Od tygodnia mamy nauczanie indywidualne – nareszcie
Młody człowiek jest bardzo zadowolony i mniej nerwowy , co nie zmienia postaci rzeczy że daje ciągle popalić - przynajmniej w domu .
Zmienił się jednak całkowicie mój dzień i na razie jest bardzo dziwnie mi z tym .
Rano wstajemy i nie idziemy do szkoły , tylko załatwiamy sprawy codzienne , odrabiamy lekcje jak zdążymy to jakiś spacer i oczywiście musi być zrobiony obiad . Po obiedzie pakowanie plecaka i przygotowanie do wyjścia , bo szkoła teraz jest po południu .
Moje obowiązki się zwiększyły , koniec samodzielnego chodzenia do szkoły jest to zbyt niebezpieczne .
Na razie z tymi zmianami dziwnie się żyje , jednak na pewno to jest kwestia czasu i będzie dobrze .
Szukaj na tym blogu FAS
poniedziałek, 3 listopada 2014
sobota, 1 listopada 2014
Pierwszy listopada
Pierwszy listopada nie jest niestety moim ulubionym dniem , z jednej strony zaduma z drugiej choinki na grobach a dla mnie jeszcze jest trzecia strona , fałsz który działa na mnie jak płachta na byka .
Co mam na myśli jestem na cmentarzu kilka razy w roku ale jest to wystarczająca ilość żeby porównać jak wyglądają groby przez cały rok i jak wyglądają na wszystkich świętych .
I tak się co roku zastanawiam o co w tym świecie chodzi nie, nie żebym nie wiedziała ale mam wrażenie że dla części osób to przepych , postaw się i zastaw się a gdzie tu ta pamięć . Zresztą z tą pamięcią to też jest różnie bo skoro się nie pamięta o najbliższych to znaczy że taka osoba została już wymazana z pamięci , tylko czym sobie na to zasłużyła tego nie wiem .( może swą dobrocią za życia )
W tym roku zaczęłam odwiedzać groby trochę wcześniej , dlaczego ? Jest mi tak wygodniej mam wszędzie czas nic mnie nie goni i do tego nie ma korków i jest gdzie zaparkować . Niestety większość grobów które odwiedziłam powiedzmy były średnio zadbane i dzisiaj słyszę jak to pięknie wszystko wygląda o hipokryzjo , wiem że znajdą się osoby które potępią moje słowa ale trudno .
Ja już dawno powiedziałam że mają mnie spalić a prochy najlepiej rozsypać , przynajmniej nie będę miała bałaganu na grobie przez cały rok a na 1 listopada choinki i fałszu i obłudy
Co mam na myśli jestem na cmentarzu kilka razy w roku ale jest to wystarczająca ilość żeby porównać jak wyglądają groby przez cały rok i jak wyglądają na wszystkich świętych .
I tak się co roku zastanawiam o co w tym świecie chodzi nie, nie żebym nie wiedziała ale mam wrażenie że dla części osób to przepych , postaw się i zastaw się a gdzie tu ta pamięć . Zresztą z tą pamięcią to też jest różnie bo skoro się nie pamięta o najbliższych to znaczy że taka osoba została już wymazana z pamięci , tylko czym sobie na to zasłużyła tego nie wiem .( może swą dobrocią za życia )
W tym roku zaczęłam odwiedzać groby trochę wcześniej , dlaczego ? Jest mi tak wygodniej mam wszędzie czas nic mnie nie goni i do tego nie ma korków i jest gdzie zaparkować . Niestety większość grobów które odwiedziłam powiedzmy były średnio zadbane i dzisiaj słyszę jak to pięknie wszystko wygląda o hipokryzjo , wiem że znajdą się osoby które potępią moje słowa ale trudno .
Ja już dawno powiedziałam że mają mnie spalić a prochy najlepiej rozsypać , przynajmniej nie będę miała bałaganu na grobie przez cały rok a na 1 listopada choinki i fałszu i obłudy
poniedziałek, 27 października 2014
Czy są ludzie i ludzie ???
Moim zdaniem ludzi należy szanować niezależnie od stanowiska , pieniędzy czy wykształcenia .
Parę lat temu leczył mnie profesor i w gabinecie zdarzało mi się do niego powiedzieć panie doktorze , jednak zaraz się poprawiałam i przepraszałam . W pewnym momencie usłyszałam ależ pani mówi do mnie poprawnie niczemu nie uchybiając , przecież ja jestem lekarzem a profesor to tylko tytuł naukowy proszę się tak nie przejmować .
Pan profesor nie tylko w tym momencie okazał ludzką twarz .
Dosyć dawno temu kiedy byłam jeszcze młodym pracownikiem i co może być dziwne pokochałam to co robię zdarzyła mi się bardzo dziwna sytuacja . Mimochodem stałam się pracoholikiem praca stawała się moim domem i nie ważne było czy to niedziela czy dziesiąta godzina pracy ja po prostu byłam szczęśliwa w swoim życiu . Nie miałam rodziny byłam wolna nikomu nie robiłam tym krzywdy .
I tak pewnej niedzieli będąc w pracy odebrałam telefon kiedy się przedstawiłam , przedstawiła się też osoba z drugiej strony i powiedziała o co chodzi . Odłożyłam słuchawkę na bok , poszłam po sprawdzałam wszystko zgodnie z zasadami mojego zawodu i odpowiedziałam człowiekowi po drugiej stronie zgodnie z prawdą o co chodzi .
I w tym momencie się zaczęło pani nie wie z kim rozmawia ja jestem prezydentem miasta ... kiedy się dostałam z powrotem do głosu odpowiedziałam dla mnie jest pan człowiekiem i odpowiedziałam panu zgodnie z prawdą a jutro może pan na mnie zgłosić zażalenie do dyrektora i w tym momencie jeszcze raz się przedstawiłam po chwili odłożyłam słuchawkę .
Koleżanka bardzo się zdenerwowała przez ciebie nas zwolnią . Odpowiedziałam - co Ty masz z tym wspólnego to ja załatwiałam tą sprawę i to ja rozmawiałam .
W poniedziałek rano zaczęły się szmery po kątach jak to ja spuściłam prezydenta na drzewo , chwila moment i już tłumaczyłam się kierownikowi . Wszyscy latali wystraszeni a ja nic złego nie widziałam i stwierdziłam że zrobiłabym to jeszcze raz .
Kiedy kierownik wylądował na dywaniku u dyrektora , to już wszyscy tylko zaliczali kąty a ja zastanawiałam się znowu dlaczego .
