Szukaj na tym blogu FAS

niedziela, 15 lutego 2015

Pierwszy mecz

Chociaż mieszkamy blisko stadionu piłkarskiego to Młody nigdy nie był na żadnym wydarzeniu sportowym . Czemu się tak stało ? 

Ja niestety boję się chodzić sama na stadion , do tego od czasów kiedy chodziłam na mecze upłynęło bardzo dużo czasu i dużo się pozmieniało.

Tatuś nie interesuje się sportem , liczy się tylko muzyka.

Mój obecny partner za to jest prawdziwym kibicem i postanowił swoja pasją zainteresować Młodego . Jaki efekt ?

Obecnie do kibicowania trzeba się przygotować pozałatwiać kartę kibica i w naszym przypadku wejściówki na wiosenną część sezonu . Trzeba przyznać że załatwia się to w miarę szybko i całkiem sprawnie .

Syn oczywiście rozmawiając z tatą musiał od razu się pochwalić i zdać relację , trzeba przyznać że był z jednaj strony podekscytowany z drugiej przestraszony . A co zrobił tatuś ? No niestety zamiast dodać Młodemu odwagi , to się wyśmiał i jeszcze się zapytał czy się nie boimy po głowie dostać .

Znowu powiedziałam byłemu co myślę na jego temat, a syna podbudowywałam na duchu że będzie fajnie , że to nie to samo co mecz w telewizji . Moja mama też pomogła w pozytywnym nastawieniu Młodego , sama pierwszy raz słyszałam historię z jej kibicowania .

I tak to syn wybrał się z wujkiem na swój pierwszy mecz , ja nie poszłam stwierdziłam że niech to będzie czas dla Nich .

Po dwóch godzinach przyszli zadowoleni i pierwsze co usłyszałam to wynik spotkania „mama tylko dwie bramki szczelili „ i za chwilę zdawał relacje co robił jak Mu się podobało. Dzisiaj rano wstał i się zapytał kiedy kupię Mu szalik i trąbkę , a kiedy jest znowu mecz na stadionie , a teraz pójdziesz z nami .

Czy pójdę nie wiem , a jakieś atrybuty kibica trzeba będzie kupić bez dwóch zdań skoro się spodobało .

Jak tata nie namiesza to Syn będzie miał kolejne zainteresowanie co mnie bardzo cieszy. A panowie będą mieli o czym rozmawiać

piątek, 6 lutego 2015

Już po wizycie

Już  po wizycie u lekarza w PzP .

Jak rano wstałam i zobaczyłam co się dzieje za oknem to się odrobinę przeraziłam . No cóż przecież 20km na godzinę  też morza jechać,  kiedy dotarliśmy w ostatniej chwili na miejsce okazało się że do lekarza jest poślizg . Młody tradycyjnie zaczął  marudzić i zwracać na siebie uwagę . Kiedyś się denerwowałam a teraz siedzę i nie reaguję sam się uspokaja po czasie.

Po jakiejś dłuższej chwili zostaliśmy poproszeni do gabinetu , siedziała pani w średnim wieku , wyglądając na bardzo stanowczą i oschłą osobę . Po chwili rozmowy moje pierwsze wrażenie się potwierdziło . Pani doktór jest bardzo konkretna żadnych zbędnych słów , pytanie - odpowiedź . Wizyta trwała krótko ,następna z trzy miesiące i  mam przynieść formularze na nauczanie indywidualne na następny rok szkolny i na orzeczenie o niepełnosprawności .

Lekarka zmieniła część leków inne zostawiła i dokładnie wysłuchała jak podaje leki nie zwiększając Młodemu dawki , była dosyć zdziwiona moim pomysłem ale go nie skrytykowała , tylko stwierdziła skoro działa to będziemy tak robić dalej .

No cóż może ta zmiana lekarza wyjdzie nam na dobre

środa, 28 stycznia 2015

Podsumowanie pierwszego półrocza .

 

Pól roku szkolnego już mija oceny już znane i co z tego wynika ?

