Tak się utarło że dzieci z zespołem FAS są niedobre , mają same wady i w ogóle są trudne w wychowaniu . Kiedyś przeczytałam, że nigdy nie adoptowałbym dziecka z zespołem FAS .
Nie chcę w tym miejscu pisać - ani na tak, ani na nie, jednak moim zdaniem należy się zastanowić nad jeszcze innymi czynnikami wpływającymi na to jacy jesteśmy .
Owszem zespół FAS ma swoje deficyty i problemy zdrowotne , jednak nie decyduje o całości wychowania .
Nasze dzieci też obserwują i wykorzystują nasze słabości, i po moim synu mogę powiedzieć że jest dobry w punktowaniu moich błędów. Młody doskonale potrafi wykorzystać sytuację panującą miedzy mną a moim byłym , kiedy jedno mówi ”hetta” drugi „prry” , Niestety nie jest to dobre dla wychowania , podam może dwa przykłady:
1) ja ograniczam picie słodkich napoi i jedzenia słodyczy , a Młody wraca od taty z hasłem – a tata mi pozwolił jeść cukierki i słodzić herbatę .
2) ja nie chodzę do pijalni piwa, ani letnich ogródków piwnych, za to tatuś nie widzi problemu, chodzi z nim regularnie kiedy są razem . Tłumacząc żeby tego nie robił, w odpowiedzi słyszę co się czepiasz jemu się tam podoba , oprócz pijących jest tam bilard . I tak w tym tygodniu usłyszałam od syna - za niedługo będę dorosły więc będę pił i palił a ty mi nic nie zrobisz.
Niestety kiedy osoby mające wpływ na wychowanie dziecka mówią różnymi językami nie współpracując ze sobą, robią dziecku ogromną krzywdę, i to nie tylko dziecku choremu, jak również zdrowemu też.
W taki sposób nie da się wykształcić prawidłowych zachowań i zasad . Za to można spowodować wszystko co najgorsze .
Zapominamy jeszcze o genach, ciągle za całe zło obwiniamy kobiety, bo to one rodzą dzieci. Jednak dziecko to też nasienie tatusia który przekazuje swoje geny , a co jak przyszły tatuś nadużywa alkohol i jest despotą dla otoczenia i nie panuje nad sobą .
Moim skromnym zdaniem na to kim jesteśmy ma tak wiele czynników wpływ że FAS nie może być wyrocznią dla wychowania czy adopcji.
Szukaj na tym blogu FAS
sobota, 20 lutego 2016
środa, 17 lutego 2016
Nie ma jak kombinacje
Przygotowanie do konferencji na ostatniej prostej -fajna sprawa .
Nasze życie to nie tylko ważne spotkanie w marcu ale też codzienność .
Niestety Młody ma problem z nabraniem odporności po przebytych chorobach , no cóż mnie to nie dziwi, nie pierwszyzna , tylko reguła . Do tego babcia też nam chwyciła jakiegoś wirusa , a ja serie antybiotyków już mam też za sobą , wujek też się nie najlepiej czuje.
Młody ma wakacje i powinien być u tatusia , tak synowi obiecał były jeszcze w październiku nie zapominając przypomnieć w święta . I tu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać bo znowu Młodego wystawił do wiatru , syn miał być czternaście dni a jest po parę godzin . Można to porównać paczka odebrana , paczka wraca .
Jednak nie wiem czy ku mojemu zaskoczeniu ( mogłam się tego spodziewać ) synuś ma pretensje do mnie nie do niego . Tatuś dalej jest bez wad .
Teraz Młody na trzecim miejscu bo na pierwszym wylądowałam nowa partnerka , potem mamusia , no i synek huraaaaaa.
Stary zadowolony i dumny z siebie że hoho . Więcej nie ma sensu pisać bo sama muszę jakiś patent na ten cyrk znaleźć .
Na razie mam ochotę wyjechać w góry choćby na 48 godzin żeby odetchnąć , zmienić otoczenie , wszystkim nam się czyste powietrze przyda
Kolejne prace dzieci tak jak obiecałam
Nasze życie to nie tylko ważne spotkanie w marcu ale też codzienność .
Niestety Młody ma problem z nabraniem odporności po przebytych chorobach , no cóż mnie to nie dziwi, nie pierwszyzna , tylko reguła . Do tego babcia też nam chwyciła jakiegoś wirusa , a ja serie antybiotyków już mam też za sobą , wujek też się nie najlepiej czuje.
Młody ma wakacje i powinien być u tatusia , tak synowi obiecał były jeszcze w październiku nie zapominając przypomnieć w święta . I tu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać bo znowu Młodego wystawił do wiatru , syn miał być czternaście dni a jest po parę godzin . Można to porównać paczka odebrana , paczka wraca .
Jednak nie wiem czy ku mojemu zaskoczeniu ( mogłam się tego spodziewać ) synuś ma pretensje do mnie nie do niego . Tatuś dalej jest bez wad .
Teraz Młody na trzecim miejscu bo na pierwszym wylądowałam nowa partnerka , potem mamusia , no i synek huraaaaaa.
Stary zadowolony i dumny z siebie że hoho . Więcej nie ma sensu pisać bo sama muszę jakiś patent na ten cyrk znaleźć .
Na razie mam ochotę wyjechać w góry choćby na 48 godzin żeby odetchnąć , zmienić otoczenie , wszystkim nam się czyste powietrze przyda
Kolejne prace dzieci tak jak obiecałam
czwartek, 4 lutego 2016
Szkoło DZIĘKUJĘ
Kiedyś napisałam na tym blogu że rodzice opiekujący się dziećmi z zespołem Fas powinni się dzielić swoimi wiadomościami na temat tej choroby. Żeby nie być gołosłowną sama zabrałam się za to . Poprosiłam o pomoc Fundację Fastryga i w ten o to sposób 17 marca mój pomysł się zrealizuje w postaci konferencji .
Ponieważ uważam że wiedzy nigdy nie ma za dużo , to o współpracę i pomoc poprosiłam szkołę do której chodzi mój syn . Pytając się dyrektora czy dzieci mogły by zrobić plakaty o tematyce „ Zdrowie kobiety w ciąży „ w perspektywie zespołu FAS , miałam drżący głos z nerwów , czy moje pomysły nie są zbyt szalone i bez sensowne . Okazało się jednak że pomysł był trafiony w dziesiątkę dyrektor zaakceptował go bardzo pozytywnie i od razu przydzielił mi osobę do pomocy . W zasadzie to do jakiej pomocy to nauczyciele zrobili kawał dobrej roboty – od wymyślenia tematu konkursu plastycznego do wytłumaczenia dzieciom co to jest FAS i pomoc w wykonywanych pracach .
