Szukaj na tym blogu FAS

sobota, 7 grudnia 2013

Było i niema chwila nie uwagi



W tym tygodniu oprócz Orkanu Ksawery który pustoszył kraj ,spłonął zabytkowy kościółek na Stecówce, by wałam w tym miejscu wielokrotnie. Jak już pisałam uwielbiam góry a że mieszkam od nich tylko 100km bywałam tam bardzo często. Najpierw chodziłam po Beskidach z klasą są takie szczyty na które weszłam kilka razy. Parę lat wędrowałam z przyjaciółmi nie zapomniane lata ,przygody i nasze szalone pomysły było naprawdę cudownie ale szczegóły na razie zostawię sobie. Na koniec zaczęłam jeździć z chłopakiem , narzeczonym który w końcu stał się moim mężem. Przez te wszystkie lata góry ciągle fascynowały. Stecówka należy do tych miejsc w którym byłam naście razy . Ponieważ w Beskidzie mieszka mój brat z rodziną to jak tylko było to możliwe wpadaliśmy na kawę, a jak dzieciaki chciały to zabierały się z nami na wyprawę . Zatrzymywaliśmy się w pensjonacie Maria cisza spokój mało ludzi daleko od centrum . Tam też przez parę lat jeździliśmy na zimowe wczasy aż Młodemu myszy w nocy smoczek zjadły wtedy powiedziałam dosyć. Potrafiliśmy w ciągu godziny zadecydować że jedziemy ,się spakować i znaleźć się w samochodzie resztę planowaliśmy na miejscu . Młody miał pięć miesięcy kiedy był na pierwszych zimowych wczasach . Zaskoczyliśmy wszystkich jak sobie poradzicie , przecież jest za zimno jak się spakujecie itd . Miałam porządny duży wózek gdzie syn miał wygodnie i ciepło gorzej było jeśli chodzi o pchanie wózka czasami trzeba było przenieść . Kiedy nie umiałam wyjść wystawiałam wózek na balkon dało radę przyjechał opalony a pani pediatra była zachwycona wyglądał po prostu zdrowo . Śmiesznie się zrobiło rok później kiedy nam z sanek w biegu schodził i znowu wózek był potrzebny . Kupiłam Mu wtedy za duże buty i za duży kombinezon i kiedy szalał na białym puchu nic Mu nie było za to był uśmiech od ucha do ucha . Wyglądał naprawdę zabawnie mówiłam moje siedemdziesiąt cztery centymetry latające. Młody zdobywał z nami kolejne szczyty im był starszy tym trudniejsze. Na nartach zaczął  jeździć  w Zakopanym na Szymoszkowej  początki były trudne, tupanie nogami, krzyk ale kiedy załapał był bardzo szczęśliwy .Pokochaliśmy góry ale na razie musieliśmy z nich zrezygnować mam nadzieję że jeszcze wrócimy na szlaki

JednaZwielu   

wtorek, 3 grudnia 2013

Międzynarodowy Dzień Osób Niepełnosprawnych


W szkole syna dziś święto brak lekcji zaproszeni rodzice do szkoły na zajęcia nauka przez zabawę. Wszystko bardzo dobrze zorganizowane i przemyślane wszyscy biorą czynny udział. Zajęcia z pierwszej pomocy , salon fryzjerski , łowienie ryb , pieczenie pierników i jeszcze kilka fajnych pomysłów, do tego słodki poczęstunek. Szkoda tylko że rodzice innych dzieci nie bardzo z korzystały z zaproszenia. Na koniec występy artystyczne w domu kultury. Naprawdę mile spędzony czas. Mogłam zobaczyć jak zachowuje się syn i spokojnie porozmawiać z wychowawczynią, mam nadzieję że nasza współpraca będzie lepsza a raczej w końcu normalna.


Młody dalej bardzo dużo śpi w czwartek idziemy na badania ciekawa jestem wyników.


Syn panikuje od momentu kiedy usłyszał że będzie miał pobieraną krew.


