Szukaj na tym blogu FAS

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą telefon. Pokaż wszystkie posty

środa, 24 sierpnia 2016

Nie możliwe stało się możliwe.

Jest sierpniowa niedziela – ja od kilku dni mam problemy z ciśnieniem, z  :roll: dnia na dzień czuję się gorzej, nic mi się nie chce. Ciągłe zmęczenie daje mi się we znaki – odkryłam jednak że dobra kawa i pomaszerowanie na siłownię do parku pomaga mi na parę godzin.

I tak kiedy znowu nie mam siły żeby ruszyć palcem, kombinuję jak tu się zebrać i wyjść z domu i trochę poćwiczyć. Dwie kawy już wypiłam i nic, snuje się po mieszkaniu jak cień, obiadu nie gotuję bo to ulubione zajęcie XXX.

Najpierw dzwoni telefon – porozmawiałam, za chwile ja do kogoś dzwonię, czas upływa. Ciągle zastanawiam się wyjść, nie wyjść, do obiadu jeszcze trochę czasu – jak bym wyszła i zebrała się w sobie to jeszcze zdążę przed obiadem.

Coś przestawię, cos przesunę, pościel rano dałam na balkon, jednak tak naprawdę nie robię nic, oprócz siedzenia i marudzenia – jest jeszcze jedna czynność, pod sypiam w fotelu.

Z kuchni przychodzi XXX i przynosi pościel z balkonu ( my mamy balkon w kuchni ) – musiałam mieć nie złą minę, bo mówi do mnie co się tak dziwisz – przecież pada deszcz.

Upływają kolejne minuty, o czymś rozmawiamy – nagle za oknami zrobiło się biało, mleko za oknem i niesamowity szum drzew – nasze pootwierane okna zaczynają trzaskać. Każdy z domowników biegnie do innego pomieszczenia zamknąć okna. Kuchnia okazało się że jest najbardziej mokra

Potężny strumień wody i wiatru trwał chwilę w tym czasie nie było widać nic. Nie było ciemno było biało jak by ktoś mleko wylewał wiadrami.

Młody umył podłogę w kuchni – byłam bardzo zadowolona że to zrobił, bo ja dalej na nic nie  miałam sił.

Kiedy siedzieliśmy w pokoju, powiedziałam na głos - jak byśmy mieszkali na mazurach, to pewnie przeżylibyśmy biały szkwał. XXX potwierdził pewnie tak to wygląda nad wodą.

Nikt z nas nie przypuszczał jednak co się stało, tak naprawdę - co ów mleko spowodowało.

Kiedy jednak nasza ulica, która zwłaszcza w niedzielę jest opustoszała, zaczęła przypominać drogę szybkiego ruchu, a za okien było słychać rozmowy przechodniów, postanowiłam sprawdzić info w sieci. Jakie było moje zdziwienie że to była trąba, a raczej namiastka. Niestety zniszczenia były i są bardziej namacalne i nie do uwierzenia, to była chwila, żadnego ostrzeżenia, a taki ogrom zniszczeń, nikomu nic się nie stało, aż się wierzyć nie chce.

 Do dzisiaj jest porządkowany teren, ja jednak się zastanawiam czy jak byłabym w tym parku, a pewnie z Młodym – bo gdzie mama tam i On to czy dzisiaj bym pisała ten post.

środa, 9 marca 2016

Jak można dać się upodlić za 250 zł

Moje dziecko wyjeżdża po raz drugi na zieloną szkołę , ja jestem z tego faktu bardzo zadowolona . Nareszcie zmienia się jego podejście do rówieśników , i nie jest to tylko wyjazd, ale i chęć uczestnictwa w zajęciach pozaszkolnych ( tenis , kręgle ) marzy jeszcze o basenie, jednak na razie nie ma miejsc . Jakby tak jeszcze przestał chorować to byłoby fanie ( w tym roku kalendarzowym zalicza już trzecią infekcję )

Jednak wracając do wyjazdu, okazało się że tym razem należy mi się częściowe dofinansowanie do zielonej szkoły, na samą tą informację doznałam szoku .

Nauczona już doświadczeniem że należy najpierw zadzwonić i się dowiedzieć co i jak zamiast jeździć po próżnicy i się denerwować kilka dni temu zadzwoniłam .

Wynik rozmowy zaskakujący tak należy się dofinansowanie w wysokości 250zł i należy przywieść następujące dokumenty, po wysłuchanej informacji mówię - ale te papiery już u was są bo to wy je wystawiliście. Odpowiedź krótka muszą być, z nimi proszę przyjechać .

No cóż dzisiaj zabrałam teczkę z papierami i pojechałam , no jak ktoś myśli że coś załatwiłam, to jest w dużym błędzie .

