Moje życie to sinusoida lata szczęścia i wielkich porażek. Życie mnie poobijało jak mogło najlepiej . Czy jestem zła na nie ? Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i dochodzę do wniosku że jednak chcę żyć na przekór całemu światu .
Kiedyś planowałam , marzyłam a teraz tego nie robię biorą życie z dnia na dzień z dobrodziejstwem inwentarza . Dzień w którym nie pokłócę się z byłym mężem to już dzień szczęśliwy . To nie do uwierzenia ale dalej najlepiej nam to wychodzi , a mnie dodatkowo jeszcze otwieranie Mu drzwi do wyjścia . Pozbywam się Go jak bumerang a On zawsze wraca .
Po rozwodzie mój były teść powiedział wnukowi jeszcze będziecie za tatą płakać . Słowa okazały się mało prorocze bo dalej nie płaczę , z Młodym jest różnie ale Ex sam powiedział ostatnio On po rozwodzie sobie nie radzi .
Powoli zamykam drzwi przeszłości na rygle nie do otworzenia, jeszcze nie potrafię oglądać zdjęć z przed lat ale do tego też dojdę .
Fakt że problemów mi nie brakuje ale mam przyjaciół i mamę oczywiście Młody jest najważniejszy mam po co żyć i dla kogo .
Syn ostatnio stwierdził mamo ty coraz częściej się uśmiechasz . To już nie zły objaw bo po latach kiedy byłam skupiona na rzeczach do wykonania i problemach do rozwiązania a jako kobieta czułam się nikim bo zostałam zdeptana . Powoli dostrzegam w sobie kobietę do tego wartościową , nie tylko matkę i opiekunkę czy gospodynię domową . Drogę przechodzę długą ale już wiem jedno na pewno moje dziecko będzie szczęśliwe kiedy ja będę szczęśliwa . Po czasach niepewności już wiem czego chcę do czego zmierzam i wiem że przy swojej upartości ja będę bardzo szczęśliwa . Już nic nie muszę a wszystko mogę to tylko kwestia czasu .
Szukaj na tym blogu FAS
piątek, 12 września 2014
wtorek, 9 września 2014
niepewność
Stan którego nie znoszę to niepewność , wtedy po głowie chodzi wiele myśli i to nie wszystkie dobre. Adrenalina rośnie i nie można znaleźć miejsca ani chwili spokoju tylko skołatane nerwy .
Nasz rok szkolny rozpoczął się z tygodniowym opóźnieniem z powodu choroby. Jeszcze tak nie rozpoczynaliśmy początku roku, Młody jednak był całkiem z tego zadowolony. W niedzielę kiedy pakowaliśmy plecak co chwilę powtarzał a zaprowadzisz mnie, a która to nasza klasa. Musiałam kilka razy powtarzać polecenia bo był rozkojarzony, poszedł wcześnie spać tym razem nie było problemu z higieną. Rano był wypoczęty i zadowolony zjadł spokojnie śniadanie, o lekach też nie musiałam pięć razy przypominać, nie zapomniał o higienie. Postanowiłam że w nagrodę pod prowadzę Go do szkoły ale też chciałam sprawdzić na jakim etapie jest przebudowa głównej drogi, czy można bezpiecznie przejść. Kiedy się rozstawaliśmy przypomniałam jak będziesz przy szkole to zadzwoń - oczywiście zadzwonię. Kiedy dochodziła godzina ósma i telefon nie dzwonił ja zaczęłam się denerwować co się stało. Przecież w poprzednim roku zawsze pamiętał a tu cisza . Dobrze że kontaktowała się z nami Wychowawczyni w poprzednim tygodniu, bo zadzwoniłam, przeprosiłam i powiedziałam o co chodzi – usłyszałam tak jest w szkole odetchnęłam z ulgą podziękowałam. Jednak kiedy skończył lekcje i znowu telefon milczał to moje ciśnienie znowu zaczęło rosnąć wraz z adrenaliną. Teraz już nie było sensu dzwonić można było tylko czekać . Po półgodzinie przyszedł szczęśliwy w skowronkach do domu na moje pytanie – pamiętasz o naszej umowie dostałam odpowiedź – no co nie można zapomnieć telefonu, no co się denerwujesz . Dziecko ja się nie denerwuję ja dostaję zawału z niepokoju o Ciebie czy ty to rozumiesz, prosiłam tyle razy o włożenie telefonu do plecaka . Tak mamo zapomniałem. Po obiedzie poopowiadał o szkole nawet pozytywnie, uzupełnił zeszyty i pobiegł do babci zdać relacje.
Je mam zamiar w tym roku szkolnym dalej pomagać Mu się usamodzielniać, według mnie to jest najlepsza rehabilitacja i pewnie niepokój jeszcze nie raz mnie dopadnie.
Nasz rok szkolny rozpoczął się z tygodniowym opóźnieniem z powodu choroby. Jeszcze tak nie rozpoczynaliśmy początku roku, Młody jednak był całkiem z tego zadowolony. W niedzielę kiedy pakowaliśmy plecak co chwilę powtarzał a zaprowadzisz mnie, a która to nasza klasa. Musiałam kilka razy powtarzać polecenia bo był rozkojarzony, poszedł wcześnie spać tym razem nie było problemu z higieną. Rano był wypoczęty i zadowolony zjadł spokojnie śniadanie, o lekach też nie musiałam pięć razy przypominać, nie zapomniał o higienie. Postanowiłam że w nagrodę pod prowadzę Go do szkoły ale też chciałam sprawdzić na jakim etapie jest przebudowa głównej drogi, czy można bezpiecznie przejść. Kiedy się rozstawaliśmy przypomniałam jak będziesz przy szkole to zadzwoń - oczywiście zadzwonię. Kiedy dochodziła godzina ósma i telefon nie dzwonił ja zaczęłam się denerwować co się stało. Przecież w poprzednim roku zawsze pamiętał a tu cisza . Dobrze że kontaktowała się z nami Wychowawczyni w poprzednim tygodniu, bo zadzwoniłam, przeprosiłam i powiedziałam o co chodzi – usłyszałam tak jest w szkole odetchnęłam z ulgą podziękowałam. Jednak kiedy skończył lekcje i znowu telefon milczał to moje ciśnienie znowu zaczęło rosnąć wraz z adrenaliną. Teraz już nie było sensu dzwonić można było tylko czekać . Po półgodzinie przyszedł szczęśliwy w skowronkach do domu na moje pytanie – pamiętasz o naszej umowie dostałam odpowiedź – no co nie można zapomnieć telefonu, no co się denerwujesz . Dziecko ja się nie denerwuję ja dostaję zawału z niepokoju o Ciebie czy ty to rozumiesz, prosiłam tyle razy o włożenie telefonu do plecaka . Tak mamo zapomniałem. Po obiedzie poopowiadał o szkole nawet pozytywnie, uzupełnił zeszyty i pobiegł do babci zdać relacje.