Po zakończonej rozmowie kierownik przyszedł i powiedział że dzwonił prezydent do dyrektora i kazał mi podziękować że przypomniałam Mu że jest człowiekiem i pogratulował świetnego pracownika .
Mówiąc szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy a współpracownicy tym bardziej .
Moje zdanie się po latach nie zmieniło dalej twierdzę tak samo .
Parę lat temu leczył mnie profesor i w gabinecie zdarzało mi się do niego powiedzieć panie doktorze , jednak zaraz się poprawiałam i przepraszałam . W pewnym momencie usłyszałam ależ pani mówi do mnie poprawnie niczemu nie uchybiając , przecież ja jestem lekarzem a profesor to tylko tytuł naukowy proszę się tak nie przejmować .
Pan profesor nie tylko w tym momencie okazał ludzką twarz .
Dosyć dawno temu kiedy byłam jeszcze młodym pracownikiem i co może być dziwne pokochałam to co robię zdarzyła mi się bardzo dziwna sytuacja . Mimochodem stałam się pracoholikiem praca stawała się moim domem i nie ważne było czy to niedziela czy dziesiąta godzina pracy ja po prostu byłam szczęśliwa w swoim życiu . Nie miałam rodziny byłam wolna nikomu nie robiłam tym krzywdy .
I tak pewnej niedzieli będąc w pracy odebrałam telefon kiedy się przedstawiłam , przedstawiła się też osoba z drugiej strony i powiedziała o co chodzi . Odłożyłam słuchawkę na bok , poszłam po sprawdzałam wszystko zgodnie z zasadami mojego zawodu i odpowiedziałam człowiekowi po drugiej stronie zgodnie z prawdą o co chodzi .
I w tym momencie się zaczęło pani nie wie z kim rozmawia ja jestem prezydentem miasta ... kiedy się dostałam z powrotem do głosu odpowiedziałam dla mnie jest pan człowiekiem i odpowiedziałam panu zgodnie z prawdą a jutro może pan na mnie zgłosić zażalenie do dyrektora i w tym momencie jeszcze raz się przedstawiłam po chwili odłożyłam słuchawkę .
Koleżanka bardzo się zdenerwowała przez ciebie nas zwolnią . Odpowiedziałam - co Ty masz z tym wspólnego to ja załatwiałam tą sprawę i to ja rozmawiałam .
W poniedziałek rano zaczęły się szmery po kątach jak to ja spuściłam prezydenta na drzewo , chwila moment i już tłumaczyłam się kierownikowi . Wszyscy latali wystraszeni a ja nic złego nie widziałam i stwierdziłam że zrobiłabym to jeszcze raz .
Kiedy kierownik wylądował na dywaniku u dyrektora , to już wszyscy tylko zaliczali kąty a ja zastanawiałam się znowu dlaczego .
Po zakończonej rozmowie kierownik przyszedł i powiedział że dzwonił prezydent do dyrektora i kazał mi podziękować że przypomniałam Mu że jest człowiekiem i pogratulował świetnego pracownika .
Mówiąc szczerze nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy a współpracownicy tym bardziej .
Moje zdanie się po latach nie zmieniło dalej twierdzę tak samo .
wtorek, 21 października 2014
Wszystko trwa .
Od ostatniego wpisu nie wiele się zmieniło nauczania dalej nie ma , trwają procedury , kto z urzędników by się przejmował . Młody się wścieka i nie może zrozumieć , zadaje pytania na które ja nie znam odpowiedzi . Jeśli o mnie chodzi to już nie wieżę sama w to co się dzieje .
Młody w szkole radzi sobie średnio a najbardziej kombinuje żeby do szkoły nie iść .
Wczoraj byliśmy na wizycie u alergologa wszystko było dobrze gdyby nie parę godzin w poczekalni i jedno drobne ale . Młody nic nie powiedział że Go boli gardło , a przecież nasza lekarka jest też laryngologiem i mogła dokładnie wszystko po sprawdzać – to nie powiedział dopiero wieczorem , i dzisiaj znowu nas czeka wizyta u pediatry – ciekawe co powie .
„Najbardziej” będzie zadowolona wychowawczyni , w tym roku szkoła to inny świat Ci sami ludzie a wszystko inaczej , naprawdę aż miło o tym pisać . Mam zupełnie inny kontakt , wszystko na bieżąco pełna współpraca i chciałabym żeby tak zostało .
Mój świat też się zmienia ale nic więcej nie napiszę może za wyjątkiem trzymajcie kciuki
Młody w szkole radzi sobie średnio a najbardziej kombinuje żeby do szkoły nie iść .
Wczoraj byliśmy na wizycie u alergologa wszystko było dobrze gdyby nie parę godzin w poczekalni i jedno drobne ale . Młody nic nie powiedział że Go boli gardło , a przecież nasza lekarka jest też laryngologiem i mogła dokładnie wszystko po sprawdzać – to nie powiedział dopiero wieczorem , i dzisiaj znowu nas czeka wizyta u pediatry – ciekawe co powie .
„Najbardziej” będzie zadowolona wychowawczyni , w tym roku szkoła to inny świat Ci sami ludzie a wszystko inaczej , naprawdę aż miło o tym pisać . Mam zupełnie inny kontakt , wszystko na bieżąco pełna współpraca i chciałabym żeby tak zostało .
Mój świat też się zmienia ale nic więcej nie napiszę może za wyjątkiem trzymajcie kciuki
środa, 8 października 2014
Na dobrej drodze
Na tym blogu już pisałam o różnych sprawach zawsze bardzo szczerze czasami pod prąd , albo mało poprawnie politycznie . Jednak taka jestem - szczera do bólu bo fałsz nie ma w moich oczach sensu .
Dzisiaj odebrałam i od razu zawiozłam do szkoły orzeczenie o nauczaniu indywidualnym . Można by powiedzieć chip , chip , hura od piątku do dzisiaj dokumenty czekały tylko na podpis przez dyrektora placówki . Czy jest to normalne ??? Dla mnie to lekceważenie pracy i ucznia oraz jego opiekuna , oczywiście nawet słowa przepraszam nie było bo po co .
Najlepsze jednak przeczytałam w orzeczeniu jak już sobie spokojnie usiadłam w fotelu tylko nie wiem czy się śmiać czy płakać a jedyne co mi przychodzi do głowy to , to że ta kobieta jest po prostu głupia . Wiem mocne słowa ale chyba jeszcze w rzeczywistości bardzo delikatne , o co chodzi już tłumaczę .
