Szukaj na tym blogu FAS

sobota, 19 lipca 2014

Łzy które gonią przeszłość

Młody wrócił już od taty w miarę zadowolony .Tym razem bez większych sęsacji i na szczęście bez problemów zdrowotnych :-) Zachowanie się poprawiło :lol: można by było się cieszyć gdyby nie smutne i załzawione oczy Syna . Zapytał się  - czy Wy możecie się jeszcze lubić , popatrzałam na Niego i samej zrobiło mi się smutno . Dziecko o co chodzi - wiesz ja bym chciał żebyśmy mieszkali razem na naszym mieszkaniu , wyjeżdżali na wczasy i byli rodziną .

Nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć . Przecież to żebyśmy byli razem jest nie możliwe , tak trudno było mi się wyrwać z tego związku , utrzymujemy kontakt tylko ze względu na Młodego. 

Zadzwoniłam do byłego i powiedziałam co się dzieje , usłyszałam - to głupie . Dla mnie jest to smutne a nie głupie .

Młody postanowił zaprosić tatę na wyjazd w góry zobaczymy co z tego wyniknie .

Nie mam sumienia zabronić synowi tego wspólnego wyjazdu. Jak tatuś się zgodzi to parę dni będzie miał nas obu koło siebie.

JednaZwielu

środa, 16 lipca 2014

Pomieszanie z poplątaniem

Coś w tym kraju już całkiem się poplątało a może ja zgłupiałam ? Można powiedzieć że szkodzi mi odpoczynek ? Politycy udowodnili że na jeden posiłek można wydać tyle co jeden szarak  na cały miesiąc zarabia . Potwierdzono że wykształcenie i kultura nie idzie w parze a do tego,  że jak się jest na odpowiednim krzesełku to i honoru się nie ma . Ciepła posadka ważniejsza :cry:

Z jednej strony walka o legalną aborcję . Nie nie jestem zwolennikiem aborcji ale w tym przypadku ( dziecko bez mózgu ) współczuję matce bo nie ma łatwych wyborów . Za to dużo  do powiedzenia mają  " panowie " . Przecież oni lepiej wiedzą co jest leprze w tym przypadku , mają wiedzę doświadczenie . Na pewno opiekowali się nie jedną chorą osobą , znają co to jest pomoc Państwa . :-(

Jedni protestują drudzy strzelają do chorych . Nie mam zamiaru krytykować policjantów Oni zrobili to co procedury nakazywały , ale z rozumem coś znowu nie tak . Jeden chory ranny drugi nie żyje . Ktoś może powiedzieć że chorzy zagrażali innym . Ja mieszkam z chorą osobą i wiem jedno agresja i strach idą bardzo często w parze . Nie wyobrażam sobie jak Młody dostanie ataku agresji , to ktoś wezwie policję i ona zacznie do Niego strzelać . Może nam się za bardzo Ameryka spodobała ? Ludzie chorzy też mają swoje prawa . Jaka opieka była w tym szpitalu że personel niczego nie zauważył  gdzie był psychiatra jak można było niczego nie widzieć . Mnie to wszystko przeraża strach się bać :oops:

Dlaczego się boimy przyznać że ktoś się leczy psychiatrycznie a nie boimy się przyznać że chodzimy do okulisty itd . Ciągle żyjemy jakimiś zabobonami . Możemy zrozumieć ludzi chorych za wyjątkiem chorych psychicznie jakie to smutne . :roll:

Zespół FAS to też problem umysłowy a dzieci z tym zespołem rodzi się nie mało . Rodzice biologiczni najczęściej się tymi dziećmi nie zajmują tylko pozostawiają innym jak kukułcze jajo niech inni się martwią . Urzędnicy wmawiają że wszystko z dzieckiem jest w porządku rodzice tylko biedni albo młoda matka . A rodzice adopcyjni albo rodziny zastępcze trafiają na mur szarej, smutnej rzeczywistości . Mało to zostają z tym wszystkim sami albo sobie poradzą albo nie . :roll:

