Szukaj na tym blogu FAS

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyrektor. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyrektor. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 26 czerwca 2016

Trudny tydzień, a momentami zabawny.

Jest poniedziałkowe południe dzwoni telefon i słyszę pani ....

Proszę przyjechać do mnie – brzmiało to dziwnie ani jak zaproszenie, ani jak polecenie służbowe.

Dzwoniła dyrektorka PPP- do której pojechałam następnego dnia. Rozmowa trwała ponad godzinę i była z tych trudniejszych zwłaszcza na początku.

Fakt że mogłam w życiu poznać różnych ludzi na różnych stanowiskach dało mi możliwość nabrania pewności siebie, bo nie ważne na jakim siedzimy krześle, ale jakie mamy argumenty.

Ciekawostka jest taka że Młody choruje na zbyt dużą ilość chorób i tak np. jak ma cechy autystyczne to nie może mieć napisane że ma problemy z niedosłuchem.

Ministerstwo Edukacji Narodowej nie przewiduje niektórych chorób u swoich uczniów, i tak dzieci z zespołem FAS do szkoły nie chodzą bo nie ma takiej choroby. Dzieci z niedosłuchem nie mogą mieć problemów z cechami autystycznymi.

Powiedziałam co myślę na temat bzdur, które są wpisane w orzeczeniu syna.

 Bo nie winą lekarzy jest że, wypisują bez sensownie przygotowane kartki przez poradnię pedagogiczną, bo jak lekarz ma wypisać cechy autystyczne jak na kartce zaznaczony jest tylko autyzm, co napisać przy problemie przewodzenia słuchowego - jak zaznaczyć na ów kartce go nie można, bo jest brak takiej kratki.

W pewnym momencie pani zorientowała się że to ja zorganizowałam konferencję dotyczącą FAS i usłyszałam dwie ciekawe rzeczy że dyrektorka była na niej i że podobało jej się osiem zasad pracy z dzieckiem z FAS.

Ponieważ z jej strony padła pewna propozycja – odpowiedziałam, żeby się zastanowiła bo jestem pedantką i despotką w pewnych sytuacjach. O dziwo pani powiedziała że zdaje sobie z tego świetnie sprawę. Ponieważ spodobało jej się coś o czym nie było mowy na konferencji, sprawdziłam dokładnie wszystkie dokumenty i nigdzie nie ma jaj nazwiska no więc na jakiej konferencji była .... 

Teraz czekam na poprawione orzeczenie, ale już wiem ze będzie ciekawe bo zamiast głównej choroby FAS będzie autyzm i upośledzenie - dopiero na dalszym miejscu ma być wszystko opisane i tym razem będą przepisane informacje z dokumentów które dostarczyłam.

Z poradnią mam do czynienia 15 lat ale jest coraz ciekawiej.

Niestety drodzy rodzice FASolek jak się nie zorganizujemy i nie zaczniemy walczyć o nasze dzieci to taka sytuacja będzie trwać w nieskończoność. 

piątek, 23 października 2015

Ze szkoły wyszłam zadowolona z pozałatwianymi sprawami

Kolejny ciężki tydzień za mną , dzisiaj byłam w szkole Młodego , podpisywałam dokument dotyczący zwolnienia syna z egzaminu gimnazjalnego .

Okazało się że dzisiaj dyrektor też znalazł dla mnie chwilkę czasu .

Po chwili czekania znalazłam się w gabinecie i mogłam zadać Dyrektorowi pytanie które mnie nurtuje już jakiś czas .

Co udało Mu się uzyskać w Poradni Pedagogiczno Psychologicznej w sprawie bałaganu w dokumentach nastolatka .

Przypominam że według obowiązujących przepisów syn z upośledzeniem umiarkowanym powinien uczyć się w szkole życia ( szeroko rozumianej ) a nie w gimnazjum , a nasza poradnia zadecydowała inaczej ,dając Mu nauczanie indywidualne  w szkole .

Niestety tak Dyrektor jak i Ja zostaliśmy potraktowani jednakowo przez tą placówkę .