Moje dziecko ma problem przewodzenia słuchowego niestety nie ma takiej krateczki w formularzu i lekarz oprócz opisu musi skreślić odpowiednią kratkę więc skreśla niedosłuch bo innej brak . Więc poradnia pedagogiczna dorobiła całą ideologię do diagnozy syna i brzmi to tak „ zaś funkcje słowne w granicach upośledzenia stopnia umiarkowanego co jest prawdopodobnie spowodowane niedosłuchem ucznia „
Niestety to nie jest ani prawdziwe , ani prawdopodobne jest to kompletna bzdura i jak pomyślę od kogo jest uzależnione nasze życie to szlak mnie trafia .
Problem przewodzenia słuchowego to czas chwilowy a nie stały . Jest całkowicie związany z katarami u syna dlatego razem z naszym Generałem walczymy żeby było go jak najmniej i trwał jak najkrócej .
Skoro nie słuch to upośledzenie ma inną przyczynę i tu już jest tradycja brak wiedzy o zespole FAS .
Mam takie drobne pytanie jak z taką głupotą walczyć i jak tą wiedzę nakłaść do głowy ???
Bo niestety na te wszystkie dziwne instytucje jesteśmy ciągle skazani , a szkoda bez nich życie było by łatwiejsze
Dzisiaj odebrałam i od razu zawiozłam do szkoły orzeczenie o nauczaniu indywidualnym . Można by powiedzieć chip , chip , hura od piątku do dzisiaj dokumenty czekały tylko na podpis przez dyrektora placówki . Czy jest to normalne ??? Dla mnie to lekceważenie pracy i ucznia oraz jego opiekuna , oczywiście nawet słowa przepraszam nie było bo po co .
Najlepsze jednak przeczytałam w orzeczeniu jak już sobie spokojnie usiadłam w fotelu tylko nie wiem czy się śmiać czy płakać a jedyne co mi przychodzi do głowy to , to że ta kobieta jest po prostu głupia . Wiem mocne słowa ale chyba jeszcze w rzeczywistości bardzo delikatne , o co chodzi już tłumaczę .
Moje dziecko ma problem przewodzenia słuchowego niestety nie ma takiej krateczki w formularzu i lekarz oprócz opisu musi skreślić odpowiednią kratkę więc skreśla niedosłuch bo innej brak . Więc poradnia pedagogiczna dorobiła całą ideologię do diagnozy syna i brzmi to tak „ zaś funkcje słowne w granicach upośledzenia stopnia umiarkowanego co jest prawdopodobnie spowodowane niedosłuchem ucznia „
Niestety to nie jest ani prawdziwe , ani prawdopodobne jest to kompletna bzdura i jak pomyślę od kogo jest uzależnione nasze życie to szlak mnie trafia .
Problem przewodzenia słuchowego to czas chwilowy a nie stały . Jest całkowicie związany z katarami u syna dlatego razem z naszym Generałem walczymy żeby było go jak najmniej i trwał jak najkrócej .
Skoro nie słuch to upośledzenie ma inną przyczynę i tu już jest tradycja brak wiedzy o zespole FAS .
Mam takie drobne pytanie jak z taką głupotą walczyć i jak tą wiedzę nakłaść do głowy ???
Bo niestety na te wszystkie dziwne instytucje jesteśmy ciągle skazani , a szkoda bez nich życie było by łatwiejsze
niedziela, 5 października 2014
Ale bałagan śmiać się czy płakać
Są takie dni kiedy nie wiadomo czy się śmiać czy płakać .
Od maja próbowałam zarejestrować Młodego do okulisty bezskutecznie pani pielęgniarka rozkładała ręce , wiem pamiętam ale ciągle nie ma miejsca .
Kiedy 24 września zadzwoniłam ponownie żeby zapytać o termin to szczerze powiedziawszy byłam już nastawiona na rozmowę z szefem tej instytucji .
Jednak okazało się że pielęgniarka nie zapomniała i ustaliła nam wizytę na 29 września , z jednej strony byłam bardzo ucieszona , z drugiej wściekła bo jak bym nie zadzwoniła to wizyta by przepadła bo nikt nie dał nam znać.
Do okulisty Młody tak jak już pisałam poszedł z tatą , lekarka stwierdziła że na razie jest wszystko w porządku , a problemy z cieniami w oczach polegają na problemach z nerwami kiedy wzrasta adrenalina pojawiają się cienie . Na razie nie jest to niebezpiecznie ale na przyszłość może uszkodzić nerw wzrokowy co już jest tragiczne .
Jak młodemu człowiekowi ograniczyć tą adrenalinę kiedy On funkcjonuje jak zapalnik.
Jednak to nie koniec okulistycznej przygody w piątek zadzwonili z przychodni i przypomnieli o wizycie u specjalisty , słuchałam co się do mnie mówi i przez chwilę szybko szukałam w głowie o jakiej wizycie ta kobieta mówi na początku nic nie rozumiałam , dopiero po chwili zorientowałam się że chodzi o okulistę .
Zaczęłam tłumaczyć że to pomyłka przecież myśmy byli w poniedziałek a kolejna wizyta za rok a nie za tydzień . Po wyjaśnieniach to pielęgniarka była zdziwiona , tylko ja się pytam z czego wynika ten bałagan ???
Od maja próbowałam zarejestrować Młodego do okulisty bezskutecznie pani pielęgniarka rozkładała ręce , wiem pamiętam ale ciągle nie ma miejsca .
Kiedy 24 września zadzwoniłam ponownie żeby zapytać o termin to szczerze powiedziawszy byłam już nastawiona na rozmowę z szefem tej instytucji .
Jednak okazało się że pielęgniarka nie zapomniała i ustaliła nam wizytę na 29 września , z jednej strony byłam bardzo ucieszona , z drugiej wściekła bo jak bym nie zadzwoniła to wizyta by przepadła bo nikt nie dał nam znać.
Do okulisty Młody tak jak już pisałam poszedł z tatą , lekarka stwierdziła że na razie jest wszystko w porządku , a problemy z cieniami w oczach polegają na problemach z nerwami kiedy wzrasta adrenalina pojawiają się cienie . Na razie nie jest to niebezpiecznie ale na przyszłość może uszkodzić nerw wzrokowy co już jest tragiczne .
Jak młodemu człowiekowi ograniczyć tą adrenalinę kiedy On funkcjonuje jak zapalnik.