JednaZwielu 

sobota, 12 lipca 2014

Mama w panice ;)

Ileś osób już zdążyło się zapytać gdzie Mały a syna nie ma dopiero drugi dzień . Szczęśliwy pojechał wczoraj do taty . Odkąd się dowiedział zaczął się nakręcać , długo jeszcze , a czas szybko mija , mama ale sobie odpoczniesz ,a będziesz za mną tęsknić i tak od środy do piątku . Dałam radę  :) z ulgą zamknęłam drzwi za nimi . Oczywiście byłemu przypomniałam wszystkie zasady, lista długa od podawania lekarstw , po słodycze , zachowanie  itd . Usłyszałam nie zapamiętam  - widzisz a ja muszę pamiętać i to nie tylko to , to sobie zapisz i powieś kartkę nad łóżkiem odpowiedziałam  :lol: podając kartkę i długopis.


Minęła godzina przypomniało mi się że nie zaznaczyła nic o nutelli , no cóż trzeba zadzwonić telefon odebrano i słyszę Syna ja chcę do domu , już mam dosyć . Zapytałam się co się dzieje, były odpowiedział - że jeszcze musi coś załatwić a Młody się już zmęczył . Przypomniałam o nieszczęsnej masie czekoladowej i życząc miłego spędzania razem czasu się wyłączyłam , dodałam tylko , mama odpoczywa :)

Mama odpoczywa haha  :-D ale przecież osiemnasta się zbliża , ciekawe czy nie zapomnieli o lekach . Postanowiłam wysłać SMS z odpowiednią informacją .

Dzwoni telefon , głos w słuchawce mówi - nie musisz pisać pamiętałem , odetchnęłam z ulgą . Porozmawiałam jeszcze chwilę i życząc miłego wieczoru się wyłączyłam .

Rano wstając śmiałam się już sama ze siebie , bo w nocy kilka razy się przebudziłam ,tradycyjnie sprawdzając czy Młody śpi czy wszystko w porządku . Robię to odkąd pamiętam i nawyk pozostał .

Dzisiaj wieczorem rozmawiałam z nimi i na razie jest wszystko w porządku, Syn nawet zapytał czy będzie mógł zostać dłużej .

Na razie nie dałam Mu odpowiedzi , zobaczymy co czas pokaże , jednak fajnie by było jakby dalej było wszystko dobrze, a ja mogłabym w końcu nabrać choćby trochę zaufania do byłego i jego mamuśki

JednaZwielu 

środa, 9 lipca 2014

STAROŚĆ

Ostatnio przy różnych rozmowach powtarza się słowo starość . Na co dzień nie myślimy o starości , wszystkim się wydaje że przecież to tak daleko , gdzie tam jeszcze .

I tak do osiemnastki ja mówiłam żeby już  - a po osiemnastce , im jestem starsza mówię czemu mi tak szybko przeleciał kolejny rok .

W naszym kraju starość jest bardzo smutna , dlaczego mam takie zdanie . Bardzo często są to osoby samotne , schorowane . Rodzina albo pracuje albo wyjechała i nie ma czasu zadzwonić a co dopiero zająć się najbliższą osobą . Jak się rozmawia z tymi ludźmi to na początku jest wszystko ładnie pięknie , bo duma , satysfakcja a po chwili są łzy w oczach, bo nawet nie ma kto szklanki wody podać . Smutne to ,bo przecież zawdzięczamy temu pokoleniu wszystko a w zamian dajemy tak nie wiele . Moja babcia co w tym roku kończy STO lat martwi się o wszystkich , a ile z nas martwi się o Nią ???  Babcia jest zaopiekowana - nie wszyscy jednak mają tyle szczęścia . Gro z tych osób ma małe renty i emerytury i jedyne na co stać to posiedzieć na ławce w parku albo skwerku :(

Patrząc na to wszystko jestem przerażona , moja mama też już jest po siedemdziesiątce , chory syn i do tego ja ze swoimi problemami zdrowotnymi . Jaka przyszłość nas czeka czy też ławka na skwerku a może jeszcze gorzej . O mamę i syna dopóki będę żyła  zadbam ja,  a co będzie dalej ??????????

