Szukaj na tym blogu FAS

poniedziałek, 7 marca 2016

Dyplomy rozdane

Jak pamiętacie w szkole syna był konkurs „ Zdrowie kobiety w ciąży „ prace dzieci zrobiły duże wrażenie, między innymi na moich i XXX znajomych .

Dzięki temu mieliśmy fantastycznych sponsorów na upominki dla konkursowiczów .

Moja przyjaciółka ufundowała dziewczęce drobiazgi, mnie się bardzo podobały, sama chętnie bym skorzystała. Prawie każda z nas lubi błyskotki. ( każda dziewczynka dostała inny upominek )

Chłopakom sama kupiłam nagrody, jednak chyba nie do końca szczęśliwie, bo niektórych poniosła energia i nauczyciele niektórym osobom byli zmuszeni zarekwirować upominki. No cóż energia młodych ludzi nie zna granic .

A znajomy od XXX zafundował bardzo ładne dyplomy które zostały zrobione z prac konkursowiczów , pomysł zrobił duże wrażenie na kadrze szkoły i na nas też a dzieciaki szukały swoich prac na dyplomach .

W czwartek na króciutkim spotkaniu klas gimnazjalnych na którym wręczyliśmy nagrody, mnie zaskoczyła wicedyrektor szkoły mówiąc że na drugi rok zostanie ogłoszona druga edycja konkursu „ Zdrowie kobiety w ciąży”

czwartek, 25 lutego 2016

A może być inaczej .

 

Zwykłe wakacje u nas odpadają. Udręka dla nas i dla Synka. Nie mówiąc o krytycznych spojrzeniach ludzi z "normalnymi" dziećmi. Przerabialiśmy różne opcje.
Chcemy spotkać się z rodzicami Fasolek ,pogadać po prostu ,wypłakać się i pośmiać Chcemy ,żeby nasz synek poczuł się swobodnie wśród takich jak on " 

 

Tą wypowiedź przekopiowałam z jednego z portali i zrobiło mi się bardzo smutno że ciągle inność jest tak piętnowana że nawet na urlop nie można zwyczajnie pojechać

 

Ja miałam te szczęście że wszędzie przez lata mogłam z Młodym iść i jechać . Spędzaliśmy kiedyś mnóstwo czasu poza domem, na dłuższych i krótszych wyjazdach i zawsze było wszystko w porządku, to wręcz rodzice tak zwanych  zdrowych dzieci mieli powody do wstydu .

Moje dziecko było ze mną w różnych urzędach, włącznie z sądem i nigdy się za Niego nie wstydziłam .

Byłam przez lata bardzo dumną mamą teraz też jestem pomimo zmian bo teraz też jak wiecie zdarza mi się wstydzić za zachowanie syna .

Różnica moim zdaniem polega na tym że ja byłam autorytetem dla Młodego .

Pierwszą osobą którą widział po przebudzeniu to byłam ja, a Jego uśmiech na twarzy był taki od ucha do ucha. To było dziecko radosne i bardzo pogodne . Razem jeździliśmy do przedszkola , szkoły, na spacer i przy lekcjach, na zakupach i w przychodni . Razem gotowaliśmy, sprzątaliśmy. Kiedy robiliśmy zadanie to ja słuchałam Jego krzyków że nie potrafi, że ma już dosyć a kiedy przełamał kolejną barierą to ja miałam Go z promiennym uśmiechem na rękach dałem radę „Mama ja umiem !”

To były cudowne lata, odkąd pamiętam był bardzo pedantyczny i uparty w pokonywaniu swoich barier i dysfunkcji. Nauka zawsze była wyzwaniem ale to co osiągnął w pewnym momencie przekraczało wyobrażenia moje i nauczycieli .

FAS może być chorobą w miarę ujarzmioną kiedy jesteśmy mądrymi rodzicami, bo oprócz prawidłowego leczenia i rehabilitacji, właściwego podejścia nauczycieli to My rodzice mamy olbrzymi wpływ.

