Od jakiegoś czasu dzieje się za dużo moim skromnym zdaniem.
Na razie cały ten rok jest dosyć nerwowy i ciągle się coś wydarza.
Od ostatniego wpisu Mojemu XXX zalało mieszkanie :cry: zniszczeń mnóstwo, a co za tym idzie kłopoty, nerwy i stres.
W mieszkaniu piętro wyżej puściła instalacja wodna i zalało aż po piwnice ( tsunami na budynku ) :oops:
W ubiegłym tygodniu byłam załatwić 500+ ale miałam ubaw, :lol:
Dookoła się słyszy jakie to proste, można nie ruszając się z domu :lol: , w przypadku pierwszego dziecka to papier goni papier, ksero do ksera aż zbierze się pełna teczka a na pieniądze pewnie poczekam do czerwca.
Z kolei ten tydzień to najpierw bieganina po przychodniach z synem, najdziwniej było w poradni pedagogicznej.
Okazało się że to ja wymusiłam na poradni orzeczenie żeby syn z upośledzeniem umiarkowanym chodził do gimnazjum – wiecie co mało z krzesła z wrażenia nie spadłam.
Powiedziałam kobiecie ze już dawno nie słyszałam takich bzdur i za kogo Ona mnie uważa, to ja złożyłam wniosek o badania w celu przesunięcia syna do klasy zet. No nie bardzo kobieta wiedziała jak ma wybrnąć z tego co powiedziała.
Badanie syna trwało bardzo długo i po powrocie do domu zasnął ze męczenia. No cóż okazało się że jest znowu znacznie gorzej, mózg znowu się cofa :cry: o dalszym kształceniu nie mam mowy. Do września muszę załatwić dobrą rehabilitację na pobycie dziennym, tak zwaną szkołę życia.
Dzisiaj pakuje syna na zieloną szkołę, Młody to tak przeżywa że ciągle słyszę te same zdania, „mamo a ten czas szybko przeleci jeszcze nie wyjadę a już wrócę do domu”
Tym razem pakuje Młodego na ostatnią chwilę i nie bardzo mi się to podoba, jednak czasu ciągle brakuje.( a spakować trzeba rzeczy na wszystkie pory roku bo jedzie w wysokie góry )
W poradni PzP pani doktor była z syna zadowolona i następną wizytę mamy dopiero we wrześniu, leki bez zmian.
Między czasie zaczęłam planować coś po konferencji, żeby działać dalej, byłam się już pytać co i jak i może mój pomysł wypali.
A żeby wszystkiego było mało, to jeszcze trudno zaczyna się nam rozmawiać z XXX, za dużo się nam pozwalało na głowię i pogubiliśmy się.
Mam nadzieje że z tych zakrętów wyjdziemy w całości, tylko silniejsi bogatsi o nowe doświadczenia .
Ps, zapomniałam jeszcze że jest szansa że w końcu odbędzie się rozprawa co do mojego mieszkania taki mały drobiazg,
ponad dwa lata przestawiania dokumentów po biurkach :mrgreen:
Szukaj na tym blogu FAS
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
piątek, 15 kwietnia 2016
środa, 17 lutego 2016
Nie ma jak kombinacje
Przygotowanie do konferencji na ostatniej prostej -fajna sprawa .
Nasze życie to nie tylko ważne spotkanie w marcu ale też codzienność .
Niestety Młody ma problem z nabraniem odporności po przebytych chorobach , no cóż mnie to nie dziwi, nie pierwszyzna , tylko reguła . Do tego babcia też nam chwyciła jakiegoś wirusa , a ja serie antybiotyków już mam też za sobą , wujek też się nie najlepiej czuje.
Młody ma wakacje i powinien być u tatusia , tak synowi obiecał były jeszcze w październiku nie zapominając przypomnieć w święta . I tu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać bo znowu Młodego wystawił do wiatru , syn miał być czternaście dni a jest po parę godzin . Można to porównać paczka odebrana , paczka wraca .
Jednak nie wiem czy ku mojemu zaskoczeniu ( mogłam się tego spodziewać ) synuś ma pretensje do mnie nie do niego . Tatuś dalej jest bez wad .
Teraz Młody na trzecim miejscu bo na pierwszym wylądowałam nowa partnerka , potem mamusia , no i synek huraaaaaa.
Stary zadowolony i dumny z siebie że hoho . Więcej nie ma sensu pisać bo sama muszę jakiś patent na ten cyrk znaleźć .