Tematem konferencji jest „ Dziecko z FAS – w życiu , szkole i w domu „ ale dzieciom tak nie można było podać tego tematu , nauczyciele dostosowani go do możliwości dzieci i wyszło wspaniale . Przy okazji dzieci dowiedziały się że przyszła mama żeby miała zdrowe dziecko nie może pić alkoholu . SAME PLUSY
Dzisiaj odebrałam prace plastyczne , są fantastyczne dla mnie wszystkie są bardzo ładne . Po wakacjach zimowych wręczymy wszystkim konkursowiczom dyplomy i malutkie upominki .
Na tym blogu często piszę trudne i mało sympatyczne wpisy twardo stąpając po ziemi a dzisiaj z wielką radością napisałam tak miły wpis o szkole i dzieciach z deficytami które też widzą świat swoimi oczami , do tego bardzo często są nie doceniane bo są chore i co one tam . Zapominamy że każdy ma jakiś talent i każdego trzeba umieć cenić za to że jest a nie za to kim jest . Postaram się wszystkie prace dzieci na blogu umieścić i oczywiście wszystkie zabiorę na konferencję .
Szkoło DZIĘKUJĘ
Ponieważ uważam że wiedzy nigdy nie ma za dużo , to o współpracę i pomoc poprosiłam szkołę do której chodzi mój syn . Pytając się dyrektora czy dzieci mogły by zrobić plakaty o tematyce „ Zdrowie kobiety w ciąży „ w perspektywie zespołu FAS , miałam drżący głos z nerwów , czy moje pomysły nie są zbyt szalone i bez sensowne . Okazało się jednak że pomysł był trafiony w dziesiątkę dyrektor zaakceptował go bardzo pozytywnie i od razu przydzielił mi osobę do pomocy . W zasadzie to do jakiej pomocy to nauczyciele zrobili kawał dobrej roboty – od wymyślenia tematu konkursu plastycznego do wytłumaczenia dzieciom co to jest FAS i pomoc w wykonywanych pracach .
Tematem konferencji jest „ Dziecko z FAS – w życiu , szkole i w domu „ ale dzieciom tak nie można było podać tego tematu , nauczyciele dostosowani go do możliwości dzieci i wyszło wspaniale . Przy okazji dzieci dowiedziały się że przyszła mama żeby miała zdrowe dziecko nie może pić alkoholu . SAME PLUSY
Dzisiaj odebrałam prace plastyczne , są fantastyczne dla mnie wszystkie są bardzo ładne . Po wakacjach zimowych wręczymy wszystkim konkursowiczom dyplomy i malutkie upominki .
Na tym blogu często piszę trudne i mało sympatyczne wpisy twardo stąpając po ziemi a dzisiaj z wielką radością napisałam tak miły wpis o szkole i dzieciach z deficytami które też widzą świat swoimi oczami , do tego bardzo często są nie doceniane bo są chore i co one tam . Zapominamy że każdy ma jakiś talent i każdego trzeba umieć cenić za to że jest a nie za to kim jest . Postaram się wszystkie prace dzieci na blogu umieścić i oczywiście wszystkie zabiorę na konferencję .
Szkoło DZIĘKUJĘ
poniedziałek, 1 lutego 2016
życie dalej w tempie
Młody człowiek dopiero co wyleczył anginę a tu znowu jakiś wirus się przyplątał .
Potężny katar i okropny kaszel Go męczy , w nocy spać nie bardzo może . Pierwszy raz dzisiaj powiedział że On zostaje w domu a ja mam sama pozałatwiać sprawy . Musi być bardzo zmęczony , bo nie zostaje samodzielnie w domu .
W czwartek byłam na wywiadówce w szkole jak zwykłe była krótka i konkretna . Dzieciaki będą miały malowaną swoją klasę przez ferie zimowe – fajnie bo już nowa farba się przyda . Pani zadowolona z uczniów a ja zdziwiona z ocen syna . Tak ciągle się zastanawiam jak On te oceny osiągnął średnia ocen 4,2 . Dziwny ten mój uczeń , upośledzenie umiarkowane trzecia gimnazjum , w domu problemy z zadaniem domowym a tu takie oceny . Zapytałam o to i w odpowiedzi usłyszałam że mnóstwo ocen ma za pracę na lekcji . Dla mnie to zrozumiałe , ma też podnieść samo ocenę , wszystko logiczne ale nie wiem na ile sprawiedliwe .
Dowiedziałam się też , że dyrektor powiedział na radzie pedagogicznej o konferencji , którą organizuję oraz że spotkamy się na niej , no to moja trema rośnie .
W piątek pozałatwiałam mnóstwo spraw i byłam sama z siebie dumna HAHA samo chwała w kącie stała . Czasami tak jest że na coś czekamy i nagle ruszamy z miejsca jak z armaty .
Dzisiaj byłam znowu w szkole , rozmawiałam z dyrektorem i z panem z WF , dostałam książeczkę „ Książeczka Zawodnika Olimpiad Specjalnych „ i chociaż wydawało mi się że nie będzie problemu z wypełnieniem jej , rzeczywistość pokazała zupełnie coś innego . Próbowałam dzisiaj umówić syna z lekarzem ale nie jest to niestety proste .
Wszystkie zajęcia syna z tego tygodnia odwołałam , a badania lekarskie przełożyłam na inny termin . Młody ma tylko jeden problem – nie pójdę na tenisa ? No niestety tenisa też nie będzie w tym tygodniu . Za to zdecydowałam że będziemy jeszcze chodzić na kręgle .
Tak w szkole jak i ja zauważamy zmiany Młodego jeśli chodzi o integracje z rówieśnikami .
Potwierdza to moją teorię że nic na siłę ale wszystko w odpowiednim czasie .
Syn ma jeszcze jeden problem kiedy zobaczy się z tatą – niestety nie wiem co Mu odpowiedzieć bo w styczniu widział się z ojcem tylko raz i raz rozmawiał przez telefon , a ja nie znam planów swojego byłego , dzwonić też nie mam zamiaru . Wiec odpowiadam pożyjemy zobaczymy , nie nakręcaj się .
Potężny katar i okropny kaszel Go męczy , w nocy spać nie bardzo może . Pierwszy raz dzisiaj powiedział że On zostaje w domu a ja mam sama pozałatwiać sprawy . Musi być bardzo zmęczony , bo nie zostaje samodzielnie w domu .
