami się zastanawiałam czy ktoś ze mnie głupka robi, bo te same pytania zadawane któryś raz tylko zadane do góry nogami. Czekając na decyzje ja przynajmniej dostawałam zawału moje zdenerwowanie było dla mnie paraliżujące i na koniec wielka radość. W tym momencie świat się śmieje a człowiek zamiast po ziemi chodzi w chmurach. Do tego momentu nikt nie przypuszcza że może być oszukany tak oszukany to właściwe słowo może nawet za mało dobitne.
Procedury przewidują sprawdzanie przyszłych rodziców ale nic nie mówią na temat kłamstw dyrektorów i pracowników domów dziecka i innych instytucji zajmujących się dziećmi .
Dla dobra nie mówi się prawdy z jakiej rodziny dziecko pochodzi na co choruje itd.
Myśmy też zostali oszukani dzieciątko było takie drobniutkie i inne od wszystkich noworodków a pani ordynator tak umiała pięknie nas czarować że ja jeszcze kilka lat później wierzyłam że powiedziała wtedy prawdę że to tylko wcześniak
Co tak kobieta najlepszego tym kłamstwem narobiła ,głupia baba zrobiła dla dobra dziecka więcej złego niż dobrego .
Młodego i tak bym z mężem adoptowała ale moglibyśmy od razu Go rehabilitować , leczyć a nie marnować ośmiu lat na szukanie diagnozy a dwa lata obserwacji to też zmarnowany czas .
Nie mogę zrozumieć dlaczego dla popularnego hasła robi się tyle krzywdy wszystkim zainteresowanym
Rodziną zastępczym się płaci bo to małe domy dziecka rodziny adopcyjne zostają same a świat im się przewraca do góry nogami . Ja ze swojej pracy zrezygnowałam nie miałam wyboru zadecydowała pani ordynator lata temu. Ciekawe co zrobiła by Ona jakbyśmy się zamieniły rolami?
Przeczytałam niedawno historię rodziny która rozwiązała adopcje, oburzenie sądu na temat braku odpowiedzialności tylko na koniec artykułu dowiedziałam się że to dyrektor domu dziecka oszukał rodziców adopcyjnych mówiąc o fajnych miłych dzieciach zapomniał tylko powiedzieć że to mali przestępcy już w konflikcie z prawem i rodziny to Oni nie chcą
Proszę jednak nie wszystkich wkładać do jednego worka na pewno jest wielu ludzi którzy nie oszukują i działają faktycznie dla dobra dziecka
Nie dawno oglądałam w telewizji program o adopcji, podobał mi się sposób prowadzenia programu przez dziennikarza. Było zaproszonych paru gości między innymi dyrektor domu dziecka, psycholog, przedstawiciel rodzin zastępczych. Jedno z pytań dotyczyło zbyt długich procedur odpowiedź była standardowa – chodzi o dobro dziecka, te hasło było wymieniane przez wszystkich i we wszystkich przypadkach.
To prawda procedura adopcyjna jest długa i męcząca, trzeba mieć dużo samozaparcia i determinacji żeby przez to przejść.
Przyszłe rodziny są sprawdzane „od prawa do lewa od czubka głowy do koniuszka palca „
Majątek i finanse to tak na dzień dobry, zaświadczenia lekarskie to też punkt obowiązkowy , opinia zakładu pracy i sąsiadów oraz całe mnóstwo testów . Czasami się zastanawiałam czy ktoś ze mnie głupka robi, bo te same pytania zadawane któryś raz tylko zadane do góry nogami. Czekając na decyzje ja przynajmniej dostawałam zawału moje zdenerwowanie było dla mnie paraliżujące i na koniec wielka radość. W tym momencie świat się śmieje a człowiek zamiast po ziemi chodzi w chmurach. Do tego momentu nikt nie przypuszcza że może być oszukany tak oszukany to właściwe słowo może nawet za mało dobitne.
Procedury przewidują sprawdzanie przyszłych rodziców ale nic nie mówią na temat kłamstw dyrektorów i pracowników domów dziecka i innych instytucji zajmujących się dziećmi .
Dla dobra nie mówi się prawdy z jakiej rodziny dziecko pochodzi na co choruje itd.
Myśmy też zostali oszukani dzieciątko było takie drobniutkie i inne od wszystkich noworodków a pani ordynator tak umiała pięknie nas czarować że ja jeszcze kilka lat później wierzyłam że powiedziała wtedy prawdę że to tylko wcześniak
Co tak kobieta najlepszego tym kłamstwem narobiła ,głupia baba zrobiła dla dobra dziecka więcej złego niż dobrego .
Młodego i tak bym z mężem adoptowała ale moglibyśmy od razu Go rehabilitować , leczyć a nie marnować ośmiu lat na szukanie diagnozy a dwa lata obserwacji to też zmarnowany czas .
Nie mogę zrozumieć dlaczego dla popularnego hasła robi się tyle krzywdy wszystkim zainteresowanym
Rodziną zastępczym się płaci bo to małe domy dziecka rodziny adopcyjne zostają same a świat im się przewraca do góry nogami . Ja ze swojej pracy zrezygnowałam nie miałam wyboru zadecydowała pani ordynator lata temu. Ciekawe co zrobiła by Ona jakbyśmy się zamieniły rolami?