Jednak to nie koniec okulistycznej przygody w piątek zadzwonili z przychodni i przypomnieli o wizycie u specjalisty , słuchałam co się do mnie mówi i przez chwilę szybko szukałam w głowie o jakiej wizycie ta kobieta mówi na początku nic nie rozumiałam , dopiero po chwili zorientowałam się że chodzi o okulistę .
Zaczęłam tłumaczyć że to pomyłka przecież myśmy byli w poniedziałek a kolejna wizyta za rok a nie za tydzień . Po wyjaśnieniach to pielęgniarka była zdziwiona , tylko ja się pytam z czego wynika ten bałagan ???
wtorek, 30 września 2014
Szeroko rozumiane DOBRO DZIECKA
W ostatnią niedzielę w programie „ Państwo w Państwie „ był temat nie sprawiedliwej opieki nad dziećmi przez ojców po rozstaniu bo oczywiście kobiety są temu winne i przestarzałe prawo .
Mówiąc szczerze we mnie się gotowało , na własnym przykładzie wiem że sąd moją osobę po sprawdzał bardzo dokładnie , włącznie z tym jaki mam kontakt ze szkołą a mojego jeszcze wtedy męża wcale - tak jak by nie istniał.
Co się z tym wiąże po mimo że tata dzieckiem się nie interesował nie łożył na Niego sąd nie ograniczył tatusiowi władzy rodzicielskiej . W wyroku jest tylko zasądzenie alimentów i to że syn ma mieszkać ze mną i mnóstwo godzin widzeń dla tatusia i syna .
Jak to wszystko wygląda w praktyce niestety bardzo smutno .
Alimenty są płacone dopiero jak komornik się zabrał za to, teraz tatuś się boi i płaci regularnie . Odwiedza Młodego kiedy chce i na ile chce . O obowiązkach nie pamięta ale o prawach przypomina na każdym kroku . Żeruje na niepełnosprawności syna i na tym że Młody kocha Go bezwarunkowo .
Po mimo rozwodu muszę ciągle wojować i się denerwować zdarzyło się nawet że podniósł na mnie rękę przy synu i to w tym roku prawie cztery lata po rozwodzie .
Dlaczego nie wiele robię w tej sprawie , jest to bardzo proste bo Młody drania kocha i by sobie psychicznie nie poradził i jeszcze mnie by obwinił że odebrałam Mu ojca .
Wszystko wyglądałoby inaczej jakby sąd ograniczył ojcu prawa rodzicielskie przy rozwodzie i dał widzenie z Synem dwa lub raz w miesiącu . Cały rozwód był przeprowadzony przy wsparciu psychiatry od Syna żeby Młody jak najmniej ucierpiał . Okazało się jednak że ani były mąż ani była teściowa a tym bardziej sąd do tego nie podeszli poważnie i odpowiedzialnie
A oto przykład na kompletny brak odpowiedzialności :
W zeszłą środę nastolatek nie poszedł do szkoły ze względu na problemy jelitowe kiedy wybieraliśmy się do lekarza zjawił się były poszedł z nami . Lekarka nie wiedziała czy to wirus czy tradycyjny problem syna , zaleciła leki i kazała obserwować no i oczywiście dieta . Młody chciał pojechać do taty i o dziwo tatuś się zgodził zwracając się do mnie - będziesz mogła sobie odpocząć . Zdziwiłam się bardzo ale nie protestowałam spakowałam nastolatka , przypomniałam o diecie, lekach ,ostrożności bo dziecko przecież osłabione - dobra nie martw się damy radę . W poniedziałek jeszcze mieliśmy wizytę u okulisty i eks też się zgodził że pójdzie za mnie z Młodym . Na tym jednak dobra strona się skończyła bo o diecie nie było mowy jak było duszone mięso to ogórki pod różną postacią jako dodatki do posiłków . Babcia za dbała o dietę która by byka powaliła a tatuś zadbał o zwiedzanie – instytucji różnego rodzaju bo sprawy do załatwienia , plenerowych imprez . A co tam ktoś dwóm MĄDRYM będzie tłumaczył oni wiedzą lepiej . Efekt końcowy od wczoraj wieczora leczę syna sama , boli Go brzuch ma biegunkę , temperaturę . Czemu leczę sama bo wiem co robić nie muszę biec do lekarza a leki już działają .
Czy syn wyciągnie nauczkę na przyszłość - raczej nie za chwilę zapomni , będzie za to pamiętał o zakupionych gadżetach przez tamtą stronę .
Mówiąc szczerze we mnie się gotowało , na własnym przykładzie wiem że sąd moją osobę po sprawdzał bardzo dokładnie , włącznie z tym jaki mam kontakt ze szkołą a mojego jeszcze wtedy męża wcale - tak jak by nie istniał.
Co się z tym wiąże po mimo że tata dzieckiem się nie interesował nie łożył na Niego sąd nie ograniczył tatusiowi władzy rodzicielskiej . W wyroku jest tylko zasądzenie alimentów i to że syn ma mieszkać ze mną i mnóstwo godzin widzeń dla tatusia i syna .
Jak to wszystko wygląda w praktyce niestety bardzo smutno .
Alimenty są płacone dopiero jak komornik się zabrał za to, teraz tatuś się boi i płaci regularnie . Odwiedza Młodego kiedy chce i na ile chce . O obowiązkach nie pamięta ale o prawach przypomina na każdym kroku . Żeruje na niepełnosprawności syna i na tym że Młody kocha Go bezwarunkowo .
Po mimo rozwodu muszę ciągle wojować i się denerwować zdarzyło się nawet że podniósł na mnie rękę przy synu i to w tym roku prawie cztery lata po rozwodzie .
Dlaczego nie wiele robię w tej sprawie , jest to bardzo proste bo Młody drania kocha i by sobie psychicznie nie poradził i jeszcze mnie by obwinił że odebrałam Mu ojca .