Je mam zamiar w tym roku szkolnym dalej pomagać Mu się usamodzielniać, według mnie to jest najlepsza rehabilitacja i pewnie niepokój jeszcze nie raz mnie dopadnie.
środa, 3 września 2014
Samo życie
Nasz proces adopcyjny trwał bardzo krótko jak na biurokrację w tym kraju. Nie kupowałam niczego dopóki nie będzie dziecka tak zgodnie z przesądem. Kiedy już nadszedł ten dzień pochwaliliśmy się najbliższym i się zaczęło .... Okazało się że wszyscy mieli pomysł na wyprawkę lista rosła i rosła i oczywiście bez tych rzeczy dziecka wychować się nie da .
Zanim pojechaliśmy do sklepu połowę sami z listy poskreślaliśmy a pani w sklepie skreśliła jeszcze kolejne gadżety. U pani Celiny kupowałam już od lat więc miałam do niej zaufanie a Ona też wiedziała że jak będę zadowolona to do niej wrócę i tak wracam do dzisiaj .Nie kupiliśmy między innymi nosidełka , huśtawki, leżaczka, przewijaka . Ograniczyłam się do podstaw i faktycznie to wystarczyło a i tak wszystkie drobiazgi zajęły cały pawlacz . Doszła tylko wanienka, fotelik samochodowy który służył za nosidełko, bujaczek, fotelik do zabawy i karmienia w późniejszym czasie a kiedy Młody był już w domu przyjechał zgodnie z tradycją wózek . Dzięki pani Celinie nie wydałam majątku na środki do pielęgnacji . Ona zwróciła uwagę na alergię u niemowlaków i miała rację . Dla nas było szare mydło a dokładniej biały jeleń i oliwka ot środki do higieny .
Jednak z powodu bardzo krótkiego macierzyńskiego życie zmusiło nas do kupienia drugiego łóżeczka i wózka do babci . Pod tym względem zaszaleliśmy bo Młody miał w całości trzy łóżeczka doszło jeszcze turystyczne i podwójne wózki
W dzisiejszych czasach to babcie biegają do wnuków niezależnie od wieku bo młodym trzeba pomóc, bo jest tak trudno .
Jak by prześledzić historię Polski to nie ma pokolenia któremu było łatwo . Każde dostało w kość, już się pogubiłam ile jest teraz macierzyńskiego, ale ja miałam niecałe dwa miesiące na Syna.
To że teraz jest problem z pracą to fakt, jednak pamiętam młodych ludzi którzy jeszcze dobrze nie zostali przyjęci a już rządzili i krzyczeli że za mniej niż tyle nie będą pracować bo On studiuje albo dopiero co się obronił. Jeszcze nie zweryfikował wiedzy teoretycznej z praktyką a już próbował ... Starsi czytelnicy będą wiedzieć co to frycowe i moje pokolenie je płaciło a nie rządziło. Teraz ciągle są wymagania a to mieszkanie, samochód, wczasy, markowe ciuchy i meble. Oczywiście życzę to każdemu ale niech to sobie młodzi zarobią a nie tylko żądają, można zawsze pomóc ale to nie to samo co dawać bez końca. Nie zgadzam się z umowami śmieciowymi bo to wyzysk i robienie krzywdy pracownikom i ich rodziną . Jednak Ci co umieją się ustawić to już na nic nie zwracają uwagi, a rodzice jacy dumni bo zasmarkani do wnuków latają.
Ja nie jestem przeciwna pomaganiu , jednak jestem przeciwna egoizmowi
Mam nadzieję że za kilka lat to dzieci się rodzicom odwdzięczą za wychowanie i ciągłą pomoc i zaopiekują się starszymi schorowanymi osobami.
Zanim pojechaliśmy do sklepu połowę sami z listy poskreślaliśmy a pani w sklepie skreśliła jeszcze kolejne gadżety. U pani Celiny kupowałam już od lat więc miałam do niej zaufanie a Ona też wiedziała że jak będę zadowolona to do niej wrócę i tak wracam do dzisiaj .Nie kupiliśmy między innymi nosidełka , huśtawki, leżaczka, przewijaka . Ograniczyłam się do podstaw i faktycznie to wystarczyło a i tak wszystkie drobiazgi zajęły cały pawlacz . Doszła tylko wanienka, fotelik samochodowy który służył za nosidełko, bujaczek, fotelik do zabawy i karmienia w późniejszym czasie a kiedy Młody był już w domu przyjechał zgodnie z tradycją wózek . Dzięki pani Celinie nie wydałam majątku na środki do pielęgnacji . Ona zwróciła uwagę na alergię u niemowlaków i miała rację . Dla nas było szare mydło a dokładniej biały jeleń i oliwka ot środki do higieny .
Jednak z powodu bardzo krótkiego macierzyńskiego życie zmusiło nas do kupienia drugiego łóżeczka i wózka do babci . Pod tym względem zaszaleliśmy bo Młody miał w całości trzy łóżeczka doszło jeszcze turystyczne i podwójne wózki
W dzisiejszych czasach to babcie biegają do wnuków niezależnie od wieku bo młodym trzeba pomóc, bo jest tak trudno .
Jak by prześledzić historię Polski to nie ma pokolenia któremu było łatwo . Każde dostało w kość, już się pogubiłam ile jest teraz macierzyńskiego, ale ja miałam niecałe dwa miesiące na Syna.
To że teraz jest problem z pracą to fakt, jednak pamiętam młodych ludzi którzy jeszcze dobrze nie zostali przyjęci a już rządzili i krzyczeli że za mniej niż tyle nie będą pracować bo On studiuje albo dopiero co się obronił. Jeszcze nie zweryfikował wiedzy teoretycznej z praktyką a już próbował ... Starsi czytelnicy będą wiedzieć co to frycowe i moje pokolenie je płaciło a nie rządziło. Teraz ciągle są wymagania a to mieszkanie, samochód, wczasy, markowe ciuchy i meble. Oczywiście życzę to każdemu ale niech to sobie młodzi zarobią a nie tylko żądają, można zawsze pomóc ale to nie to samo co dawać bez końca. Nie zgadzam się z umowami śmieciowymi bo to wyzysk i robienie krzywdy pracownikom i ich rodziną . Jednak Ci co umieją się ustawić to już na nic nie zwracają uwagi, a rodzice jacy dumni bo zasmarkani do wnuków latają.
Ja nie jestem przeciwna pomaganiu , jednak jestem przeciwna egoizmowi
Mam nadzieję że za kilka lat to dzieci się rodzicom odwdzięczą za wychowanie i ciągłą pomoc i zaopiekują się starszymi schorowanymi osobami.
wtorek, 2 września 2014
Takie sobie rozmyślania w łóżeczku przy chorobie
Samotność to dzień dobry, co słychać, ładna pogoda tak przy okazji rzucone po drodze.
Samotność to smutne oczy którym nawet makijaż nie pomoże.