Wczoraj babci zrobił wytyczne na święta musi być tort z czekoladą i rolady


Wszystkim Niepełnosprawnym w dniu święta życzę dużo cierpliwości, wytrwałości oraz zdrowia


JednaZwielu

niedziela, 1 grudnia 2013

Przemyślenia adwentowe

Zaczynają się przygotowania do świąt pewnie już wieńce adwentowe na stołach, za chwilę pojawiać się będą inne bibeloty a na koniec choinka. Z dnia na dzień przygotowania będą przyspieszać. Między czasie może i kolęda. Pranie ,sprzątanie każdego zakamarka wszystko zacznie pachnieć świeżością. Zaczniemy być coraz bardziej zmęczeni a jeszcze seria zakupów  bieganie po sklepach za wszystkim . Tu przecena tam promocja a może jeszcze jakiś kredyt świąteczny. Na koniec pieczenie gotowanie i zaczynają się święta. Pięknie ,świątecznie, rodzinnie z opłatkiem na wigilijnym stale. Ja jednak myślę nad ta drugą częścią przygotowań. Przez cały rok gonimy za pieniędzmi karierą , dobrami materialnymi. Uważamy że przecież nam się należy nie zwracamy uwagi na innych. Spotykamy się z tymi co albo są na naszym poziomie życia albo możemy ich do czegoś wykorzystać lub z ciekawości jak im się wiedzie czysta kalkulacja. Ilu osobom na święta złożymy życzenia szczere i serdeczne , a ilu bo wypada lub zupełnie nie szczerze. Ile zrobimy w ten sam sposób prezentów żeby tylko pozbyć się problemu. Jest to dobry czas żeby się zastanowić nad własnym postępowaniem i zrobić porządek nie tylko w mieszkaniu ale i w swojej głowie. Co jest ważne co ważniejsze a co małostkowe. Nie patrzymy na swoje błędy , błędy szukamy u innych . Życzę wszystkim dobrych przemyśleń adwentowych i owocnych przygotowań do świąt.

 

czwartek, 28 listopada 2013

Czas o którym trudno zapomnieć

Nadszedł wieczór zwykłego szarego dnia Młody śpi a ja zaczynam wspominać. Jedziemy autobusem mamy pełne głowy marzeń jesteśmy tak podekscytowani że nie zwracamy uwagi ile jesteśmy godzin już w podróży. Zapominamy o wszystkim że świat idzie naprzód a my ciągle podziwiamy widoki kolorowy świat. Jednak im bliżej celu czujemy ból kręgosłupa obolałe nogi ale w głowie mamy plan zostawiamy walizki i idziemy nad morze i na dobrą kawę. I tak po prawie 40 godzinach podróży wysiadamy na hiszpańskiej ziemi zamieszanie przy kwaterunku jedni zadowoleni inni na coś narzekają. Nasz hotel jest mały i bardzo przytulny szybko odkrywamy bardzo rodzinną atmosferę nie przeszkadza nam nawet że do morza mamy kawałek. Zostawiamy bagaże w pokoju 222 i nie czując zmęczenia idziemy nad morze. Odkrywamy starą część miasta z pięknym zamkiem i od razu jesteśmy zdziwieni to nie tylko mury. Zamek żyje są tam tawerny ,kawiarenki. Rzucamy się w oczy dookoła wszyscy opaleni a my jak byśmy z młyna wyszli. Morze jest bardzo niebezpieczne dla tych co nie potrafią pływać. Do Hiszpanii pojechaliśmy też żeby zwiedzać i tak  zwiedziliśmy Barcelonę oczy trzeba by mieć dookoła głowy. Nie wiem co zrobiło większe wrażenie Kościół Świętej Rodziny , czy fontanna podświetlana tańcząca w rytm muzyki , a może stadion piłkarski. Jednak nie piorunujące wrażenie było jak rekiny przepływały nad głowami zdecydowałam się na tą przygodę mając klaustrofobię zupełnie nie zdając sobie sprawy co mnie czeka , ale było warto. Co drugi dzień spędzaliśmy kilka godzin w autokarze żeby coś zobaczy. Jadąc do Andory mieliśmy problem ja się ubrać osoby w klapkach wyglądały przezabawnie bo leżał śnieg . Nam było zimno w kurtkach i adidasach ale co tam kilka godzin zwiedzania na koniec oczywiście zakupy. Cudowne miejsce ale żyć nie bardzo bym tam chciała za zimno i za wysoko. Hiszpański wieczór flamencoto świat rytmów, kolorów ,dobrej zabawy, przy dobrym jedzeniu. Dni mijały bardzo szybko wieczorami chodziliśmy do naszej ulubionej zatoczki, w południe jak byliśmy na miejscu konieczny był pucharek lodów lub owoców z bitą śmietaną w kawiarence nad morzem. Przez cały czas towarzyszył nam spokój dobry humor nie było telefonów ani innych dóbr dzisiejszych czasów. Jadąc na urlop wyłączało się problemy zmartwienia , było niebieskie niebo lazurowe morze dobre jedzenie fajnie zaplanowany czas i to z najbliższą osobą po prostu żyć nie umierać. Kiedy wróciliśmy do kraju wszyscy zazdrościli nam jednego opalenizny