Załatwiłam sobie wysokie ciśnienie z nerwów nic więcej .

O dziwo pod właściwym pokojem nie było osób oczekujących, ku mojemu zaskoczeniu -  no to wchodzę. Przy biurkach siedzą urzędnicy zajęci a jakże piciem kawy , czyszczeniem paznokci – a tu Im przeszkodził taki delikwent, jak on może zakłócać Ich pracę.

Mówię co przyszłam załatwić i co słyszę – proszę panią to się trzeba umówić koleżanki nie ma jest w terenie. Jak pani się umówi z koleżanką to pani tu przyjedzie wypełni stosowne papiery i umówi się na wywiad środowiskowy .

Patrzę na urzędnika z niedowierzaniem – ale ja jestem, mam papiery przy sobie a wniosek może Pan odebrać o de mnie. Nie, nie mogę to musi koleżanka to jej rejon.

Wyszłam z kartką na której łaskawie urzędnik napisał jak koleżanka pracuje i tyle załatwiłam.

Zastanawiałam się nawet czy nie zawitać do dyrektora tej instytucji – jednak po namyśle zrezygnowałam, bałam się żeby mi nie puściły nerwy.

Niestety nie potrafię zrozumieć mentalności urzędniczej takiej buty, bo gdybym nie rozmawiała i nie pytała to owszem moja wina , ale myśmy rozmawiały a ja się dopytywałam co należy, tak trudno rzetelnie wykonywać swoje obowiązki. Postawa tych osób w biurze  dla mnie też jakaś masakra, siedzą nic nie robią i robić nie zamierzają , jednak pensje zbierają – to Im się należy. Wywiad środowiskowy do wypłacenia 250 zł do zielonej szkoły, te pieniądze nawet nie idą na moje konto tylko od razu na konto szkoły – to jest jakaś kpina.

Poczułam się tam jak śmieć tu program „ Rodzina 500+ „ a tu takie podejście, czy Ci urzędnicy z własnych pieniędzy to wypłacają. Poczułam się jakbym o jałmużnę prosiła.  


poniedziałek, 12 stycznia 2015

Karny jeżyk na mojej skórze

Parę miesięcy temu napisałam na blogu jaka jestem samotna i jak mi z tym źle

Ktoś mi doradził co mam zrobić żeby w końcu odżyć , postanowiłam posłuchać i zrobiłam jak mi doradzono .

Mówi się ze trzeba zważać w sieci bo można być mocno zranionym . Dla mnie rozmowa w sieci nie jest problemem bo tak naprawdę mam kilka możliwości . Jak ktoś jest bezczelny to można taką osobę zablokować i spokój , kiedy rozmowa się nie klei to zawsze można przeprosić i się rozłączyć .

Mnie się udało poznać fajne osoby z którymi utrzymuję kontakt telefoniczny lub e-maj , z jedną  przeszłam na real i cóż to jak zwykle okazał się inny świat

Nie będę niczego za bardzo opisywać ale wynikła między nami pewna sytuacja która zawiesiła naszą znajomość w próżni . Ktoś się zastanawia do czego zmierzam .

Pamiętacie nie dawno pisałam o szkoleniu i o tym że dzieci nie wolno odsyłać na karne jeżyki , bo one nie wiedzą co się dzieje , o co nam chodzi , dlaczego tam są .

Pani Małgorzata która to nam tłumaczyła wtedy na szkoleniu była bardzo przeciwna pomysłom Super Niani .

Ja teraz sama się bardzo przekonałam co się dzieje jak reaguje organizm , co w głowie się dzieje kiedy zostajemy z pustką i czujemy się jak na rollercoaster .

Ja mojemu dziecku już nigdy takiego piekła nie urządzę

wtorek, 9 września 2014

niepewność

Stan którego nie znoszę to niepewność , wtedy po głowie chodzi wiele myśli i to nie wszystkie dobre. Adrenalina rośnie i nie można znaleźć miejsca ani chwili spokoju tylko skołatane nerwy .