Wszystko wyglądałoby inaczej jakby sąd ograniczył ojcu prawa rodzicielskie przy rozwodzie i dał widzenie z Synem dwa lub raz w miesiącu . Cały rozwód był przeprowadzony przy wsparciu psychiatry od Syna żeby Młody jak najmniej ucierpiał . Okazało się jednak że ani były mąż ani była teściowa a tym bardziej sąd do tego nie podeszli poważnie i odpowiedzialnie
A oto przykład na kompletny brak odpowiedzialności :
W zeszłą środę nastolatek nie poszedł do szkoły ze względu na problemy jelitowe kiedy wybieraliśmy się do lekarza zjawił się były poszedł z nami . Lekarka nie wiedziała czy to wirus czy tradycyjny problem syna , zaleciła leki i kazała obserwować no i oczywiście dieta . Młody chciał pojechać do taty i o dziwo tatuś się zgodził zwracając się do mnie - będziesz mogła sobie odpocząć . Zdziwiłam się bardzo ale nie protestowałam spakowałam nastolatka , przypomniałam o diecie, lekach ,ostrożności bo dziecko przecież osłabione - dobra nie martw się damy radę . W poniedziałek jeszcze mieliśmy wizytę u okulisty i eks też się zgodził że pójdzie za mnie z Młodym . Na tym jednak dobra strona się skończyła bo o diecie nie było mowy jak było duszone mięso to ogórki pod różną postacią jako dodatki do posiłków . Babcia za dbała o dietę która by byka powaliła a tatuś zadbał o zwiedzanie – instytucji różnego rodzaju bo sprawy do załatwienia , plenerowych imprez . A co tam ktoś dwóm MĄDRYM będzie tłumaczył oni wiedzą lepiej . Efekt końcowy od wczoraj wieczora leczę syna sama , boli Go brzuch ma biegunkę , temperaturę . Czemu leczę sama bo wiem co robić nie muszę biec do lekarza a leki już działają .
Czy syn wyciągnie nauczkę na przyszłość - raczej nie za chwilę zapomni , będzie za to pamiętał o zakupionych gadżetach przez tamtą stronę .
niedziela, 28 września 2014
ANITA
Na tym blogu jeszcze nigdy nikogo o nic nie prosiłam , ten wpis jest jednak wyjątkiem .
Poznałam dzięki blogowi wyjątkową kobietę Anitę która pisze pięknego bloga o walce z chorobą nowotworową . Jej spojrzenie na świat przekazuje za pomocą pięknych wierszy.
Blog się nazywa mój - przyjaciel rak . Przez parę dotychczasowych miesięcy znajomości udało nam się zakolegować , powymieniać różne poglądy , przepisy kulinarne .
Anita należy na pewno do silnych kobiet i tym razem na pewno też się nie podda , bo choroba znów zapukała do jej ciała .
Moja prośba jest nie typowa , zostawiajcie komentarze dla Anity i co jeszcze ważniejsze dla ludzi wierzących pomódlcie się za nią za wiarę w wyleczenie , siłę do walki , za Jej zdrowie
Poznałam dzięki blogowi wyjątkową kobietę Anitę która pisze pięknego bloga o walce z chorobą nowotworową . Jej spojrzenie na świat przekazuje za pomocą pięknych wierszy.
Blog się nazywa mój - przyjaciel rak . Przez parę dotychczasowych miesięcy znajomości udało nam się zakolegować , powymieniać różne poglądy , przepisy kulinarne .
Anita należy na pewno do silnych kobiet i tym razem na pewno też się nie podda , bo choroba znów zapukała do jej ciała .
Moja prośba jest nie typowa , zostawiajcie komentarze dla Anity i co jeszcze ważniejsze dla ludzi wierzących pomódlcie się za nią za wiarę w wyleczenie , siłę do walki , za Jej zdrowie
piątek, 26 września 2014
akceptować inność
Jestem szczęściarą bo zawsze ma dookoła siebie przyjaznych mi ludzi . Jak to się dzieje nie do końca wiem na pewno lubię ludzi nie oceniam nikogo nie krytykuję , mówię że mam margines tolerancji na inność . Owszem jestem wykorzystywana ale najczęściej pozwalam na to świadomie , chociaż ta druga strona o tym nie wie że ja wiem . Zdarzają się też zabawne zdarzenia jak udawanie że mnie nie widzą przechodzenie na drugą stronę ulicy itd. Widocznie mają wyrzuty sumienia .
Po latach spotkałam bardzo dobrą koleżankę i z tego powodu bardzo się cieszę . Zawsze umiałyśmy się śmiać i rozmawiać na poważne tematy . Przed laty byłyśmy z jednej strony z dwóch różnych światów a z drugiej wiele nas łączyło . Teraz jest podobnie po mimo upływu lat może jeszcze więcej rzeczy nas łączy .
Jednak nie chodzi tu o nasze relacje tylko Jaj z Młodym i odwrotnie . Nie pamiętam nikogo kto byłby tak zaakceptowany przez Syna . Czeka na Jej wizyty nie przeszkadza jak rozmawiamy słucha co się do niego mówi . Przed Gosią nie ucieka nie chowie się .Dopytuje jak dłużej Jej nie widzi, a co jeszcze dziwniejsze dla mnie , nie próbuje za wszelką cenę na siebie zwracać uwagi. Czasami pod nosem po buczy ale nie przeklina nie obraża . Gosia jest pierwszą osobą tak zaakceptowaną J . Z drugiej strony Ona się go nie boji , słucha co On mówi , stara się Młodego zrozumieć , dotrzymuje słowa co jest bezcenne . Przywozi synowi bardzo mądre upominki działające na jego rozwój . Jak na początku września oboje byliśmy chorzy , to właśnie Gosia przyjechała sprawdzić jak się czują choróbki . Młody był w szoku mama ktoś się nami interesuje.
Mam nadzieję że Gosia nie będzie na mnie zła że napisałam o Jej relacjach z Młodym , ale one są tak pozytywne i szczere , że warto pokazać innym że chorych ludzi nie należy się bać , oceniać tylko wystarczy akceptować inność
Po latach spotkałam bardzo dobrą koleżankę i z tego powodu bardzo się cieszę . Zawsze umiałyśmy się śmiać i rozmawiać na poważne tematy . Przed laty byłyśmy z jednej strony z dwóch różnych światów a z drugiej wiele nas łączyło . Teraz jest podobnie po mimo upływu lat może jeszcze więcej rzeczy nas łączy .