JednaZwielu

czwartek, 3 lipca 2014

Wizyta u " Generała "

Wierzyć się nie chce ale pierwszy tydzień wakacji dobiega końca . Małe kroczki jeśli chodzi o złość i agresję Młodego działają , widzę kolejną malutką poprawę .

W poniedziałek byliśmy u naszego  " Generała "  ;) jak zwykle kilka godzin spędzonych w poczekalni , ale tym razem byłam dumna z Syna był naprawdę grzeczny . Między czasie zrobiliśmy zakupy , pani pielęgniarka powiedziała nam że możemy spokojnie iść sobie pochodzić bo jeszcze się naczekamy .

Kiedy nastała nasza chwila szczęścia i mogliśmy wejść do gabinetu zauważyłam że lekarka nie ma za bardzo humoru . Wyniki badań Młody ma fatalne uczulony na pół świata . Lekarka mówiąc to miała nie wesołą minę i patrzyła na moją reakcję . Cóż mogłam zrobić przyjąć to do wiadomości i dostosować się do zaleceń . Ponieważ mam bardzo duże zaufanie do Niej wiem że za jakiś czas będzie dobrze . Już z nie takich problemów zdrowotnych Syna wyciągnęła . Między innymi nie musiał mieć operacji uszu . Leki są naprawdę skuteczne bo  po katarze ani śladu a i w aptece nie obdarto mnie z gotówki .

 

JednaZwielu

sobota, 28 czerwca 2014

Powoli do przodu

Świadectwo odebrane , kolejny rok nauki za nami . Młody promienieje ze szczęście dwa miesiące wakacji i świętego spokoju . Oceny na świadectwie przeciętne ani się chwalić ani narzekać :( Jaka praca taka wypłata ;)

Mamy teraz dwa miesiące na ustawienie prawidłowo leków . Wcale to zadanie nie jest łatwe ,na razie jesteśmy na etapie długiego spania rano. Popołudniu Młody już nie śpi a ataki złości są zmienne potrafi pół dnia być wszystko w porządku i nagle następuje wybuch. Co cieszy czas trwania jest już coraz krótszy .

Wczoraj obchodziłam urodziny Młody miał mnóstwo dodatkowych bodźców i jego zachowanie też się zmieniało . Rano jak przyszedł ze szkoły to był bardzo agresywny popisał się przed ciocią D :( popołudniu powoli się uspokajał . Oczywiście nie mógł się doczekać na tort  ;) Wieczorem mało nie pękłam ze śmiechu , zaczął znowu się popisywać kiedy zadzwonił telefon na skype  i wujek mówi -  jak ściągnę pasa i dam Ci w tyłek , dziecię momentalnie się uspokoiło zajęło się sobą ,  przestało przeszkadzać a myśmy mogli spokojne rozmawiać . Tak się zajął sobą że starczyło na jeszcze jedną rozmowę telefoniczną .

Dzisiaj do południa spędził z tatą i też z tego co wiem było różnie . W sklepie zachowywał się dobrze , za to w parku zrobił tacie karczemną awanturę . Popołudniu już miał tylko chwilowe napady. Powoli małymi kroczkami idziemy do przodu .

JednaZwielu

 

środa, 25 czerwca 2014

Co w tej głowie siedzi ?

Od trzynastego czerwca w syna wstąpił jakiś diabeł . Agresja opanowała Jego organizm od rana do wieczora . Jeszcze nie wstał  to już atak złości i tak do wieczora . Przez pierwsze osiem dni leki działały tak że albo spał albo krzyczał i obrażał wszystkich i wszystko co na drodze stało i było w zasięgu wzroku . Ten tydzień jest już odrobinę lepszy mniej śpi w ciągu dnia , jednak ciągle śpi bardzo długo rano. Już w ciągu dnia potrafi się zająć sobą, co daje nadzieję że wychodzimy z kryzysu .