JednaZwielu


 

 

 

poniedziałek, 25 listopada 2013

zima powoli nadeszła

Za oknami pada śnieg zima powoli nadeszła, okna znowu zaparowane , a ja mam "pełną głowę " myśli .  Zamykam oczy i przenoszę się w ośnieżone piękne góry jeździmy na nartach całą rodziną pięknie świeci słońce. Marzenie trzeba zejść na ziemię, Młody biega do okna sprawdzając czy jest śnieg, dosyć to zabawne. Poinformował mnie jak przyszedł ze szkoły, że z klasą nie chce nigdzie iść na "Mikołaja". Niestety nie wiem dlaczego taka jest decyzja syna. Pani wychowawczyni ostatnio wypisała wszystkie oceny do zeszytu informacji , nie ukrywam byłam bardzo zaskoczona. Młody ma naprawdę dobre oceny ostatnio też więcej odrabia lekcje . Niestety  Pani ciągle się niedokształciła a dlaczego tak piszę już tłumaczę ,mój syn się kołysze wygląda to tak jak przy chorobie sierocej ale jest spowodowane zupełnie czymś innym , mianowicie napięciem mięśni i sposobem uspokojenia się . Nie należy tego zabraniać a Młody mówi że Pani mu ciągle zwraca uwagę, podobno nie podoba się Jej jeszcze parę innych rzeczy. Ostatnio Młody bardzo dużo śpi nie wiem czy mają wpływ na to leki a może jest zmęczony tak po prostu ,zresztą przecież dojrzewa.

 A to fragment artykułu który znalazłam  
Z FAS-trygowane dzieci 

parafia Hermanowa

p.w. Matki Bożej Niepokalanej

pod artykułem podpisała się Ewelina Sawaściuk („Charaktery”) Ludzie piją bez względu na płeć, wiek i stan. Nagminnie piją też kobiety brzemienne. W naszym kraju pijących się rozumie, tłumaczy i rozgrzesza.Jakże często słyszymy: „Po wódce był, nie ma się co dziwić, na trzeźwo to porządny człowiek”. Problem z tymi, którzy odmawiają wypicia. Co z nimi zrobić?„Chory jesteś?” – pytamy. „Z nami się nie napijesz, coś ty taki” – oburzamy się. „Napij się, choć odrobinę” – namawiamy, również kobiety w ciąży.Powszechnie panuje przekonanie, że wypicie co jakiś czas piwa, wina czy nawet wódki nie jest niczym złym w tym stanie. Często można usłyszeć od przyszłej matki, że alkohol ją rozluźnia. A skoro mama jest spokojniejsza, to i dziecku jest dobrze. Kobiety w ciąży nie chcą rezygnować z imprez i spotkań towarzyskich, a trudno wyobrazić sobie imprezę i rodaków rozmowy bez alkoholu.Odmowa picia często tylko wzmaga naciski otoczenia. „Napij się, tylko jeden kieliszek wódki, kufelek piwa, dziecko nawet nie poczuje” – słyszą przyszłe mamy. Aż w końcu same zaczynają wierzyć, że wypicie tych kilku piw czy kieliszków wódki nie jest niczym złym. Tym bardziej że i tak w ciąży piją mniej niż zwykle, i zdecydowanie mniej niż inni wokół. Nie chcą szkodzić swemu dziecku.Nie przypuszczają, jak brzemienna w skutki może być ich niewiedza,niefrasobliwość, uległość wobec otoczenia.