Ponieważ jestem po maratonie lekarskim z synem znam opinię specjalistów dotycząca decyzji pracowników poradni i nie jest ona pochlebna .

Wszyscy mówią że jest to z krzywdą dla Młodego . No cóż w najbliższym czasie zawitam do tej placówki z prośbą o wyjaśnienie Ich postępowania , teraz już nie pozwolę się zbyć .

Okazało się też że ów Poradnia ma swoisty system pracy i bardzo często pracuje po swojemu , nie ma sensu rozpisywać kolejnych przykładów - jedno jest jednak  pewne umila wszystkim życie .

Dyrektor wrócił też do sytuacji z pierwszego września , wytłumaczył mi co pokrzyżowało Jego plany pracy i nie pozwoliło na rozmowę .

Tak po tym co usłyszałam rozumiem brak czasu i konieczność przeniesienia terminu , ale niestety pani Wicedyrektor się to wtedy nie udało spowodowało tylko moją frustrację i złość . Myślę że minuta rozmowy z Dyrektorem nie doprowadziła by do takiej mojej reakcji .

Omówiliśmy wstępnie jeszcze jeden temat ale to już na inną okazję .

Ze szkoły wyszłam zadowolona z pozałatwianymi sprawami  :lol:

środa, 2 września 2015

Czy jest szansa że jeszcze coś się zmieni ?

Mój nastolatek rozpoczął ostatni rok gimnazjum - myślę że za rok będziemy wszyscy zadowoleni że już do tego miejsca niepomaszerujemy i nas już tam nie zobaczą .

Ja już dużo na temat naszych relacji napisałam i niestety znowu początek fatalny . Tak naprawdę nie mam już na żadną relację ze szkołą ochoty . Wiem że pracują tam różni nauczyciela i cenie każdego pedagoga z powołaniem .

No cóż jednak „ ryba psuje się od głowy „ wczoraj pan dyrektor pokazał mi moje miejsce w szeregu .

Syn ma mieś nauczanie indywidualne w szkole . Tym razem udało się dostarczyć dokumenty jeszcze podczas wakacji i cóż z teko , papierki nie wyszły z sekretariatu , mało to - tak mamuśka nie dostarczyła , winowajca musi być . Przez te lata nikt nie zorientował się  że mamuśka jest pedantką i bardzo obowiązkową osobą , no cóż taką mamy oświatę sorry jak powiedziała pewna pani minister .

Więc znowu na wariackich papierach , dalej nie wiem jakie będą przedmioty i na kiedy załatwić ośrodek rehabilitacyjny , ale co to kogo obchodzi . Przecież to tylko jedno dziecko a mamuśka upierdliwie uparta jakby to była drużyna narodowa .

Do tego byłam taka głupia że od kilku dni próbowałam z panem dyrektorem się spotkać , żeby porozmawiać na kilka tematów . I wczoraj kazano mi poczekać bo znajdzie się dla mnie czas  . No to po ponad godzinie spędzonym pod sekretariatem dowiedziałam się że nie ma dla mnie jednak czasu .

Wysłał panią wicedyrektor żeby mnie pięknie spławiła . Powiedziałam pięknie że to jest bezczelność i te przeprosiny to ja nie przyjmuję .

Podejście do rodzica godna „ POCHWAŁY „ 

poniedziałek, 27 października 2014

Czy są ludzie i ludzie ???

Moim zdaniem ludzi należy szanować niezależnie od stanowiska , pieniędzy czy wykształcenia .

Parę lat temu leczył mnie profesor  i w gabinecie zdarzało mi się do niego powiedzieć panie doktorze , jednak zaraz się poprawiałam i przepraszałam . W pewnym momencie usłyszałam ależ pani mówi do mnie poprawnie niczemu nie uchybiając , przecież ja jestem lekarzem a profesor to tylko tytuł naukowy proszę się tak nie przejmować .

Pan profesor nie tylko w tym momencie okazał ludzką twarz .