W czwartek byłam na wywiadówce w szkole jak zwykłe była krótka i konkretna . Dzieciaki będą miały malowaną swoją klasę przez ferie zimowe – fajnie bo już nowa farba się przyda . Pani zadowolona z uczniów a ja zdziwiona z ocen syna . Tak ciągle się zastanawiam jak On te oceny osiągnął średnia ocen 4,2 . Dziwny ten mój uczeń , upośledzenie umiarkowane trzecia gimnazjum , w domu problemy z zadaniem domowym a tu takie oceny . Zapytałam o to i w odpowiedzi usłyszałam że mnóstwo ocen ma za pracę na lekcji . Dla mnie to zrozumiałe , ma też podnieść samo ocenę , wszystko logiczne ale nie wiem na ile sprawiedliwe .
Dowiedziałam się też , że dyrektor powiedział na radzie pedagogicznej o konferencji , którą organizuję oraz że spotkamy się na niej , no to moja trema rośnie .
W piątek pozałatwiałam mnóstwo spraw i byłam sama z siebie dumna HAHA samo chwała w kącie stała . Czasami tak jest że na coś czekamy i nagle ruszamy z miejsca jak z armaty .
Dzisiaj byłam znowu w szkole , rozmawiałam z dyrektorem i z panem z WF , dostałam książeczkę „ Książeczka Zawodnika Olimpiad Specjalnych „ i chociaż wydawało mi się że nie będzie problemu z wypełnieniem jej , rzeczywistość pokazała zupełnie coś innego . Próbowałam dzisiaj umówić syna z lekarzem ale nie jest to niestety proste .
Wszystkie zajęcia syna z tego tygodnia odwołałam , a badania lekarskie przełożyłam na inny termin . Młody ma tylko jeden problem – nie pójdę na tenisa ? No niestety tenisa też nie będzie w tym tygodniu . Za to zdecydowałam że będziemy jeszcze chodzić na kręgle .
Tak w szkole jak i ja zauważamy zmiany Młodego jeśli chodzi o integracje z rówieśnikami .
Potwierdza to moją teorię że nic na siłę ale wszystko w odpowiednim czasie .
Syn ma jeszcze jeden problem kiedy zobaczy się z tatą – niestety nie wiem co Mu odpowiedzieć bo w styczniu widział się z ojcem tylko raz i raz rozmawiał przez telefon , a ja nie znam planów swojego byłego , dzwonić też nie mam zamiaru . Wiec odpowiadam pożyjemy zobaczymy , nie nakręcaj się .
wtorek, 26 stycznia 2016
Samo życie i pozostaje nadzieja
Zaczynam się zastanawiać co to jest za rok , na razie bardzo trudny .
Młodego nowy syrop nie bardzo działa , wychodzi na to że na razie tylko jedne tabletki , mają pozytywne oddziaływanie na niego .
To bardzo źle , bo jak się uodporni to sobie tego nie wyobrażam .
Do tego na jego zachowanie ma wpływ nawet pogoda i ciągle bez zmian jest zachowanie Młodego po jakimkolwiek kontakcie z tatą .
Logicznie myśląc trudno zrozumieć czemu Młody tak fatalnie się zachowuje po kontakcie z ojcem .
On niby wszystko wie a zachowuje się jakby nic nie widział i nic nie rozumiał . Wybacza wszystko i broni na każdym kroku .
Jakby nie miał FAS i jego deficytów to pewnie o ojcu nie chciał by słyszeć i to nie ja była bym przyczyną .
Naprawdę uważam że dzieci powinny mieć oboje rodziców , tylko czasami jakiś nie zasługuje na bycie rodzicem.
Młodego opowiadania są takie że ciągle coś prostuję , rzeczywistość i fikcja to dla Niego to samo . Oczywiście w każdym miejscu to On próbuje mieć najwięcej do powiedzenia , tłumaczenia jak grochem o ścianę
Zaczynam się denerwować czy zdążę przygotować konferencję na jeden dokument czekam już ponad dwadzieścia dni . Niby tylko wszystko pospinać w jedna całość ale czasu zostaje coraz mniej .
Moje ściany schną wychodzą z nich dziwne waciki jak szpilki , ładnie to wygląda ale jest bardzo nie zdrowe , bo to jest grzyb .
A moja babcia z jednej strony jest niesamowita , ma taki wiek , tak mocno zachorowała a organizm ciągle walczy . Już w ogóle nie może się ruszać jest uzależniona od innych we wszystkim , ale sie nie poddaje .
Młodego nowy syrop nie bardzo działa , wychodzi na to że na razie tylko jedne tabletki , mają pozytywne oddziaływanie na niego .
To bardzo źle , bo jak się uodporni to sobie tego nie wyobrażam .
Do tego na jego zachowanie ma wpływ nawet pogoda i ciągle bez zmian jest zachowanie Młodego po jakimkolwiek kontakcie z tatą .
Logicznie myśląc trudno zrozumieć czemu Młody tak fatalnie się zachowuje po kontakcie z ojcem .
On niby wszystko wie a zachowuje się jakby nic nie widział i nic nie rozumiał . Wybacza wszystko i broni na każdym kroku .
Jakby nie miał FAS i jego deficytów to pewnie o ojcu nie chciał by słyszeć i to nie ja była bym przyczyną .
Naprawdę uważam że dzieci powinny mieć oboje rodziców , tylko czasami jakiś nie zasługuje na bycie rodzicem.
Młodego opowiadania są takie że ciągle coś prostuję , rzeczywistość i fikcja to dla Niego to samo . Oczywiście w każdym miejscu to On próbuje mieć najwięcej do powiedzenia , tłumaczenia jak grochem o ścianę
Zaczynam się denerwować czy zdążę przygotować konferencję na jeden dokument czekam już ponad dwadzieścia dni . Niby tylko wszystko pospinać w jedna całość ale czasu zostaje coraz mniej .
Moje ściany schną wychodzą z nich dziwne waciki jak szpilki , ładnie to wygląda ale jest bardzo nie zdrowe , bo to jest grzyb .
A moja babcia z jednej strony jest niesamowita , ma taki wiek , tak mocno zachorowała a organizm ciągle walczy . Już w ogóle nie może się ruszać jest uzależniona od innych we wszystkim , ale sie nie poddaje .
czwartek, 21 stycznia 2016
dzień babci i nie tylko
Dzień Babci z tym dniem mam bardzo wiele wspomnień i nie babcia jest głównym bohaterem - tylko moja siostrzenica .