Ja mam te porównanie i własne doświadczenie, że kiedy wmieszała się była rodzina i pojawił się kochający tatuś, do tego Sąd podszedł do sprawy tak jak podszedł „dla dobra dziecka” , efekt jest mizerny żeby nie powiedzieć opłakany .

Teraz jest na lekach, kiedyś nie było takiej potrzeby. Ponieważ nie piszę tego bloga od dziś można we wcześniejszych wpisach przeczytać jak to wygląda kiedy każdy gra do innej bramki 

sobota, 20 lutego 2016

jedno mówi ”hetta” drugi „prry”

Tak się utarło że dzieci z zespołem FAS są niedobre , mają same wady i w ogóle są trudne w wychowaniu . Kiedyś przeczytałam, że nigdy nie adoptowałbym dziecka z zespołem FAS .

Nie chcę w tym miejscu pisać - ani na tak, ani na nie, jednak moim zdaniem należy się zastanowić nad jeszcze innymi czynnikami wpływającymi na to jacy jesteśmy .

Owszem zespół FAS ma swoje deficyty i problemy zdrowotne , jednak nie decyduje o całości wychowania .

Nasze dzieci też obserwują i wykorzystują nasze słabości, i po moim synu mogę powiedzieć że jest dobry w punktowaniu moich błędów. Młody doskonale potrafi wykorzystać sytuację panującą miedzy mną a moim byłym , kiedy jedno mówi ”hetta” drugi „prry” , Niestety nie jest to dobre dla wychowania , podam może dwa przykłady:

1)      ja ograniczam picie słodkich napoi i jedzenia słodyczy , a Młody wraca od taty z hasłem – a tata mi pozwolił jeść cukierki i słodzić herbatę .

2)      ja nie chodzę do pijalni piwa, ani letnich ogródków piwnych, za to tatuś nie widzi problemu, chodzi z nim regularnie kiedy są razem . Tłumacząc żeby tego nie robił, w odpowiedzi słyszę co się czepiasz jemu się tam podoba , oprócz pijących jest tam bilard . I tak w tym tygodniu usłyszałam od syna - za niedługo będę dorosły więc będę pił i palił a ty mi nic nie zrobisz.

Niestety kiedy osoby mające wpływ na wychowanie dziecka mówią różnymi językami nie współpracując ze sobą, robią dziecku ogromną krzywdę, i to nie tylko dziecku choremu, jak również zdrowemu też.

W taki sposób nie da się wykształcić prawidłowych zachowań i zasad . Za to można spowodować wszystko co najgorsze .

Zapominamy jeszcze o genach, ciągle za całe zło obwiniamy kobiety, bo to one rodzą dzieci. Jednak dziecko to też nasienie tatusia który przekazuje swoje geny , a co jak przyszły tatuś nadużywa alkohol i jest despotą dla otoczenia i nie panuje nad sobą .

Moim skromnym zdaniem na to kim jesteśmy ma tak wiele czynników wpływ że FAS nie może być wyrocznią dla wychowania czy adopcji. 


środa, 17 lutego 2016

Nie ma jak kombinacje

Przygotowanie do konferencji na ostatniej prostej -fajna sprawa .

Nasze życie to nie tylko ważne spotkanie w marcu ale też codzienność .

Niestety Młody ma problem z nabraniem odporności po przebytych chorobach , no cóż mnie to nie dziwi, nie pierwszyzna , tylko reguła . Do tego babcia też nam chwyciła jakiegoś wirusa , a ja serie antybiotyków już mam też za sobą , wujek też się nie najlepiej czuje.

Młody ma wakacje i powinien być u tatusia , tak synowi obiecał były jeszcze w październiku nie zapominając przypomnieć w święta . I tu nie wiadomo czy się śmiać czy płakać bo znowu Młodego wystawił do wiatru , syn miał być czternaście dni a jest po parę godzin . Można to porównać paczka odebrana , paczka wraca .

Jednak nie wiem czy ku mojemu zaskoczeniu ( mogłam się tego spodziewać ) synuś ma pretensje do mnie nie do niego . Tatuś dalej jest bez wad . 

Teraz Młody na trzecim miejscu bo na pierwszym wylądowałam nowa partnerka , potem mamusia , no i synek huraaaaaa.

