Zawsze wiedziałam że słowo ma swoją „ moc „
Nie dawno się przekonałam co znaczy niedomówienie . Po latach jest gorsze niż plotka i kłamstwo . Jak często nie zastanawiamy się nad konsekwencjami tego o czym mówimy i co piszemy . Internet daje bardzo dużo możliwości i na pewno odpowiednio wykorzystany jest super narzędziem . Niestety jak nie myślimy co piszemy to konsekwencje mogą być opłakane .Nie zdajemy sobie sprawy albo zapominamy że napisana wiadomość w zaciszu domowym może być przeczytana na całym świecie i do tego jeszcze może być fałszywie zrozumiana .
Portale społecznościowe dają nam różne możliwości wymiany informacji , ale to my musimy wiedzieć komu ta wiadomość ma służyć i czy jest sens zamieszczania jej .
Niedawno moją rodziną wstrząsnęła taka historia – ktoś wkleił , ktoś napisał , ktoś dopisał i zrobiła się niezła afera . Napisali ludzie którzy mają mało do powiedzenia , a Ci najbardziej zainteresowani się denerwują , dostają ciśnienia i innych dolegliwości .
I niestety nie piszę o nastolatkach tylko o ludziach dojrzałych i Ich rodzicach którzy z komputerem mają mało wspólnego . Jednak każdy rodzic teraz będzie bronić swojej już dorosłej pociechy , a do czego to doprowadzi to czas pokaże .
Jestem zwolennikiem wyjaśniania wszelkich niejasności z osobą która dana sprawa dotyczy w bezpośredniej rozmowie , najlepiej przy stole .Nie jestem zwolennikiem wchodzenia z butami w czyjeś życie, bo każdy odpowiada za swoje decyzje i słowa . Krytykować i oceniać to nie sztuka . Jednak nigdy nie wiemy co byśmy sami zrobili w danej sytuacji . A jeśli sprawa dotyczy rodziny to wszyscy powinni znać całą prawdę i decyzje powinny zapadać w porozumieniu wszystkich zainteresowanych
Niedomówienia ranią i niszczą
Szukaj na tym blogu FAS
środa, 17 czerwca 2015
niedziela, 7 czerwca 2015
Jak to Urząd Miasta zrobił dzieci w konia
W tym tygodniu byłam na zebraniu rodziców których dzieci jadą na „ Zieloną Szkołę „
Dyrektor po krótkim przywitaniu oznajmił nam że dwie godziny temu miał telefon z UM - nie dostaniemy dofinansowania do wyjazdu dzieciaków . Zanim zdążył powiedzieć kolejne zdanie , na sali wśród rodziców zawrzało . Oj miał ciężkie zadanie , opanować to wzburzone towarzystwo , z resztą też sam był nieźle podenerwowany . Człowiek który ma swój staż , na stanowisku dyrektora szkoły , doskonale wie że część dzieci w ostatniej chwili nie pojedzie ,bo rodzicom braknie pieniędzy. Dzieci w tej szkole nie należą do grona bogatych , ich rodzice częściej nie pracują , albo pracują za najmniejszą krajową , ewentualnie są na świadczeniach .Dyrektor doskonale zdaje sobie sprawę że w tej szkole liczy się każda złotówka bo nawet „komitet rodzicielski „mało kto płaci . To dzięki zaangażowaniu Jego i na pewno części grona pedagogicznego dzieciaki mają wiele imprez i nagród .
Kiedy pierwsze nerwy opadły poinformowano nas co mamy zapakować dzieciom , a w zasadzie dostaliśmy listę rzeczy niezbędnych i mnóstwo papierków do podpisania . Przekazano który nauczyciel jest opiekunem młodego człowieka przez dwa tygodnie. Omówiliśmy zasady dotyczące zdrowia , wycieczek , kieszonkowego . Zebranie było krótkie ale treściwe .
Mnie poprosił wychowawca żebym jeszcze chwile została i porozmawiała o Młodym bo On nie ma z nim lekcji a chciałby żebyśmy byli wszyscy zadowoleni . Nie ukrywam że bardzo mi się spodobało takie podejście , napawa to optymizmem .
Wychodząc ze szkoły spotkałam na korytarzu Dyrektora i jeszcze chwile też z Nim porozmawiałam . No cóż urzędnicy zrobili swoją decyzją wiele kłopotów i Jemu i nam rodzicom , bo jak teraz powiedzieć dzieciom że nie pojadą jak już torby prawie spakowane . Chamstwo Urzędu Miasta nie da się skomentować ( mówię o 200 zł na jednego ucznia dofinansowania ) jak można w ostatniej chwili zmienić zdanie . Chciałam iść do prezydenta miasta powiedzieć co o tym myślę ale Dyrektor zasugerował że narobię Mu tylko kłopotów , a tego bym nie chciała .