Nauczanie indywidualne w szkole jest dla mojego syna najlepszym rozwiązaniem .

-         dużo chętniej chodzi do szkoły

-         jest bardziej wypoczęty

-         chętnie sam odrabia zadania domowe

-         oceny na półrocze są rewelacyjne

Niestety dużym mankamentem jest to że nie ma wszystkich przedmiotów tak jak jego rówieśnicy.

Jest ich aż o sześć mniej , szkoda mi np. angielskiego , chemii czy fizyki . Moim zdanie nawet dzieciom z deficytami podstawy są potrzebne . No ale to tylko moje zdanie :cry:


Syn jeden przedmiot ma z całą klasą tak dla dobra psychiki i uczenia się kontaktów z rówieśnikami .

Niestety z tego przedmiotu ma truje i kiedy się Młodego zapytałam dlaczego , wytłumaczył mi tak – bo pani nie miała kiedy zrobić mi sprawdzianów , bo mam tylko jedną lekcje tygodniowo i dlatego wystawiła taką oceną . :mrgreen:

Niestety nie wiem czy się śmiać czy płakać , bo ocena za wiedzę to jedno a taka jak ta to co sobą reprezentuje , co ocenia – ja niestety nie wiem . :roll:

Tak jak już pisałam ten rak współpracy jest w tej szkole z nauczycielami praktycznie idealny .

Nie mam do czego się przyczepić i bardzo się z tego powodu cieszę , mogę tylko powiedzieć DZIĘKUJĘ

Wywiadówka jest po feriach zimowych to sprawę tej oceny pewnie wyjaśnię .

Młody z większą przyjemnością chodzi do kina i na inne imprezy szkolne , jeszcze nie jest zachwycony ale już nie ma stresu doprowadzającego Go do sensacji jelitowych

Podsumowując jest dobrze i tak poproszę na drugie półrocze 

niedziela, 25 stycznia 2015

Trudne decyzje – czy warto ???

W nawiązaniu do poprzedniego wpisu a dokładniej do ostatniej części chciałabym pokazać jak to u mnie wygląda , te osoby co czytają regularnie bloga  już bardzo dużo wiedzą ,ale spróbuję to wszystko podsumować .

Biorąc rozwód miałam pełne prawo ograniczyć mężowi prawa rodzicielskie . Wiedziałam o tym sama , jednak pani adwokat też mnie o tym poinformowała .

-         mąż nie interesował się synem w żaden sposób ( szkoła , zdrowie , życie codzienne )

-         ponieważ nie mieszkaliśmy razem nie odwiedzał syna

-         nie łożył na niego

Nie namyślając się długo zadecydowałam NIE  zostawiamy Mu pełną władzę rodzicielską .

Adwokatka zrobiła taką minę że jeszcze dzisiaj ją widzę ,a z wrażenia obsunęła się na fotelu i mało nie wylądowała pod biurkiem . Po chwili zapytała czy jestem tego pewna i czy mogę to umotywować . – Od powiedziałam to ja biorę rozwód z tym człowiekiem a nie syn a ja nie mam prawa zabierać mu ojca i kiedy powiedziałam że ma mieć każdą sobotę od rana do wieczora to było znowu – jest pani tego pewna , tak jestem to jest taki czas że można nawet na wycieczkę pojechać . Ustaliliyśmy jeszcze kwotę alimentów i na koniec dowiedziałam się że po mimo Jej już dosyć długiej praktyki jeszcze takiej klientki nie miała

Sąd mężowi alimentów dołożył ku mojemu zdziwieniu i zaskoczeniu . Poprosiłam od razu o zmniejszenie tej kwoty o połowę oczywiście musiałam to umotywować przed Sądem

-         ja chcę mieć realne pieniądze a nie kwotę na papierze

-         fundusz alimentacyjny też tyle nie wypłaci

-         były może jeszcze trafić do więzienia a syn będzie miał kiedyś do mnie o to pretensje

Kiedy już rozmawiałam z adwokatką w kancelarii dokończyłam to co nie powiedziałam przed Sądem

-         On i tak alimenty płaci jak chce i kiedy chce więc jak  będzie po podziale majątku , będę zmuszona oddać Go do komornika

-         Komornik nie wiele wskóra a ja będę miała dokument

-         Oddam sprawę do sądu żeby dziadki płaciły za tatusia .