Jednak nie chodzi tu o nasze relacje tylko Jaj z Młodym i odwrotnie . Nie pamiętam nikogo kto byłby tak zaakceptowany przez Syna . Czeka na Jej wizyty nie przeszkadza jak rozmawiamy słucha co się do niego mówi . Przed Gosią nie ucieka nie chowie się .Dopytuje jak dłużej Jej nie widzi, a co jeszcze dziwniejsze dla mnie , nie próbuje za wszelką cenę na siebie zwracać uwagi. Czasami pod nosem po buczy ale nie przeklina nie obraża . Gosia jest pierwszą osobą tak zaakceptowaną J . Z drugiej strony Ona się go nie boji , słucha co On mówi , stara się Młodego zrozumieć , dotrzymuje słowa co jest bezcenne . Przywozi synowi bardzo mądre upominki działające na jego rozwój . Jak na początku września oboje byliśmy chorzy , to właśnie Gosia przyjechała sprawdzić jak się czują choróbki . Młody był w szoku mama ktoś się nami interesuje.
Mam nadzieję że Gosia nie będzie na mnie zła że napisałam o Jej relacjach z Młodym , ale one są tak pozytywne i szczere , że warto pokazać innym że chorych ludzi nie należy się bać , oceniać tylko wystarczy akceptować inność
wtorek, 23 września 2014
uwierzyć to nie możliwe
Dzisiaj rozmawiałam z dyrektorem szkoły na temat Młodego , a raczej sposobu kształcenia . Jakież było zdziwienie kiedy okazało się że jeszcze nie ma orzeczenia z PPP o kształceniu indywidualnym . Kiedy powiedziałam że załatwiam wszystko od lutego to już nam się wierzyć obojgu nie bardzo chciało . Niestety twierdze że naszym życiem kierują ludzie za biurka którzy nic o nim nie wiedzą , ale ich procedury są ważniejsze niż my sami .
Dyrektor opowiedział jeszcze dziwniejszą historię niż moja , dotyczącą ucznia szkoły i tak się zastanawiam czy naprawdę mieszkam w kraju europejskim . Edukacja nie ma nic wspólnego z uczeniem i wcale tu nie chodzi o pieniądze jak się okazuje ..
Jak w lipcu rozmawiałam z dyrektorką PPP obiecała że wszystko będzie przygotowanie i orzeczenie dostanę od ręki bo brakuje tylko jednego dokumentu , więc się uzupełni i zdążymy na 1 października . Wczoraj wszystkiemu zaprzeczyła , szukała dokumentów , gdzieś dzwoniła . Usłyszałam albo teraz w środę albo w następna będzie orzeczenie przecież nic się nie stanie . Według mnie owszem się stanie bo załatwianie wszystkiego tak długo to kpina i lekceważenie ludzi a wypieranie się rozmowy to już nie skomentuję .
Kiedy słyszę musi pani zrozumieć to powoli mnie ogarnia złość , dlaczego ja mam rozumieć a nie być rozumiana ????
Pani Dyrektor w PPP zaczęła dawać mi wykład na temat optymizmu i ja to trzeba dobrze dbać o dziecko żeby miało przyszłość .
Byłam bardzo uprzejma nawet nie wiem skąd miałam tyle sił na słuchanie tych steków bzdur . Jak by tak kobieta zajęła się swoją pracą z takim zapałem jak wykładem dla mnie to może Dyrektor szkoły nie miałby tylu problemów, jak ma ogarnąć prawidłową pracę swojej placówki .
Ciągle papier goni papier po co są komputery chyba do grania i oglądania FB
Dyrektor opowiedział jeszcze dziwniejszą historię niż moja , dotyczącą ucznia szkoły i tak się zastanawiam czy naprawdę mieszkam w kraju europejskim . Edukacja nie ma nic wspólnego z uczeniem i wcale tu nie chodzi o pieniądze jak się okazuje ..
Jak w lipcu rozmawiałam z dyrektorką PPP obiecała że wszystko będzie przygotowanie i orzeczenie dostanę od ręki bo brakuje tylko jednego dokumentu , więc się uzupełni i zdążymy na 1 października . Wczoraj wszystkiemu zaprzeczyła , szukała dokumentów , gdzieś dzwoniła . Usłyszałam albo teraz w środę albo w następna będzie orzeczenie przecież nic się nie stanie . Według mnie owszem się stanie bo załatwianie wszystkiego tak długo to kpina i lekceważenie ludzi a wypieranie się rozmowy to już nie skomentuję .
Kiedy słyszę musi pani zrozumieć to powoli mnie ogarnia złość , dlaczego ja mam rozumieć a nie być rozumiana ????
Pani Dyrektor w PPP zaczęła dawać mi wykład na temat optymizmu i ja to trzeba dobrze dbać o dziecko żeby miało przyszłość .
Byłam bardzo uprzejma nawet nie wiem skąd miałam tyle sił na słuchanie tych steków bzdur . Jak by tak kobieta zajęła się swoją pracą z takim zapałem jak wykładem dla mnie to może Dyrektor szkoły nie miałby tylu problemów, jak ma ogarnąć prawidłową pracę swojej placówki .
Ciągle papier goni papier po co są komputery chyba do grania i oglądania FB
sobota, 20 września 2014
Wywiadówka miała też drugie oblicze całkiem zaskakujące
Wywiadówka u syna miała też drugie oblicze dla mnie całkiem zaskakujące .
Kiedy wychowawczyni zapytała czy mamy jakieś pytania powiedziałam - o tym że Młody przychodzi do domu ze szkoły , ze słownictwem które przeraża . Panie spojrzały na mnie jakbym spadła z wierzby i co tak w ogóle mi się nie podoba . Kiedy zapytałam czy to tylko moje dziecko przeklina – odpowiedź była zabójcza – co się pani czepia żebyśmy tylko takie problemy mieli przecież wszyscy przeklinają . Dobrze że siedziałam bo inaczej pewnie grunt by mi się pod nogami usunął .
Wychowawczyni stanęła po mojej stronie i stwierdziła - jak nauczyciele słyszą nie stosowne słownictwo to jest dotkliwa kara , może śmieszna ale uczniowie jaj bardzo nie lubią . Muszą pisać po sto razy „ nie będę mówił ....”
Za chwile okazało się że większość dzieciaków ma kuratora i to wszystkie których matki nie widzą problemu .
W tym momencie zrozumiałam dwie rzeczy , po pierwsze przypomniała mi się rozmowa z byłą wychowawczynią kiedy w grudniu 2012 przyprowadziłam syna po raz pierwszy do tej szkoły „ Pani tu będzie jak rodzynka w cieście „ usłyszałam po krótkiej rozmowie .
Po drugie nie dawną rozmowę z psychiatrą syna że jest upośledzenie umysłowe wynikające z choroby i z zaniedbania .
Normalnie człowiek się denerwuje dlaczego coś złego się dzieje z jego latoroślą , a tu nie ma problemu kiedy dzieci są zaniedbane , rodzice nic nie widzą .
