Szukaj na tym blogu FAS

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wizyta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wizyta. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Wizyta w Lędzinach

Dzisiaj pojechałam do Fundacji Fastryga do Pani Małgorzaty Kleckiej jednej z niewielu specjalistów w dziedzinie FAS .

Powinnam tam się zjawić już wiele lat temu , może inaczej wyglądało by moje i Syna Życie .

Problem jednak polega na tym że 16 lat temu wiedza była wśród lekarzy jeszcze mniejsza niż teraz . Nasza metoda diagnozowania od jednego specjalisty do drugiego była bardzo męcząca i długo trwająca . Fakt że dała nam dodatkową wiedzę co do zdrowia Syna i wiemy że te problemy są związane z zespołem FAS , a może inaczej gdyby nie alkohol w ciąży to większości problemów by nie było .

Dotychczas w gabinetach lekarskich w PzP czułam się jak intruz , który coś chce , czegoś się czepia , do tego jeszcze próbuje czegoś się dowiedzieć i na dodatek wymaga . Moją najgorszą wadą u tych specjalistów to nie przyjmowanie do wiadomości niektórych zaleceń . Jak ja to mówię kiedy jedna herezja goni następną . Oczywiście raczej wynikają te bzdury z braku wiedzy na temat Fas i skupieniu się na upośledzeniu umysłowym a nie na jego przyczynie .

Dzisiaj rozmowa była zupełnie inna , moje samopoczucie również , tak zwyczajnie wylądowałam na właściwym miejscu . Moja samo edukacja i lata życia z Fasolką ( i nie obrażam w tym miejscu syna ) powoduje wyczulenie na rozmówcę - czy wie o czym mówi czy to tylko gra pozorów . Pani Małgorzata WIE co mówi i czapki z głów przed Jej wiedzą .

Dzisiaj potwierdziło się to co ja uważałam że powinno być już dawno zrobione .

No niestety zmieniając Młodemu psychiatrów nie udało mi się znaleźć takiego który by chciał nam w stu procentach pomóc, zresztą na tym blogu wiele wizyt lekarskich jest opisanych .

Może synowi już za dużo się nie pomoże , ale wiem jedno nie poddamy się będziemy walczyć z tą chorobą i jej deficytami .

 

Czemu mówię na syna fasolka - bo wbrew pozorom kojarzy mi się bardzo pozytywnie . Biała fasolka jest taka nie jaka , pomarszczona a kiedy dostanie dobry grunt to się pięknie rozwija .

piątek, 6 lutego 2015

Już po wizycie

Już  po wizycie u lekarza w PzP .

Jak rano wstałam i zobaczyłam co się dzieje za oknem to się odrobinę przeraziłam . No cóż przecież 20km na godzinę  też morza jechać,  kiedy dotarliśmy w ostatniej chwili na miejsce okazało się że do lekarza jest poślizg . Młody tradycyjnie zaczął  marudzić i zwracać na siebie uwagę . Kiedyś się denerwowałam a teraz siedzę i nie reaguję sam się uspokaja po czasie.

Po jakiejś dłuższej chwili zostaliśmy poproszeni do gabinetu , siedziała pani w średnim wieku , wyglądając na bardzo stanowczą i oschłą osobę . Po chwili rozmowy moje pierwsze wrażenie się potwierdziło . Pani doktór jest bardzo konkretna żadnych zbędnych słów , pytanie - odpowiedź . Wizyta trwała krótko ,następna z trzy miesiące i  mam przynieść formularze na nauczanie indywidualne na następny rok szkolny i na orzeczenie o niepełnosprawności .

Lekarka zmieniła część leków inne zostawiła i dokładnie wysłuchała jak podaje leki nie zwiększając Młodemu dawki , była dosyć zdziwiona moim pomysłem ale go nie skrytykowała , tylko stwierdziła skoro działa to będziemy tak robić dalej .

No cóż może ta zmiana lekarza wyjdzie nam na dobre

czwartek, 3 lipca 2014

Wizyta u " Generała "

Wierzyć się nie chce ale pierwszy tydzień wakacji dobiega końca . Małe kroczki jeśli chodzi o złość i agresję Młodego działają , widzę kolejną malutką poprawę .

W poniedziałek byliśmy u naszego  " Generała "  ;) jak zwykle kilka godzin spędzonych w poczekalni , ale tym razem byłam dumna z Syna był naprawdę grzeczny . Między czasie zrobiliśmy zakupy , pani pielęgniarka powiedziała nam że możemy spokojnie iść sobie pochodzić bo jeszcze się naczekamy .

Kiedy nastała nasza chwila szczęścia i mogliśmy wejść do gabinetu zauważyłam że lekarka nie ma za bardzo humoru . Wyniki badań Młody ma fatalne uczulony na pół świata . Lekarka mówiąc to miała nie wesołą minę i patrzyła na moją reakcję . Cóż mogłam zrobić przyjąć to do wiadomości i dostosować się do zaleceń . Ponieważ mam bardzo duże zaufanie do Niej wiem że za jakiś czas będzie dobrze . Już z nie takich problemów zdrowotnych Syna wyciągnęła . Między innymi nie musiał mieć operacji uszu . Leki są naprawdę skuteczne bo  po katarze ani śladu a i w aptece nie obdarto mnie z gotówki .

 

JednaZwielu