Stary zadowolony i dumny z siebie że hoho . Więcej nie ma sensu pisać bo sama muszę jakiś  patent na ten cyrk znaleźć .

Na razie mam ochotę wyjechać w góry choćby na 48 godzin żeby odetchnąć , zmienić otoczenie , wszystkim nam się czyste powietrze przyda 

Kolejne prace dzieci tak jak obiecałam 

czwartek, 4 lutego 2016

Szkoło DZIĘKUJĘ

Kiedyś napisałam na tym blogu że rodzice opiekujący  się  dziećmi z zespołem Fas powinni się dzielić swoimi wiadomościami na temat tej choroby.  Żeby nie być gołosłowną sama zabrałam się za to . Poprosiłam o pomoc Fundację Fastryga i w ten o to sposób 17 marca mój pomysł się zrealizuje w postaci konferencji .

Ponieważ uważam że wiedzy nigdy nie ma za dużo , to o współpracę i pomoc poprosiłam szkołę do której chodzi mój syn . Pytając się dyrektora czy dzieci mogły by zrobić plakaty o tematyce „ Zdrowie kobiety w ciąży „ w perspektywie zespołu FAS , miałam drżący głos z nerwów , czy moje pomysły nie są zbyt szalone i bez sensowne . Okazało się jednak że pomysł był trafiony w dziesiątkę dyrektor zaakceptował go bardzo pozytywnie i od razu przydzielił mi osobę do pomocy . W zasadzie to do jakiej pomocy to nauczyciele zrobili kawał dobrej roboty – od wymyślenia tematu konkursu plastycznego do wytłumaczenia dzieciom co to jest FAS i pomoc w wykonywanych pracach .

Tematem konferencji jest „ Dziecko z FAS – w życiu , szkole i w domu „ ale dzieciom tak nie można było podać tego tematu , nauczyciele dostosowani go do możliwości dzieci i wyszło wspaniale . Przy okazji dzieci dowiedziały się że przyszła mama żeby miała zdrowe dziecko nie może pić alkoholu . SAME PLUSY

Dzisiaj odebrałam prace plastyczne , są fantastyczne dla mnie wszystkie są bardzo ładne . Po wakacjach zimowych wręczymy wszystkim konkursowiczom dyplomy i malutkie upominki .

Na tym blogu często piszę trudne i mało sympatyczne wpisy twardo stąpając po ziemi a dzisiaj z wielką radością napisałam tak miły wpis o szkole i dzieciach z deficytami które też widzą świat swoimi oczami , do tego bardzo często są nie doceniane bo są chore i co one tam . Zapominamy że każdy ma jakiś talent i każdego trzeba umieć cenić za to że jest a nie za to kim jest . Postaram się wszystkie prace dzieci na blogu umieścić i oczywiście wszystkie zabiorę na konferencję .

Szkoło DZIĘKUJĘ  


poniedziałek, 1 lutego 2016

życie dalej w tempie

Młody człowiek dopiero co wyleczył anginę a tu znowu jakiś wirus się przyplątał .

Potężny katar i okropny kaszel Go męczy , w nocy spać nie bardzo może . Pierwszy raz dzisiaj powiedział że On zostaje w domu a ja mam sama pozałatwiać sprawy . Musi być bardzo zmęczony , bo nie zostaje samodzielnie w domu .

W czwartek byłam na wywiadówce w szkole jak zwykłe była krótka i konkretna . Dzieciaki będą miały malowaną swoją klasę przez ferie zimowe – fajnie bo już nowa farba się przyda . Pani zadowolona z uczniów a ja zdziwiona z ocen syna . Tak ciągle się zastanawiam jak On te oceny osiągnął średnia ocen 4,2 . Dziwny ten mój uczeń , upośledzenie umiarkowane trzecia gimnazjum , w domu problemy z zadaniem domowym a tu takie oceny . Zapytałam o to i w odpowiedzi usłyszałam że mnóstwo ocen ma za pracę na lekcji . Dla mnie to zrozumiałe , ma też podnieść samo ocenę , wszystko logiczne ale nie wiem na ile sprawiedliwe .