Babcia zawsze była bardzo konserwatywna . To jest dziwne ale nie pamiętam żeby umiała się śmiać za to zawsze miała jakieś ciasto w spiżarce bądź lodówce . Czasy mojego dzieciństwa były bardzo siermiężne i pączek u babci zawsze smakował .
Kiedy musiałam po mieszkać z dziadkami przez kilka dni byłam bardzo nieszczęśliwa , siedziałam z nosem w szybie czekając na mamę kiedy po mnie przyjedzie . Nikt nie potrafił mnie rozweselić , konserwatyzm dziadków powodował że czułam dystans . Czułam się u Nich dobrze tylko z rodzicami .
Dziadkowie umieli dzielić rodzinę na tą lepszą i gorszą i tak zostało do dzisiaj , tylko może nie zdawali sobie sprawy że szkrab może być takim dobrym obserwatorem .
Wbrew pozorom do dzisiaj bardzo szanuję babcię i pozytywnie myślę o dziadku . Dla mnie ich zachowanie wynikało z tego że mieli dużo dzieci i wnuków pewnie każdego z nas kochali tylko na inne sposoby .
Babcia żyje i zaskakuje nas i pewnie jeszcze bardziej lekarzy , zawsze była hardą osobą i taka zostanie pewnie do ostatniego tchnienia .
Jest powiedzenie że rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania . Moich dziadków to nie dotyczyło - nigdy , zawsze byli wymagający i z perspektywy lat uważam że byli cudowni bo nie zwichrowali mi psychiki . Dzisiaj narzekamy na różne sprawy - co się zmieniło - a przecież to My powodujemy te zmiany .
A co do mojej siostrzenicy to urodziła się w dniu babci i jak była małą Smerfetką to swoimi powiedzonkami potrafiła nas powalić ze śmiechu
Monika otwiera nam drzwi i wita nas takim zdaniem
- tak późno , a w dupie mam takich gości
dziadek mówił
- no to Moniczko mam jechać do domu
a Monika
- nie , nie dziadku ja tylko żartowałam :-)
Brzdąc był przedszkolakiem i miał metr z hakiem w kapelusiku .
W jej ustach i z jej minką nogi się uginały , śmiech sam pojawiał się na ustach .
Młoda miała mnóstwo dziwnych pomysłów które zawsze Jej uchodziły płazem
Wszystkim solenizantom życzę dużo zdrowia szczęścia i radości .
Babcia zawsze była bardzo konserwatywna . To jest dziwne ale nie pamiętam żeby umiała się śmiać za to zawsze miała jakieś ciasto w spiżarce bądź lodówce . Czasy mojego dzieciństwa były bardzo siermiężne i pączek u babci zawsze smakował .
Kiedy musiałam po mieszkać z dziadkami przez kilka dni byłam bardzo nieszczęśliwa , siedziałam z nosem w szybie czekając na mamę kiedy po mnie przyjedzie . Nikt nie potrafił mnie rozweselić , konserwatyzm dziadków powodował że czułam dystans . Czułam się u Nich dobrze tylko z rodzicami .
Dziadkowie umieli dzielić rodzinę na tą lepszą i gorszą i tak zostało do dzisiaj , tylko może nie zdawali sobie sprawy że szkrab może być takim dobrym obserwatorem .
Wbrew pozorom do dzisiaj bardzo szanuję babcię i pozytywnie myślę o dziadku . Dla mnie ich zachowanie wynikało z tego że mieli dużo dzieci i wnuków pewnie każdego z nas kochali tylko na inne sposoby .
Babcia żyje i zaskakuje nas i pewnie jeszcze bardziej lekarzy , zawsze była hardą osobą i taka zostanie pewnie do ostatniego tchnienia .
Jest powiedzenie że rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania . Moich dziadków to nie dotyczyło - nigdy , zawsze byli wymagający i z perspektywy lat uważam że byli cudowni bo nie zwichrowali mi psychiki . Dzisiaj narzekamy na różne sprawy - co się zmieniło - a przecież to My powodujemy te zmiany .
A co do mojej siostrzenicy to urodziła się w dniu babci i jak była małą Smerfetką to swoimi powiedzonkami potrafiła nas powalić ze śmiechu
Monika otwiera nam drzwi i wita nas takim zdaniem
- tak późno , a w dupie mam takich gości
dziadek mówił
- no to Moniczko mam jechać do domu
a Monika
- nie , nie dziadku ja tylko żartowałam :-)
Brzdąc był przedszkolakiem i miał metr z hakiem w kapelusiku .
W jej ustach i z jej minką nogi się uginały , śmiech sam pojawiał się na ustach .
Młoda miała mnóstwo dziwnych pomysłów które zawsze Jej uchodziły płazem
Wszystkim solenizantom życzę dużo zdrowia szczęścia i radości .
sobota, 16 stycznia 2016
Trochę spokoju by się przydało .
Jak na szesnasty dzień tego roku to dzieje się ciągle i to może nawet za dużo . Izolacja w ścianach zrobiona , wykonanie prac miało zająć max cztery godziny , a zajęło cały dzień , do tego panowie rozwalili mi instalacje elektryczną . Więc poniedziałek okazał się bardzo nerwowy . Kiedy we wtorek w końcu doszłam ze swoimi czterema ścianami do ładu , okazało się wieczorem że zalało mieszkanie XXX . Niestety straty są dosyć duże i nie można dojść do porozumienia z właścicielem mieszkania , ani z właścicielem budynku .
Żeby problemów nie było mało to babcia dalej w szpitalu a Młody „ złapał „ anginę . O tatusiu syna to lepiej już nic nie pisać .
Pozytywne w tym wszystkim jest że syn całkiem nie źle znosi anginę , nawet nie jest nadmiernie marudny , jedynie wczoraj naprawdę dużo spał .
Okazało się jeszcze że ktoś nie odblokował nas w systemie i dalej nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego , znowu musiałam się tłumaczyć w przychodni i w aptece . Można oszaleć , mam nadzieję że w końcu wszystko będzie w porządku z ubezpieczeniem bo winny się sam przyznał do błędu .
Żeby problemów nie było mało to babcia dalej w szpitalu a Młody „ złapał „ anginę . O tatusiu syna to lepiej już nic nie pisać .
Pozytywne w tym wszystkim jest że syn całkiem nie źle znosi anginę , nawet nie jest nadmiernie marudny , jedynie wczoraj naprawdę dużo spał .