Samotność to setka ludzi na facebook i cóż z tego wynika?
Samotność to uszkodzone drzwi i z nikąd pomocy.
Samotność to codzienność dnia codziennego.
Samotność to piękne niebo malowane barwami tęczy a obok nikogo.
Samotność to cztery piękne ściany a wokół pustka głucha.
Samotność to telefon który milczy.
Samotność to stół pełen pustych miejsc.
Ale co gorsze samotność zmęczonej osoby, czy fałsz ludzi żyjących dookoła?
Co lepszym wyborem naiwność czy głupota?
Która wersja lepsza miłość pierwsza czy z kwiatka na kwiatek skakanie?
A może to wszystko należy przykryć zasłoną milczenia?
Samotność to smutne oczy którym nawet makijaż nie pomoże.
Samotność to setka ludzi na facebook i cóż z tego wynika?
Samotność to uszkodzone drzwi i z nikąd pomocy.
Samotność to codzienność dnia codziennego.
Samotność to piękne niebo malowane barwami tęczy a obok nikogo.
Samotność to cztery piękne ściany a wokół pustka głucha.
Samotność to telefon który milczy.
Samotność to stół pełen pustych miejsc.
Ale co gorsze samotność zmęczonej osoby, czy fałsz ludzi żyjących dookoła?
Co lepszym wyborem naiwność czy głupota?
Która wersja lepsza miłość pierwsza czy z kwiatka na kwiatek skakanie?
A może to wszystko należy przykryć zasłoną milczenia?
sobota, 30 sierpnia 2014
Zwiedzanie i oglądanie i na koniec brak sił
Czy lubiłam zwiedzać a i owszem sprawiało to mi dużo przyjemności. Najpiękniejsze było to że, bez żadnych dodatków, uwielbiałam siedzieć z nosem w szybie i chłonąć to co widzę. Im była dłuższa trasa tym lepiej, nie męczyła mnie długa jazda, nie czułam głodu, czas zatrzymywał się w miejscu .
Kiedy wpadłam na pomysł zwiedzania Wiednia i nie tylko, znalazła się też ekipa chętna do takiego szaleństwa. Nasz przewodnik sam nazywał się kapo i faktycznie tak się zachowywał .
Wycieczka zaczynała się zwiedzaniem zamku w Trenczynie ,tam już wchodząc na wzniesienie, nasz starszy pan pokazał kto ma kondycje a kto w ogonie.
Kiedy wpadłam na pomysł zwiedzania Wiednia i nie tylko, znalazła się też ekipa chętna do takiego szaleństwa. Nasz przewodnik sam nazywał się kapo i faktycznie tak się zachowywał .
Wycieczka zaczynała się zwiedzaniem zamku w Trenczynie ,tam już wchodząc na wzniesienie, nasz starszy pan pokazał kto ma kondycje a kto w ogonie.
Było co zwiedzać ,ale też już znaleźli się pierwsi maruderzy. Kiedy wróciliśmy do autokaru większość padła i marzyła o tym żeby znaleźć się już w hotelu. Organizator jednak zmienił w ostatniej chwili hotel, co nie zostało przyjęte na początku pozytywnie,bo było znacznie dalej do Wiednia na drugi dzień.
A dzień w Wiedniu to zwiedzanie na wysokich obrotach po lewej ręce widzicie to, po prawej tamto a teraz proszę szybciej i tak bez końca,w końcu wszyscy chwycili zadyszki a nasz przewodnik nawet się nie spocił. Kiedy się dowiedziałam że nie zobaczę złotego pomnika Johanna Straussa II , zaczęłam tak marudzić, że został zmieniony troszkę plan wycieczki i przejechaliśmy autokarem koło parku, żebym zobaczyła ów pomnik ale przez okienko. W ciągu dwóch dni zwiedziliśmy bardzo dużo i wszystko robiło wrażenie, od ilości złota mogło zakręcić się w głowie, jednak trzech rzeczy nie zapomnę .
Po pierwsze wtedy uważano Polaków za złodziei i dawano nam to dobrze odczuć.
A dzień w Wiedniu to zwiedzanie na wysokich obrotach po lewej ręce widzicie to, po prawej tamto a teraz proszę szybciej i tak bez końca,w końcu wszyscy chwycili zadyszki a nasz przewodnik nawet się nie spocił. Kiedy się dowiedziałam że nie zobaczę złotego pomnika Johanna Straussa II , zaczęłam tak marudzić, że został zmieniony troszkę plan wycieczki i przejechaliśmy autokarem koło parku, żebym zobaczyła ów pomnik ale przez okienko. W ciągu dwóch dni zwiedziliśmy bardzo dużo i wszystko robiło wrażenie, od ilości złota mogło zakręcić się w głowie, jednak trzech rzeczy nie zapomnę .
Po pierwsze wtedy uważano Polaków za złodziei i dawano nam to dobrze odczuć.
Po drugie piłam tam najdroższą i najmniejszą kawę po której serce kołatało.
Pierwszy raz piłam wino z truskawek tak zwane młode wino.
Po trzecie zachowanie policjanta kiedy kierowca wjechał pod prąd i to w wąskiej uliczce, gdzie manewrowanie osobowym samochodem było problematyczne a co dopiero autokarem.
Policjant był uprzejmy pomocny w manewrach i na koniec życzył szerokiej drogi zamiast mandatu.
czwartek, 28 sierpnia 2014
Takie tam podsumowanie dwóch miesięcy wakacyjnych
Wakacje jak zwykle przeleciały za szybko, mam wrażenie że co rok szybciej czas leci.
Wyprawka szkolna nie przygotowana, bo w zeszłym roku zrobiłam i większość rzeczy przeleżało włącznie z książkami. W tym roku będę kupować na bieżąco bo szkoda pieniędzy. Książki nie kupione bo na stronie szkoły nie zamieszczono aktualizacji 2014/2015 a tatusiowi nie chce się zadzwonić i dopytać. Już drugi raz podzieliłam obowiązki związane z wyprawką szkolną i były zajmuje się podręcznikami a ja całą resztą.
Wizyta u Generała wypadła całkiem dobrze pani doktor zadowolona ja też bo leki działają następna wizyta w październiku
Leki z poradni PZP też ustabilizowane już lepiej nie będzie ale też nie ma źle .
Młody człowiek nie zapomniał o każe dotyczącej odkurzacza i parę razy tacie pomagał ale tatuś nie wywiązał się i dziecku nie zapłacił jak na razie za pracę.
Szkołę powiadomiłam o nauczaniu indywidualnym w szkole, trochę nie mógł mnie Dyrektor zrozumieć bo dlaczego od października ale w końcu się dogadaliśmy.
Rehabilitację w OREW też już załatwiłam termin i zajęcia na 2014/2015.