Dowiedziałam się też , że dyrektor powiedział na radzie pedagogicznej o konferencji , którą organizuję oraz że spotkamy się na niej , no to moja trema rośnie .

W piątek pozałatwiałam mnóstwo spraw i byłam sama z siebie dumna HAHA samo chwała w kącie stała . Czasami tak jest że na coś czekamy i nagle ruszamy z miejsca jak z armaty .

Dzisiaj byłam znowu w szkole , rozmawiałam z dyrektorem i z panem z WF , dostałam książeczkę „ Książeczka Zawodnika Olimpiad Specjalnych „ i chociaż wydawało mi się że nie będzie problemu z wypełnieniem jej , rzeczywistość pokazała zupełnie coś innego . Próbowałam dzisiaj umówić syna z lekarzem ale nie jest to niestety proste .

Wszystkie zajęcia syna z tego tygodnia odwołałam , a badania lekarskie przełożyłam na inny termin . Młody ma tylko jeden problem – nie pójdę na tenisa ? No niestety tenisa też nie będzie w tym tygodniu . Za to zdecydowałam że będziemy jeszcze chodzić na kręgle .

Tak w szkole jak i ja zauważamy zmiany Młodego jeśli chodzi o integracje z rówieśnikami .

Potwierdza to moją teorię że nic na siłę ale wszystko w odpowiednim czasie .

Syn ma jeszcze jeden problem kiedy zobaczy się z tatą – niestety nie wiem co Mu odpowiedzieć bo w styczniu widział się z ojcem tylko raz i raz rozmawiał przez telefon , a ja nie znam planów swojego byłego , dzwonić też nie mam zamiaru . Wiec odpowiadam pożyjemy zobaczymy , nie nakręcaj się . 

wtorek, 26 stycznia 2016

Samo życie i pozostaje nadzieja

Zaczynam się zastanawiać co to jest za rok , na razie bardzo trudny .

Młodego nowy syrop nie bardzo działa , wychodzi na to że na razie tylko jedne tabletki , mają pozytywne oddziaływanie na niego .

To bardzo źle , bo jak się uodporni to sobie tego nie wyobrażam .

Do tego na jego zachowanie ma wpływ nawet pogoda i ciągle bez zmian jest zachowanie Młodego po jakimkolwiek kontakcie z tatą .

Logicznie myśląc trudno zrozumieć czemu Młody tak fatalnie się zachowuje po kontakcie z ojcem .

On niby wszystko wie a zachowuje się jakby nic nie widział i nic nie rozumiał . Wybacza wszystko i broni na każdym kroku .

Jakby nie miał FAS i jego deficytów to pewnie o ojcu nie chciał by słyszeć i to nie ja była bym przyczyną .

Naprawdę uważam że dzieci powinny mieć oboje rodziców , tylko czasami jakiś nie zasługuje na bycie rodzicem.

Młodego opowiadania są takie że ciągle coś prostuję , rzeczywistość i fikcja to dla Niego to samo . Oczywiście w każdym miejscu to On próbuje mieć najwięcej do powiedzenia , tłumaczenia jak grochem o ścianę

Zaczynam się denerwować czy zdążę przygotować konferencję na jeden dokument czekam już ponad dwadzieścia dni . Niby tylko wszystko pospinać w jedna całość ale czasu zostaje coraz mniej .

Moje ściany schną wychodzą z nich dziwne waciki jak szpilki , ładnie to wygląda ale jest bardzo nie zdrowe , bo to jest grzyb .

A moja babcia z jednej strony jest niesamowita , ma taki wiek , tak mocno zachorowała a organizm ciągle walczy . Już w ogóle nie może się ruszać jest uzależniona od innych we wszystkim , ale sie nie poddaje . 

czwartek, 21 stycznia 2016

dzień babci i nie tylko

Dzień Babci z tym dniem mam bardzo wiele wspomnień i nie babcia jest głównym bohaterem  - tylko moja siostrzenica .