Okazało się jeszcze że ktoś nie odblokował nas w systemie i dalej nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego , znowu musiałam się tłumaczyć w przychodni i w aptece . Można oszaleć , mam nadzieję że w końcu wszystko będzie w porządku z ubezpieczeniem bo winny się sam przyznał do błędu .
środa, 6 stycznia 2016
Dzieje się dzieje
Nowy Rok rozpoczęty i to różnie . Dobre i złe wiadomości na przemian . Pierwszego stycznia wieczorem babcia wylądowała w szpitalu ( ja Jej wieku nie do leżę a co dopiero dożyję )
Dobra wiadomość po ponad trzech latach dopięłam swego i wspólnota nareszcie zgodziła się na izolację poziomą fundamentów . Dla mnie sprawa bardzo istotna , bo w końcu mam szansę wyplenić wilgoć z mieszkania .
Od kilku miesięcy planuję konferencję dotyczącą FAS i projekt już bardzo przyśpiesza . A mnie adrenalinka rośnie .
Podoba mi się że i Młody i XXX zarażony moim pomysłem .
Syn w nowym roku jak na razie ma bardzo dużo bodźców i tak ma problem z ogarnięciem samego siebie a my powoli też dostajemy fiksium dyksim hahaha .
Oczywiście uczyć Mu się wcale nie chce , nie ma takiej potrzeby . Od końca grudnia jest na nowych lekach , mam nadzieję że w końcu będzie dobrze .
Miałam teraz trochę czasu i pobuszowałam znowu po internecie . Niestety to co przeczytałam nie bardzo mi się podoba ( oczywiście nie mówię o polityce tylko o podejściu do FAS )
Nie wiem z czego wynika uprzedzenie do tej choroby , ale jest ono faktem .
Należy pamiętać że Fas to zespół chorobowy i każde dziecko choruje inaczej . Oczywiście pamiętam że nie diagnozuje się go prosto , ale obserwując dziecko można Mu pomóc . Zawsze są jakieś deficyty i należy zwrócić na nie uwagę , czasami pomoże wychowawczyni , czasami lekarz , mówiąc a zwróciła pani uwagę na ......
Myśmy nie mieli diagnozy a Młody prawie od początku miał orzeczenie o potrzebie nauczania dostosowanego do jego możliwości .
Myślę że nie należy za bardzo się sugerować tym co jest pisane w sieci . Każdy musi podjąć swoją indywidualną decyzję.
Jeżeli to zdanie jest prawdziwe to strach się bać „ Pani doktor ......... jak tylko słyszy że matka piła to od razu stwierdza FAS „
Z taką lekarką to ja bym nie chciała współpracować . Wypicie jednego kieliszka nie musi oznaczać fasu .
Dobra wiadomość po ponad trzech latach dopięłam swego i wspólnota nareszcie zgodziła się na izolację poziomą fundamentów . Dla mnie sprawa bardzo istotna , bo w końcu mam szansę wyplenić wilgoć z mieszkania .
Od kilku miesięcy planuję konferencję dotyczącą FAS i projekt już bardzo przyśpiesza . A mnie adrenalinka rośnie .
Podoba mi się że i Młody i XXX zarażony moim pomysłem .
Syn w nowym roku jak na razie ma bardzo dużo bodźców i tak ma problem z ogarnięciem samego siebie a my powoli też dostajemy fiksium dyksim hahaha .
Oczywiście uczyć Mu się wcale nie chce , nie ma takiej potrzeby . Od końca grudnia jest na nowych lekach , mam nadzieję że w końcu będzie dobrze .
Miałam teraz trochę czasu i pobuszowałam znowu po internecie . Niestety to co przeczytałam nie bardzo mi się podoba ( oczywiście nie mówię o polityce tylko o podejściu do FAS )
Nie wiem z czego wynika uprzedzenie do tej choroby , ale jest ono faktem .
Należy pamiętać że Fas to zespół chorobowy i każde dziecko choruje inaczej . Oczywiście pamiętam że nie diagnozuje się go prosto , ale obserwując dziecko można Mu pomóc . Zawsze są jakieś deficyty i należy zwrócić na nie uwagę , czasami pomoże wychowawczyni , czasami lekarz , mówiąc a zwróciła pani uwagę na ......
Myśmy nie mieli diagnozy a Młody prawie od początku miał orzeczenie o potrzebie nauczania dostosowanego do jego możliwości .
Myślę że nie należy za bardzo się sugerować tym co jest pisane w sieci . Każdy musi podjąć swoją indywidualną decyzję.
Jeżeli to zdanie jest prawdziwe to strach się bać „ Pani doktor ......... jak tylko słyszy że matka piła to od razu stwierdza FAS „
Z taką lekarką to ja bym nie chciała współpracować . Wypicie jednego kieliszka nie musi oznaczać fasu .
czwartek, 31 grudnia 2015
Kolejny rok za nami .
Kolejny rok za nami i niestety każdy kolejny jakby był krótszy, a ten na pewno należał do ciekawych . Dwa tysiące czternasty kończyłam w wisielczym nastroju i początek stycznia też był taki sam , brak humoru , brak zrozumienia , „ karny jeżyk „ dawał mi za swoje. W lipcu dopiero się wyjaśniła przyczyna „karnego jeżyka „ Oj rodzinko liczyć na was nie można , nawet nie wiecie czy żyjemy - ale jak obrobić dupę z tym nie ma problemu .( przynajmniej niektórzy )
Luty to miesiąc chorobowy syna i byłej teściowej . Problemy zdrowotne to zresztą nasza specjalność nigdy nie wiadomo co się za chwilę zdarzy . Młody wciągnął się w kibicowanie dzięki wujkowi
Marzec to przygotowania do świąt i życie Młodego bez tatusia za to z wujkiem . Tatuś musiał zająć się mamą i na spotkania z synem już nie miał czasu.
Kwiecień i maj to miesiące zbierania papierków na komisję lekarskie , przygotowania dotyczące „ zielonej szkoły „
Syn miał opory przed wyjazdem - trzeba było dużo czasu i tłumaczenia , że będzie fajnie ale udało się , w czerwcu był ze szkołą dwa tygodnie w górach i przyjechał zadowolony .
Myśmy też wykorzystali ten czas na odpoczynek i nawet nam się udało wyjechać na chwilę .
Lipiec to wielka niespodzianka i zaskoczenie , śmiem twierdzić że moja przygoda życia . Zaproszenie do TVN i nagranie programu , byłam przerażona ale i zadowolona jednak gdyby nie wiara XXX we mnie pewnie bym nie pojechała .