Wyjazd w góry jak będzie to we wrześniu i to bez taty bo to śmieszne tak dalej twierdzi ex mąż , a zresztą nie wiadomo jaka będzie pogoda czy dalej taka jesienna
Młody zaliczył dwa pobyty u taty, jeden udany, drugi już znacznie mniej, powoli już po tym drugim dochodzi do normy.
Takie tam podsumowanie dwóch miesięcy wakacyjnych , wyszło chyba trochę nie jako, może na drugi rok będzie lepiej.
Wyprawka szkolna nie przygotowana, bo w zeszłym roku zrobiłam i większość rzeczy przeleżało włącznie z książkami. W tym roku będę kupować na bieżąco bo szkoda pieniędzy. Książki nie kupione bo na stronie szkoły nie zamieszczono aktualizacji 2014/2015 a tatusiowi nie chce się zadzwonić i dopytać. Już drugi raz podzieliłam obowiązki związane z wyprawką szkolną i były zajmuje się podręcznikami a ja całą resztą.
Wizyta u Generała wypadła całkiem dobrze pani doktor zadowolona ja też bo leki działają następna wizyta w październiku
Leki z poradni PZP też ustabilizowane już lepiej nie będzie ale też nie ma źle .
Młody człowiek nie zapomniał o każe dotyczącej odkurzacza i parę razy tacie pomagał ale tatuś nie wywiązał się i dziecku nie zapłacił jak na razie za pracę.
Szkołę powiadomiłam o nauczaniu indywidualnym w szkole, trochę nie mógł mnie Dyrektor zrozumieć bo dlaczego od października ale w końcu się dogadaliśmy.
Rehabilitację w OREW też już załatwiłam termin i zajęcia na 2014/2015.
Wyjazd w góry jak będzie to we wrześniu i to bez taty bo to śmieszne tak dalej twierdzi ex mąż , a zresztą nie wiadomo jaka będzie pogoda czy dalej taka jesienna
Młody zaliczył dwa pobyty u taty, jeden udany, drugi już znacznie mniej, powoli już po tym drugim dochodzi do normy.
Takie tam podsumowanie dwóch miesięcy wakacyjnych , wyszło chyba trochę nie jako, może na drugi rok będzie lepiej.
niedziela, 24 sierpnia 2014
Czarna strona mocy
Dwa razy do tej samej wody nigdy nie wejdziesz tak zawsze mówili moi rodzice. Po udanym pobycie Młodego u taty w lipcu zdecydowałam że skoro syn chce jeszcze pojechać to dlaczego nie, tata też był zadowolony.
Zapomniałam że ludzie się nie zmieniają tylko potrafią grać. Znowu byłam naiwna jak ta Ula w Brzyduli. Jak pierwszy raz oglądałam właśnie ten serial to uważałam że to tylko przerysowana komedia o naiwności, fałszu i obłudzie. Teraz twierdzę że to tylko zarys .
W lipcu tata poświęcił dziecku dosyć dużo czasu żeby z babcią był jak najmniej. ( bez taty )
Wyobrażenie o babciach i dziadkach jest takie że kochają, rozpieszczają. Rodzice zabraniają a dziadkowie wręcz odwrotnie tak przynajmniej powinno być.
Moja była teściowa do takich dziadków się nie zalicza a szkoda.
Jest osobą która wiecznie wojuje z wnukiem, nie liczy się z jego uczuciami. Nie chcę się rozpisywać co potrafi powiedzieć bo to żenujące.
To że latami wojowała ze mną to jedno, ale mieszać do tego wnuka to już potworność.
Rozwaliła Młodemu to co dla niego było najcenniejsze rodzinę i dom.
Teraz jak jest tata to babcia do rany przyłóż a jak go nie ma to pokazuje czarną stronę mocy. Fałsz i obłuda w najlepszym wydaniu i potrafi się wybielać to nie Ona tylko Młody .
Były zawsze bronił mamy teraz też to robi żadne argumenty nie docierają .
Efekt pobytu płacz, nie radzenie sobie z emocjami i słowami babci.
Tak szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem co na przyszłość robić na dzień dzisiejszy Syn mówi - już nie chcę do taty jechać a babci nienawidzę ale co będzie za miesiąc tego nie wiem
Zapomniałam że ludzie się nie zmieniają tylko potrafią grać. Znowu byłam naiwna jak ta Ula w Brzyduli. Jak pierwszy raz oglądałam właśnie ten serial to uważałam że to tylko przerysowana komedia o naiwności, fałszu i obłudzie. Teraz twierdzę że to tylko zarys .
W lipcu tata poświęcił dziecku dosyć dużo czasu żeby z babcią był jak najmniej. ( bez taty )
Wyobrażenie o babciach i dziadkach jest takie że kochają, rozpieszczają. Rodzice zabraniają a dziadkowie wręcz odwrotnie tak przynajmniej powinno być.
Moja była teściowa do takich dziadków się nie zalicza a szkoda.
Jest osobą która wiecznie wojuje z wnukiem, nie liczy się z jego uczuciami. Nie chcę się rozpisywać co potrafi powiedzieć bo to żenujące.
To że latami wojowała ze mną to jedno, ale mieszać do tego wnuka to już potworność.
Rozwaliła Młodemu to co dla niego było najcenniejsze rodzinę i dom.
Teraz jak jest tata to babcia do rany przyłóż a jak go nie ma to pokazuje czarną stronę mocy. Fałsz i obłuda w najlepszym wydaniu i potrafi się wybielać to nie Ona tylko Młody .
Były zawsze bronił mamy teraz też to robi żadne argumenty nie docierają .
Efekt pobytu płacz, nie radzenie sobie z emocjami i słowami babci.
Tak szczerze powiedziawszy nie bardzo wiem co na przyszłość robić na dzień dzisiejszy Syn mówi - już nie chcę do taty jechać a babci nienawidzę ale co będzie za miesiąc tego nie wiem
wtorek, 19 sierpnia 2014
Trudny temat czy można kłamać dla dobra dziecka ?
Dzisiejszy wpis na pewno będzie naładowany emocjami, ale nawet po wielu latach do tego tematu nie mogę podejść na spokojnie.
Nie dawno oglądałam w telewizji program o adopcji, podobał mi się sposób prowadzenia programu przez dziennikarza. Było zaproszonych paru gości między innymi dyrektor domu dziecka, psycholog, przedstawiciel rodzin zastępczych. Jedno z pytań dotyczyło zbyt długich procedur odpowiedź była standardowa – chodzi o dobro dziecka, te hasło było wymieniane przez wszystkich i we wszystkich przypadkach.
To prawda procedura adopcyjna jest długa i męcząca, trzeba mieć dużo samozaparcia i determinacji żeby przez to przejść.