Przeczytałam niedawno historię rodziny która rozwiązała adopcje, oburzenie sądu na temat braku odpowiedzialności tylko na koniec artykułu dowiedziałam się że to dyrektor domu dziecka oszukał rodziców adopcyjnych mówiąc o fajnych miłych dzieciach zapomniał tylko powiedzieć że to mali przestępcy już w konflikcie z prawem i rodziny to Oni nie chcą
Proszę jednak nie wszystkich wkładać do jednego worka na pewno jest wielu ludzi którzy nie oszukują i działają faktycznie dla dobra dziecka
sobota, 16 sierpnia 2014
Wychowanie czy wielka klapa ???
Dosyć często słyszę takie słowa, podziwiam, jest pani dzielna, jaki On fajny, jeszcze parę miłych słów można by wymienić tylko jest jedno ale.
Ja uważam że te słowa mnie się nie tyczą bo moje wychowywanie Młodego to porażka z mojego punktu widzenia.
Nie dawno ME napisała taki komentarz " Z pewnością Młodemu przykro, gdy kolejny raz się parzy. Pozytyw w tym taki, że ostatecznie wyciągnął z tych lekcji życia wnioski. A tym bardziej ten fakt cieszy, bo przecież czyta się, iż przy FASD jest z tym mega problem.
Słowem małymi kroczkami idziecie do przodu. Tego gratuluję i trzymam mocno za więcej "
Zachowanie Młodego zmienia się czasami z minuty na minutę i tak jak już też pisałam chyba żadne leki więcej nie pomogą i cudu nie będzie.
Kiedy skończył dwa latka kupiłam mu z przeceny kurtkę taką na podwórko do zabawy ( brzydką ale tanią ) i kiedy Mu ją założyłam dziecię stanęło sztywne po czym zdjęło brzydactwo z siebie rzuciło ją na podłogę i dobitnie powiedziało " NIE ". Mąż założył Mu ją na nowo i powiedział do zabawy jest dobra i będziesz ją nosił. Mina syna była bezcenna a nam chciało się śmiać. Wtedy wiedziałam już że moje dziecko ma dobry gust i wie czego chce. Postanowiłam że w miarę możliwości będziemy brać jego zdanie pod uwagę, np czy Mu się podobają skarpetki albo firanka, szczoteczka do zębów.
Nie dawno ME napisała taki komentarz " Z pewnością Młodemu przykro, gdy kolejny raz się parzy. Pozytyw w tym taki, że ostatecznie wyciągnął z tych lekcji życia wnioski. A tym bardziej ten fakt cieszy, bo przecież czyta się, iż przy FASD jest z tym mega problem.
Słowem małymi kroczkami idziecie do przodu. Tego gratuluję i trzymam mocno za więcej "
Zachowanie Młodego zmienia się czasami z minuty na minutę i tak jak już też pisałam chyba żadne leki więcej nie pomogą i cudu nie będzie.
Kiedy skończył dwa latka kupiłam mu z przeceny kurtkę taką na podwórko do zabawy ( brzydką ale tanią ) i kiedy Mu ją założyłam dziecię stanęło sztywne po czym zdjęło brzydactwo z siebie rzuciło ją na podłogę i dobitnie powiedziało " NIE ". Mąż założył Mu ją na nowo i powiedział do zabawy jest dobra i będziesz ją nosił. Mina syna była bezcenna a nam chciało się śmiać. Wtedy wiedziałam już że moje dziecko ma dobry gust i wie czego chce. Postanowiłam że w miarę możliwości będziemy brać jego zdanie pod uwagę, np czy Mu się podobają skarpetki albo firanka, szczoteczka do zębów.
Dziecię było zadowolone a ja też, że uczymy się wyrażania poglądów. Tak naprawdę z synem problemy narastają z wiekiem. Kiedy porównuje przeszłość i teraźniejszość to nic nie napawa optymizmem.
Ciągle tłumaczę tego nie wolno, proszę nie obrażać ludzi, nie wolno tak wrzeszczeć, nie klnij to brzydko, jest cisza nocna. Tłumaczę latami, daję kary jak za dużo to i w tyłek. Efekt jest taki słyszę przepraszam a za parę sekund " ty gnoju "
Kiedyś bez kąpieli by nie poszedł spać a teraz awantura o mycie. Leki bierze praktycznie od urodzenia ale teraz nawet jak stoję nad nim to problem żeby łaskawie je zażył.
Wiem co tłumaczą mi lekarze jestem świadoma choroby syna jak mało kto, jednak bardzo bym chciała żeby się mylili i moje i ich starania przyniosły dobry efekt. Zamiast złości i agresji fajnie by było usłyszeć miłe słowa i spokój w Jego zachowaniu, tak jak napisałam ME małymi kroczkami .
Niedawno mi powiedział - " jak mnie nie kochasz to się ze mną rozwiedź " opadły mi ręce.
JednaZwielu
Wiem co tłumaczą mi lekarze jestem świadoma choroby syna jak mało kto, jednak bardzo bym chciała żeby się mylili i moje i ich starania przyniosły dobry efekt. Zamiast złości i agresji fajnie by było usłyszeć miłe słowa i spokój w Jego zachowaniu, tak jak napisałam ME małymi kroczkami .
Niedawno mi powiedział - " jak mnie nie kochasz to się ze mną rozwiedź " opadły mi ręce.
JednaZwielu
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Gadu gadu gadu ???
Codziennie wypowiadamy potok słów, tylko co z tego wynika. Najczęściej nie zastanawiamy się nad tym co mówimy. Ile razy mówiąc coś ja myślałam o jednym a mój rozmówca rozumiał coś zupełnie innego.
Czasami jest to zabawne ale najczęściej powoduje wiele nieprzyjemnych sytuacji, zwłaszcza jak od razu nie wyjaśnimy rozbieżności, można się domyśleć ile rodzi się z takiego powodu niedomówień i plotek.