Wakacje upłynęły na małych i większych przyjemnościach i zakończyły się wyjazdem do mojej „D” na kilka dni było po prostu fantastycznie .
Nie mogę jednak zapomnieć o nerwach związanych z dwoma komisjami syna , wykluczeniem społecznym , na czas komisji i procedur , pod tym względem przeżywałam piekiełko na ziemi , wszystko to trwało prawie pół roku . Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni . W czerwcu o Młodym przypomniał sobie tatuś
Jesienne miesiące to już szkoła , szarówka załatwianie spraw w różnych biurach i w końcu w grudniu mój organizm zaczyna odpoczywać od niektórych problemów .
Przygotowania do świąt jak zwykle systematyczne nigdy nie robię nic na siłę w ostatniej chwili . Uwielbiam spokój i plan działania z kartką kiedy mogę odhaczać pozałatwiane sprawy.
W tym roku nagle z mojego i syna życia zniknął chrzestny Młodego , po dwudziestu sześciu latach bez kłótni cisza ( oj zabolało i to bardzo nie lubię niedomówień )
Z drugimi znajomymi po mimo wielokrotnych prób umówienia się ciągle coś stawało na przeszkodzie , już się z tego śmiejemy , bo to wygląda jak jakieś fatum , nawet wczoraj mieliśmy jechać wszystko zaplanowane i co ja pod trułam się wodą .
Jedne znajomości się wykruszają a nowe się budują i to jest bardzo optymistyczne . Podobno przyroda nie lubi próżni .
Jedno co się na pewno nie udało – pojechać na ślub kuzynki , jest mi przykro i to bardzo ale z siłą wyższą się nie wygra
I tak przeleciał cały rok , na następny przechodzą kolejne sprawy mam nadzieję że w końcu w 2016 roku zostaną po załatwiane szczęśliwie
Wszystkim życzę szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku 2016
Luty to miesiąc chorobowy syna i byłej teściowej . Problemy zdrowotne to zresztą nasza specjalność nigdy nie wiadomo co się za chwilę zdarzy . Młody wciągnął się w kibicowanie dzięki wujkowi
Marzec to przygotowania do świąt i życie Młodego bez tatusia za to z wujkiem . Tatuś musiał zająć się mamą i na spotkania z synem już nie miał czasu.
Kwiecień i maj to miesiące zbierania papierków na komisję lekarskie , przygotowania dotyczące „ zielonej szkoły „
Syn miał opory przed wyjazdem - trzeba było dużo czasu i tłumaczenia , że będzie fajnie ale udało się , w czerwcu był ze szkołą dwa tygodnie w górach i przyjechał zadowolony .
Myśmy też wykorzystali ten czas na odpoczynek i nawet nam się udało wyjechać na chwilę .
Lipiec to wielka niespodzianka i zaskoczenie , śmiem twierdzić że moja przygoda życia . Zaproszenie do TVN i nagranie programu , byłam przerażona ale i zadowolona jednak gdyby nie wiara XXX we mnie pewnie bym nie pojechała .
Wakacje upłynęły na małych i większych przyjemnościach i zakończyły się wyjazdem do mojej „D” na kilka dni było po prostu fantastycznie .
Nie mogę jednak zapomnieć o nerwach związanych z dwoma komisjami syna , wykluczeniem społecznym , na czas komisji i procedur , pod tym względem przeżywałam piekiełko na ziemi , wszystko to trwało prawie pół roku . Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni . W czerwcu o Młodym przypomniał sobie tatuś
Jesienne miesiące to już szkoła , szarówka załatwianie spraw w różnych biurach i w końcu w grudniu mój organizm zaczyna odpoczywać od niektórych problemów .
Przygotowania do świąt jak zwykle systematyczne nigdy nie robię nic na siłę w ostatniej chwili . Uwielbiam spokój i plan działania z kartką kiedy mogę odhaczać pozałatwiane sprawy.
W tym roku nagle z mojego i syna życia zniknął chrzestny Młodego , po dwudziestu sześciu latach bez kłótni cisza ( oj zabolało i to bardzo nie lubię niedomówień )
Z drugimi znajomymi po mimo wielokrotnych prób umówienia się ciągle coś stawało na przeszkodzie , już się z tego śmiejemy , bo to wygląda jak jakieś fatum , nawet wczoraj mieliśmy jechać wszystko zaplanowane i co ja pod trułam się wodą .
Jedne znajomości się wykruszają a nowe się budują i to jest bardzo optymistyczne . Podobno przyroda nie lubi próżni .
Jedno co się na pewno nie udało – pojechać na ślub kuzynki , jest mi przykro i to bardzo ale z siłą wyższą się nie wygra
I tak przeleciał cały rok , na następny przechodzą kolejne sprawy mam nadzieję że w końcu w 2016 roku zostaną po załatwiane szczęśliwie
Wszystkim życzę szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku 2016
poniedziałek, 21 grudnia 2015
Moja wina bardzo wielka wina
Co jakiś czas pada na jednym z portali pytanie - czy mam adoptować dziecko jeśli jest podejrzenie FAS . Pytanie proste odpowiedź już nie. Przecież my nie znamy osoby pytającej i nie jesteśmy też w stanie przewidzieć jak będzie się rozwijać dziecko . Jedno jest pewne taką decyzję trzeba podjąć samemu i najlepiej na spokojnie .Ja ze swej strony wiem że jak dziecko jest chore i ma duże deficyty w tej chorobie , to się zostaje bardzo samotnym człowiekiem . Tak trzeba mieć duże samozaparcie , twardy tyłek i dużo chusteczek do płaczu po nocach . Jak mi to powiedziała pewna osoba „ ludzie przeczytają parę stron w książce i wydaje im się że wszystkie rozumy pozjadali „Tak ja jestem obwiniana o wszystko przez prawie wszystkich . Każdy zapomina o jednym Młody jest specyficznym człowiekiem , a ja też nie jestem z żelaza – a szkoda . Jeżeli młody człowiek ma upośledzenie umysłowe , nadpobudliwość i cechy autystyczne – to ja się pytam co to za mieszanka wybuchowa w Jego głowie siedzi . Jeżeli syn ma psychologów na jeden najwyżej rok to o czym ja tu mówię , specjaliści w OREW zmieniają się jak w kalejdoskopie , podobno z różnych przyczyn . W szkole miał może ze dwie pogadanki w gimnazjum z fachowcami ( pedagog , psycholog ) Nauczyciele niestety też zmieniają się co rok . Młody człowiek potrafi w swojej głowie stworzyć różne historie jedne bzdurne inne całkiem wiarygodne tylko rozróżnić czasami to trudno .Oto jedna z nich – Wiesz mama pani .... powiedziała mi że zabierze mnie na wycieczkę do swojego rodzinnego miasta , swoim samochodem .Może jeszcze jeden przykład - wiesz pani .... w czwartek jak mnie zwolniłaś musiała przesiedzieć w świetlicy . No to który przykład jest prawdą a który fikcją ??? W syna głowie obydwa przykłady są prawdą W szkole słyszę że to ja pozwalam na to synowi - na rozdrabnianie się , jak mi zostało powiedziane dosłownieTak drodzy nauczyciele moją winą jest że mówicie gdzie mieszkacie , czym jeździcie itd. Mnie się wydaje że jestem za cierpliwa i za spokojna , nie raz i to w różnych miejscach powinnam po rzucać „ mięsem „ Najwyraźniej moją winą jest że kocham syna i staram się Go jak najlepiej przygotować do życia . Moją wina jest że jestem matką która chce zrozumieć , a nie zostawić wszystkiego na zasadzie jakoś to będzie . Moją wina jest że staram się kochać mądrze -to znaczy tłumaczyć ale i wymagać. Tak więc drogi świecie przepraszam że żyję . A wszystkim tym którzy uważają inaczej życzęZdrowych radosnych spokojnych Świąt
poniedziałek, 14 grudnia 2015
Gorący czas na pomaganie .