Przyszłe rodziny są sprawdzane „od prawa do lewa od czubka głowy do koniuszka palca „
Majątek i finanse to tak na dzień dobry, zaświadczenia lekarskie to też punkt obowiązkowy , opinia zakładu pracy i sąsiadów oraz całe mnóstwo testów . Czasami się zastanawiałam czy ktoś ze mnie głupka robi, bo te same pytania zadawane któryś raz tylko zadane do góry nogami. Czekając na decyzje ja przynajmniej dostawałam zawału moje zdenerwowanie było dla mnie paraliżujące i na koniec wielka radość. W tym momencie świat się śmieje a człowiek zamiast po ziemi chodzi w chmurach. Do tego momentu nikt nie przypuszcza że może być oszukany tak oszukany to właściwe słowo może nawet za mało dobitne.
Procedury przewidują sprawdzanie przyszłych rodziców ale nic nie mówią na temat kłamstw dyrektorów i pracowników domów dziecka i innych instytucji zajmujących się dziećmi .
Dla dobra nie mówi się prawdy z jakiej rodziny dziecko pochodzi na co choruje itd.
Myśmy też zostali oszukani dzieciątko było takie drobniutkie i inne od wszystkich noworodków a pani ordynator tak umiała pięknie nas czarować że ja jeszcze kilka lat później wierzyłam że powiedziała wtedy prawdę że to tylko wcześniak
Co tak kobieta najlepszego tym kłamstwem narobiła ,głupia baba zrobiła dla dobra dziecka więcej złego niż dobrego .
Młodego i tak bym z mężem adoptowała ale moglibyśmy od razu Go rehabilitować , leczyć a nie marnować ośmiu lat na szukanie diagnozy a dwa lata obserwacji to też zmarnowany czas .
Nie mogę zrozumieć dlaczego dla popularnego hasła robi się tyle krzywdy wszystkim zainteresowanym
Rodziną zastępczym się płaci bo to małe domy dziecka rodziny adopcyjne zostają same a świat im się przewraca do góry nogami . Ja ze swojej pracy zrezygnowałam nie miałam wyboru zadecydowała pani ordynator lata temu. Ciekawe co zrobiła by Ona jakbyśmy się zamieniły rolami?
Przeczytałam niedawno historię rodziny która rozwiązała adopcje, oburzenie sądu na temat braku odpowiedzialności tylko na koniec artykułu dowiedziałam się że to dyrektor domu dziecka oszukał rodziców adopcyjnych mówiąc o fajnych miłych dzieciach zapomniał tylko powiedzieć że to mali przestępcy już w konflikcie z prawem i rodziny to Oni nie chcą
Proszę jednak nie wszystkich wkładać do jednego worka na pewno jest wielu ludzi którzy nie oszukują i działają faktycznie dla dobra dziecka
Nie dawno oglądałam w telewizji program o adopcji, podobał mi się sposób prowadzenia programu przez dziennikarza. Było zaproszonych paru gości między innymi dyrektor domu dziecka, psycholog, przedstawiciel rodzin zastępczych. Jedno z pytań dotyczyło zbyt długich procedur odpowiedź była standardowa – chodzi o dobro dziecka, te hasło było wymieniane przez wszystkich i we wszystkich przypadkach.
To prawda procedura adopcyjna jest długa i męcząca, trzeba mieć dużo samozaparcia i determinacji żeby przez to przejść.
Przyszłe rodziny są sprawdzane „od prawa do lewa od czubka głowy do koniuszka palca „
Majątek i finanse to tak na dzień dobry, zaświadczenia lekarskie to też punkt obowiązkowy , opinia zakładu pracy i sąsiadów oraz całe mnóstwo testów . Czasami się zastanawiałam czy ktoś ze mnie głupka robi, bo te same pytania zadawane któryś raz tylko zadane do góry nogami. Czekając na decyzje ja przynajmniej dostawałam zawału moje zdenerwowanie było dla mnie paraliżujące i na koniec wielka radość. W tym momencie świat się śmieje a człowiek zamiast po ziemi chodzi w chmurach. Do tego momentu nikt nie przypuszcza że może być oszukany tak oszukany to właściwe słowo może nawet za mało dobitne.
Procedury przewidują sprawdzanie przyszłych rodziców ale nic nie mówią na temat kłamstw dyrektorów i pracowników domów dziecka i innych instytucji zajmujących się dziećmi .
Dla dobra nie mówi się prawdy z jakiej rodziny dziecko pochodzi na co choruje itd.
Myśmy też zostali oszukani dzieciątko było takie drobniutkie i inne od wszystkich noworodków a pani ordynator tak umiała pięknie nas czarować że ja jeszcze kilka lat później wierzyłam że powiedziała wtedy prawdę że to tylko wcześniak
Co tak kobieta najlepszego tym kłamstwem narobiła ,głupia baba zrobiła dla dobra dziecka więcej złego niż dobrego .
Młodego i tak bym z mężem adoptowała ale moglibyśmy od razu Go rehabilitować , leczyć a nie marnować ośmiu lat na szukanie diagnozy a dwa lata obserwacji to też zmarnowany czas .
Nie mogę zrozumieć dlaczego dla popularnego hasła robi się tyle krzywdy wszystkim zainteresowanym
Rodziną zastępczym się płaci bo to małe domy dziecka rodziny adopcyjne zostają same a świat im się przewraca do góry nogami . Ja ze swojej pracy zrezygnowałam nie miałam wyboru zadecydowała pani ordynator lata temu. Ciekawe co zrobiła by Ona jakbyśmy się zamieniły rolami?
Przeczytałam niedawno historię rodziny która rozwiązała adopcje, oburzenie sądu na temat braku odpowiedzialności tylko na koniec artykułu dowiedziałam się że to dyrektor domu dziecka oszukał rodziców adopcyjnych mówiąc o fajnych miłych dzieciach zapomniał tylko powiedzieć że to mali przestępcy już w konflikcie z prawem i rodziny to Oni nie chcą
Proszę jednak nie wszystkich wkładać do jednego worka na pewno jest wielu ludzi którzy nie oszukują i działają faktycznie dla dobra dziecka
sobota, 16 sierpnia 2014
Wychowanie czy wielka klapa ???
Dosyć często słyszę takie słowa, podziwiam, jest pani dzielna, jaki On fajny, jeszcze parę miłych słów można by wymienić tylko jest jedno ale.
Ja uważam że te słowa mnie się nie tyczą bo moje wychowywanie Młodego to porażka z mojego punktu widzenia.
Nie dawno ME napisała taki komentarz " Z pewnością Młodemu przykro, gdy kolejny raz się parzy. Pozytyw w tym taki, że ostatecznie wyciągnął z tych lekcji życia wnioski. A tym bardziej ten fakt cieszy, bo przecież czyta się, iż przy FASD jest z tym mega problem.
Słowem małymi kroczkami idziecie do przodu. Tego gratuluję i trzymam mocno za więcej "
Zachowanie Młodego zmienia się czasami z minuty na minutę i tak jak już też pisałam chyba żadne leki więcej nie pomogą i cudu nie będzie.