Dla mnie to posunięcie wydawało się najbardziej optymalne a dla czego

      -     ja będę miała zasądzone pieniądze

      -     syn nie będzie odwiedzał taty za kratami

-         problem zostawię byłym teścią

W odpowiednim momencie oddałam sprawę do komornika tak jak przewidywałam , jednak dalsze działania byłej rodziny przekroczyły moje oczekiwania

-         Były w końcu wyprowadził się już z mojego mieszkania

-         Ja z synem po tułaczce mogłam w końcu spokojnie zamieszkać

-         A  dziadkowie sami zaczęli płacić alimenty za syna

Ponieważ były wprowadził się do swoich rodziców to teraz dziadkowie pilnowali kontaktów i to bardzo skrupulatnie

Jaki efekt , niestety nie przewidziany przeze mnie – niestety dziadkowie razem z tatusiem zabrali się za pranie mózgu synowi czego efekty są jeszcze do dzisiaj .

Tylko jest jedno ALE

Młody dojrzewa coraz więcej rozumie, zawsze był bardzo dobrym obserwatorem po mimo deficytów i zaczyna wyciągać swoje wnioski

Wnioski Młodego są takie - babcia kłamie , tata mnie nie chce i jak jestem u Niego to i tak nie spędza ze mną czasu tylko jestem z babcią , przyjeżdża do mnie tylko przy okazji i to na kawę nic ze mną nie robi .

To jednak jeszcze nic dzisiejsza rozmowa powaliła mnie z nóg , zapytałam się Syna za kim tęskni czy za tatą czy za osobą z którą jestem w zawieszeniu . Odpowiedź była dla mnie zaskakująca za xxxx  bardziej niż za tatą

-         zapytałam dlaczego i co usłyszałam bo jesteśmy szczęśliwi jak xxxx jest  i na koniec dodał czy wy się już w końcu ogarniecie

 

Morał dla mnie taki że dzieci mają swój rozum nawet te z deficytami i po pewnym czasie same zrozumieją kto jest ok. a kto tylko wobec nich gra

Moja decyzja kosztowałam mnie wiele zdrowia i kłótni jeszcze  po rozwodzie ale jestem przekonana że była najlepsza z możliwych

czwartek, 22 stycznia 2015

po prostu dzieci

Temat który dzisiaj chcę poruszyć jest dosyć skomplikowany ale na pewno bardzo ważny .

Nie rozumiem naszego prawa względem dzieci, według mnie nie jest ono spójne . Chciałabym wyłączyć z mojego toku myślenia dzieci które nie mają rodziców ze względu na śmierć obojga .

Nie mogę zrozumieć czemu dzieci w rodzinach zastępczych ( rodzina zastępcza to babcia , ciocia , czyli rodzina ) mają na siebie pieniądze ok. za coś trzeba żyć , ale takim dzieciakom daje się pieniądze na doposażenie pokoju , jak skończą osiemnastkę należy im się mieszkanie.

Nie była bym tym zdziwiona gdyby nie fakt że biologiczni rodzice nie partycypują w wydatkach swoich dzieci bo są alkoholikami

A.   jak rodzina jest tylko biedna to zabiera się dzieci rodzicom dla ich dobra zamiast pomóc takim rodzinom -  jakimś świadczeniem na rzecz rodziny

Gdzie tu logika

Tak w ramach dalszego braku logiki jak rodzic jest po rozwodzie i ma rentę w kwocie śmiesznej z której samemu trudno wyżyć sąd orzeka alimenty na rzecz dzieci w kwocie połowy świadczenia np. z 700 zł 300zł to alimenty