W listopadzie zaczyna się już wielkie pomaganie , media zaczynają nagłaśniać różne projekty. Kiedyś pomoc była zwyczajna taka na co dzień , teraz jest wielki szum raz w roku na święta Bożego Narodzenia . Rok ma jednak dwanaście miesięcy i co z pomocą w pozostałe . Ja jestem zwolennikiem dawania wędki a nie ryby . Bo czy nie lepiej pomóc znaleźć lepiej płatną pracę , niż raz w roku dawać jakieś paczki . Może lepiej dołożyć do rehabilitacji niż do cukru w paczce . Ktoś powie że jestem bezczelna albo wredna a może naiwna – no cóż może i tak ale dlaczego nie pomagamy na święta Wielkiej Nocy albo dzień Matki , Ojca czy Dziecka . Tyle mamy świat w kalendarzu .
Wiem że ludzie potrzebują pomocy i w skrajnych przypadkach jest potrzebny i cukier , tylko że pomoc powinna być dobrze przemyślana długofalowa i konkretna , dla każdego indywidualna .
Znam rodzinę która dostała pomoc w postaci paczek na święta ( nie paczki tylko iluś paczek ) darczyńca nie źle się wykosztował . Tylko pewnie nigdy się nie dowie że obdarowana rodzina wybiera się na imprezę sylwestrową do restauracji – tylko niech mi nikt nie mówi że to nie kosztuje . Tej rodzinie jest potrzebna pomoc ale w postaci masażów i rehabilitacji .
Wiem że ludzie potrzebują pomocy i w skrajnych przypadkach jest potrzebny i cukier , tylko że pomoc powinna być dobrze przemyślana długofalowa i konkretna , dla każdego indywidualna .
Znam rodzinę która dostała pomoc w postaci paczek na święta ( nie paczki tylko iluś paczek ) darczyńca nie źle się wykosztował . Tylko pewnie nigdy się nie dowie że obdarowana rodzina wybiera się na imprezę sylwestrową do restauracji – tylko niech mi nikt nie mówi że to nie kosztuje . Tej rodzinie jest potrzebna pomoc ale w postaci masażów i rehabilitacji .
piątek, 4 grudnia 2015
Różnica pokoleń i co z niej wynika
Czasami sama nie wiem co mam robić i jak się zachować . Jestem osobą wychowaną jeszcze w szacunku dla osób starszych .
Moja mama jest już w starszym wieku i czasami zachowuje się inaczej niż jeszcze kilka lat temu . Ja nazywam to że żyje w swoim świecie , jak by zatrzymał się dla Niej czas .
Sprawa wcale wbrew pozorom nie jest taka prosta i powodów do bagatelizowania niestety nie ma .
Próbowałam grzecznie mamie mówić co mnie nie pokoi , ale wzruszyła tylko ramionami .
Kiedy rozmawiam z lekarzami to mówią że mam być bardzo stanowcza i tu zaczyna być mój problem .
Stanowcza nie koniecznie oznacza miła i grzeczna - bardziej być kobieto konsekwentna , i masz tu babo placek .
Kiedy ja jestem stanowcza to mama jest zła , żeby nie powiedzieć wkurzona . Kiedy tłumaczę dlaczego to znowu wzruszy ramionami i tyle .
Sytuacja jest dla mnie zupełnie nie komfortowa , do tego jakby ktoś obserwował to z boku - to jeszcze ja będę tą nie w porządku .
Do tego Młody też już się zorientował że coś jest nie tak i tu jest kolejny problem , wnuk już w ogóle nie myśli co mówi i mówi co Mu ślina na język przyniesie . Wtedy babcia wchodzi do akcji i się zaczyna . Ja sama do siebie mówię - przyganiał kocioł garnkowi .
Tylko jak ja mam w tym wszystkim się zachować ???
Moja mama jest już w starszym wieku i czasami zachowuje się inaczej niż jeszcze kilka lat temu . Ja nazywam to że żyje w swoim świecie , jak by zatrzymał się dla Niej czas .
Sprawa wcale wbrew pozorom nie jest taka prosta i powodów do bagatelizowania niestety nie ma .
Próbowałam grzecznie mamie mówić co mnie nie pokoi , ale wzruszyła tylko ramionami .
Kiedy rozmawiam z lekarzami to mówią że mam być bardzo stanowcza i tu zaczyna być mój problem .
Stanowcza nie koniecznie oznacza miła i grzeczna - bardziej być kobieto konsekwentna , i masz tu babo placek .
Kiedy ja jestem stanowcza to mama jest zła , żeby nie powiedzieć wkurzona . Kiedy tłumaczę dlaczego to znowu wzruszy ramionami i tyle .
Sytuacja jest dla mnie zupełnie nie komfortowa , do tego jakby ktoś obserwował to z boku - to jeszcze ja będę tą nie w porządku .
Do tego Młody też już się zorientował że coś jest nie tak i tu jest kolejny problem , wnuk już w ogóle nie myśli co mówi i mówi co Mu ślina na język przyniesie . Wtedy babcia wchodzi do akcji i się zaczyna . Ja sama do siebie mówię - przyganiał kocioł garnkowi .