W niedzielę usłyszałam jak mówi do babci - wiesz nie wiem co się z tą moją głową dzieje , nie wiem czemu tak krzyczę i obrażam . Jak to usłyszałam zrobiło mi się bardzo żal syna a z drugiej strony już sama byłam niesamowicie zmęczona .

W poniedziałek przyjechał tatuś i zaczął się wymądrzać co do mojej winy , nie reagował jak zwykle kiedy Młody przeklinał i obrażał mnie , nie zareagował nawet kiedy syn chciał Go uderzyć . Tatuś chowa głowę w piasek i udaje strusia . Przestał mędrkować kiedy Młody powiedział - zabierz mnie do siebie i do babci jak tylko będę wchodził po schodach to już się nakręcę i Ją ustawię , ja Jej pokażę . Byłemu szczęki spadły a mnie chyba już nic nie zdziwi .

Tak ustawianie leków zaczęliśmy jeszcze przed wakacjami

JednaZwielu

niedziela, 22 czerwca 2014

Podziękowania dla piątki komentatorów

Między 4-6 czerwca  blog ukazał się większej ilości czytelników , tak naprawdę nie wiem czemu to zawdzięczam lub komu.
 Przekonałam się za to jak część społeczeństwa szuka możliwości wyładowania swoich złości.
Bardzo mi miło za krytykę ale muszę rozczarować nie przestanę pisać tego bloga  " Ciociu dobra rada " , moje wykształcenie nie jest nikomu na tym blogu potrzebne. Panowie i Panie popatrzcie na siebie jacy jesteście czy nie macie wad. 
Ja swoje wady naprawdę znam a ten blog nie pisze ani pisarz ani nawet blogowicz. 
Bo siebie nie uważam za blogowicza nazywam to grafomanią i staram się żeby te wpisy były " zjadliwe ". Moje dziecko choruje na nieuleczalną chorobę, zawdzięcza  to rodzicom biologicznym bo to oni pili a On cierpi. 
Zespół FAS jest ciągle zamiatany po kątach a ja nie mam pieniędzy ani na fundacje ani na inną walkę z głupotą ludzka dlatego piszę o naszym życiu.
Takiego życia nie życzę największemu wrogowi.
 A może ktoś z cudownej piątki komentatorów się ze mną zamieni na miesiąc i wtedy zobaczymy . ( Gilgamesh ,  ~tom, ~sekundant, ~Kajka,~MalaMi )


JednaZwielu

środa, 18 czerwca 2014

szybkie uzdrowienie ? ale czy aby na pewno ?

Zanim poznałam diagnozę FAS wiedziałam od lat że Syn ma problemy laryngologiczne . Objawiało się to między innymi częstymi zapaleniami uszu . Młody tak już był zmęczony bólem że czapkę nosił praktycznie cało rocznie . Zdarzało się że leki przeciwbólowe nie działały a pogotowie nie chciało przyjechać :(

Kiedy zgłosiliśmy się na badania do PPP na które czekaliśmy parę miesięcy, dowiedziałam się że jak nie przyniosę nowych zaświadczeń od lekarzy specjalistów to stare nie zostaną uwzględnione .

Na moje zdziwienie usłyszałam że zmieniły się procedury . No cóż procedury , procedurami ale brak rozumu  to już inna sprawa :(

Dlaczego takie mocne słowa ? Po pierwsze jak umawiałam termin wystarczyło powiedzieć o odnowieniu dokumentów. Po drugie nasze badania są dodatkowe bo orzeczenie jest ważne jeszcze dwa lata . Ponieważ miesiąc czerwiec był maratonem lekarskim i kolejne wizyty są za parę miesięcy oczywiście nie uda mi się odnowić całej dokumentacji .

W taki sposób procedura uzdrowi mi dziecko przynajmniej na papierze . Nie wiem tylko czy śmiać się czy płakać,  bo o co tu chodzi, o pierwszą ławkę w szkole ?