A może dzieci są odbiciem rodziców ????
Kiedy wychowawczyni zapytała czy mamy jakieś pytania powiedziałam - o tym że Młody przychodzi do domu ze szkoły , ze słownictwem które przeraża . Panie spojrzały na mnie jakbym spadła z wierzby i co tak w ogóle mi się nie podoba . Kiedy zapytałam czy to tylko moje dziecko przeklina – odpowiedź była zabójcza – co się pani czepia żebyśmy tylko takie problemy mieli przecież wszyscy przeklinają . Dobrze że siedziałam bo inaczej pewnie grunt by mi się pod nogami usunął .
Wychowawczyni stanęła po mojej stronie i stwierdziła - jak nauczyciele słyszą nie stosowne słownictwo to jest dotkliwa kara , może śmieszna ale uczniowie jaj bardzo nie lubią . Muszą pisać po sto razy „ nie będę mówił ....”
Za chwile okazało się że większość dzieciaków ma kuratora i to wszystkie których matki nie widzą problemu .
W tym momencie zrozumiałam dwie rzeczy , po pierwsze przypomniała mi się rozmowa z byłą wychowawczynią kiedy w grudniu 2012 przyprowadziłam syna po raz pierwszy do tej szkoły „ Pani tu będzie jak rodzynka w cieście „ usłyszałam po krótkiej rozmowie .
Po drugie nie dawną rozmowę z psychiatrą syna że jest upośledzenie umysłowe wynikające z choroby i z zaniedbania .
Normalnie człowiek się denerwuje dlaczego coś złego się dzieje z jego latoroślą , a tu nie ma problemu kiedy dzieci są zaniedbane , rodzice nic nie widzą .
A może dzieci są odbiciem rodziców ????
piątek, 19 września 2014
Zupełnie wszystko wygląda inaczej
W tym tygodniu byłam na pierwszej wywiadówce w tym roku szkolnym – tradycja . Przyszłam oczywiście z lżejszym portfelem i mnóstwem wiadomości .
Z Wychowawczynią w końcu jest współpraca i to pod każdym względem , i to od początku roku . Zupełnie wszystko wygląda inaczej , a mi aż miło się to pisze .
Pełne zrozumienie dla deficytów i problemów syna .
Mam wrażenie jakbyśmy znaleźli się w innym świecie . Po wywiadówce miałyśmy o czym jeszcze porozmawiać . Jestem pełna optymizmu .
Młody ze szkoły przychodzi zadowolony a pani też go chwaliła . Codziennie jest zadanie domowe i o dziwo chętnie odrabiane przez mojego nastolatka . Pilnuje dobrych ocen zaczęło Mu zależeć co napawa optymizmem .
Codziennie dostaję zeszyty do sprawdzenia jak za starych dobrych czasów . W zadaniach domowych nie muszę zawsze pomagać .
Teraz namawiamy Młodego żeby zostawił sobie książki w szkole żeby plecak nie był taki ciężki . Syn ma bardzo duże poczucie własności ale może się uda , Pani powiedziała że zamknie książki w szafce i to chyba jest dobry argument.
Mam nadzieję że cały rok szkolny będzie taki jak jego początek .
Z Wychowawczynią w końcu jest współpraca i to pod każdym względem , i to od początku roku . Zupełnie wszystko wygląda inaczej , a mi aż miło się to pisze .
Pełne zrozumienie dla deficytów i problemów syna .
Mam wrażenie jakbyśmy znaleźli się w innym świecie . Po wywiadówce miałyśmy o czym jeszcze porozmawiać . Jestem pełna optymizmu .
Młody ze szkoły przychodzi zadowolony a pani też go chwaliła . Codziennie jest zadanie domowe i o dziwo chętnie odrabiane przez mojego nastolatka . Pilnuje dobrych ocen zaczęło Mu zależeć co napawa optymizmem .
Codziennie dostaję zeszyty do sprawdzenia jak za starych dobrych czasów . W zadaniach domowych nie muszę zawsze pomagać .
Teraz namawiamy Młodego żeby zostawił sobie książki w szkole żeby plecak nie był taki ciężki . Syn ma bardzo duże poczucie własności ale może się uda , Pani powiedziała że zamknie książki w szafce i to chyba jest dobry argument.
Mam nadzieję że cały rok szkolny będzie taki jak jego początek .
czwartek, 18 września 2014
O co w tym wszystkim chodzi ???
Powoli mam serdecznie dosyć lekarzy i załatwiania różnych spraw . Kiedy słyszę wizyta u specjalisty to kolana zaczynają mięknąć .
Dzisiejsze „ miłe „ spotkanie z psychiatrą to pewnie nie przespana noc .
Najpierw godzina w poczekalni a potem godzina w gabinecie a na koniec ból głowy .
Dlaczego tak dziwnie zaczęłam już wyjaśniam . Młody ma już trzeciego psychiatry i z żadnym nie można się dogadać . Pierwsza lekarka zdiagnozowała padaczkę nie wiadomo tylko z jakich objawów i wyników badań . Druga zdiagnozowała FAS książkowy i po dwóch latach leczenia kazała oddać syna do ośrodka . A obecny lekarz chyba sam nie wie czego chce .Dzisiaj zapytał się czy byłam w Lędzinach odpowiedziałam że nie , kiedy zapytałam czy mam się zapisać i co ma być tam sprawdzone usłyszałam no tak - to nie wiele da . A czy miał badania genetyczne na FRAX - tak miał wersję podstawową ale nic nie wyszło . Bo wie pani genetyka to też bardzo ważna sprawa . Wie pan dzwoniłam do Funduszu i usłyszałam że nie ma przychodni genetycznej w naszej okolicy , tak to prawda jest bardzo mało genetyków ale są prywatne kliniki . A może mi pan powiedzieć czy potrzebuje pan jakieś wyniki badań, w czymś to pomoże . Nie to tylko rozwieje wątpliwości ale nie wiele da . Na wiele pytań nie usłyszałam odpowiedzi zostały zignorowane - no cóż za dużo pytam . Usłyszałam za to że FAS to nie choroba tylko stan rzeczy , tego to ja z kolei nie rozumiem co to znaczy .
Perspektywa przyszłości dla Młodego jest tragiczna z tego co na razie się obserwuje i to jest największe moje zmartwienie . Lekarz zwiększył dawkę leków i tyle .