sobota, 23 listopada 2013

trochę nudnie ale prawdziwe

Jaka jestem ja  JednaZwielu ,bardzo często zmęczona, niestety częściej psychicznie niż fizycznie. Na pewno zaniedbania z powodu braku funduszy i braku sił. To co kiedyś bardzo lubiłam teraz jest nie dostępne (chodzi mi między innymi o chodzenie po górach ) zaakceptowałam to ale się jednak z tym nie pogodziłam. Jestem życiową optymistką zawsze wieżę że nawet jak upadam to za chwilę się podniosę. Czy mam wady owszem całe mnóstwo. Długo się mnie wyprowadza z równowagi ale jak już to nastąpi to nie mam skrupułów, jestem bardzo upartą choleryczką. Wiem dokładnie czego chcę do czego dążę pomaga mi w tym wąż w kieszeni . Nie jednej osobie powinnam zamknąć drzwi przed nosem ale jeszcze nigdy tego nie zrobiłam wieże w to że ludzie się zmieniają. Bawi mnie to jak  mnie okłamują a ja nie daję po sobie poznać że wiem że jestem okłamywana a raczej na bijana w butelkę. Zawsze się zastanawiam co Oni tym chcą osiągnąć. To co bardzo denerwuje moją mamę potrafię dobrze przeklinać ( nie publicznie ). Pedanteria też mnie nie ominęła :) Teraz najbardziej lubię to że już nic nie muszę nikomu udowadniać i to w tym wszystkim jest najpiękniejsze " mogę być sobą wreszcie  "

JednaZwielu

środa, 20 listopada 2013

Co nas czeka ?


Od wczoraj jedno zdanie kołacze mi się po głowie i niczym nie mogę go zagłuszyć. Byłam na zakupach , ugotowałam obiad , wyprałam pranie , wyprasowałam pościel , wymyłam okna ,  wyprałam i zmieniłam firany i nic nie pomaga zdanie dźwięczy i dźwięczy. W nocy się rozpłakałam i też nie ulżyło. Znowu się zastanawiam ile jeszcze i co jeszcze spadnie na moją głowę . Nawet dzisiaj rozmawiałam z byłym na początku było nerwowo następnie się dowiedziałam że On nie rozumie co ja do Niego mówię zapytałam czego nie potrafi zrozumieć dopiero po czasie rozmowa zaczęła się kleić . Wczoraj  byłam z Młodym na wizycie u specjalisty Lekarka należy do osób bardzo bezpośrednich nie owija w bawełnę poruszyliśmy parę tematów dotyczących syna . Między innymi na wesoło dowiedziałam się o anegdocie że " pedagog to nie zawód to mentalność " albo do czego służą stowarzyszenia odpowiadam do pomocy a pani doktor głupia jesteś do robienia kasy odpowiadam no to jestem idiotką śmiejemy się obie. Młodego przy tej rozmowie nie było . Mój uśmiech jednak za parę chwil zgasł jak świeczka pani wie o tym że nasze Fas-ole jak są w wieku między osiemnaście a dziewiętnaście wpadają w konflikt z prawem. Konsternacja jak to możliwe co możemy zrobić zaczęłam zadawać pytania jak nakręcona . Lekarka spokojnym głosem poinformowała statystyki są nie ubłagane , coś dzieje się z pracą mózgu jeszcze nie jest to dokładnie przebadane ale tak się dzieje genów pani nie przeskoczy na moje kolejne ale usłyszałam nie wiemy co się dzieje ale tak jest . Słowa powracają to co ja chowam syna po to żeby na koniec wylądował w kryminale to przecież jest nie możliwe . Po dwóch przykładach które znam z telewizji Dużych Dzieci gdzie sądy osoby chore traktują jak zdrowe utwierdzam się w przekonaniu że żyję w chorym kraju. Zamiast terapii i leków więzienie . Myślałam całe lata że więzienie jest karą dla przestępców a nie dla chorych . Nie uważam że Oni nie popełniają przestępstw tylko forma kary jest nie do przyjęcia . Mój syn uwielbia zegarki i mógł by mieć ich cały sklep sam też robi je z kartek, kartonów i się wścieka dlaczego one same nie chodzą a tamte tak i tłumaczę bo tam jest mechanizm a twoje ręce są mechanizmem tych zegarków które robisz z kartki na drugi dzień znów to samo Takich przykładów mogłabym mnożyć więc co dalej ?