Kiedy skończył dwa latka kupiłam mu z przeceny kurtkę taką na podwórko do zabawy ( brzydką ale tanią ) i kiedy Mu ją założyłam dziecię stanęło sztywne po czym zdjęło brzydactwo z siebie rzuciło ją na podłogę i dobitnie powiedziało " NIE ". Mąż założył Mu ją na nowo i powiedział do zabawy jest dobra i będziesz ją nosił. Mina syna była bezcenna a nam chciało się śmiać. Wtedy wiedziałam już że moje dziecko ma dobry gust i wie czego chce. Postanowiłam że w miarę możliwości będziemy brać jego zdanie pod uwagę, np czy Mu się podobają skarpetki albo firanka, szczoteczka do zębów.
Nie dawno ME napisała taki komentarz " Z pewnością Młodemu przykro, gdy kolejny raz się parzy. Pozytyw w tym taki, że ostatecznie wyciągnął z tych lekcji życia wnioski. A tym bardziej ten fakt cieszy, bo przecież czyta się, iż przy FASD jest z tym mega problem.
Słowem małymi kroczkami idziecie do przodu. Tego gratuluję i trzymam mocno za więcej "
Zachowanie Młodego zmienia się czasami z minuty na minutę i tak jak już też pisałam chyba żadne leki więcej nie pomogą i cudu nie będzie.
Kiedy skończył dwa latka kupiłam mu z przeceny kurtkę taką na podwórko do zabawy ( brzydką ale tanią ) i kiedy Mu ją założyłam dziecię stanęło sztywne po czym zdjęło brzydactwo z siebie rzuciło ją na podłogę i dobitnie powiedziało " NIE ". Mąż założył Mu ją na nowo i powiedział do zabawy jest dobra i będziesz ją nosił. Mina syna była bezcenna a nam chciało się śmiać. Wtedy wiedziałam już że moje dziecko ma dobry gust i wie czego chce. Postanowiłam że w miarę możliwości będziemy brać jego zdanie pod uwagę, np czy Mu się podobają skarpetki albo firanka, szczoteczka do zębów.
Dziecię było zadowolone a ja też, że uczymy się wyrażania poglądów. Tak naprawdę z synem problemy narastają z wiekiem. Kiedy porównuje przeszłość i teraźniejszość to nic nie napawa optymizmem.
Ciągle tłumaczę tego nie wolno, proszę nie obrażać ludzi, nie wolno tak wrzeszczeć, nie klnij to brzydko, jest cisza nocna. Tłumaczę latami, daję kary jak za dużo to i w tyłek. Efekt jest taki słyszę przepraszam a za parę sekund " ty gnoju "
Kiedyś bez kąpieli by nie poszedł spać a teraz awantura o mycie. Leki bierze praktycznie od urodzenia ale teraz nawet jak stoję nad nim to problem żeby łaskawie je zażył.
Wiem co tłumaczą mi lekarze jestem świadoma choroby syna jak mało kto, jednak bardzo bym chciała żeby się mylili i moje i ich starania przyniosły dobry efekt. Zamiast złości i agresji fajnie by było usłyszeć miłe słowa i spokój w Jego zachowaniu, tak jak napisałam ME małymi kroczkami .
Niedawno mi powiedział - " jak mnie nie kochasz to się ze mną rozwiedź " opadły mi ręce.
JednaZwielu
Wiem co tłumaczą mi lekarze jestem świadoma choroby syna jak mało kto, jednak bardzo bym chciała żeby się mylili i moje i ich starania przyniosły dobry efekt. Zamiast złości i agresji fajnie by było usłyszeć miłe słowa i spokój w Jego zachowaniu, tak jak napisałam ME małymi kroczkami .
Niedawno mi powiedział - " jak mnie nie kochasz to się ze mną rozwiedź " opadły mi ręce.
JednaZwielu
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
Gadu gadu gadu ???
Codziennie wypowiadamy potok słów, tylko co z tego wynika. Najczęściej nie zastanawiamy się nad tym co mówimy. Ile razy mówiąc coś ja myślałam o jednym a mój rozmówca rozumiał coś zupełnie innego.
Czasami jest to zabawne ale najczęściej powoduje wiele nieprzyjemnych sytuacji, zwłaszcza jak od razu nie wyjaśnimy rozbieżności, można się domyśleć ile rodzi się z takiego powodu niedomówień i plotek.
Żyjemy zbyt szybko żeby na wiele rzeczy zwracać uwagę i nie widzimy w tym problemu, wolimy dorobić własną ideologię niż dopytać się o niezrozumiałe zdanie.
Ostatnio na FB wyprowadziłam z równowagi kobietę wpisując w komentarz słowo troszkę. I tak z niewinnego komentarza zrobiło się nieprzyjemne zamieszanie.
Moja mama bardzo często mówi a po co miałam to powiedzieć, a po co miałam Cię denerwować , a co się stało jak nie dopowiedziałam, najczęściej te Jej nie dopowiedzenia powoduję smrodek, bo rozmówca mamy dorabia swoją ideologię mijającą się z rzeczywistością.
Większość z nas u siebie nie widzi wad a u innych widzimy wszystko. bardzo często chcemy być szanowani ale nie szanujemy innych.
Mój syn jest bardzo ufnym człowiekiem i do tego pamiętającym zwłaszcza obiecane Mu rzeczy, oczywiście przywiązuje się też do ludzi. ( a może nie dla wszystkich to takie oczywiste ? )
Z byłym mężem w sprawie obiecanek to stoczyłam już niejeden bój, bo tatuś naobiecywał a potem był płacz i pytanie dlaczego.
Mój syn jest bardzo ufnym człowiekiem i do tego pamiętającym zwłaszcza obiecane Mu rzeczy, oczywiście przywiązuje się też do ludzi. ( a może nie dla wszystkich to takie oczywiste ? )
Z byłym mężem w sprawie obiecanek to stoczyłam już niejeden bój, bo tatuś naobiecywał a potem był płacz i pytanie dlaczego.
Rodzina w przeciągu kilku miesięcy obiecała że przyjedzie, jedni mieli przyjechać na dwa dni , inna osoba na święta i sylwestra.
Ktoś powie to nie problem przecież można zmienić zdanie i plany ale czy jest to w porządku skoro słowo się rzekło i się obiecało?
Ostatnio zauważyłam że Młody już mądrzeje i przestaje wierzyć, teraz jak słyszy przyjdę lub przyjadę, do Was mówi mama ludzie się nie zmieniają to tylko obiecanki i tak nie przyjdzie.
Ostatnio zauważyłam że Młody już mądrzeje i przestaje wierzyć, teraz jak słyszy przyjdę lub przyjadę, do Was mówi mama ludzie się nie zmieniają to tylko obiecanki i tak nie przyjdzie.
Smutne to że musiał wiele łez wylać żeby zrozumieć że nie wszystko złoto co się świeci. Daleko jednak do zrozumienia że można być samotnym wśród ludzi i jak chcesz liczyć to licz na siebie.