O traktowaniu dzieci niepełnosprawnych to już kolejny temat rzeka , tu nic nie jest normalne wszystko pod górę ja już chyba Everett kilka razy zdobyłam i jak słyszę tych mądrych w telewizji to niedobrze mi się robi . Jak można połączyć świadczenie rodzinne z rehabilitacyjnym jak by ktoś nie wiedział kwota to 80 zł ale jak się nie należy rodzinne to rehabilitacyjnego też nie ma . Dlaczego musimy stać w kolejkach do lekarza godzinami z dziećmi przewlekle chorymi i wysłuchiwać głupich komentarzy. Ile rodziców nie potrafi załatwić rehabilitacji w ośrodkach rehabilitacyjnych bo jest tak mało miejsc a szkolnictwo to kolejna masakra .

Temat opieki rodzicielskiej ma jeszcze jedną czarną stronę medalu i tutaj nasze prawo już całkowicie sobie nie radzi

Chodzi mi o biedne dzieciaki rodziców w trakcie rozwodu lub już po . Część ludzi kompletnie nie może się dogadać w kwestii opieki wizyt i tak dalej , dzieciaki są kartą przetargową a ja mówię że przez jedno z rodziców traktowane  jak worek kartofli czemu tak – ukryć , zakneblować i nie ważne co czują  najważniejsze ze ja dokopię twojemu ojcu lub matce .

Nie wiem czy zdajecie sobie sprawę ale można mieć nie ograniczoną władzę rodzicielska i latami nie widzieć swoich pociech tylko płacić alimenty i to co dwa lata większe .

Rodzic z którymi mieszkają dzieci jest bezkarny za utrudnianie lub uniemożliwianie widzenia z drugim rodzicem

Na tą krzywdę dzieciaków nikt nie reaguje czy nam się to podoba czy nie dzieci potrzebują oboje i kochają też oboje rodziców

Mamy chore prawo i będziemy mieli kolejne pokolenia chorych obywateli

niedziela, 18 stycznia 2015

większy problem ze skupieniem uwagi

Tyle się mówi o właściwym odżywianiu ale jak przychodzi co do czego to niestety samemu trzeba szukać wiadomości .

Pamiętam moje pierwsze zdziwienie jak po latach przez przypadek dowiedziałam się że osoby z nadmiarem adrenaliny nie powinny jeść węglowodanów prostych , prościej mówiąc nie powinny jeść słodyczy , cukru . Powodują one zwiększenie złości , agresji , takie osoby mają jeszcze większy problem ze skupieniem uwagi

Kiedy zaczęłam czytać na ten temat moje zdziwienie było coraz większe że lekarze tak łatwo przepisują tabletki a nie potrafią poinformować o diecie i nie zwracają uwagi na to co podaje się do jedzenia pacjentami .

Oczywiście po douczeniu się w tej dziedzinie i przyswojeniu podstawowej wiedzy , zaczęłam tłumaczyć najbliższym i znajomym żeby nie przynosili słodyczy ( mam na myśli znajomych których znam do lat ) że Młodemu słodkości szkodzą i jak to po latach wygląda ?

Miesiąc grudzień jest miesiącem krytycznym pomimo tłumaczeń mogłabym sklep otworzyć ze słodkościami . Wszyscy tłumaczą się no przecież to tylko czekolada , jakiś mikołaj i tak się zbiera i zbiera . Moje próby pochowania słodyczy nie mają sensu Młody zawsze znajdzie .

Ostateczny efekt słodkiego grudnia ogarniamy do dzisiaj syna energia roznosi do dzisiaj .

Nie zapominajcie jeszcze o tym co nasze dzieci dostają do picia

Podawanie leków i picie słodkich napoi gazowanych to też porażka

czwartek, 15 stycznia 2015

Początek roku i służba zdrowia

Początek roku i jak by pomyśleć że może się coś zmienić - na lepsze to jest się w dużym błędzie .

Młodego czekają kolejne wizyty lekarskie i cóż z tego pierwsza została przeniesiona , a dzisiaj się dowiedziałam przez przypadek że lekarz w poradni PZP już nie pracuje . Gdybym nie zgubiła kartki z datą wizyty i nie zadzwoniła do ośrodka żeby się dowiedzieć kiedy i o której mamy wizytę to pewnie by  mnie nikt nie poinformował że lekarza już tam nie ma .