JednaZwielu

poniedziałek, 18 listopada 2013

Syn i jego sprawy

Już tyle razy się zawiodłam na byłym mężu że sama się zastanawiam dlaczego jestem taka wściekła. Przecież przez ostatnie lata dobrze nie było a ja znowu liczyłam tylko sama nie wiem na co. Gdybym nie dążyła do kontaktów syna z ojcem to by się miesiącami nie widzieli , alimentów też na początku nie płacił. Wyrok sądowy ma za nic dopiero komornik zrobił na Nim wrażenie. Po rozwodzie jak miał przez krótki czas zająć się Synem bo byłam chora to miał nas w nosie wolał spać  i pomagać bliźniaczkom ,byli teście też się wypieli na wnuka. Pomogła mi koleżanka która jeździła kilkanaście kilometrów w jedną stronę , zawożąc Go do szkoły ,  pomagała Młodemu przy lekcjach a tatusia nie było. Przy podziale majątku też zapomniał że ma dziecko. Tyle razy rozmawialiśmy na temat Syna i ciągle grochem o ścianę . Mieli pojechać z byłą teściową do psychologa na rozmowę to nie pojechali  ( chodziło o Młodego jak Mu pomóc) . Młodemu naobiecywano już tyle różnych rzeczy i nic oprócz rozpaczy Syna to ja zostaję do tłumaczenia. Jak pojechał w góry z mamusią to Młodego chorego przywiózł wieczorem nie przejmując  się niczym ( to była niedziela a z mamą pojechał w poniedziałek ) .Owszem są takie sprawy w których uczestniczy ale zawsze rozpoczyna się to od przymusu, kłótni itd nic prosto z serca. Zawsze jest coś ważniejszego a to ma problemy , brak czasu itp , za to dokładnie informuje mnie jakie ma prawa zapominając jakie ma obowiązki. I dzisiaj znów to samo byliśmy umówieni i telefon z informacją że ma ważniejsze sprawy rodzinne bo kuzynka zadzwoniła ... Wynikło kolejny raz że Syn i jego sprawy nie są ważne. Najchętniej bym Mu powiedziała a idź do diabła zniknij z mojego i syna życia tylko oburzy się iluś psychologów pedagogów i innych lepiej wiedzących jak to dziecko musi mieć kontakt z ojcem. Jest to wszystko strasznie przykre.

JednaZwielu

sobota, 16 listopada 2013

Mecz w życiu codziennym sukces czy porażka ?