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Wychowywanie przez pracowanie
Obejrzałam kilka programów „ Surowi Rodzice „ i tak nie bardzo wiem gdzie Ci ludzie są surowi, dla mnie Oni są normalni. Młodzież która do Nich przyjeżdża ma się za dobrze w swoich domach, kompletny brak reguł wszystko Im się należy. Rodzice najpierw dawali gwiazdkę z nieba a teraz są zdziwieni że to nie działa. :cry:
Dlaczego zaczęłam tak, Młody człowiek jest na lekach w miarę opanowany i myślę że już więcej nie osiągniemy lekami, reszta to zasady i wychowanie przynajmniej na tyle ile się da. Przecież lekarz powiedział że cudów nie osiągniemy . :-|
Pod koniec lipca Młody w ramach złości kiedy powiedziałam że trzeba odkurzyć mieszkanie uszkodził odkurzacz.
Mnie stanęły łzy w oczach i tak w pierwszej reakcji miałam ochotą po prostu Mu wkleić :oops: w tyłek aż ręka świerzbiła. Jednak usiadłam i powiedziałam dosyć tego odkupisz to co zniszczyłeś, mam dosyć tłumaczenia jak nic nie dociera może zrozumiesz w taki sposób.
Kazałam zadzwonić do taty i powiedzieć co zrobił nie bardzo miał na to ochotą ale widząc że nie żartuję , zadzwonił jednak tak lawirował przy tym tłumaczeniu że musiałam sama powiedzieć co się stało i jaką mu dałam karę. Były powiedział przecież możemy się zrzucić na tą część i będzie po kłopocie, przecież On jest chory co zapomniałaś .
Nie nic nie zapomniałam ale choroba chorobą a to co On wyprawia to już za dużo i na nic nie będziemy się składać .
Umówiłam się z byłym że raz w tygodniu będzie Mu pomagał w pracy i sam Mu ustali stawkę którą zapłaci .
Pomaga przez dwie godziny tygodniowo i na razie niczym nie rzuca i nie niszczy .Zarobione pieniądze odkłada i zbiera żeby odkupić część odkurzacza nie ważne ile będzie to trwało najważniejsze żeby poskutkowało.
Fakt jest że wykorzystałam że ex mąż ma taką pracę która na to pozwala jest sam dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem .
Dlaczego zaczęłam tak, Młody człowiek jest na lekach w miarę opanowany i myślę że już więcej nie osiągniemy lekami, reszta to zasady i wychowanie przynajmniej na tyle ile się da. Przecież lekarz powiedział że cudów nie osiągniemy . :-|
Pod koniec lipca Młody w ramach złości kiedy powiedziałam że trzeba odkurzyć mieszkanie uszkodził odkurzacz.
Mnie stanęły łzy w oczach i tak w pierwszej reakcji miałam ochotą po prostu Mu wkleić :oops: w tyłek aż ręka świerzbiła. Jednak usiadłam i powiedziałam dosyć tego odkupisz to co zniszczyłeś, mam dosyć tłumaczenia jak nic nie dociera może zrozumiesz w taki sposób.
Kazałam zadzwonić do taty i powiedzieć co zrobił nie bardzo miał na to ochotą ale widząc że nie żartuję , zadzwonił jednak tak lawirował przy tym tłumaczeniu że musiałam sama powiedzieć co się stało i jaką mu dałam karę. Były powiedział przecież możemy się zrzucić na tą część i będzie po kłopocie, przecież On jest chory co zapomniałaś .
Nie nic nie zapomniałam ale choroba chorobą a to co On wyprawia to już za dużo i na nic nie będziemy się składać .
Umówiłam się z byłym że raz w tygodniu będzie Mu pomagał w pracy i sam Mu ustali stawkę którą zapłaci .
Pomaga przez dwie godziny tygodniowo i na razie niczym nie rzuca i nie niszczy .Zarobione pieniądze odkłada i zbiera żeby odkupić część odkurzacza nie ważne ile będzie to trwało najważniejsze żeby poskutkowało.
Fakt jest że wykorzystałam że ex mąż ma taką pracę która na to pozwala jest sam dla siebie żeglarzem, sterem i okrętem .
środa, 23 lipca 2014
Dla dobra ... ?
Mam takie nieodparte wrażenie że albo ja wojuję z całym światem albo świat wojuje ze mną :cry: Czego się nie dotknę nic nie jest normalne. Wyszłam za mąż za super faceta przynajmniej tak mi się wydawało, bo po latach okazało się że to teściowa i koledzy są najważniejsi.
Dziecko które miało być wcześniakiem okazało się bardzo chore.
Po rozwodzie kupiłam mieszkanie z wadami utajonymi. Sama radość :lol:
W różnych urzędach też trzeba o wszystko walczyć bo nawet najprostsze rzeczy potrafią być nagle nie do przeskoczenia.
Młodzież mówi w takim momencie masakra.
Ostatnio mam trudne rozmowy z poradnią pedagogiczno psychologiczną.
Ostatnio mam trudne rozmowy z poradnią pedagogiczno psychologiczną.
Moje dziecko jest kompletnie nie standardowe albo jak ktoś woli nie książkowe.
Szkoła twierdzi że klasa nie jest dobra dla syna, ja widzę że Jego rozwój się cofa.
Propozycja była żeby przenieść syna do zespołu jednak do takich decyzji trzeba zrobić odpowiednie badania w PPP i otrzymać odpowiednie orzeczenie .
Badania zostały zrobione i okazało się że jest kolejny problem bo wszyscy działają dla dobra dziecka a jednak jakoś to nie wychodzi.
Badania zostały zrobione i okazało się że jest kolejny problem bo wszyscy działają dla dobra dziecka a jednak jakoś to nie wychodzi.
Przypuszczam że jakbym nie była uparta i przebojowa to nic bym nie załatwiła dopiero po rozmowie z dyrektorem dobraliśmy formę nauki na przyszły rok szkolny.
Fakt że znowu na mnie skupia się załatwienie wszystkiego doprowadza mnie do szału.
Są komputery, sieć internetowa, systemy a na koniec rodzicu biegaj od jednego do drugiego urzędnika lub lekarza i przynoś zaświadczenia do tego referuj osobiście o co chodzi bo przecież tylko tobie zależy .
Doszliśmy do tego że Młody będzie mieć nauczanie indywidualne ale w szkole z rozszerzeniem na integrację z rówieśnikami.
Doszliśmy do tego że Młody będzie mieć nauczanie indywidualne ale w szkole z rozszerzeniem na integrację z rówieśnikami.
Teraz na specjalnym druczku lekarz specjalista musi wypisać prośbę o takie nauczanie ( wizyta dopiero we wrześniu ) między czasie muszę to zgłosić do szkoły. Jak będę miała pisemko od lekarza muszę to zawieść do PPP poczekać kilka dni na wypisanie orzeczenia.