Musiałam synowi zmienić lekarza i umówiłam wizytę na zbliżony termin ale czy to tak powinno wyglądać. Czy to na pewno jest SŁUŻBA  ??????????

I znowu wszystko będę tłumaczyła od początku , odpowiadała na tysiące pytań i czy będziemy mieli nić porozumienia ????

To już będzie czwarty specjalista w tej dziedzinie .

Muszę jeszcze załatwić wizytę u alergologa i laryngologa niestety telefonicznie nie ma możliwości trzeba pojechać osobiście do rejestracji .

poniedziałek, 12 stycznia 2015

Karny jeżyk na mojej skórze

Parę miesięcy temu napisałam na blogu jaka jestem samotna i jak mi z tym źle

Ktoś mi doradził co mam zrobić żeby w końcu odżyć , postanowiłam posłuchać i zrobiłam jak mi doradzono .

Mówi się ze trzeba zważać w sieci bo można być mocno zranionym . Dla mnie rozmowa w sieci nie jest problemem bo tak naprawdę mam kilka możliwości . Jak ktoś jest bezczelny to można taką osobę zablokować i spokój , kiedy rozmowa się nie klei to zawsze można przeprosić i się rozłączyć .

Mnie się udało poznać fajne osoby z którymi utrzymuję kontakt telefoniczny lub e-maj , z jedną  przeszłam na real i cóż to jak zwykle okazał się inny świat

Nie będę niczego za bardzo opisywać ale wynikła między nami pewna sytuacja która zawiesiła naszą znajomość w próżni . Ktoś się zastanawia do czego zmierzam .

Pamiętacie nie dawno pisałam o szkoleniu i o tym że dzieci nie wolno odsyłać na karne jeżyki , bo one nie wiedzą co się dzieje , o co nam chodzi , dlaczego tam są .

Pani Małgorzata która to nam tłumaczyła wtedy na szkoleniu była bardzo przeciwna pomysłom Super Niani .

Ja teraz sama się bardzo przekonałam co się dzieje jak reaguje organizm , co w głowie się dzieje kiedy zostajemy z pustką i czujemy się jak na rollercoaster .

Ja mojemu dziecku już nigdy takiego piekła nie urządzę

poniedziałek, 29 grudnia 2014

CO O TYM MYŚLEĆ ???

Kiedy ogląda się niektóre programy telewizyjne wydaje się że jest to niemożliwe a jednak , nie dosyć że jest to możliwe to jeszcze może się okazać że dotyczy kogoś bliskiego .

W tym roku pisałam o wiecznym pomaganiu młodym osobą ale to co chcę dzisiaj opisać przekracza moje możliwości rozumienia świata .

Powinnam napisać o czymś przyjemnym świątecznym a tu nic z tego temat  „ciężki „ i trudny

Do tego ktoś powie to nie moja sprawa i pewnie nie moja ,ale trudno przejść obojętnie ja zrozumieć niestety nie mogę i już piszę o co mi chodzi .

Znam małżeństwo z wieloletnim stażem mają dwoje dorosłych dzieci . W małżeństwie wiadomo jest różnie czasami nawet tragicznie . Jednak trudno zrozumieć dzieci które są wykształcone -  jak nie szanują jednego z rodziców , potrafią podnieść rękę , manipulują zastraszają . Dla mnie to jakaś masakra a im więcej się im daje tym więcej biorą i ciągle mało . Ja na coś takiego mówię przynieś, podaj , pozamiataj .

Nie będę się więcej rozpisywać mam nadzieję że ta Osoba się opamięta i powie w końcu dosyć tego , mnie należy się szacunek a nie traktowanie jak ścierkę od podłogi .