Babcia zawsze była bardzo konserwatywna . To jest dziwne ale nie pamiętam żeby umiała się śmiać za to zawsze miała jakieś ciasto w spiżarce bądź lodówce . Czasy mojego dzieciństwa były bardzo siermiężne i pączek u babci zawsze smakował .

Kiedy musiałam po mieszkać z dziadkami przez kilka dni byłam bardzo nieszczęśliwa , siedziałam z nosem w szybie czekając na mamę kiedy po mnie przyjedzie . Nikt nie potrafił mnie rozweselić , konserwatyzm dziadków powodował  że czułam dystans . Czułam się u Nich dobrze tylko z rodzicami .

Dziadkowie umieli dzielić rodzinę na tą lepszą i gorszą i tak zostało do dzisiaj , tylko może nie zdawali sobie sprawy że szkrab może być takim dobrym obserwatorem .

Wbrew pozorom do dzisiaj bardzo szanuję babcię i pozytywnie myślę o dziadku . Dla mnie ich zachowanie wynikało z tego że mieli dużo dzieci i wnuków pewnie każdego z nas kochali tylko na inne sposoby .

Babcia żyje i zaskakuje nas i pewnie jeszcze bardziej lekarzy , zawsze była hardą osobą i taka zostanie pewnie do ostatniego tchnienia .

Jest powiedzenie że rodzice są od wychowywania a dziadkowie od rozpieszczania . Moich dziadków to nie dotyczyło - nigdy , zawsze byli wymagający i z perspektywy lat uważam że byli cudowni bo nie zwichrowali mi psychiki . Dzisiaj narzekamy na różne sprawy - co się zmieniło - a przecież to My powodujemy te zmiany .

A co do mojej siostrzenicy to urodziła się w dniu babci i jak była małą Smerfetką  to swoimi powiedzonkami potrafiła nas powalić ze śmiechu

Monika otwiera nam drzwi i wita nas takim zdaniem

-         tak późno , a w dupie mam takich gości

dziadek mówił 

-        no to Moniczko mam jechać do domu 

a Monika 

-       nie , nie dziadku ja tylko żartowałam  :-)

Brzdąc był przedszkolakiem i miał metr z hakiem w kapelusiku .

W jej ustach i z jej minką nogi się uginały , śmiech sam pojawiał się na ustach .

Młoda miała mnóstwo dziwnych pomysłów które zawsze Jej uchodziły płazem

 Wszystkim solenizantom życzę dużo zdrowia szczęścia i radości . 

sobota, 16 stycznia 2016

Trochę spokoju by się przydało .

Jak na szesnasty dzień tego roku to dzieje się ciągle i to może nawet za dużo . Izolacja w ścianach zrobiona , wykonanie prac miało zająć max cztery godziny , a zajęło cały dzień , do tego panowie rozwalili mi instalacje elektryczną . Więc poniedziałek okazał się bardzo nerwowy . Kiedy we wtorek w końcu doszłam ze swoimi czterema ścianami do ładu , okazało się wieczorem że zalało mieszkanie XXX . Niestety straty są dosyć duże i nie można dojść do porozumienia z właścicielem mieszkania , ani z właścicielem budynku .

Żeby problemów nie było mało to babcia dalej w szpitalu a Młody „ złapał „ anginę . O tatusiu syna to lepiej już nic nie pisać .

Pozytywne w tym wszystkim jest że syn całkiem nie źle znosi anginę , nawet nie jest nadmiernie marudny , jedynie wczoraj naprawdę dużo spał .

Okazało się jeszcze że ktoś nie odblokował nas w systemie i dalej nie mamy ubezpieczenia zdrowotnego , znowu musiałam się tłumaczyć w przychodni i w aptece . Można oszaleć , mam nadzieję że w końcu wszystko będzie w porządku z ubezpieczeniem bo winny się sam przyznał do błędu .

środa, 6 stycznia 2016

Dzieje się dzieje

Nowy Rok rozpoczęty i to różnie . Dobre i  złe wiadomości na przemian . Pierwszego stycznia wieczorem babcia wylądowała w szpitalu ( ja Jej wieku nie do leżę a co dopiero dożyję )

Dobra wiadomość po ponad trzech latach dopięłam swego i wspólnota nareszcie zgodziła się na izolację poziomą fundamentów . Dla mnie sprawa bardzo istotna , bo w końcu mam szansę wyplenić wilgoć z mieszkania .