Wieczorem oglądałam mecz reprezentacji to było straszne za co Oni biorą pieniądze ? Dla mnie tylko dwóch trenerów stworzyło reprezentację Górski i Piechniczek i wtedy to były mecze a teraz to jest żenada za duże pieniądze. Młody na meczu spał noc jednak do przyjemnych nie należała bo zaczęła męczyć Go alergia dwie paczki chusteczek w koszu na śmieci. Syn pozwolił sobie żeby nie wziąć lekarstw przez trzy dni i taki skutek . W brew pozorom nie trzymam syna pod kloszem uważam że musi uczyć się odpowiedzialności a nadmierna opieka tylko szkodzi nie pomaga. Pępowina spełni tylko swoją rolę w okresie płodowym później zabija i tak mamy dorosłych nieudaczników co bez mamusi nic nie zrobią. Po tej nocy syn będzie doskonale pamiętał o lekach. Ponieważ w tym roku współpraca ze szkołą praktycznie nie istnieje zmieniłam również swoje postępowanie to znaczy co miałam do załatwienia to załatwiłam i czy nauczyciel lub inna osoba pracująca w szkole mnie lubi czy  nie lubi to mnie nie interesuje to były rzeczy kluczowe . Jednak  na razie na pozostałe paczę z boku i obserwuję co z tego wyniknie, np nauczyciele nie wpisują ocen a Młody jak zapamięta to powie a jak nie chce powiedzieć to jego tajemnica lub zapomni to tylko dziennik zna oceny . Kiedyś wiedziałam jak się zachowuje w szkole teraz nie wiem nic. Przez całą podstawówkę siedziałam z Młodym nad książkami zadania domowe klasówki itd teraz tego nie robię bo szkoła inaczej pracuje. Zobaczę efekty za jakiś czas , to znaczy niektóre już widzę prawie wcale się nie uczy zadań też za dużo nie robi. Współpraca jest taka jak gra naszej reprezentacji "każdy sobie piłkę kopie". Bardzo dużym sukcesem  syna jest samodzielny powrót ze szkoły to jest naprawdę sukces. Opracowaliśmy drogę najbezpieczniejszą sposób kontaktowania się i to działa jestem z niego dumna. Młody przychodzi zadowolony i coraz pewniejszy siebie. Oczywiście nagroda musiała być . Nowe leki też działają bierze najmniejszą dawkę i jest w miarę dobrze

 

JednaZwielu

piątek, 8 listopada 2013

CHCESZ MIEĆ NIEULECZALNIE CHORE DZIECKO PIJ W CIĄŻY

Niedawno na jednym z bogów przeczytałam  CHCESZ MIEĆ NIEULECZALNIE CHORE DZIECKO PIJ W CIĄŻY.

Tak to niestety jest prawda wybryk albo ... kobiety w stanie błogosławionym okupi dziecko nieodwracalną chorobą  zespołem FAS. W sieci można zobaczyć filmy pod tytułem Wieczne Dziecko  i rozpacz niektórych matek. Anglicy i Amerykanie podchodzą do FAS bardzo poważnie "My uważamy że wystarczy dwie godziny lekcyjne w liceum na lekcji religii "

Ostatnio młoda osoba powiedziała mi ciociu po co się tak pieklisz to nie ma sensu. Odpowiedziałam popatrz na Młodego i zastanów się jakie On ma i będzie miał życie co się stanie jak mnie zabraknie. Zapadła cisza ,więc jaka jest ta wiedza ??? Lekarze wiedzą więcej niż parę lat temu ale ciągle diagnozy trwają latami , w szkołach wiedza wśród grona pedagogicznego zostawię bez komentarza .

Moje dziecko na pewno

 - nie nauczy się wiązać butów

- nie ma poczucia czasu

- nie rozróżnia wartości pieniądza

- nie ma poczucia odległości

- ma problem z emocjami

- nie ma potrzeby zdobywania wiedzy

- sam nie jest w stanie ubrać się odpowiednio do warunków pogodowych

Jestem ciekawa a nigdy się nie dowiem ile osób w tym momencie zastanowi się to jak taki człowiek żyje. Tak na pierwszy " rzut oka osoba zdrowa " a w rzeczywistości małe dziecko niezależnie od wieku

Komentarz na ulicy ludzi którzy nas nie znają nie wychowane rozkapryszone dziecko porządne lanie Mu się należy.