Ja ustaliłam że zapłacę brakujące 200 zł w najbliższym dogodnym dla siebie terminie , tyle albo aż tyle Dyrektor poszedł mi na rękę za co Mu jestem wdzięczna
Dyrektor po krótkim przywitaniu oznajmił nam że dwie godziny temu miał telefon z UM - nie dostaniemy dofinansowania do wyjazdu dzieciaków . Zanim zdążył powiedzieć kolejne zdanie , na sali wśród rodziców zawrzało . Oj miał ciężkie zadanie , opanować to wzburzone towarzystwo , z resztą też sam był nieźle podenerwowany . Człowiek który ma swój staż , na stanowisku dyrektora szkoły , doskonale wie że część dzieci w ostatniej chwili nie pojedzie ,bo rodzicom braknie pieniędzy. Dzieci w tej szkole nie należą do grona bogatych , ich rodzice częściej nie pracują , albo pracują za najmniejszą krajową , ewentualnie są na świadczeniach .Dyrektor doskonale zdaje sobie sprawę że w tej szkole liczy się każda złotówka bo nawet „komitet rodzicielski „mało kto płaci . To dzięki zaangażowaniu Jego i na pewno części grona pedagogicznego dzieciaki mają wiele imprez i nagród .
Kiedy pierwsze nerwy opadły poinformowano nas co mamy zapakować dzieciom , a w zasadzie dostaliśmy listę rzeczy niezbędnych i mnóstwo papierków do podpisania . Przekazano który nauczyciel jest opiekunem młodego człowieka przez dwa tygodnie. Omówiliśmy zasady dotyczące zdrowia , wycieczek , kieszonkowego . Zebranie było krótkie ale treściwe .
Mnie poprosił wychowawca żebym jeszcze chwile została i porozmawiała o Młodym bo On nie ma z nim lekcji a chciałby żebyśmy byli wszyscy zadowoleni . Nie ukrywam że bardzo mi się spodobało takie podejście , napawa to optymizmem .
Wychodząc ze szkoły spotkałam na korytarzu Dyrektora i jeszcze chwile też z Nim porozmawiałam . No cóż urzędnicy zrobili swoją decyzją wiele kłopotów i Jemu i nam rodzicom , bo jak teraz powiedzieć dzieciom że nie pojadą jak już torby prawie spakowane . Chamstwo Urzędu Miasta nie da się skomentować ( mówię o 200 zł na jednego ucznia dofinansowania ) jak można w ostatniej chwili zmienić zdanie . Chciałam iść do prezydenta miasta powiedzieć co o tym myślę ale Dyrektor zasugerował że narobię Mu tylko kłopotów , a tego bym nie chciała .
Ja ustaliłam że zapłacę brakujące 200 zł w najbliższym dogodnym dla siebie terminie , tyle albo aż tyle Dyrektor poszedł mi na rękę za co Mu jestem wdzięczna
sobota, 23 maja 2015
Bezradność
Nie dawno podano w telewizji że zapadł precedensowy wyrok w sprawie zabójstwa przez zaniechanie . Kobieta opiekowała się chorym ojcem , niestety potrzebowała pomocy w tej opiece , której nie mogła znikąd dostać . Teraz jednak kiedy Ona nie wytrzymała i wyszła z domu na dłuższy czas i ojciec zmarł . Państwo zamieniło Jej jedno więzienie na drugie .
Wiem że jest mnóstwo osób którym się wydaje że opieka nad niepełnosprawną osobą jest prosta i łatwa . Z przykrością muszę to napisać że jest to nie prawda , opieka całodobowa jest ciężką harówką , codziennym kieratem . Im więcej dysfunkcji tym trudniej . Do tego jesteśmy społeczeństwem które albo się lituje , albo wyśmiewa . Już to pisałam ale napiszę jeszcze raz , możemy jeszcze poukładać sobie w głowie że ktoś jest chory i tu najczęściej jest współczucie - widząc osobę na wózku inwalidzkim , o kulach , z białą laską , z aparatem słuchowym . Jednak osoby z chorym mózgiem tak dobrze się nie mają – a tak naprawdę to One są skazane na samotność , ciągłą opiekę drugiej osoby . Najczęściej są kompletnie nie samodzielne a swoim zachowaniem zwracają na siebie uwagę innych .