Następnie pojechać po to pismo i zawieść do szkoły . Jak będziemy mieli szczęście to od października już będzie miał indywidualną naukę . Dla tych co nie w temacie załatwiam tą sprawę od marca tego roku :oops:
JednaZwielu
JednaZwielu
sobota, 19 lipca 2014
Łzy które gonią przeszłość
Młody wrócił już od taty w miarę zadowolony .Tym razem bez większych sęsacji i na szczęście bez problemów zdrowotnych :-) Zachowanie się poprawiło :lol: można by było się cieszyć gdyby nie smutne i załzawione oczy Syna . Zapytał się - czy Wy możecie się jeszcze lubić , popatrzałam na Niego i samej zrobiło mi się smutno . Dziecko o co chodzi - wiesz ja bym chciał żebyśmy mieszkali razem na naszym mieszkaniu , wyjeżdżali na wczasy i byli rodziną .
Nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć . Przecież to żebyśmy byli razem jest nie możliwe , tak trudno było mi się wyrwać z tego związku , utrzymujemy kontakt tylko ze względu na Młodego.
Zadzwoniłam do byłego i powiedziałam co się dzieje , usłyszałam - to głupie . Dla mnie jest to smutne a nie głupie .
Młody postanowił zaprosić tatę na wyjazd w góry zobaczymy co z tego wyniknie .
Nie mam sumienia zabronić synowi tego wspólnego wyjazdu. Jak tatuś się zgodzi to parę dni będzie miał nas obu koło siebie.
JednaZwielu
Nie bardzo wiedziałam co mam odpowiedzieć . Przecież to żebyśmy byli razem jest nie możliwe , tak trudno było mi się wyrwać z tego związku , utrzymujemy kontakt tylko ze względu na Młodego.
Zadzwoniłam do byłego i powiedziałam co się dzieje , usłyszałam - to głupie . Dla mnie jest to smutne a nie głupie .
Młody postanowił zaprosić tatę na wyjazd w góry zobaczymy co z tego wyniknie .
Nie mam sumienia zabronić synowi tego wspólnego wyjazdu. Jak tatuś się zgodzi to parę dni będzie miał nas obu koło siebie.
JednaZwielu
środa, 16 lipca 2014
Pomieszanie z poplątaniem
Coś w tym kraju już całkiem się poplątało a może ja zgłupiałam ? Można powiedzieć że szkodzi mi odpoczynek ? Politycy udowodnili że na jeden posiłek można wydać tyle co jeden szarak na cały miesiąc zarabia . Potwierdzono że wykształcenie i kultura nie idzie w parze a do tego, że jak się jest na odpowiednim krzesełku to i honoru się nie ma . Ciepła posadka ważniejsza :cry:
Z jednej strony walka o legalną aborcję . Nie nie jestem zwolennikiem aborcji ale w tym przypadku ( dziecko bez mózgu ) współczuję matce bo nie ma łatwych wyborów . Za to dużo do powiedzenia mają " panowie " . Przecież oni lepiej wiedzą co jest leprze w tym przypadku , mają wiedzę doświadczenie . Na pewno opiekowali się nie jedną chorą osobą , znają co to jest pomoc Państwa . :-(
Jedni protestują drudzy strzelają do chorych . Nie mam zamiaru krytykować policjantów Oni zrobili to co procedury nakazywały , ale z rozumem coś znowu nie tak . Jeden chory ranny drugi nie żyje . Ktoś może powiedzieć że chorzy zagrażali innym . Ja mieszkam z chorą osobą i wiem jedno agresja i strach idą bardzo często w parze . Nie wyobrażam sobie jak Młody dostanie ataku agresji , to ktoś wezwie policję i ona zacznie do Niego strzelać . Może nam się za bardzo Ameryka spodobała ? Ludzie chorzy też mają swoje prawa . Jaka opieka była w tym szpitalu że personel niczego nie zauważył gdzie był psychiatra jak można było niczego nie widzieć . Mnie to wszystko przeraża strach się bać :oops:
Dlaczego się boimy przyznać że ktoś się leczy psychiatrycznie a nie boimy się przyznać że chodzimy do okulisty itd . Ciągle żyjemy jakimiś zabobonami . Możemy zrozumieć ludzi chorych za wyjątkiem chorych psychicznie jakie to smutne . :roll:
Zespół FAS to też problem umysłowy a dzieci z tym zespołem rodzi się nie mało . Rodzice biologiczni najczęściej się tymi dziećmi nie zajmują tylko pozostawiają innym jak kukułcze jajo niech inni się martwią . Urzędnicy wmawiają że wszystko z dzieckiem jest w porządku rodzice tylko biedni albo młoda matka . A rodzice adopcyjni albo rodziny zastępcze trafiają na mur szarej, smutnej rzeczywistości . Mało to zostają z tym wszystkim sami albo sobie poradzą albo nie . :roll:
JednaZwielu
Z jednej strony walka o legalną aborcję . Nie nie jestem zwolennikiem aborcji ale w tym przypadku ( dziecko bez mózgu ) współczuję matce bo nie ma łatwych wyborów . Za to dużo do powiedzenia mają " panowie " . Przecież oni lepiej wiedzą co jest leprze w tym przypadku , mają wiedzę doświadczenie . Na pewno opiekowali się nie jedną chorą osobą , znają co to jest pomoc Państwa . :-(
Jedni protestują drudzy strzelają do chorych . Nie mam zamiaru krytykować policjantów Oni zrobili to co procedury nakazywały , ale z rozumem coś znowu nie tak . Jeden chory ranny drugi nie żyje . Ktoś może powiedzieć że chorzy zagrażali innym . Ja mieszkam z chorą osobą i wiem jedno agresja i strach idą bardzo często w parze . Nie wyobrażam sobie jak Młody dostanie ataku agresji , to ktoś wezwie policję i ona zacznie do Niego strzelać . Może nam się za bardzo Ameryka spodobała ? Ludzie chorzy też mają swoje prawa . Jaka opieka była w tym szpitalu że personel niczego nie zauważył gdzie był psychiatra jak można było niczego nie widzieć . Mnie to wszystko przeraża strach się bać :oops:
Dlaczego się boimy przyznać że ktoś się leczy psychiatrycznie a nie boimy się przyznać że chodzimy do okulisty itd . Ciągle żyjemy jakimiś zabobonami . Możemy zrozumieć ludzi chorych za wyjątkiem chorych psychicznie jakie to smutne . :roll:
Zespół FAS to też problem umysłowy a dzieci z tym zespołem rodzi się nie mało . Rodzice biologiczni najczęściej się tymi dziećmi nie zajmują tylko pozostawiają innym jak kukułcze jajo niech inni się martwią . Urzędnicy wmawiają że wszystko z dzieckiem jest w porządku rodzice tylko biedni albo młoda matka . A rodzice adopcyjni albo rodziny zastępcze trafiają na mur szarej, smutnej rzeczywistości . Mało to zostają z tym wszystkim sami albo sobie poradzą albo nie . :roll:
JednaZwielu
Subskrybuj:
Posty (Atom)