Tylko jak ja mam w tym wszystkim się zachować ???
wtorek, 1 grudnia 2015
Naturalna kolej życia
Znowu pół nocy nie spałam – wieczorem poinformowano mnie że zmarł znajomy . Tak mnie ta informacja zaskoczyła że nie mogłam się ruszyć z fotela , przesiedziałam tak kilkadziesiąt minut aż zmarzłam .
Deszcz za oknem padał i stukał mi po parapetach kap, kap - a ja zaczęłam przypominać sobie wspólnie spędzony czas przez wiele lat trochę tych wspólnych chwil się nazbierało .
Wiem że śmierć jest naturalną koleją rzeczy ale najczęściej jesteśmy na nią nie przygotowani , ciągle nas zaskakuje . Na co dzień nie doceniamy tego co mamy . Wydaje nam się że wszystko nam się należy , walczymy sami ze sobą , gonimy za własnym cieniem . Jakie to wszystko trudne . Jak często nie potrafimy wzajemnie sobie zrozumieć i nagle się okazuje że już jest za późno.
Młody był zdziwiony , ale niczym się nie przejął , ma swój świat i takie informacje Go nie dotyczą . Może to i lepiej.
Od nocy z piątku na sobotę do dzisiaj ciągle coś się dzieje , same złe wiadomości , powoli zaczynam bać się odbierać telefony , odczytywać e-maile , czy otwierać drzwi . Czuje się jak Marianna z książki Małgorzaty Kalicińskiej Lilka . Nieoczekiwane zakręty życia Marianny jej myśli i powolna pustka wokół Jej osoby tak bardzo przypomina mnie samą .
Deszcz za oknem padał i stukał mi po parapetach kap, kap - a ja zaczęłam przypominać sobie wspólnie spędzony czas przez wiele lat trochę tych wspólnych chwil się nazbierało .
Wiem że śmierć jest naturalną koleją rzeczy ale najczęściej jesteśmy na nią nie przygotowani , ciągle nas zaskakuje . Na co dzień nie doceniamy tego co mamy . Wydaje nam się że wszystko nam się należy , walczymy sami ze sobą , gonimy za własnym cieniem . Jakie to wszystko trudne . Jak często nie potrafimy wzajemnie sobie zrozumieć i nagle się okazuje że już jest za późno.
Młody był zdziwiony , ale niczym się nie przejął , ma swój świat i takie informacje Go nie dotyczą . Może to i lepiej.
Od nocy z piątku na sobotę do dzisiaj ciągle coś się dzieje , same złe wiadomości , powoli zaczynam bać się odbierać telefony , odczytywać e-maile , czy otwierać drzwi . Czuje się jak Marianna z książki Małgorzaty Kalicińskiej Lilka . Nieoczekiwane zakręty życia Marianny jej myśli i powolna pustka wokół Jej osoby tak bardzo przypomina mnie samą .
sobota, 28 listopada 2015
Empatia oj Genia Genia
Po wielu miesiącach wracamy na łono obywateli tego kraju . O rany jak to brzmi ? Dzięki procedurą bez końca , przez prawie pół roku byliśmy między innymi bez możliwości korzystania ze służby zdrowia . Te osoby które to przechodziły dokładnie wiedzą co się czuje – jaka to jest bezsilność . Kiedy są potrzebne na receptę leki a tu nici z lekarza .
Doprowadza mnie do złości brak empatii u pielęgniarek bądź rejestratorek .
W tym tygodniu brakło mi już leków dla syna i poprosiłam pielęgniarkę żeby sprawdziła czy już możemy korzystać z pomocy lekarskiej i co usłyszałam – ja nie mogę tego sprawdzić . Zdziwiłam się ale cóż miałam powiedzieć – jednak pani wzięła karteczkę gdzie były napisane brakujące lekarstwa dla Młodego , kazano mi przyjść po odbiór recepty na drugi dzień .
Zanim doszłam po południu w środę do przychodni spotkałam na ulicy koleżankę , porozmawiałyśmy na różne tematy i obie stwierdziłyśmy jak by było fajnie jakby ludzie bardziej się szanowali niż obgadywali . Rozmawiało się bardzo fajnie ale niestety czas był nieubłagany a do tego zimno .
Kiedy weszłam do przychodni ta sama pielęgniarka co dzień wcześniej na cały głos powiedziała ale syn jest nie zgłoszony do ubezpieczenia . Nogi mi się ugięły słyszała to każda osoba w poczekalni a może i w gabinecie też .
Mało zawału ze wstydu nie dostałam . Wiem że ja zrobiłam wszystko prawidłowo i nie mam sobie nic do zarzucenia , że to te procedury są ważniejsze , ale jak wytłumaczyć to takiej pielęgniarce a co dopiero obcym ludziom w poczekalni .
Cóż z tego ze wszystkie miesiące będą nadpłacone jak smrodek pozostanie .
Doprowadza mnie do złości brak empatii u pielęgniarek bądź rejestratorek .
W tym tygodniu brakło mi już leków dla syna i poprosiłam pielęgniarkę żeby sprawdziła czy już możemy korzystać z pomocy lekarskiej i co usłyszałam – ja nie mogę tego sprawdzić . Zdziwiłam się ale cóż miałam powiedzieć – jednak pani wzięła karteczkę gdzie były napisane brakujące lekarstwa dla Młodego , kazano mi przyjść po odbiór recepty na drugi dzień .
Zanim doszłam po południu w środę do przychodni spotkałam na ulicy koleżankę , porozmawiałyśmy na różne tematy i obie stwierdziłyśmy jak by było fajnie jakby ludzie bardziej się szanowali niż obgadywali . Rozmawiało się bardzo fajnie ale niestety czas był nieubłagany a do tego zimno .
Kiedy weszłam do przychodni ta sama pielęgniarka co dzień wcześniej na cały głos powiedziała ale syn jest nie zgłoszony do ubezpieczenia . Nogi mi się ugięły słyszała to każda osoba w poczekalni a może i w gabinecie też .
Mało zawału ze wstydu nie dostałam . Wiem że ja zrobiłam wszystko prawidłowo i nie mam sobie nic do zarzucenia , że to te procedury są ważniejsze , ale jak wytłumaczyć to takiej pielęgniarce a co dopiero obcym ludziom w poczekalni .
Cóż z tego ze wszystkie miesiące będą nadpłacone jak smrodek pozostanie .
Subskrybuj:
Posty (Atom)