Smutne to jest że jesteśmy krajem kompletnie nie przygotowanym na osoby chore przewlekle i jeszcze długo nic się nie zmieni . Za to będziemy karać opiekunów prawnych przecież to prostsze .
W tym tygodniu byliśmy w poradni ZP i Młody ma zmienione dawkowanie leków ich ilość zobaczymy jak organizm zareaguje . Jednak w aptece pani farmaceutka wydając leki zaczęła się śmiać – jak to możliwe że musi pani płacić jak ma pani wszystkie jako bezpłatne - no tak bezpłatne ale pozornie .
Pani doktor wypisała już nam na nauczanie indywidualne w szkole na następny rok szkolny , oraz formularze na dwie komisje lekarskie . Tak w przeciągu dwóch miesięcy będziemy mieli aż dwie . Ponieważ pani orzecznik ostatnim razem nie popatrzyła na syna datę urodzenia to teraz My mamy zakręcony trudny czas , do wyjaśnienia wszystkiego nie będziemy mieli nawet ubezpieczenia zdrowotnego i nikt też się mnie nie będzie pytał czy mamy za co przeżyć tych kilka miesięcy
Prezydent ciągle opowiada jak to mamy dobrze w tym kraju - kto ma dobrze to ma ,ale na pewno nie chorzy ludzie i ich opiekunowie
Wiem że jest mnóstwo osób którym się wydaje że opieka nad niepełnosprawną osobą jest prosta i łatwa . Z przykrością muszę to napisać że jest to nie prawda , opieka całodobowa jest ciężką harówką , codziennym kieratem . Im więcej dysfunkcji tym trudniej . Do tego jesteśmy społeczeństwem które albo się lituje , albo wyśmiewa . Już to pisałam ale napiszę jeszcze raz , możemy jeszcze poukładać sobie w głowie że ktoś jest chory i tu najczęściej jest współczucie - widząc osobę na wózku inwalidzkim , o kulach , z białą laską , z aparatem słuchowym . Jednak osoby z chorym mózgiem tak dobrze się nie mają – a tak naprawdę to One są skazane na samotność , ciągłą opiekę drugiej osoby . Najczęściej są kompletnie nie samodzielne a swoim zachowaniem zwracają na siebie uwagę innych .
Smutne to jest że jesteśmy krajem kompletnie nie przygotowanym na osoby chore przewlekle i jeszcze długo nic się nie zmieni . Za to będziemy karać opiekunów prawnych przecież to prostsze .
W tym tygodniu byliśmy w poradni ZP i Młody ma zmienione dawkowanie leków ich ilość zobaczymy jak organizm zareaguje . Jednak w aptece pani farmaceutka wydając leki zaczęła się śmiać – jak to możliwe że musi pani płacić jak ma pani wszystkie jako bezpłatne - no tak bezpłatne ale pozornie .
Pani doktor wypisała już nam na nauczanie indywidualne w szkole na następny rok szkolny , oraz formularze na dwie komisje lekarskie . Tak w przeciągu dwóch miesięcy będziemy mieli aż dwie . Ponieważ pani orzecznik ostatnim razem nie popatrzyła na syna datę urodzenia to teraz My mamy zakręcony trudny czas , do wyjaśnienia wszystkiego nie będziemy mieli nawet ubezpieczenia zdrowotnego i nikt też się mnie nie będzie pytał czy mamy za co przeżyć tych kilka miesięcy
Prezydent ciągle opowiada jak to mamy dobrze w tym kraju - kto ma dobrze to ma ,ale na pewno nie chorzy ludzie i ich opiekunowie
wtorek, 19 maja 2015
Przegląd szafy
Jak co kilka miesięcy robię przegląd szafy od syna . Zawsze znajdzie się coś za małego . Tym razem jednak miałam jeszcze jeden powód , trzeba skompletować rzeczy na zieloną szkołę .
Młody tradycyjnie podszedł do przymierzania w sobie wiadomy sposób – najpierw był krzyk , potem obrażanie , na koniec tupanie nogami i przeklinanie . No cóż moje nerwy zostały sprawdzone co do wytrzymałości – no niestety w końcu mój głos też poszedł do góry ( ileż można ? ) Przeciąganie liny wytrzymałości trwało może z piętnaście minut i w końcu można było zabrać się za właściwe zajęcie . Okazało się że tym razem nie jest źle trzeba dokupić tylko bieliznę i jakieś sportowe buty .
Im bliżej wyjazdu tym bardziej się martwię jak te chłopaczysko sobie poradzi . W codziennym życiu z niczym sobie nie radzi a będzie musiał się ubrać odpowiednio do pogody . Co będzie z lekami , Jego agresją , złością ?