Nasz rok szkolny rozpoczął się z tygodniowym opóźnieniem z powodu choroby. Jeszcze tak nie rozpoczynaliśmy początku roku, Młody jednak był całkiem z tego zadowolony. W niedzielę kiedy pakowaliśmy plecak co chwilę powtarzał a zaprowadzisz mnie, a która to nasza klasa. Musiałam kilka razy powtarzać polecenia bo był rozkojarzony, poszedł wcześnie spać tym razem nie było problemu z higieną. Rano był wypoczęty i zadowolony zjadł spokojnie śniadanie, o lekach też nie musiałam pięć razy przypominać, nie zapomniał o higienie. Postanowiłam że w nagrodę pod prowadzę Go do szkoły ale też  chciałam  sprawdzić na jakim etapie jest przebudowa głównej drogi, czy można bezpiecznie przejść. Kiedy się rozstawaliśmy przypomniałam jak będziesz przy szkole to zadzwoń - oczywiście zadzwonię. Kiedy dochodziła godzina ósma i telefon nie dzwonił ja zaczęłam się denerwować co się stało. Przecież w poprzednim roku zawsze pamiętał a tu cisza . Dobrze że kontaktowała się z nami Wychowawczyni w poprzednim tygodniu, bo zadzwoniłam, przeprosiłam i powiedziałam o co chodzi – usłyszałam tak jest w szkole odetchnęłam z ulgą podziękowałam. Jednak kiedy skończył lekcje i znowu telefon milczał to moje ciśnienie znowu zaczęło rosnąć wraz z adrenaliną. Teraz już nie było sensu dzwonić można było tylko czekać . Po półgodzinie przyszedł szczęśliwy w skowronkach do domu na moje pytanie – pamiętasz o naszej umowie dostałam odpowiedź – no co nie można zapomnieć telefonu, no co się denerwujesz . Dziecko ja się nie denerwuję ja dostaję zawału z niepokoju o Ciebie czy ty to rozumiesz, prosiłam tyle razy o włożenie telefonu do plecaka . Tak mamo zapomniałem. Po obiedzie poopowiadał o szkole nawet pozytywnie, uzupełnił zeszyty i pobiegł do babci zdać relacje.

Je mam zamiar w tym roku szkolnym dalej pomagać Mu się usamodzielniać, według mnie to jest  najlepsza rehabilitacja i pewnie niepokój jeszcze nie raz mnie dopadnie.

niedziela, 11 maja 2014

szantaż i strach

Jest pogodny dzień okno w biurze jest otwarte na oścież koleżanka pali papierosa. Tak kiedy okno było otwarte pozwalałam koleżance palić była w tedy lepsza praca bo mniej przerw. Dzwoni telefon na moim biurku - zgłaszam się zgodnie z procedurami i to co słyszę powoduje że brakuje mi oddechu . Po chwili odzyskałam mowę i tłumaczę - proszę tak nie mówić tak nie można myśleć kobieta jednak odkłada słuchawkę a ja jeszcze raz przetwarzam co usłyszałam . Ela patrzy na mnie co się stało co to za telefon  - wiesz muszę jechać natychmiast do dyrektora zadzwoń do kierownika i zapytaj się czy muszę wracać do biura albo jutro przyjechać wcześniej . Dobra nie martw się usłyszałam . Między czasie dzwonię do sekretariatu czy jest szef bo muszę się jeszcze dziś z nim widzieć i porozmawiać , po chwili słyszę odpowiedź dyrektor na panią czeka czy potrzebny jest kierowca . Podziękowałam i powiedziałam dotrę sama już wychodzę . Za godzinę dotarłam do szefa jak mnie zobaczył to powiedział od razu do sekretarki dwie kawy i wodę co - się stało pani jest przeźroczysta. Kiedy już usiedliśmy zaczęłam tłumaczyć Dyrektorze zadzwoniła do mnie Pani .... i jak nie znajdziemy jej pracy to Ona zagroziła że popełni samobójstwo . Za chwilę byliśmy oboje przeźroczyści sekretarka wchodząc z kawą od razu się zapytała czy nie potrzeba pogotowia . Zaczęliśmy się zastanawiać co zrobić i czy ta osoba jest to w stanie zrobić . Doszliśmy do wniosku że nie ma sensu ryzykować i mieć kobietę na sumieniu . W krótkim czasie szef znalazł nowe miejsce pracy . Oboje byliśmy zadowoleni że się udało , a ja byłam dodatkowo zadowolona że się nie pomyliłam co do ludzkiej twarzy szefa . Wydawałoby się że sprawa jest załatwiona  i kobieta powinna też być zadowolona . Za około miesiąc dzwoni kobieta i mnie opiernicza z góry na dół że jej w niczym nie pomogłam i ona się ze związków wypisuje a ja jestem do niczego . Kiedy odłożyłam słuchawkę moja Ela mówi czy ja dobrze zrozumiałam - tak tak dobrze .
Moja koleżanka się zapytała mnie czy było warto - siedziałaś po godzinach żeby wykonać swoją pracę  , jeździłaś tyle kilometrów do dyrekcji , obroniłaś kobietę i ci podziękowała :lol:   Odpowiedziałam było warto i zrobiła bym drugi raz

JednaZwielu