JednaZwielu

sobota, 14 czerwca 2014

Ciekawa rozmowa

W tym tygodniu miałam bardzo ciekawą rozmowę z pedagogiem . Okazuje się że można trafić na człowieka który też ma wiedzę na temat FAS . Celowo używam słowo trafić bo to takie same szczęście jak wygrać w LOTTO  :)

Pni mówiła na temat edukacji Młodego i nagle zadała zaskakujące pytanie .

- Czy trafiliście na mur ?

- Ja na początku życia Syna miałam wrażenie że będę miała geniusza w domu , tak dobrze się intelektualnie rozwijał . Niepokoiło mnie raczej jego zachowanie , nadpobudliwość , strach , czujność np w spaniu , niskorosłość   . Intelektualnie zastanawiałam się skoro Młody nie lubi żeby Mu czytać , nie znosi telewizora z kąt ma taki wielki zasób słów .

- Obserwuję u tych dzieci najpierw bardzo prawidłowy rozwój i nagle nie wiadomo z kąt wszystko się zatrzymuje .

- Tak pierwsze badania w wieku pięciu lat wykazały że Syn jest na poziomie rozwoju 6 latka a teraz ma upośledzenie umysłowe i to pomimo , rehabilitacji i ciągłej pracy z Nim

- No właśnie syn potwierdza moje obserwacje.

- Wie Pani kiedyś był bardziej odpowiedzialny , zaradny teraz staje się dzieckiem którego nie można z oczu spuścić . Ciągle by się bawił , na zegarku się zna , ale nie ma poczucia czasu , wartości pieniądza , nie potrafi się ubrać odpowiednio do pogody za oknem

- No właśnie potwierdza pani to co już zauważyłam . Syn wygląda na pełnoobjawowy FAS i skąd  u Niego  FAS  nie wygląda Pani  na pijącą osobę , czy Pani adoptowała syna ?

- Tak Młody ma pełnoobjawowy FAS z cechami ADHD i autystycznymi  , czyli ataki złości i agresji  lub zamykanie się w swoim świecie .  Większość się zastanawia nad tym moim piciem , jednak ja nawet okazyjnie nie piję . Syna adoptowałam i uprzedzę nie nie wiedziałam że jest chory poinformowano Nas że jest wcześniakiem.

Nasza rozmowa przeszła na inne tematy  ale może komuś się przyda to co opisałam . Moje dziecię od wczoraj ma ciągły atak złości i agresji informacja dla tych osób które myślą jakie to łatwe .

JednaZwielu

środa, 11 czerwca 2014

szczerość aż do bólu

Nasz maraton lekarski powoli się kończy . Godziny w poczekalni za nami i co się okazało , laryngologicznie w miarę dobrze , alergologicznie katastrofa uczulony na pół świata . Do tego lekarka nam zachorowała zanim podjęła decyzję o dalszym sposobie leczenia . Neurologia w porządku żadnych zastrzeżeń . PzP do rozszerzenia wpisu  ;)

Na początku czerwca znowu nam się rozszalała alergia , pani pediatra miała trochę problemu bo przecież leki przeciwhistaminowe już bierze . Do tego lekarka była na zastępstwie więc Młodego nie zna , zaleciła singular i inhalacje . Inhalacje trzy razy dziennie dla syna to był koszmar - mamo muszę , - mamo długo jeszcze , - mamo już . Od poniedziałku syn wrócił do szkoły oczywiście jest nieszczęśliwy :(