Na razie mam ochotę wyjechać w góry choćby na 48 godzin żeby odetchnąć , zmienić otoczenie , wszystkim nam się czyste powietrze przyda
Kolejne prace dzieci tak jak obiecałam
Nasze życie to nie tylko ważne spotkanie w marcu ale też codzienność .
Niestety Młody ma problem z nabraniem odporności po przebytych chorobach , no cóż mnie to nie dziwi, nie pierwszyzna , tylko reguła . Do tego babcia też nam chwyciła jakiegoś wirusa , a ja serie antybiotyków już mam też za sobą , wujek też się nie najlepiej czuje.
Młody ma wakacje i powinien być u tatusia , tak synowi obiecał były jeszcze w październiku nie zapominając przypomnieć w święta . I tu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać bo znowu Młodego wystawił do wiatru , syn miał być czternaście dni a jest po parę godzin . Można to porównać paczka odebrana , paczka wraca .
Jednak nie wiem czy ku mojemu zaskoczeniu ( mogłam się tego spodziewać ) synuś ma pretensje do mnie nie do niego . Tatuś dalej jest bez wad .
Teraz Młody na trzecim miejscu bo na pierwszym wylądowałam nowa partnerka , potem mamusia , no i synek huraaaaaa.
Stary zadowolony i dumny z siebie że hoho . Więcej nie ma sensu pisać bo sama muszę jakiś patent na ten cyrk znaleźć .
Na razie mam ochotę wyjechać w góry choćby na 48 godzin żeby odetchnąć , zmienić otoczenie , wszystkim nam się czyste powietrze przyda
Kolejne prace dzieci tak jak obiecałam
sobota, 7 grudnia 2013
Było i niema chwila nie uwagi
W tym tygodniu oprócz Orkanu Ksawery który pustoszył kraj ,spłonął zabytkowy kościółek na Stecówce, by wałam w tym miejscu wielokrotnie. Jak już pisałam uwielbiam góry a że mieszkam od nich tylko 100km bywałam tam bardzo często. Najpierw chodziłam po Beskidach z klasą są takie szczyty na które weszłam kilka razy. Parę lat wędrowałam z przyjaciółmi nie zapomniane lata ,przygody i nasze szalone pomysły było naprawdę cudownie ale szczegóły na razie zostawię sobie. Na koniec zaczęłam jeździć z chłopakiem , narzeczonym który w końcu stał się moim mężem. Przez te wszystkie lata góry ciągle fascynowały. Stecówka należy do tych miejsc w którym byłam naście razy . Ponieważ w Beskidzie mieszka mój brat z rodziną to jak tylko było to możliwe wpadaliśmy na kawę, a jak dzieciaki chciały to zabierały się z nami na wyprawę . Zatrzymywaliśmy się w pensjonacie Maria cisza spokój mało ludzi daleko od centrum . Tam też przez parę lat jeździliśmy na zimowe wczasy aż Młodemu myszy w nocy smoczek zjadły wtedy powiedziałam dosyć. Potrafiliśmy w ciągu godziny zadecydować że jedziemy ,się spakować i znaleźć się w samochodzie resztę planowaliśmy na miejscu . Młody miał pięć miesięcy kiedy był na pierwszych zimowych wczasach . Zaskoczyliśmy wszystkich jak sobie poradzicie , przecież jest za zimno jak się spakujecie itd . Miałam porządny duży wózek gdzie syn miał wygodnie i ciepło gorzej było jeśli chodzi o pchanie wózka czasami trzeba było przenieść . Kiedy nie umiałam wyjść wystawiałam wózek na balkon dało radę przyjechał opalony a pani pediatra była zachwycona wyglądał po prostu zdrowo . Śmiesznie się zrobiło rok później kiedy nam z sanek w biegu schodził i znowu wózek był potrzebny . Kupiłam Mu wtedy za duże buty i za duży kombinezon i kiedy szalał na białym puchu nic Mu nie było za to był uśmiech od ucha do ucha . Wyglądał naprawdę zabawnie mówiłam moje siedemdziesiąt cztery centymetry latające. Młody zdobywał z nami kolejne szczyty im był starszy tym trudniejsze. Na nartach zaczął jeździć w Zakopanym na Szymoszkowej początki były trudne, tupanie nogami, krzyk ale kiedy załapał był bardzo szczęśliwy .Pokochaliśmy góry ale na razie musieliśmy z nich zrezygnować mam nadzieję że jeszcze wrócimy na szlaki
JednaZwielu
poniedziałek, 16 września 2013
Czara goryczy