Żyjemy zbyt szybko żeby na wiele rzeczy zwracać uwagę i nie widzimy w tym problemu, wolimy dorobić własną ideologię niż dopytać się o niezrozumiałe zdanie.
Ostatnio na FB wyprowadziłam z równowagi kobietę wpisując w komentarz słowo troszkę. I tak z niewinnego komentarza zrobiło się nieprzyjemne zamieszanie.
Moja mama bardzo często mówi a po co miałam to powiedzieć, a po co miałam Cię denerwować , a co się stało jak nie dopowiedziałam, najczęściej te Jej nie dopowiedzenia powoduję smrodek, bo rozmówca mamy dorabia swoją ideologię mijającą się z rzeczywistością.
Większość z nas u siebie nie widzi wad a u innych widzimy wszystko. bardzo często chcemy być szanowani ale nie szanujemy innych.
Mój syn jest bardzo ufnym człowiekiem i do tego pamiętającym zwłaszcza obiecane Mu rzeczy, oczywiście przywiązuje się też do ludzi. ( a może nie dla wszystkich to takie oczywiste ? )
Z byłym mężem w sprawie obiecanek to stoczyłam już niejeden bój, bo tatuś naobiecywał a potem był płacz i pytanie dlaczego.
Mój syn jest bardzo ufnym człowiekiem i do tego pamiętającym zwłaszcza obiecane Mu rzeczy, oczywiście przywiązuje się też do ludzi. ( a może nie dla wszystkich to takie oczywiste ? )
Z byłym mężem w sprawie obiecanek to stoczyłam już niejeden bój, bo tatuś naobiecywał a potem był płacz i pytanie dlaczego.
Rodzina w przeciągu kilku miesięcy obiecała że przyjedzie, jedni mieli przyjechać na dwa dni , inna osoba na święta i sylwestra.
Ktoś powie to nie problem przecież można zmienić zdanie i plany ale czy jest to w porządku skoro słowo się rzekło i się obiecało?
Ostatnio zauważyłam że Młody już mądrzeje i przestaje wierzyć, teraz jak słyszy przyjdę lub przyjadę, do Was mówi mama ludzie się nie zmieniają to tylko obiecanki i tak nie przyjdzie.
Ostatnio zauważyłam że Młody już mądrzeje i przestaje wierzyć, teraz jak słyszy przyjdę lub przyjadę, do Was mówi mama ludzie się nie zmieniają to tylko obiecanki i tak nie przyjdzie.
Smutne to że musiał wiele łez wylać żeby zrozumieć że nie wszystko złoto co się świeci. Daleko jednak do zrozumienia że można być samotnym wśród ludzi i jak chcesz liczyć to licz na siebie.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Wychowywanie przez pracowanie
Obejrzałam kilka programów „ Surowi Rodzice „ i tak nie bardzo wiem gdzie Ci ludzie są surowi, dla mnie Oni są normalni. Młodzież która do Nich przyjeżdża ma się za dobrze w swoich domach, kompletny brak reguł wszystko Im się należy. Rodzice najpierw dawali gwiazdkę z nieba a teraz są zdziwieni że to nie działa. :cry:
Dlaczego zaczęłam tak, Młody człowiek jest na lekach w miarę opanowany i myślę że już więcej nie osiągniemy lekami, reszta to zasady i wychowanie przynajmniej na tyle ile się da. Przecież lekarz powiedział że cudów nie osiągniemy . :-|
Pod koniec lipca Młody w ramach złości kiedy powiedziałam że trzeba odkurzyć mieszkanie uszkodził odkurzacz.
Mnie stanęły łzy w oczach i tak w pierwszej reakcji miałam ochotą po prostu Mu wkleić :oops: w tyłek aż ręka świerzbiła. Jednak usiadłam i powiedziałam dosyć tego odkupisz to co zniszczyłeś, mam dosyć tłumaczenia jak nic nie dociera może zrozumiesz w taki sposób.
Kazałam zadzwonić do taty i powiedzieć co zrobił nie bardzo miał na to ochotą ale widząc że nie żartuję , zadzwonił jednak tak lawirował przy tym tłumaczeniu że musiałam sama powiedzieć co się stało i jaką mu dałam karę. Były powiedział przecież możemy się zrzucić na tą część i będzie po kłopocie, przecież On jest chory co zapomniałaś .
Nie nic nie zapomniałam ale choroba chorobą a to co On wyprawia to już za dużo i na nic nie będziemy się składać .
Umówiłam się z byłym że raz w tygodniu będzie Mu pomagał w pracy i sam Mu ustali stawkę którą zapłaci .
Pomaga przez dwie godziny tygodniowo i na razie niczym nie rzuca i nie niszczy .Zarobione pieniądze odkłada i zbiera żeby odkupić część odkurzacza nie ważne ile będzie to trwało najważniejsze żeby poskutkowało.
Fakt jest że wykorzystałam że ex mąż ma taką pracę która na to pozwala jest sam dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem .
Dlaczego zaczęłam tak, Młody człowiek jest na lekach w miarę opanowany i myślę że już więcej nie osiągniemy lekami, reszta to zasady i wychowanie przynajmniej na tyle ile się da. Przecież lekarz powiedział że cudów nie osiągniemy . :-|
Pod koniec lipca Młody w ramach złości kiedy powiedziałam że trzeba odkurzyć mieszkanie uszkodził odkurzacz.