Bardzo długie lata syn spał w pozycji embrionalnej jako maluszek wyglądało to rozkosznie jednak powyżej pierwszego roku życia zaczęło przerażać do dzisiaj ma bardzo płytki sen budzi Go każdy dotyk wystarczy tylko przykryć kocem i już po spaniu.

Te osoby które blog czytają regularnie wiedzą że Młody ma jeszcze inne problemy zdrowotne. Ja na własny użytek ale lekarz też to potwierdzają Młody ma cechy Autystyczne połączone z ADHD, każda zmiana w jego życiu jest dużym problemem psychicznym, nawet kosz na śmieci musi stać zawsze w tym samym miejscu.

JednaZwielu

sobota, 2 listopada 2013

Nostalgia Wszystkich Świętych.....

Im jestem starsza tym szybciej płynie mia czas. Dzień Wszystkich Świętych zawsze napawa mnie refleksją. Jako dziecko tak się złożyło, że za bardzo nie miałam bliskich na grobach. Jednak nastąpił taki czas, kiedy groby bliskich zaczęły "rosnąć jak grzyby po deszczu".
Jednych osób bardziej brakuje, drugich mniej. Jednak rodzina zaczęła się coraz bardziej rozdzielać, rozjeżdżać po świecie. Kiedyś wszystkie drogi prowadziły do dziadków(jak byłam dzieckiem). Obojętnie czy było się na spacerze albo w kawiarni lub na boisku sportowym to zakończenie zawsze było u dziadków. Wydaje  mi się że nikt z nikim się nie umawiał to była tradycja i potrzeba spotykania się. Dzisiejszy świat jest zupełnie inny, rodzina liczy się coraz mniej natomiast liczy się pieniądz i gadżety. Przedwczoraj byłam na pogrzebie starszej Pani  znajomej moich rodziców. Pani Jadwiga była bardzo dobrą, ciepłą osobą, życzliwą ludziom a do tego bardzo pracowitą niezależnie od swojego wieku. Całą msze przepłakałam i zastanawiam się jak to jest możliwe że bliskimi staja się "osoby obce", a rodzina przechodzi na dalszy plan. Tata i Dziadkowie zawsze starali  się  żeby rodzina była najważniejsza, życie jednak pokazało swoje  z bratem nie mam już kontaktu od lat. Kiedyś się starałam ale w końcu przestałam bo nie mam ochoty być intruzem. Słyszałam tylko, że podobno został dziadkiem.
Ja jestem gadułą wśród swoich, ale czy to znaczy że rodzina jest mi obca???

 

JednaZwielu

II Liebster Blog Awards







 

Witam,

dostałam pierwszą nominację „Liebster Blog Awards”, za co bardzo dziękuję.

Nominacje otrzymałam od http://ksiakucharska.crazylife.pl 

 

 Co to takiego Liebster Blog Award;)
„Wyróżnienie Liebster Blog Award otrzymywane jest od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Osoba z wyróżnionego bloga odpowiada na 11 pytań zadanych przez osobę, która blog wyróżniła. Następnie również wyróżnia 11 osób (informuje je o tym wyróżnieniu) i zadaje 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, z którego otrzymało się wyróżnienie.”

Oto moje odpowiedzi.

 1.Wypad z znajomymi czy odpoczynek na kanapie?

Kiedyś wypad ze znajomymi najlepiej w góry teraz spacer i kanapa.

2.Kto Cię wspiera w twoich decyzjach?

 W moich decyzjach wspieram się sama.

3.Twój idol kulinarny bądź inny to?

Idola nie mam ale lubię programy Gordona Ramsaya.

4.Co daje ci Blogowanie?

Dzielenie się doświadczeniami zastępuje rozmowę.

 5.Twoje hobby?

Kiedyś miałam w nadmiarze teraz został dobry film

 6.Inspiracje czerpiesz z ?

Inspiracje to samo życie.

 7.To co lubisz w sobie?

To że mogę być sobą nie muszę już niczego udowadniać.

 8.Deska czy rolki?