Dzisiaj byliśmy w PzP  no i szczerość lekarza jest rozbrajająca a uśmiech na Jego twarzy momentami denerwujący , no cóż mi śmiesznie nie ma :(    pytam się  czy w końcu będzie lepiej , czy moje dziecko przestanie  obrażać , przeklinać,  przeszkadzać , zacznie dbać o higienę  , co z jego agresją . Odpowiedź była rozbrajająca,  dobrze że siedziałam w wygodnym fotelu , bo z krzesła to bym spadła . Oczywiście zapytałam się też  o terapie i lekarstwa . Usłyszałam od Pana doktora że jestem za temperamentna a mój były jest spokojniejszy i dla dobra dziecka mamy wypracować kompromis . Kiedy zadałam pytanie  -  jaki on ma być bo ja nie pozwolę żeby syn mnie bił , albo obrażał wulgarnymi słowami a mój były mąż nie reaguje , to niestety odpowiedzi mądrej nie usłyszałam . Dowiedzieliśmy się ( bo tatuś też był ) za to że Młody jest niestandardowy ,nic się nie zmieni w Jego zachowaniu na lepsze, tak pracuje Jego mózg może być jeszcze trochę gorzej i kto mi naopowiadał że będzie lepiej . Te leczenie i rehabilitacja nie idzie na marne Syn jest zadbany, dobrze zaopiekowany ale cudów nie osiągniemy . Niech pani pomyśli co by z Nim było gdyby nie taka opieka On nie miałby szansy na nic . Panie doktorze z miesiąca na miesiąc jest gorzej w grupie rówieśniczej Młodego nie ma stroni od dzieci . Tak ma swój świat, ma cechy autyzmu i to się nie zmieni . 

Można powiedzieć że ta rozmowa pozbawiła mnie ...                       

JednaZwielu                                                                           

sobota, 7 czerwca 2014

Tok myślenia

Można siedzieć i marudzić , jednak można też przestawić myśli na inny tor . Po paru latach dzięki FB spotkałam się z koleżanką . Zawsze podziwiałam jej sposób na życie , zamiast płakać to lepiej iść między ludzi , coś zrobić dla siebie . Wsiąść do samochodu, pojechać przed siebie zapomnieć, odpocząć nabrać dystansu . Podoba mi się Jej tok myślenia .

Dzisiaj mój były miał chwilowy przebłysk pracy mózgu i zaczął się zastanawiać nad zachowaniem Młodego . Tyle lat rehabilitacji , leczenia a jakoś poprawy nie widać nawet jest gorzej . Nazwała bym to odkryciem roku , bo ile o zachowaniu mówię i nic nie dociera .

Pojechali dzisiaj do wesołego miasteczka Synowi się podobało , kiedy wrócili nie zamykała Mu się buzia . Jednak najważniejsze było że umiał się zachować i nikogo nie obraził a przy tym dobrze się bawił .

Nie mam w zwyczaju przejmować się bzdurami dla mnie kropka i przecinek nie jest ważny . Przez lata nauczyłam się nie przejmować co o mnie myślą inni . Czy ktoś powie dzień dobry czy nie , to świadczy o Jego kulturze i wychowaniu . Jednak zawsze będę się przejmować zachowaniem Syna,  bo nie wolno nikogo obrażać , a niestety Jego głowa tego do wiadomości nie przyjmuje :(

wtorek, 3 czerwca 2014

mój przypadkowy wyjazd

Pora na kawę - wchodzi kierownik i się  pyta ciastka już kupione . To był codzienny nasz rytuał  kawa z kierownikiem koło południa . Traktowaliśmy to bardzo pozytywnie trochę śmiechu jeszcze nikomu nie zaszkodziło . Tym razem rozmowa była o wyjazdach , planowanym urlopie a w zasadzie komu i ile jeszcze wolnego zostało .

Ja zaczęłam marudzić że chętnie bym pojechała i to nawet za godzinę  obojętnie gdzie byle coś innego. W tym wchodzi pani Ala z pytaniem - kto należy do związków bo jest wyjazd na KK nad morze. Wszyscy wybuchnęli  śmiechem :lol:   to już Pani znalazła chętną .

Wyjazd był za trzy dni musiałam się do niego bardzo przygotować . Do tej pory o związkach wiedziałam tyle że się zapisałam i płaciłam składki a tu KK i ze mnie delegat :)  

Zaczął się babski problem co się ubrać , do tego ta różnica wieku , nikogo nie znam, a jak się ośmieszę . Zaczęłam panikować i w tym z pomocą przyszedł mi przewodniczący,  który zapoznał mnie przed wyjazdem z dwójką delegatów panią Marysią i panem Marianem . 