Mnie stanęły łzy w oczach i tak w pierwszej reakcji miałam ochotą po prostu Mu wkleić :oops: w tyłek aż ręka świerzbiła. Jednak usiadłam i powiedziałam dosyć tego odkupisz to co zniszczyłeś, mam dosyć tłumaczenia jak nic nie dociera może zrozumiesz w taki sposób.
Kazałam zadzwonić do taty i powiedzieć co zrobił nie bardzo miał na to ochotą ale widząc że nie żartuję , zadzwonił jednak tak lawirował przy tym tłumaczeniu że musiałam sama powiedzieć co się stało i jaką mu dałam karę. Były powiedział przecież możemy się zrzucić na tą część i będzie po kłopocie, przecież On jest chory co zapomniałaś .
Nie nic nie zapomniałam ale choroba chorobą a to co On wyprawia to już za dużo i na nic nie będziemy się składać .
Umówiłam się z byłym że raz w tygodniu będzie Mu pomagał w pracy i sam Mu ustali stawkę którą zapłaci .
Pomaga przez dwie godziny tygodniowo i na razie niczym nie rzuca i nie niszczy .Zarobione pieniądze odkłada i zbiera żeby odkupić część odkurzacza nie ważne ile będzie to trwało najważniejsze żeby poskutkowało.
Fakt jest że wykorzystałam że ex mąż ma taką pracę która na to pozwala jest sam dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem .
środa, 23 lipca 2014
Dla dobra ... ?
Mam takie nieodparte wrażenie że albo ja wojuję z całym światem albo świat wojuje ze mną :cry: Czego się nie dotknę nic nie jest normalne. Wyszłam za mąż za super faceta przynajmniej tak mi się wydawało, bo po latach okazało się że to teściowa i koledzy są najważniejsi.
Dziecko które miało być wcześniakiem okazało się bardzo chore.
Po rozwodzie kupiłam mieszkanie z wadami utajonymi. Sama radość :lol:
W różnych urzędach też trzeba o wszystko walczyć bo nawet najprostsze rzeczy potrafią być nagle nie do przeskoczenia.
Młodzież mówi w takim momencie masakra.
Ostatnio mam trudne rozmowy z poradnią pedagogiczno psychologiczną.
Ostatnio mam trudne rozmowy z poradnią pedagogiczno psychologiczną.
Moje dziecko jest kompletnie nie standardowe albo jak ktoś woli nie książkowe.
Szkoła twierdzi że klasa nie jest dobra dla syna, ja widzę że Jego rozwój się cofa.
Propozycja była żeby przenieść syna do zespołu jednak do takich decyzji trzeba zrobić odpowiednie badania w PPP i otrzymać odpowiednie orzeczenie .
Badania zostały zrobione i okazało się że jest kolejny problem bo wszyscy działają dla dobra dziecka a jednak jakoś to nie wychodzi.
Badania zostały zrobione i okazało się że jest kolejny problem bo wszyscy działają dla dobra dziecka a jednak jakoś to nie wychodzi.
Przypuszczam że jakbym nie była uparta i przebojowa to nic bym nie załatwiła dopiero po rozmowie z dyrektorem dobraliśmy formę nauki na przyszły rok szkolny.
Fakt że znowu na mnie skupia się załatwienie wszystkiego doprowadza mnie do szału.
Są komputery, sieć internetowa, systemy a na koniec rodzicu biegaj od jednego do drugiego urzędnika lub lekarza i przynoś zaświadczenia do tego referuj osobiście o co chodzi bo przecież tylko tobie zależy .
Doszliśmy do tego że Młody będzie mieć nauczanie indywidualne ale w szkole z rozszerzeniem na integrację z rówieśnikami.
Doszliśmy do tego że Młody będzie mieć nauczanie indywidualne ale w szkole z rozszerzeniem na integrację z rówieśnikami.
Teraz na specjalnym druczku lekarz specjalista musi wypisać prośbę o takie nauczanie ( wizyta dopiero we wrześniu ) między czasie muszę to zgłosić do szkoły. Jak będę miała pisemko od lekarza muszę to zawieść do PPP poczekać kilka dni na wypisanie orzeczenia.
Następnie pojechać po to pismo i zawieść do szkoły . Jak będziemy mieli szczęście to od października już będzie miał indywidualną naukę . Dla tych co nie w temacie załatwiam tą sprawę od marca tego roku :oops:
JednaZwielu
JednaZwielu
sobota, 19 lipca 2014
Łzy które gonią przeszłość
Młody wrócił już od taty w miarę zadowolony .Tym razem bez większych sęsacji i na szczęście bez problemów zdrowotnych :-) Zachowanie się poprawiło :lol: można by było się cieszyć gdyby nie smutne i załzawione oczy Syna . Zapytał się - czy Wy możecie się jeszcze lubić , popatrzałam na Niego i samej zrobiło mi się smutno . Dziecko o co chodzi - wiesz ja bym chciał żebyśmy mieszkali razem na naszym mieszkaniu , wyjeżdżali na wczasy i byli rodziną .
Nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć . Przecież to żebyśmy byli razem jest nie możliwe , tak trudno było mi się wyrwać z tego związku , utrzymujemy kontakt tylko ze względu na Młodego.
Zadzwoniłam do byłego i powiedziałam co się dzieje , usłyszałam - to głupie . Dla mnie jest to smutne a nie głupie .
Młody postanowił zaprosić tatę na wyjazd w góry zobaczymy co z tego wyniknie .
Nie mam sumienia zabronić synowi tego wspólnego wyjazdu. Jak tatuś się zgodzi to parę dni będzie miał nas obu koło siebie.