A dorosłym dzieciom  życzę żeby ich przyszłe dzieci traktowały je identycznie jak oni teraz traktują rodzica

Z pozdrowieniami dla dzieci nie szanujących rodziców JednaZwielu

niedziela, 7 grudnia 2014

szkolenie dotyczące zespołu FAS

Po raz pierwszy byłam na szkoleniu dotyczącym zespołu FAS . Jak dla mnie to przynajmniej o trzynaście lat za późno .

Szkolenie dla mnie było tylko podsumowaniem mojej wiedzy , która okazuje się wcale nie jest taka mała . Wynika z tego że jak się chce to i samemu można . O bardzo wielu sprawach tutaj już pisałam więc dzisiaj też zrobię małe podsumowanie tematu .

Typowe objawy zespołu FAS to

- nisko rosłość

- małogłowie

- podniesione nozdrza , brak rynienki podnosowej , górna wąska warga

-  picie matki biologicznej

Dla mnie jednak to marsz na skróty , dlaczego tak mówię - po pierwsze oprócz picia biologicznej matki inne składowe mogą pasować też do innych chorób . Po drugie jaki jest procent potwierdzonego picia matek biologicznych ( naprawdę nie wielki ) . Po trzecie o wiele większym problemem moim zdaniem są choroby narządów wewnętrznych , ponieważ alkohol uszkadza wszystko .Układ pokarmowy , serce , uszy,  oczy , cały układ kostny , obniża odporność .

Przypominam że Syn ma postawioną diagnozę właśnie metoda układania puzzli . Dlatego wiem na co Młody choruje bo przeszliśmy wszystkich specjalistów uważam to za rzecz bezcenną .

Na szkoleniu padło wiele pytań , pytania proste z odpowiedzią gorzej . Bo co zrobić z takim upierdliwcem jak ja . kiedy interesuje mnie czy syn ma ataki złości i agresji tylko z powodu choroby , czy przyczynia się do tego jeszcze okres dojrzewania . No cóż to tak jak herbata z cukrem nie da się tego rozdzielić . A ja jestem ciekawa czy są prowadzone badania pod tym kątem .

Kolejne pytanie z sali jak okiełznać dziecko przy ataku złości , i co się okazało na pewno nie żadne karne jeżyki Super Niani . Naszym dzieciom tylko się zaszkodzi ( a ja stosowałam tą metodę od lat )   Dzieci pozostają same i nie wiedzą co się dzieje , trzeba postępować jak z niemowlakiem , przytulić ,  uspokoić  , Tylko jak to zrobić z nastolatkiem to już nie zostało powiedziane oprócz tego ze trudno .

Ponieważ dzieciaki zespołem FAS mogą inaczej odczuwać np,

-  dotyk może się zdarzyć że głaskanie powoduje ból

-  mleko w butelce może parzyć niemowlaka ( letnie )

-  dźwięki ból głowy

- światło razić

Oczywiście każde dziecko choruje inaczej ma zupełnie inne deficyty i musi mieć indywidualne podejście .

Jednak jedno jest pewne każde czeka rehabilitacja , walka z deficytami i przeciwnościami losu i  przy niektórych wadach wewnętrznych leczenie do końca życia

środa, 3 grudnia 2014

Światowy Dzień Osób Niepełnosprawnych

Światowy Dzień Osób Niepełnosprawnych w szkole syna obchodzony pod hasłem " Razem Możemy Więcej " . Tak to już kolejny raz kiedy uczestniczę w tym święcie i jestem pełna podziwu dla nauczycieli szkoły .

Naprawdę fajnie jest pisać pozytywnie . Dzisiejsza impreza była zorganizowana wyłącznie w domu kultury trzy godziny super  zabawy . Kadra pedagogiczna tak urozmaiciła czas że nikt nie miał prawa się nudzić .

Zajęcia plastyczne , pokaz slajdów , wideo klipy , z muzyką przez świat , słodki poczęstunek i na koniec występ teatralny . Dzieciaki miały tak uśmiechnięte buzie że aż serce się radowało i prawie we wszystkim brały czynny udział żadne deficyty nie przeszkadzały .

Kiedy towarzystwo zaczęło wywijać na parkiecie to nie wiadomo kto był bardziej w swoim żywiole dorośli czy dzieci i młodzież .