Dosyć dawno temu kiedy byłam jeszcze młodym pracownikiem i co może być dziwne pokochałam to co robię zdarzyła mi się bardzo dziwna sytuacja . Mimochodem stałam się pracoholikiem praca stawała się moim domem i nie ważne było czy to niedziela czy dziesiąta godzina pracy ja po prostu byłam szczęśliwa w swoim życiu . Nie miałam rodziny byłam wolna nikomu nie robiłam tym krzywdy .

I tak pewnej niedzieli będąc w pracy odebrałam telefon kiedy się przedstawiłam , przedstawiła się też osoba z drugiej strony i powiedziała o co chodzi . Odłożyłam słuchawkę na bok , poszłam po sprawdzałam wszystko zgodnie z zasadami mojego zawodu i odpowiedziałam człowiekowi po drugiej stronie zgodnie z prawdą o co chodzi .

I w tym momencie się zaczęło pani nie wie z kim rozmawia ja jestem prezydentem miasta ... kiedy się dostałam z powrotem do głosu odpowiedziałam dla mnie jest pan człowiekiem i odpowiedziałam panu zgodnie z prawdą a jutro może pan na mnie zgłosić zażalenie do dyrektora i w tym momencie jeszcze raz się przedstawiłam po chwili odłożyłam słuchawkę .

Koleżanka bardzo się zdenerwowała przez ciebie nas zwolnią . Odpowiedziałam - co Ty masz z tym wspólnego to ja załatwiałam tą sprawę i to ja rozmawiałam .

W poniedziałek rano zaczęły się szmery po kątach jak to ja spuściłam prezydenta na drzewo , chwila moment i już tłumaczyłam się kierownikowi . Wszyscy latali wystraszeni a ja nic złego nie widziałam i stwierdziłam że zrobiłabym to jeszcze raz .

Kiedy kierownik wylądował na dywaniku u dyrektora , to już wszyscy tylko zaliczali kąty a ja zastanawiałam się znowu dlaczego .

Po zakończonej  rozmowie kierownik przyszedł i powiedział że dzwonił prezydent do dyrektora i kazał mi podziękować że przypomniałam Mu że jest człowiekiem i pogratulował świetnego pracownika .

Mówiąc szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy a współpracownicy tym bardziej .

Moje zdanie się po latach nie zmieniło dalej twierdzę tak samo .

wtorek, 23 września 2014

uwierzyć to nie możliwe

Dzisiaj rozmawiałam z dyrektorem szkoły na temat Młodego , a raczej sposobu kształcenia . Jakież było zdziwienie kiedy okazało się że jeszcze nie ma orzeczenia z PPP o kształceniu indywidualnym . Kiedy powiedziałam że załatwiam wszystko od lutego to już nam się wierzyć obojgu nie bardzo chciało . Niestety twierdze że naszym życiem kierują ludzie za biurka którzy nic o nim nie wiedzą , ale ich procedury są ważniejsze niż my sami .

Dyrektor opowiedział jeszcze dziwniejszą historię niż moja , dotyczącą ucznia szkoły i tak się zastanawiam czy naprawdę mieszkam w kraju europejskim . Edukacja nie ma nic wspólnego z uczeniem i wcale tu nie chodzi o pieniądze jak się okazuje ..

Jak w lipcu rozmawiałam z dyrektorką PPP obiecała że wszystko będzie przygotowanie i orzeczenie dostanę od ręki bo brakuje tylko jednego dokumentu , więc się uzupełni i zdążymy na 1 października . Wczoraj wszystkiemu  zaprzeczyła , szukała dokumentów , gdzieś dzwoniła . Usłyszałam albo teraz w środę albo w następna będzie orzeczenie przecież nic się nie stanie . Według mnie owszem się stanie bo załatwianie wszystkiego tak długo to kpina i lekceważenie ludzi a wypieranie się rozmowy to już nie skomentuję .

 Kiedy słyszę musi pani zrozumieć to powoli mnie ogarnia złość , dlaczego ja mam rozumieć a nie być rozumiana ????

Pani Dyrektor w PPP zaczęła dawać mi wykład na temat optymizmu i ja to trzeba dobrze dbać o dziecko żeby miało przyszłość .