JednaZwielu
Nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć . Przecież to żebyśmy byli razem jest nie możliwe , tak trudno było mi się wyrwać z tego związku , utrzymujemy kontakt tylko ze względu na Młodego.
Zadzwoniłam do byłego i powiedziałam co się dzieje , usłyszałam - to głupie . Dla mnie jest to smutne a nie głupie .
Młody postanowił zaprosić tatę na wyjazd w góry zobaczymy co z tego wyniknie .
Nie mam sumienia zabronić synowi tego wspólnego wyjazdu. Jak tatuś się zgodzi to parę dni będzie miał nas obu koło siebie.
JednaZwielu
środa, 16 lipca 2014
Pomieszanie z poplątaniem
Coś w tym kraju już całkiem się poplątało a może ja zgłupiałam ? Można powiedzieć że szkodzi mi odpoczynek ? Politycy udowodnili że na jeden posiłek można wydać tyle co jeden szarak na cały miesiąc zarabia . Potwierdzono że wykształcenie i kultura nie idzie w parze a do tego, że jak się jest na odpowiednim krzesełku to i honoru się nie ma . Ciepła posadka ważniejsza :cry:
Z jednej strony walka o legalną aborcję . Nie nie jestem zwolennikiem aborcji ale w tym przypadku ( dziecko bez mózgu ) współczuję matce bo nie ma łatwych wyborów . Za to dużo do powiedzenia mają " panowie " . Przecież oni lepiej wiedzą co jest leprze w tym przypadku , mają wiedzę doświadczenie . Na pewno opiekowali się nie jedną chorą osobą , znają co to jest pomoc Państwa . :-(
Jedni protestują drudzy strzelają do chorych . Nie mam zamiaru krytykować policjantów Oni zrobili to co procedury nakazywały , ale z rozumem coś znowu nie tak . Jeden chory ranny drugi nie żyje . Ktoś może powiedzieć że chorzy zagrażali innym . Ja mieszkam z chorą osobą i wiem jedno agresja i strach idą bardzo często w parze . Nie wyobrażam sobie jak Młody dostanie ataku agresji , to ktoś wezwie policję i ona zacznie do Niego strzelać . Może nam się za bardzo Ameryka spodobała ? Ludzie chorzy też mają swoje prawa . Jaka opieka była w tym szpitalu że personel niczego nie zauważył gdzie był psychiatra jak można było niczego nie widzieć . Mnie to wszystko przeraża strach się bać :oops:
Dlaczego się boimy przyznać że ktoś się leczy psychiatrycznie a nie boimy się przyznać że chodzimy do okulisty itd . Ciągle żyjemy jakimiś zabobonami . Możemy zrozumieć ludzi chorych za wyjątkiem chorych psychicznie jakie to smutne . :roll:
Zespół FAS to też problem umysłowy a dzieci z tym zespołem rodzi się nie mało . Rodzice biologiczni najczęściej się tymi dziećmi nie zajmują tylko pozostawiają innym jak kukułcze jajo niech inni się martwią . Urzędnicy wmawiają że wszystko z dzieckiem jest w porządku rodzice tylko biedni albo młoda matka . A rodzice adopcyjni albo rodziny zastępcze trafiają na mur szarej, smutnej rzeczywistości . Mało to zostają z tym wszystkim sami albo sobie poradzą albo nie . :roll:
JednaZwielu
Z jednej strony walka o legalną aborcję . Nie nie jestem zwolennikiem aborcji ale w tym przypadku ( dziecko bez mózgu ) współczuję matce bo nie ma łatwych wyborów . Za to dużo do powiedzenia mają " panowie " . Przecież oni lepiej wiedzą co jest leprze w tym przypadku , mają wiedzę doświadczenie . Na pewno opiekowali się nie jedną chorą osobą , znają co to jest pomoc Państwa . :-(
Jedni protestują drudzy strzelają do chorych . Nie mam zamiaru krytykować policjantów Oni zrobili to co procedury nakazywały , ale z rozumem coś znowu nie tak . Jeden chory ranny drugi nie żyje . Ktoś może powiedzieć że chorzy zagrażali innym . Ja mieszkam z chorą osobą i wiem jedno agresja i strach idą bardzo często w parze . Nie wyobrażam sobie jak Młody dostanie ataku agresji , to ktoś wezwie policję i ona zacznie do Niego strzelać . Może nam się za bardzo Ameryka spodobała ? Ludzie chorzy też mają swoje prawa . Jaka opieka była w tym szpitalu że personel niczego nie zauważył gdzie był psychiatra jak można było niczego nie widzieć . Mnie to wszystko przeraża strach się bać :oops:
Dlaczego się boimy przyznać że ktoś się leczy psychiatrycznie a nie boimy się przyznać że chodzimy do okulisty itd . Ciągle żyjemy jakimiś zabobonami . Możemy zrozumieć ludzi chorych za wyjątkiem chorych psychicznie jakie to smutne . :roll:
Zespół FAS to też problem umysłowy a dzieci z tym zespołem rodzi się nie mało . Rodzice biologiczni najczęściej się tymi dziećmi nie zajmują tylko pozostawiają innym jak kukułcze jajo niech inni się martwią . Urzędnicy wmawiają że wszystko z dzieckiem jest w porządku rodzice tylko biedni albo młoda matka . A rodzice adopcyjni albo rodziny zastępcze trafiają na mur szarej, smutnej rzeczywistości . Mało to zostają z tym wszystkim sami albo sobie poradzą albo nie . :roll:
JednaZwielu
sobota, 12 lipca 2014
Mama w panice ;)
Ileś osób już zdążyło się zapytać gdzie Mały a syna nie ma dopiero drugi dzień . Szczęśliwy pojechał wczoraj do taty . Odkąd się dowiedział zaczął się nakręcać , długo jeszcze , a czas szybko mija , mama ale sobie odpoczniesz ,a będziesz za mną tęsknić i tak od środy do piątku . Dałam radę :) z ulgą zamknęłam drzwi za nimi . Oczywiście byłemu przypomniałam wszystkie zasady, lista długa od podawania lekarstw , po słodycze , zachowanie itd . Usłyszałam nie zapamiętam - widzisz a ja muszę pamiętać i to nie tylko to , to sobie zapisz i powieś kartkę nad łóżkiem odpowiedziałam :lol: podając kartkę i długopis.
