Jak małą wagę przywiązujemy do ciszy, ciągle otaczają nas dźwięki, nawet nie zwracamy uwagi jak jesteśmy przebodźcowani.
Jak mało z nas słyszy jeszcze ptaków śpiew, nie dla tego że ptaki przestały śpiewać, tylko dlatego że zostały zagłuszone przez tysiące dźwięków wokół nas.
Ja ciągle szukam swojej ciszy choć nie każda jest dobra, bo przecież są takie sytuacje gdzie cisza, przeszkadza, bo nie wiadomo co powiedzieć, cisza potrafi być też krępująca.
W czasie małżeństwa swojej ciszy szukałam w Sanktuarium Maryjnym na Krzeptówkach. W czasie pobytu w Zakopanym spędzałam w tym miejscu kilka godzin. Tam rozmawiałam sama ze sobą z Bogiem próbowałam w myślach ogarnąć swoje problemy, życie, w tym miejscu zobaczyłam i poczułam jak cisza koi. Potrafi dać siłę do działania.
Inaczej każdy z nas się czuje kiedy cisza oznacza coś złego, odejście bliskich, utratę pracy, czy inne nieszczęście. Tej ciszy często się boimy i z reguły nie jesteśmy na nią przygotowani.
Uwielbiam cisze po przeżytym dniu, kiedy syn już śpi, kiedy można usłyszeć własne myśli, nic nie rozprasza ten czas to reset psychiki ale i fizyczności - ciało też czuje ulgą.
Każdy opiekun osoby z niepełnosprawnością wie jaki to wysiłek, kiedy wszystko zależy od niego bo nie ma nikogo do pomocy.
Ktoś powie że przecież sen regeneruje, może to i prawda, tylko mój sen to nie sen, to czuwanie, potrafię wstać bardziej zmęczona niż zanim się położyłam.
Czasami jest też cisza przed burzą, tu jest niepewność i czuwanie, co się wydarzy, próbujemy się w tedy na coś przygotować, bardziej działa nasza intuicja niż pewność.
W tym roku jestem szesnaście lat po rozwodzie, tylko dopiero teraz mam wrażenie że w końcu się rozwiodłam i nie, nie przepracowywałam traumy. Były mąż robił wszystko żebym o nim nie zapomniała, bardzo dobrym narzędziem był nasz syn, były rozmowy, wyjaśnienia, tłumaczenia i nic nie pomagało, ten człowiek żył według własnych zasad, dopiero stanowcze postawienie granicy przez syna. Młody powierzył sprawę swojemu pełnomocnikowi na razie załatwiło sprawę, tylko czy to w końcu koniec, czy cisza przed burzą. Tego dowiemy się za jakiś czas.
Na razie obecna cisza jest błoga, spokój, zero strachu przed sms czy telefonem, można spokojnie wyjść z domu. Dla nas te rzeczy nie były normalne bo kiedy nie można się porozumieć a ktoś stalkuje i uważa że jest ok, to druga strona żyje w strachu i napięciu co się znów wydarzy.
Ktoś powie czemu tyle lat - to akurat jest proste bo nasze prawo jest zbyt skomplikowane a granica prawa to cienka linia.
Doceniam cisze, każdy dzień spokoju. Nudny dzień to cudowny dzień, brak stresu to więcej zdrowia.
Cisza o której dziś tyle piszę pozwoliłam mi polubić siebie, zaakceptować swoje wady i zalety, docenić co mam jakim jestem człowiekiem. Cisza daje możliwość znalezienia wewnętrznego spokoju a to już jest siła i umiejętność podejmowania decyzji, rozwiązywania problemów, bo myślenie ma znaczenie a myślenie w nerwach i chaosie jest nie możliwe.
Życzę jak naj więcej ciszy wokół nas.
Zdjęcie jest z internetu
Proszę nie kopiować bez podania adresu bloga