Od kilku miesięcy planuję konferencję dotyczącą FAS i projekt już bardzo przyśpiesza . A mnie adrenalinka rośnie .

Podoba mi się że i Młody i XXX zarażony moim pomysłem .

 

Syn w nowym roku jak na razie ma bardzo dużo bodźców i tak ma problem z ogarnięciem samego siebie a my powoli też dostajemy fiksium dyksim hahaha .

Oczywiście uczyć Mu się wcale nie chce , nie ma takiej potrzeby . Od końca grudnia jest na nowych lekach , mam nadzieję że w końcu będzie dobrze .

 

Miałam teraz trochę czasu i pobuszowałam znowu po internecie  . Niestety to co przeczytałam nie bardzo mi się podoba ( oczywiście nie mówię o polityce tylko o podejściu do FAS )

Nie wiem z czego wynika uprzedzenie do tej choroby , ale jest ono faktem .

Należy pamiętać że Fas to zespół chorobowy i każde dziecko choruje inaczej . Oczywiście pamiętam że nie diagnozuje się go prosto , ale obserwując dziecko można Mu pomóc . Zawsze są jakieś deficyty i należy zwrócić na nie uwagę , czasami pomoże wychowawczyni , czasami lekarz , mówiąc a zwróciła pani uwagę na ......

Myśmy nie mieli diagnozy a Młody prawie od początku miał orzeczenie o potrzebie nauczania dostosowanego do jego możliwości .

Myślę że nie należy za bardzo się sugerować tym co jest pisane w sieci . Każdy musi podjąć swoją indywidualną decyzję.

Jeżeli to zdanie jest prawdziwe to strach się bać „ Pani doktor ......... jak tylko słyszy że matka piła to od razu stwierdza FAS „

Z taką lekarką to ja bym nie chciała współpracować . Wypicie jednego kieliszka nie musi oznaczać fasu . 

czwartek, 31 grudnia 2015

Kolejny rok za nami .

Kolejny rok za nami i niestety każdy kolejny jakby był krótszy, a ten na pewno należał do ciekawych . Dwa tysiące czternasty kończyłam w wisielczym nastroju i początek stycznia też był taki sam , brak humoru , brak zrozumienia , „ karny jeżyk „ dawał mi za swoje. W lipcu dopiero się wyjaśniła przyczyna  „karnego jeżyka „ Oj rodzinko liczyć na was nie można , nawet nie wiecie czy żyjemy - ale jak obrobić dupę z tym nie ma problemu .( przynajmniej niektórzy )

Luty to miesiąc chorobowy syna i byłej teściowej . Problemy zdrowotne to zresztą nasza specjalność nigdy nie wiadomo co się za chwilę zdarzy . Młody wciągnął się w kibicowanie dzięki wujkowi

Marzec to przygotowania do świąt i życie Młodego bez tatusia za to z wujkiem . Tatuś musiał zająć się mamą i na spotkania z synem już nie miał czasu.

Kwiecień i maj to miesiące zbierania papierków na komisję lekarskie , przygotowania dotyczące  „ zielonej szkoły „

Syn miał opory przed wyjazdem - trzeba było dużo czasu i tłumaczenia , że będzie fajnie ale udało się , w czerwcu był ze szkołą dwa tygodnie w górach i przyjechał zadowolony .

Myśmy też wykorzystali ten czas na odpoczynek i nawet nam się udało wyjechać na chwilę .

Lipiec to wielka niespodzianka i zaskoczenie , śmiem twierdzić że moja przygoda życia . Zaproszenie do TVN i nagranie programu , byłam przerażona ale i zadowolona jednak gdyby nie wiara XXX we mnie pewnie bym nie pojechała .

Wakacje upłynęły na małych i większych przyjemnościach i zakończyły się wyjazdem do mojej „D” na kilka dni było po prostu fantastycznie .