Powoli wracam do zdrowia najgorsze na jakiś czas za mną.Miniony tydzień był dosyć ciężki dla mojego zdrowia ale też trudny logistycznie.Młody chodzi do szkoły ale niestety nie jest samodzielny trzeba Go zaprowadzić i przyprowadzić w domu też za bardzo nie pomoże a to co potrafi zrobić to z niezadowoleniem.Oczywiście wiele obowiązków spadło na moją mamę . We wtorek pomagał znajomy było mi bardzo głupio prosić Go o pomoc ale nie miałam wyjścia, musiałam się złamać prze zemnie Młody nie mógł opuszczać szkoły.Michał zgodził się bez problemów dzięki mu wielkie za to.Nadszedł czwartek i okazało się że trzeba zaangażować tatusia bo syn ma wizytę lekarską i wywiadówkę w szkole.Kiedy Młody zobaczył tatę to znowu go "diabeł "dopadł zachowywał się okropnie tatuś nie reagował albo jeszcze zwalał że to moja wina.Zdenerwowana bez wielu słów wstałam z łóżka obolała i z gorączką ubrałam się i wyszłam z domu.Kiedy wróciłam ich już nie było pojechali do lekarza. A kiedy wrócili był już spokój , po wywiadówce tatuś zadzwonił z informacją tam były same głupoty, jak dla mnie to już była czara goryczy.Odpowiedziałam człowieku co ty opowiadasz na pewno ważne rzeczy dla nas tylko Ciebie nie interesują skończyło się na tym że się wyłączył.Kiedy przyjechał w sobotę to poprosiłam żeby Syn został u niego do niedzielnego wieczoru.Porozmawialiśmy jeszcze przez chwilę bardzo poważnie o Młodym, tłumaczyłam po raz tysięczny to samo jak zwykle pewnie z tym samym skutkiem .Efekt rozmowy był już w niedzielny poranek ,dzwoni telefon i słyszę co Mu podajesz On od szóstej ma problem z brzuchem kupiłem Stoperan ,powiedziałam co ma podać i się rozłączyliśmy. Leżałam i się zastanawiałam przecież jest babcia i ona nie wie co ma robić. Stan Młodego mnie niepokoił zadzwoniłam za jakąś godzinkę nie wiele się dowiedziałam oprócz tego że troszkę przesadzam bo przecież dziecku nic nie jest i że Go przywiezie koło trzeciej. Za chwilę dzwoni tata a co oni mają mu dać jeść, ciśnienie mi rosło ale powiedziałam dodając pojedź z nim do lekarza. Moja była teściowa zawsze wszystko wie najlepiej mnie wiecznie krytykuje a tu nie wie jak ma pomóc choremu dziecku.Tatuś dostarczył syna po osiemnastej bladego i sinego. Oczywiście do lekarz nie pojechali bo kiedy dziecko wymiotowało to tatuś mi tłumaczył że przecież mu nic nie ma efekt rozmowy był taki że wyrzuciłam byłego z domu.Tłumaczenie ROKU musiałem Młodego przywieźć bo jutro rano zawożę mamę w góry.Kiedy sprawdziłam co się dzieje podałam leki ,postanowiłam zadzwonić do Przyjaciółki mówię co się z synem dzieje że ma temperaturę jaką ma skórę itd. Okazało się że mój diabełek jest odwodniony kazała mi zrobić letnią wodę z solą i cukrem i podawać po łyżeczce , faktycznie podziałało skóra w krótkim czasie wróciła do normy a Młody przestał się uskarżać na zawroty głowy.Na to że przy wymiotach nie uzupełniali dziecku minerałów ja bym nie wpadła jest to dla mnie tak oczywiste że tym bardziej babcia powinna wiedzieć.Przez głupotę mogło to się zakończyć o wiele gorzej.Dzisiaj moja mama poszła z wnukiem do lekarz zostało stwierdzone zatrucie a pani doktor za głowę się trzymała słysząc co chłopak zjadł w sobotę oraz jak tatuś z babcią załatwił sprawę.Moja Przyjaciółka już rano dzwoniła jak minęła noc jak się czujemy. Były zadzwonił po południu do Syna z informacją że był z babcią na grzybach i teraz je czyszczą, oraz że w sobotę zabierze go w góry.Znowu ja będę tą jędzą bo w żadne góry Syna nie puszczę po prostu się boję co znowu tych dwoje wymyśli i czym się to zakończy.
Wracając do szkoły Pan Dyrektor zmienił plan lekcji. Dopasowany został do zajęć w ośrodku.Bardzo dziękuję
JednaZwielu
Wracając do szkoły Pan Dyrektor zmienił plan lekcji. Dopasowany został do zajęć w ośrodku.Bardzo dziękuję
JednaZwielu
Subskrybuj:
Posty (Atom)