Minęła godzina przypomniało mi się że nie zaznaczyła nic o nutelli , no cóż trzeba zadzwonić telefon odebrano i słyszę Syna ja chcę do domu , już mam dosyć . Zapytałam się co się dzieje, były odpowiedział - że jeszcze musi coś załatwić a Młody się już zmęczył . Przypomniałam o nieszczęsnej masie czekoladowej i życząc miłego spędzania razem czasu się wyłączyłam , dodałam tylko , mama odpoczywa :)
Mama odpoczywa haha :-D ale przecież osiemnasta się zbliża , ciekawe czy nie zapomnieli o lekach . Postanowiłam wysłać SMS z odpowiednią informacją .
Dzwoni telefon , głos w słuchawce mówi - nie musisz pisać pamiętałem , odetchnęłam z ulgą . Porozmawiałam jeszcze chwilę i życząc miłego wieczoru się wyłączyłam .
Rano wstając śmiałam się już sama ze siebie , bo w nocy kilka razy się przebudziłam ,tradycyjnie sprawdzając czy Młody śpi czy wszystko w porządku . Robię to odkąd pamiętam i nawyk pozostał .
Dzisiaj wieczorem rozmawiałam z nimi i na razie jest wszystko w porządku, Syn nawet zapytał czy będzie mógł zostać dłużej .
Na razie nie dałam Mu odpowiedzi , zobaczymy co czas pokaże , jednak fajnie by było jakby dalej było wszystko dobrze, a ja mogłabym w końcu nabrać choćby trochę zaufania do byłego i jego mamuśki
JednaZwielu
Minęła godzina przypomniało mi się że nie zaznaczyła nic o nutelli , no cóż trzeba zadzwonić telefon odebrano i słyszę Syna ja chcę do domu , już mam dosyć . Zapytałam się co się dzieje, były odpowiedział - że jeszcze musi coś załatwić a Młody się już zmęczył . Przypomniałam o nieszczęsnej masie czekoladowej i życząc miłego spędzania razem czasu się wyłączyłam , dodałam tylko , mama odpoczywa :)
Mama odpoczywa haha :-D ale przecież osiemnasta się zbliża , ciekawe czy nie zapomnieli o lekach . Postanowiłam wysłać SMS z odpowiednią informacją .
Dzwoni telefon , głos w słuchawce mówi - nie musisz pisać pamiętałem , odetchnęłam z ulgą . Porozmawiałam jeszcze chwilę i życząc miłego wieczoru się wyłączyłam .
Rano wstając śmiałam się już sama ze siebie , bo w nocy kilka razy się przebudziłam ,tradycyjnie sprawdzając czy Młody śpi czy wszystko w porządku . Robię to odkąd pamiętam i nawyk pozostał .
Dzisiaj wieczorem rozmawiałam z nimi i na razie jest wszystko w porządku, Syn nawet zapytał czy będzie mógł zostać dłużej .
Na razie nie dałam Mu odpowiedzi , zobaczymy co czas pokaże , jednak fajnie by było jakby dalej było wszystko dobrze, a ja mogłabym w końcu nabrać choćby trochę zaufania do byłego i jego mamuśki
JednaZwielu
środa, 9 lipca 2014
STAROŚĆ
Ostatnio przy różnych rozmowach powtarza się słowo starość . Na co dzień nie myślimy o starości , wszystkim się wydaje że przecież to tak daleko , gdzie tam jeszcze .
I tak do osiemnastki ja mówiłam żeby już - a po osiemnastce , im jestem starsza mówię czemu mi tak szybko przeleciał kolejny rok .
W naszym kraju starość jest bardzo smutna , dlaczego mam takie zdanie . Bardzo często są to osoby samotne , schorowane . Rodzina albo pracuje albo wyjechała i nie ma czasu zadzwonić a co dopiero zająć się najbliższą osobą . Jak się rozmawia z tymi ludźmi to na początku jest wszystko ładnie pięknie , bo duma , satysfakcja a po chwili są łzy w oczach, bo nawet nie ma kto szklanki wody podać . Smutne to ,bo przecież zawdzięczamy temu pokoleniu wszystko a w zamian dajemy tak nie wiele . Moja babcia co w tym roku kończy STO lat martwi się o wszystkich , a ile z nas martwi się o Nią ??? Babcia jest zaopiekowana - nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia . Gro z tych osób ma małe renty i emerytury i jedyne na co stać to posiedzieć na ławce w parku albo skwerku :(
Patrząc na to wszystko jestem przerażona , moja mama też już jest po siedemdziesiątce , chory syn i do tego ja ze swoimi problemami zdrowotnymi . Jaka przyszłość nas czeka czy też ławka na skwerku a może jeszcze gorzej . O mamę i syna dopóki będę żyła zadbam ja, a co będzie dalej ??????????