Nie mogę jednak zapomnieć o nerwach związanych z dwoma komisjami syna , wykluczeniem społecznym , na czas komisji i procedur , pod tym względem przeżywałam piekiełko na ziemi , wszystko to trwało prawie pół roku . Podobno co nas nie zabije to nas wzmocni . W czerwcu o Młodym przypomniał sobie tatuś

Jesienne miesiące to już szkoła , szarówka załatwianie spraw w różnych biurach i w końcu w grudniu mój organizm zaczyna odpoczywać od niektórych problemów .

Przygotowania do świąt jak zwykle systematyczne nigdy nie robię nic na siłę w ostatniej chwili . Uwielbiam spokój i plan działania z kartką kiedy mogę odhaczać pozałatwiane sprawy.

W tym roku nagle z mojego i syna życia zniknął chrzestny Młodego , po dwudziestu sześciu latach bez kłótni cisza ( oj zabolało i to bardzo nie lubię niedomówień )

Z drugimi znajomymi po mimo wielokrotnych prób umówienia się ciągle coś stawało na przeszkodzie , już się z tego śmiejemy , bo to wygląda jak jakieś fatum , nawet wczoraj mieliśmy jechać wszystko zaplanowane i co ja pod trułam się wodą .

Jedne znajomości się wykruszają a nowe się budują i to jest bardzo optymistyczne . Podobno przyroda nie lubi próżni . 

Jedno co się na pewno nie udało – pojechać na ślub kuzynki , jest mi przykro i to bardzo ale z siłą wyższą się nie wygra 

I tak przeleciał cały rok , na następny przechodzą kolejne sprawy mam nadzieję że w końcu w 2016 roku zostaną po załatwiane szczęśliwie

 

Wszystkim życzę szampańskiej zabawy i Szczęśliwego Nowego Roku 2016 

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Moja wina bardzo wielka wina

Co jakiś czas pada na jednym z portali pytanie - czy mam adoptować dziecko jeśli jest podejrzenie FAS . Pytanie proste odpowiedź już nie. Przecież my nie znamy osoby pytającej i nie jesteśmy też w stanie przewidzieć jak będzie się rozwijać dziecko . Jedno jest pewne taką decyzję trzeba podjąć samemu i najlepiej na spokojnie .
Ja ze swej strony wiem że jak dziecko jest chore i ma duże deficyty w tej chorobie , to się zostaje bardzo samotnym człowiekiem . Tak trzeba mieć duże samozaparcie , twardy tyłek i dużo chusteczek do płaczu po nocach .
 
Jak mi to powiedziała pewna osoba „ ludzie przeczytają parę stron w książce i wydaje im się że wszystkie rozumy pozjadali „
Tak ja jestem obwiniana o wszystko przez prawie wszystkich . Każdy zapomina o jednym Młody jest specyficznym człowiekiem , a ja też nie jestem z żelaza – a szkoda . Jeżeli młody człowiek ma upośledzenie umysłowe , nadpobudliwość i cechy autystyczne – to ja się pytam co to za mieszanka wybuchowa w Jego głowie siedzi .
 
Jeżeli syn ma psychologów na jeden najwyżej rok to o czym ja tu mówię , specjaliści w OREW zmieniają się jak w kalejdoskopie , podobno z różnych przyczyn . W szkole miał może ze dwie pogadanki w gimnazjum z fachowcami ( pedagog , psycholog ) Nauczyciele niestety też zmieniają się co rok .
 
Młody człowiek potrafi w swojej głowie stworzyć różne historie jedne bzdurne inne całkiem wiarygodne tylko rozróżnić czasami to trudno .
Oto jedna z nich – Wiesz mama pani .... powiedziała mi że zabierze mnie na wycieczkę do swojego rodzinnego miasta , swoim samochodem .
Może jeszcze jeden przykład  -  wiesz pani .... w czwartek jak mnie zwolniłaś musiała przesiedzieć w świetlicy .
 
 No to który przykład jest prawdą a który fikcją ???
 