Najlepiej własne nogi ale kiedyś rolki.

 9.Przyrządzenie obiadu samemu czy restauracja?

Okazyjnie restauracja a obiad najlepiej smakuje w domu (wiem co jem)


 10.Bloguję bo…

Bo lubię bo sprawia mi to przyjemność

 11.Jak zabijasz nudę?

Najpierw trzeba się nudzić...

 

A TERAZ MOJE PYTANIA:



  1. Kino czy telewizor ?

  2. Góry czy morze ?

  3. Dom czy hotel ?

  4. Fałsz czy obłuda a może szczerość ?

  5. Dziecko czy pies ?

  6. Jedzenie czy gotowanie ?

  7. Śniadanie czy kolacja ?

  8. Dres czy strój wizytowy ?

  9. Poranek słoneczny czy deszczowy ?

  10. Pieniądze czy przyjaźń ?

  11. Rower czy samochód ?



A OTO BLOGI NOMINOWANE PRZEZE MNIE :


środa, 23 października 2013

Ja głupia myślałam ...

Myślałam że już w życiu mnie nic nie zdziwi a jednak. Ostatnio pisałam o wychowawczyni ale to  jeszcze nic. Wczoraj w ośrodku rehabilitacji dowiedziałam się że mam traktować syna jak małego chłopca i tyle bez dyskusji. Ja głupia myślałam że po to jest rehabilitowany żeby się rozwijał.

Dzisiaj w szkole pewna mądra osoba (nie wiem czy to pedagog ,czy psycholog ) poinformowała mnie że ciągle mam pretensje, bo Młody jest pod kloszem, bo opowiada historie z bajki , nikt nie będzie pilnował czy jest ubierany czy nie, że szkoła reaguje a w szkole wszystkie dzieci mają deficyty .Początek rozmowy był taki, przywitała mnie rozmawiając przez telefon nie przedstawiając się i informując że nie ma czasu taka praca . Dla mnie to był już pierwszy szok to Ona prosi mnie o spotkanie jestem w tym miejscu piąty raz bo nie mogłam Jej zastać ,nawet zostawienie telefonu nie pomagało. Niestety zdania mamy rozbieżne bo moim zdaniem od zaglądania pod nogawki do gwałtu wcale nie tak daleka droga jak mi próbują tłumaczyć. Sprawa kurtki nie rozumiem czemu tylko problem widzę ja, bo ta pani też nie widzi niestety . Syn opowiadał o tym że w klasie jakąś dziewczynka jest nie najlepiej traktowana i poprosiłam o sprawdzenie tego bo a nuż faktycznie jest coś nie tak i co się okazało syn przesadza w życiu trzeba sobie dawać radę usłyszałam. Skwitowałam to że do tej pory uczyłam żeby o tym jak się dzieje komuś krzywda to ma mówić , a teraz  będę uczyć jak kogoś biją to maszeruj do przodu i nie reaguj bo każdy musi sobie radzić w życiu. Nigdy nie miałam wobec nikogo pozycji roszczeniowej a zostałam przedstawiona z jak najgorszej strony. Zastanawiam się kto ma wpływ na wychowanie  mojego syna do czego to wszystko zmierza. Na koniec tej rozmowy dodałam że na skargę to nie tylko do dyrektora ale nawet do kuratorium mogą iść.

 Syn przekazał kolejną mądrość wychowawczyni kto nie umie wiązać butów ma mieć buty na rzepy. Naprawdę odkrycie tylko co z dziećmi które mają płaskostopie i buty muszą być wiązane?


 


JednaZwielu

wtorek, 22 października 2013

pierwszy rok istnienia



Dzisiaj mija pierwszy rok istnienia tego bloga chciałabym podziękować wszystkim odwiedzającym, a dodatkowo Tym osobom które zostawiają komentarze. Wiem że dzielenie się własnymi myślami wcale nie jest takie proste. Mam nadzieję że moja grafomania będzie " zjadliwa  " dla odwiedzających w przyszłości

 JednaZwielu