JednaZwielu
I tak do osiemnastki ja mówiłam żeby już - a po osiemnastce , im jestem starsza mówię czemu mi tak szybko przeleciał kolejny rok .
W naszym kraju starość jest bardzo smutna , dlaczego mam takie zdanie . Bardzo często są to osoby samotne , schorowane . Rodzina albo pracuje albo wyjechała i nie ma czasu zadzwonić a co dopiero zająć się najbliższą osobą . Jak się rozmawia z tymi ludźmi to na początku jest wszystko ładnie pięknie , bo duma , satysfakcja a po chwili są łzy w oczach, bo nawet nie ma kto szklanki wody podać . Smutne to ,bo przecież zawdzięczamy temu pokoleniu wszystko a w zamian dajemy tak nie wiele . Moja babcia co w tym roku kończy STO lat martwi się o wszystkich , a ile z nas martwi się o Nią ??? Babcia jest zaopiekowana - nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia . Gro z tych osób ma małe renty i emerytury i jedyne na co stać to posiedzieć na ławce w parku albo skwerku :(
Patrząc na to wszystko jestem przerażona , moja mama też już jest po siedemdziesiątce , chory syn i do tego ja ze swoimi problemami zdrowotnymi . Jaka przyszłość nas czeka czy też ławka na skwerku a może jeszcze gorzej . O mamę i syna dopóki będę żyła zadbam ja, a co będzie dalej ??????????
JednaZwielu
czwartek, 3 lipca 2014
Wizyta u " Generała "
Wierzyć się nie chce ale pierwszy tydzień wakacji dobiega końca . Małe kroczki jeśli chodzi o złość i agresję Młodego działają , widzę kolejną malutką poprawę .
W poniedziałek byliśmy u naszego " Generała " ;) jak zwykle kilka godzin spędzonych w poczekalni , ale tym razem byłam dumna z Syna był naprawdę grzeczny . Między czasie zrobiliśmy zakupy , pani pielęgniarka powiedziała nam że możemy spokojnie iść sobie pochodzić bo jeszcze się naczekamy .
Kiedy nastała nasza chwila szczęścia i mogliśmy wejść do gabinetu zauważyłam że lekarka nie ma za bardzo humoru . Wyniki badań Młody ma fatalne uczulony na pół świata . Lekarka mówiąc to miała nie wesołą minę i patrzyła na moją reakcję . Cóż mogłam zrobić przyjąć to do wiadomości i dostosować się do zaleceń . Ponieważ mam bardzo duże zaufanie do Niej wiem że za jakiś czas będzie dobrze . Już z nie takich problemów zdrowotnych Syna wyciągnęła . Między innymi nie musiał mieć operacji uszu . Leki są naprawdę skuteczne bo po katarze ani śladu a i w aptece nie obdarto mnie z gotówki .
JednaZwielu
W poniedziałek byliśmy u naszego " Generała " ;) jak zwykle kilka godzin spędzonych w poczekalni , ale tym razem byłam dumna z Syna był naprawdę grzeczny . Między czasie zrobiliśmy zakupy , pani pielęgniarka powiedziała nam że możemy spokojnie iść sobie pochodzić bo jeszcze się naczekamy .
Kiedy nastała nasza chwila szczęścia i mogliśmy wejść do gabinetu zauważyłam że lekarka nie ma za bardzo humoru . Wyniki badań Młody ma fatalne uczulony na pół świata . Lekarka mówiąc to miała nie wesołą minę i patrzyła na moją reakcję . Cóż mogłam zrobić przyjąć to do wiadomości i dostosować się do zaleceń . Ponieważ mam bardzo duże zaufanie do Niej wiem że za jakiś czas będzie dobrze . Już z nie takich problemów zdrowotnych Syna wyciągnęła . Między innymi nie musiał mieć operacji uszu . Leki są naprawdę skuteczne bo po katarze ani śladu a i w aptece nie obdarto mnie z gotówki .
JednaZwielu
sobota, 28 czerwca 2014
Powoli do przodu
Świadectwo odebrane , kolejny rok nauki za nami . Młody promienieje ze szczęście dwa miesiące wakacji i świętego spokoju . Oceny na świadectwie przeciętne ani się chwalić ani narzekać :( Jaka praca taka wypłata ;)
Mamy teraz dwa miesiące na ustawienie prawidłowo leków . Wcale to zadanie nie jest łatwe ,na razie jesteśmy na etapie długiego spania rano. Popołudniu Młody już nie śpi a ataki złości są zmienne potrafi pół dnia być wszystko w porządku i nagle następuje wybuch. Co cieszy czas trwania jest już coraz krótszy .
Wczoraj obchodziłam urodziny Młody miał mnóstwo dodatkowych bodźców i jego zachowanie też się zmieniało . Rano jak przyszedł ze szkoły to był bardzo agresywny popisał się przed ciocią D :( popołudniu powoli się uspokajał . Oczywiście nie mógł się doczekać na tort ;) Wieczorem mało nie pękłam ze śmiechu , zaczął znowu się popisywać kiedy zadzwonił telefon na skype i wujek mówi - jak ściągnę pasa i dam Ci w tyłek , dziecię momentalnie się uspokoiło zajęło się sobą , przestało przeszkadzać a myśmy mogli spokojne rozmawiać . Tak się zajął sobą że starczyło na jeszcze jedną rozmowę telefoniczną .
Dzisiaj do południa spędził z tatą i też z tego co wiem było różnie . W sklepie zachowywał się dobrze , za to w parku zrobił tacie karczemną awanturę . Popołudniu już miał tylko chwilowe napady. Powoli małymi kroczkami idziemy do przodu .