W syna głowie obydwa przykłady są prawdą
 
W szkole słyszę że to ja pozwalam na to synowi - na rozdrabnianie się , jak mi zostało powiedziane dosłownie
Tak drodzy nauczyciele moją winą jest że mówicie gdzie mieszkacie , czym jeździcie itd.
 
Mnie się wydaje że jestem za cierpliwa i za spokojna , nie raz i to w różnych miejscach powinnam po rzucać „ mięsem „
 
Najwyraźniej moją winą jest że kocham syna i staram się Go jak najlepiej przygotować do życia .
 
Moją wina jest że jestem matką która chce zrozumieć , a nie zostawić wszystkiego na zasadzie jakoś to będzie .
 
Moją wina jest że staram się kochać mądrze -to znaczy tłumaczyć ale i wymagać.
 
Tak więc drogi świecie przepraszam że żyję .
 
A wszystkim tym którzy uważają inaczej życzę
Zdrowych radosnych spokojnych Świąt 

poniedziałek, 14 grudnia 2015

Gorący czas na pomaganie .

W listopadzie zaczyna się już wielkie pomaganie , media zaczynają nagłaśniać różne projekty. Kiedyś pomoc była zwyczajna taka na co dzień , teraz jest wielki szum raz w roku na święta Bożego Narodzenia . Rok ma jednak dwanaście miesięcy i co z pomocą w pozostałe . Ja jestem zwolennikiem dawania wędki a nie ryby . Bo czy nie lepiej pomóc znaleźć lepiej płatną pracę , niż raz w roku dawać jakieś paczki . Może lepiej dołożyć do rehabilitacji niż do cukru w paczce . Ktoś powie że jestem bezczelna albo wredna a może naiwna – no cóż może i tak ale dlaczego nie pomagamy na święta Wielkiej Nocy albo dzień Matki , Ojca czy Dziecka . Tyle mamy świat w kalendarzu .

Wiem że ludzie potrzebują pomocy i w skrajnych przypadkach jest potrzebny i cukier , tylko że pomoc powinna być dobrze przemyślana długofalowa i konkretna , dla każdego indywidualna .

Znam rodzinę która dostała pomoc w postaci paczek na święta ( nie paczki tylko iluś paczek ) darczyńca nie źle się wykosztował . Tylko pewnie nigdy się nie dowie że obdarowana rodzina wybiera się na imprezę sylwestrową do restauracji – tylko niech mi nikt nie mówi że to nie kosztuje . Tej rodzinie jest potrzebna pomoc ale w postaci masażów i rehabilitacji .

piątek, 4 grudnia 2015

Różnica pokoleń i co z niej wynika

Czasami sama nie wiem co mam robić i jak się zachować . Jestem osobą wychowaną jeszcze w szacunku dla osób starszych .

Moja mama jest już w starszym wieku i czasami zachowuje się inaczej niż jeszcze kilka lat temu . Ja nazywam to że żyje w swoim świecie , jak by zatrzymał się dla Niej czas .

Sprawa wcale wbrew pozorom nie jest taka prosta i powodów do bagatelizowania niestety nie ma .

Próbowałam grzecznie mamie mówić co mnie nie pokoi , ale wzruszyła tylko ramionami .

Kiedy rozmawiam z lekarzami to mówią że mam być bardzo stanowcza i tu zaczyna być mój problem .

Stanowcza nie koniecznie oznacza miła i grzeczna - bardziej być kobieto konsekwentna , i masz tu babo placek .

Kiedy ja jestem stanowcza to mama jest zła , żeby nie powiedzieć wkurzona . Kiedy tłumaczę dlaczego to znowu wzruszy ramionami i tyle .

Sytuacja jest dla mnie zupełnie nie komfortowa , do tego jakby ktoś obserwował to z boku - to jeszcze ja będę tą nie w porządku .

Do tego Młody też już się zorientował że coś jest nie tak i tu jest kolejny problem , wnuk już w ogóle nie myśli co mówi i mówi co Mu ślina na język przyniesie . Wtedy babcia wchodzi do akcji i się zaczyna . Ja sama do siebie mówię - przyganiał kocioł garnkowi .

Tylko jak ja mam w tym wszystkim się zachować ???