Tak się zastanawiam kto ma leczyć syna , bo neurolodzy stwierdzają że oni pomóc nie są w stanie i nie mają możliwości , tylko psychiatra powinien leczyć .
Moje dziecko za niedługo będzie dorosłym człowiekiem i co dalej - strach się bać . Dalej będziemy szukać jakiegoś cienia czy w końcu skończymy z gdybaniem
Dzisiejsze „ miłe „ spotkanie z psychiatrą to pewnie nie przespana noc .
Najpierw godzina w poczekalni a potem godzina w gabinecie a na koniec ból głowy .
Dlaczego tak dziwnie zaczęłam już wyjaśniam . Młody ma już trzeciego psychiatry i z żadnym nie można się dogadać . Pierwsza lekarka zdiagnozowała padaczkę nie wiadomo tylko z jakich objawów i wyników badań . Druga zdiagnozowała FAS książkowy i po dwóch latach leczenia kazała oddać syna do ośrodka . A obecny lekarz chyba sam nie wie czego chce .Dzisiaj zapytał się czy byłam w Lędzinach odpowiedziałam że nie , kiedy zapytałam czy mam się zapisać i co ma być tam sprawdzone usłyszałam no tak - to nie wiele da . A czy miał badania genetyczne na FRAX - tak miał wersję podstawową ale nic nie wyszło . Bo wie pani genetyka to też bardzo ważna sprawa . Wie pan dzwoniłam do Funduszu i usłyszałam że nie ma przychodni genetycznej w naszej okolicy , tak to prawda jest bardzo mało genetyków ale są prywatne kliniki . A może mi pan powiedzieć czy potrzebuje pan jakieś wyniki badań, w czymś to pomoże . Nie to tylko rozwieje wątpliwości ale nie wiele da . Na wiele pytań nie usłyszałam odpowiedzi zostały zignorowane - no cóż za dużo pytam . Usłyszałam za to że FAS to nie choroba tylko stan rzeczy , tego to ja z kolei nie rozumiem co to znaczy .
Perspektywa przyszłości dla Młodego jest tragiczna z tego co na razie się obserwuje i to jest największe moje zmartwienie . Lekarz zwiększył dawkę leków i tyle .
Tak się zastanawiam kto ma leczyć syna , bo neurolodzy stwierdzają że oni pomóc nie są w stanie i nie mają możliwości , tylko psychiatra powinien leczyć .
Moje dziecko za niedługo będzie dorosłym człowiekiem i co dalej - strach się bać . Dalej będziemy szukać jakiegoś cienia czy w końcu skończymy z gdybaniem
piątek, 12 września 2014
Obiecałam sobie
Moje życie to sinusoida lata szczęścia i wielkich porażek. Życie mnie poobijało jak mogło najlepiej . Czy jestem zła na nie ? Wielokrotnie się nad tym zastanawiałam i dochodzę do wniosku że jednak chcę żyć na przekór całemu światu .
Kiedyś planowałam , marzyłam a teraz tego nie robię biorą życie z dnia na dzień z dobrodziejstwem inwentarza . Dzień w którym nie pokłócę się z byłym mężem to już dzień szczęśliwy . To nie do uwierzenia ale dalej najlepiej nam to wychodzi , a mnie dodatkowo jeszcze otwieranie Mu drzwi do wyjścia . Pozbywam się Go jak bumerang a On zawsze wraca .
Po rozwodzie mój były teść powiedział wnukowi jeszcze będziecie za tatą płakać . Słowa okazały się mało prorocze bo dalej nie płaczę , z Młodym jest różnie ale Ex sam powiedział ostatnio On po rozwodzie sobie nie radzi .
Powoli zamykam drzwi przeszłości na rygle nie do otworzenia, jeszcze nie potrafię oglądać zdjęć z przed lat ale do tego też dojdę .
Fakt że problemów mi nie brakuje ale mam przyjaciół i mamę oczywiście Młody jest najważniejszy mam po co żyć i dla kogo .
Syn ostatnio stwierdził mamo ty coraz częściej się uśmiechasz . To już nie zły objaw bo po latach kiedy byłam skupiona na rzeczach do wykonania i problemach do rozwiązania a jako kobieta czułam się nikim bo zostałam zdeptana . Powoli dostrzegam w sobie kobietę do tego wartościową , nie tylko matkę i opiekunkę czy gospodynię domową . Drogę przechodzę długą ale już wiem jedno na pewno moje dziecko będzie szczęśliwe kiedy ja będę szczęśliwa . Po czasach niepewności już wiem czego chcę do czego zmierzam i wiem że przy swojej upartości ja będę bardzo szczęśliwa . Już nic nie muszę a wszystko mogę to tylko kwestia czasu .
Kiedyś planowałam , marzyłam a teraz tego nie robię biorą życie z dnia na dzień z dobrodziejstwem inwentarza . Dzień w którym nie pokłócę się z byłym mężem to już dzień szczęśliwy . To nie do uwierzenia ale dalej najlepiej nam to wychodzi , a mnie dodatkowo jeszcze otwieranie Mu drzwi do wyjścia . Pozbywam się Go jak bumerang a On zawsze wraca .
Po rozwodzie mój były teść powiedział wnukowi jeszcze będziecie za tatą płakać . Słowa okazały się mało prorocze bo dalej nie płaczę , z Młodym jest różnie ale Ex sam powiedział ostatnio On po rozwodzie sobie nie radzi .
Powoli zamykam drzwi przeszłości na rygle nie do otworzenia, jeszcze nie potrafię oglądać zdjęć z przed lat ale do tego też dojdę .
Fakt że problemów mi nie brakuje ale mam przyjaciół i mamę oczywiście Młody jest najważniejszy mam po co żyć i dla kogo .
Syn ostatnio stwierdził mamo ty coraz częściej się uśmiechasz . To już nie zły objaw bo po latach kiedy byłam skupiona na rzeczach do wykonania i problemach do rozwiązania a jako kobieta czułam się nikim bo zostałam zdeptana . Powoli dostrzegam w sobie kobietę do tego wartościową , nie tylko matkę i opiekunkę czy gospodynię domową . Drogę przechodzę długą ale już wiem jedno na pewno moje dziecko będzie szczęśliwe kiedy ja będę szczęśliwa . Po czasach niepewności już wiem czego chcę do czego zmierzam i wiem że przy swojej upartości ja będę bardzo szczęśliwa . Już nic nie muszę a wszystko mogę to tylko kwestia czasu .
Subskrybuj:
Posty (Atom)