JednaZwielu
Mamy teraz dwa miesiące na ustawienie prawidłowo leków . Wcale to zadanie nie jest łatwe ,na razie jesteśmy na etapie długiego spania rano. Popołudniu Młody już nie śpi a ataki złości są zmienne potrafi pół dnia być wszystko w porządku i nagle następuje wybuch. Co cieszy czas trwania jest już coraz krótszy .
Wczoraj obchodziłam urodziny Młody miał mnóstwo dodatkowych bodźców i jego zachowanie też się zmieniało . Rano jak przyszedł ze szkoły to był bardzo agresywny popisał się przed ciocią D :( popołudniu powoli się uspokajał . Oczywiście nie mógł się doczekać na tort ;) Wieczorem mało nie pękłam ze śmiechu , zaczął znowu się popisywać kiedy zadzwonił telefon na skype i wujek mówi - jak ściągnę pasa i dam Ci w tyłek , dziecię momentalnie się uspokoiło zajęło się sobą , przestało przeszkadzać a myśmy mogli spokojne rozmawiać . Tak się zajął sobą że starczyło na jeszcze jedną rozmowę telefoniczną .
Dzisiaj do południa spędził z tatą i też z tego co wiem było różnie . W sklepie zachowywał się dobrze , za to w parku zrobił tacie karczemną awanturę . Popołudniu już miał tylko chwilowe napady. Powoli małymi kroczkami idziemy do przodu .
JednaZwielu
środa, 25 czerwca 2014
Co w tej głowie siedzi ?
Od trzynastego czerwca w syna wstąpił jakiś diabeł . Agresja opanowała Jego organizm od rana do wieczora . Jeszcze nie wstał to już atak złości i tak do wieczora . Przez pierwsze osiem dni leki działały tak że albo spał albo krzyczał i obrażał wszystkich i wszystko co na drodze stało i było w zasięgu wzroku . Ten tydzień jest już odrobinę lepszy mniej śpi w ciągu dnia , jednak ciągle śpi bardzo długo rano. Już w ciągu dnia potrafi się zająć sobą, co daje nadzieję że wychodzimy z kryzysu .
W niedzielę usłyszałam jak mówi do babci - wiesz nie wiem co się z tą moją głową dzieje , nie wiem czemu tak krzyczę i obrażam . Jak to usłyszałam zrobiło mi się bardzo żal syna a z drugiej strony już sama byłam niesamowicie zmęczona .
W poniedziałek przyjechał tatuś i zaczął się wymądrzać co do mojej winy , nie reagował jak zwykle kiedy Młody przeklinał i obrażał mnie , nie zareagował nawet kiedy syn chciał Go uderzyć . Tatuś chowa głowę w piasek i udaje strusia . Przestał mędrkować kiedy Młody powiedział - zabierz mnie do siebie i do babci jak tylko będę wchodził po schodach to już się nakręcę i Ją ustawię , ja Jej pokażę . Byłemu szczęki spadły a mnie chyba już nic nie zdziwi .
Tak ustawianie leków zaczęliśmy jeszcze przed wakacjami
JednaZwielu
W niedzielę usłyszałam jak mówi do babci - wiesz nie wiem co się z tą moją głową dzieje , nie wiem czemu tak krzyczę i obrażam . Jak to usłyszałam zrobiło mi się bardzo żal syna a z drugiej strony już sama byłam niesamowicie zmęczona .
W poniedziałek przyjechał tatuś i zaczął się wymądrzać co do mojej winy , nie reagował jak zwykle kiedy Młody przeklinał i obrażał mnie , nie zareagował nawet kiedy syn chciał Go uderzyć . Tatuś chowa głowę w piasek i udaje strusia . Przestał mędrkować kiedy Młody powiedział - zabierz mnie do siebie i do babci jak tylko będę wchodził po schodach to już się nakręcę i Ją ustawię , ja Jej pokażę . Byłemu szczęki spadły a mnie chyba już nic nie zdziwi .
Tak ustawianie leków zaczęliśmy jeszcze przed wakacjami
JednaZwielu
niedziela, 22 czerwca 2014
Podziękowania dla piątki komentatorów
Między 4-6 czerwca blog ukazał się większej ilości czytelników , tak naprawdę nie wiem czemu to zawdzięczam lub komu.
Przekonałam się za to jak część społeczeństwa szuka możliwości wyładowania swoich złości.
Bardzo mi miło za krytykę ale muszę rozczarować nie przestanę pisać tego bloga " Ciociu dobra rada " , moje wykształcenie nie jest nikomu na tym blogu potrzebne. Panowie i Panie popatrzcie na siebie jacy jesteście czy nie macie wad.
Ja swoje wady naprawdę znam a ten blog nie pisze ani pisarz ani nawet blogowicz.
Bo siebie nie uważam za blogowicza nazywam to grafomanią i staram się żeby te wpisy były " zjadliwe ". Moje dziecko choruje na nieuleczalną chorobę, zawdzięcza to rodzicom biologicznym bo to oni pili a On cierpi.
Zespół FAS jest ciągle zamiatany po kątach a ja nie mam pieniędzy ani na fundacje ani na inną walkę z głupotą ludzka dlatego piszę o naszym życiu.
Takiego życia nie życzę największemu wrogowi.
A może ktoś z cudownej piątki komentatorów się ze mną zamieni na miesiąc i wtedy zobaczymy . ( Gilgamesh , ~tom, ~sekundant, ~Kajka,~MalaMi )
JednaZwielu
JednaZwielu
Subskrybuj:
Posty (Atom)