Byłam bardzo uprzejma nawet nie wiem skąd miałam tyle sił na słuchanie tych steków bzdur . Jak by tak kobieta zajęła się swoją pracą z takim zapałem jak wykładem dla mnie to może Dyrektor szkoły nie miałby tylu problemów, jak ma ogarnąć prawidłową pracę swojej placówki .

Ciągle papier goni papier po co są komputery chyba do grania i oglądania FB    

wtorek, 19 sierpnia 2014

Trudny temat czy można kłamać dla dobra dziecka ?

Dzisiejszy wpis na pewno będzie naładowany emocjami, ale nawet po wielu latach do tego tematu nie mogę podejść na spokojnie.

Nie dawno oglądałam w telewizji program o adopcji, podobał mi się sposób prowadzenia programu przez dziennikarza. Było zaproszonych paru gości między innymi dyrektor domu dziecka, psycholog, przedstawiciel rodzin zastępczych. Jedno z pytań dotyczyło zbyt długich procedur odpowiedź była standardowa – chodzi o dobro dziecka, te hasło było wymieniane przez wszystkich i we wszystkich przypadkach.

To prawda procedura adopcyjna jest długa i męcząca, trzeba mieć dużo samozaparcia i determinacji żeby przez to przejść.

Przyszłe rodziny są sprawdzane „od prawa do lewa od czubka głowy do koniuszka palca „

Majątek i finanse to tak na dzień dobry, zaświadczenia lekarskie to też punkt obowiązkowy , opinia zakładu pracy i sąsiadów oraz całe mnóstwo testów . Czasami się zastanawiałam czy ktoś ze mnie głupka robi, bo te same pytania zadawane któryś raz tylko zadane do góry nogami. Czekając na decyzje ja przynajmniej dostawałam zawału moje zdenerwowanie było dla mnie paraliżujące i na koniec wielka radość. W tym momencie świat się śmieje a człowiek zamiast po ziemi chodzi w chmurach. Do tego momentu nikt nie przypuszcza że może być oszukany tak oszukany to właściwe słowo może nawet za mało dobitne.

Procedury przewidują sprawdzanie przyszłych rodziców ale nic nie mówią na temat kłamstw dyrektorów i pracowników domów dziecka i innych instytucji zajmujących się dziećmi .

Dla dobra nie mówi się prawdy z jakiej rodziny dziecko pochodzi na co choruje itd.

Myśmy też zostali oszukani dzieciątko było takie drobniutkie i inne od wszystkich noworodków a pani ordynator tak umiała pięknie nas czarować że ja jeszcze kilka lat później wierzyłam że powiedziała wtedy prawdę że to tylko wcześniak

Co tak kobieta najlepszego tym kłamstwem narobiła ,głupia baba zrobiła dla dobra dziecka więcej złego niż dobrego .

Młodego i tak bym z mężem adoptowała ale moglibyśmy od razu Go rehabilitować , leczyć a nie marnować ośmiu lat na szukanie diagnozy a dwa lata obserwacji to też zmarnowany czas .

Nie mogę zrozumieć dlaczego dla popularnego hasła robi się tyle krzywdy wszystkim zainteresowanym

Rodziną zastępczym się płaci bo to małe domy dziecka rodziny adopcyjne zostają same a świat im się przewraca do góry nogami . Ja ze swojej pracy zrezygnowałam nie miałam wyboru zadecydowała pani ordynator lata temu. Ciekawe co zrobiła by Ona jakbyśmy się zamieniły rolami?

Przeczytałam niedawno historię rodziny która rozwiązała adopcje, oburzenie sądu na temat braku odpowiedzialności tylko na koniec artykułu dowiedziałam się że to dyrektor domu dziecka oszukał rodziców adopcyjnych mówiąc o fajnych miłych dzieciach zapomniał tylko powiedzieć że to mali przestępcy już w konflikcie z prawem i rodziny to Oni nie chcą

Proszę jednak nie wszystkich wkładać do jednego worka na pewno jest wielu ludzi którzy nie oszukują i działają faktycznie dla dobra dziecka