Jak ktoś się zastanawia dlaczego nie pojechał sam, to nie mógł mia umierającą matkę :(

Jechaliśmy pociągiem całą noc w trójkę , czas upłynął szybko i na wesoło . Niestety jeszcze trzeba się było dostać do ośrodka , nie mieliśmy ochoty na tłuczenie się komunikacją miejską , dlatego pojechaliśmy taksówką . Zmęczenie powoli dawało się we znaki a gdzie tam koniec dnia,  dopiero była dziewiąta rano . Przy zakwaterowaniu zaczęliśmy się znowu śmiać  :lol:   bo zostawiono dla nas pokój sześcioosobowy a tu dwie kobiety i jeden mężczyzna i brak innych pokoi . Cóż było robić zrobiliśmy pokój koedukacyjny . Po latach Marian się śmiał że spał z taką laską oczywiście niczego więcej nie tłumaczył ;)  

Okazało się że krajówka miała więcej takich nie dociągnąć i kiedy zeszliśmy na śniadanie to weszliśmy do lodziarni zamiast jadalni było tak zimno.  Marian poszedł do pokoju po nasze kurtki .

Przed rozpoczęciem KK chcieliśmy jeszcze wziąć prysznic,  jednak nic z tego - leciała lodowata woda. Marysia podsumowała norma zachowana dobrze że przynajmniej komarów nie ma.

O dwunastej zaczęły się obrady i schodząc po schodach zrobiłam wielkie wejście ,  z nerwów poplątały mi się nogi i spadłam ze schodów , prosto pod nogi przewodniczącego federacji .

Na szczęście nic mi się nie stało , tylko parę siniaków .

Krajówka bardzo mi się podobała znalazłam tam wiele pokrewnych dusz , zaczęłam szybko się uczyć rzemiosła związkowego. 

Od  wiceprzewodniczącego dostałam wtedy chyba najważniejszą radę, która sprawdzała się przez wszystkie lata mojej związkowej pracy .

Bo mój przypadkowy wyjazd okazał się początkiem działalności związkowej na lata ;)

Gro ludzi uważa że związki są nie potrzebne i szkaluje się związkowców zwłaszcza ostatnio robią to politycy w tv . Owszem wszędzie są czarne owce ale związki są potrzebne bo inaczej w najlepszym razie cofniemy się do dziewiętnastego wieku

JednaZwielu

niedziela, 1 czerwca 2014

Zastygła lawa

Jest niedziela dzień tygodnia nie bardzo przeze mnie lubiany . Kiedyś było inaczej , spacery ,wyjazdy ,spotkania . Mam wrażenie że zastygłam jak lawa tylko czy jeszcze o  żyję ? Po czterech latach od rozwodu dalej jestem wściekła na pewne sprawy , często zadaję sobie pytanie dlaczego tak się pomyliłam , co się stało , czego  nie zauważyłam , i nie znam ciągle odpowiedzi . Dalej nie potrafimy ze sobą rozmawiać nawet dla dobra syna . To co nam wychodzi to kłótnie a gdzie została nasza miłość ?

Młody często wspomina nasze stare mieszkanie myślę że tęskni tak jak ja . Całkiem niedawno się zastanawiał czy jeszcze możemy być rodziną i sam sobie dał odpowiedź że nie .

Niestety nie wiem jak z tego wyjść czuję się jak w zamkniętym kręgu , wspomnienia bolą a teraźniejszość nie cieszy

Nie dawno Młody mi powiedział mamo jak ty się mało uśmiechasz , niestety miał rację . Często mi też mówi jak ładnie wyglądam , jest to bardzo miłe .

Wiem że dla dobra Syna powinnam zamknąć jedne drzwi i otworzyć nowe na oścież . Tak wiele zrobiłam ale czy dam radę postawić tą kropkę nad I. Wiem jedno i mówię to od osiemnastu lat czas nie leczy ran my się uczymy z nimi żyć a moje chyba jeszcze się nie zagoiły i blizny są zbyt świeże


Na co dzień w ferworze szarości obowiązków takie smutne myśli nie przychodzą a dni wolne kończą się nostalgią

JednaZwielu