Wszystkim niepełnosprawnym i ich opiekunom życzę zdrowia , pogody ducha i wytrwałości w pokonywaniu barier

wtorek, 25 listopada 2014

Tęcza nadziei

Życie toczy się codziennością dnia .

Ja mam czasami wrażenie że jestem obok tego chaosu. 

Jedni w prawo drudzy w lewo a ja z boku .

Za to moje myśli są rozbiegane .

Co się stanie , co za chwilę się wydarzy?

Może się to dzieje , a może to wyobraźnia moich marzeń ?

Tak moje życie się zmienia skorupa pęka.

Kiedyś telefon milczał teraz dzwoni , godziny rozmów za nami

Czy mamy palny ?

To czas pokaże co się jeszcze wydarzy

 

Tyle o mnie a Młody szczęśliwy bo nauczanie indywidualne to najlepsza rzecz dla syna .

Jest wyspany , zadowolony że nikt Go nie denerwuje , oceny są super i chce Mu się uczyć.

Częściej jeździ do taty nawet na trzy dni i jest nareszcie ok. wszyscy zadowoleni .

Moje długie walenie głową w mur przyniosło rezultat .

Życie normalnieje a ja znowu się przekonałam że cierpliwość i upartość popłaca nawet jak na pierwszy „rzut oka „ wydaje się że nic nie ma sensu 

poniedziałek, 3 listopada 2014

nauczanie indywidualne – nareszcie

Od tygodnia mamy nauczanie indywidualne – nareszcie

Młody człowiek jest bardzo zadowolony i mniej nerwowy , co nie zmienia postaci rzeczy że daje ciągle popalić - przynajmniej w domu .

Zmienił się jednak całkowicie mój dzień i na razie jest bardzo dziwnie mi z tym .

Rano wstajemy i nie idziemy do szkoły , tylko załatwiamy sprawy codzienne , odrabiamy lekcje jak zdążymy to jakiś spacer i oczywiście musi być zrobiony obiad . Po obiedzie pakowanie plecaka i przygotowanie do wyjścia , bo szkoła teraz jest po południu .

Moje obowiązki się zwiększyły , koniec samodzielnego chodzenia do szkoły jest to zbyt niebezpieczne .

Na razie z tymi zmianami dziwnie się żyje , jednak na pewno to jest kwestia czasu i będzie dobrze .

sobota, 1 listopada 2014

Pierwszy listopada

Pierwszy listopada nie jest niestety moim ulubionym dniem , z jednej strony zaduma z drugiej choinki na grobach a dla mnie jeszcze jest trzecia strona , fałsz który działa na mnie jak płachta na byka .

Co mam na myśli jestem na cmentarzu kilka razy w roku ale jest to wystarczająca ilość żeby porównać jak wyglądają groby przez cały rok i jak wyglądają na wszystkich świętych .

I tak się co roku zastanawiam o co w tym świecie chodzi nie, nie żebym nie wiedziała ale mam wrażenie że dla części osób  to przepych , postaw się i zastaw się a gdzie tu ta pamięć . Zresztą z tą pamięcią to też jest różnie bo skoro się nie pamięta o najbliższych to znaczy że taka osoba została już wymazana z pamięci , tylko czym sobie na to zasłużyła tego nie wiem .( może swą dobrocią za życia )


W tym roku zaczęłam odwiedzać groby trochę wcześniej , dlaczego ? Jest mi tak wygodniej mam wszędzie czas nic mnie nie goni i do tego nie ma korków i jest gdzie zaparkować . Niestety większość grobów które odwiedziłam powiedzmy były średnio zadbane i dzisiaj słyszę jak to pięknie wszystko wygląda o hipokryzjo , wiem że znajdą się osoby które potępią moje słowa ale trudno .

Ja już dawno powiedziałam że mają mnie spalić a prochy najlepiej rozsypać , przynajmniej nie będę miała bałaganu na grobie przez cały rok a na 1 listopada choinki i fałszu i obłudy