Młody tradycyjnie podszedł do przymierzania w sobie wiadomy sposób – najpierw był krzyk , potem obrażanie , na koniec tupanie nogami i przeklinanie . No cóż moje nerwy zostały sprawdzone co do wytrzymałości – no niestety w końcu mój głos też poszedł do góry ( ileż można ? ) Przeciąganie liny wytrzymałości trwało może z piętnaście minut i w końcu można było zabrać się za właściwe zajęcie . Okazało się że tym razem nie jest źle trzeba dokupić tylko bieliznę i jakieś sportowe buty .
Im bliżej wyjazdu tym bardziej się martwię jak te chłopaczysko sobie poradzi . W codziennym życiu z niczym sobie nie radzi a będzie musiał się ubrać odpowiednio do pogody . Co będzie z lekami , Jego agresją , złością ?
środa, 13 maja 2015
I jak to z tym pomaganiem , przyjaźnią i szczerością bywa ?
Moja zmarła ciocia powtarzała wszystkim aż do znudzenia - „ ma się wokół siebie ludzi dopóki człowiek jest potrzebny , coś znaczy i ma pieniądze „ Jako dziecko i nastolatka oczywiście , ani nie przywiązywałam się do tego , ani nie rozumiałam co to tak naprawdę znaczy .
Dużo wody w rzece musiało upłynąć żebym powiedziała, Ciociu zgadzam się w 100% . Niestety okazało się że faktycznie tak jest . Pamiętam jak moje grono znajomych rosło w szybkim tempie , kiedy moje nazwisko zaczęło być rozpoznawalne w molochu w którym pracowałam . W domu nie można było nawet spokojnie obiadu zjeść - bo telefony dzwoniły . Najzabawniejsze było dla mnie , jak osoby które przez X lat próbowały mnie zniszczyć ,mniej lub bardziej oficjalnie , nagle - bardzo mnie lubiły . Ile w tym wszystkim było fałszu i hipokryzji ? Na szczęście mi nie odbiło i ciągle miałam swoich starych znajomych i przyjaciół .
Moja maksyma życiowa się sprawdziła wtedy i sprawdza teraz . Dla mnie liczy się człowiek , a nie co osiągnę znając kogoś . Jestem takim dziwolągiem którego nie interesują , pieniądze , stołki , dyplomy .
Cenię za to szczerość , mądrość , inteligencję , skromność , pracowitość , takie niby banalne cechy – tylko jest jedno ale , tego się nie kupi to się po prostu ma .
Co do grona przyjaciół i znajomych w ostatnich latach wydawało mi się że poznałam kilka fajnych osób w realu , jednak okazało się że są tyle warci co znajomi z pracy . Kiedy byłam Im potrzebna to i owszem znali i telefon i adres , a teraz zostało tylko wspomnienie po Nich . Najlepsze hasło które się słyszało to „ jak Pani albo Ty będziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć „ haha koń by się uśmiał .
Liczyć to można - najlepiej na siebie , wtedy przynajmniej nie można się zawieść .
Niedawno ktoś mi tłumaczył co to przyjaźń i tak słuchałam tej osoby i słuchałam i na koniec zadałam jedno krótkie pytanie – to w razie problemów pomożesz ?
To co usłyszałam było smutne , ale chyba ten człowiek się zagalopował w swojej szczerości i powiedział zwyczajnie prawdę – nie , nie pomogę bo mam swoje życie i problemy .
Może zostawię to bez komentarza !
Dużo wody w rzece musiało upłynąć żebym powiedziała, Ciociu zgadzam się w 100% . Niestety okazało się że faktycznie tak jest . Pamiętam jak moje grono znajomych rosło w szybkim tempie , kiedy moje nazwisko zaczęło być rozpoznawalne w molochu w którym pracowałam . W domu nie można było nawet spokojnie obiadu zjeść - bo telefony dzwoniły . Najzabawniejsze było dla mnie , jak osoby które przez X lat próbowały mnie zniszczyć ,mniej lub bardziej oficjalnie , nagle - bardzo mnie lubiły . Ile w tym wszystkim było fałszu i hipokryzji ? Na szczęście mi nie odbiło i ciągle miałam swoich starych znajomych i przyjaciół .
Moja maksyma życiowa się sprawdziła wtedy i sprawdza teraz . Dla mnie liczy się człowiek , a nie co osiągnę znając kogoś . Jestem takim dziwolągiem którego nie interesują , pieniądze , stołki , dyplomy .
Cenię za to szczerość , mądrość , inteligencję , skromność , pracowitość , takie niby banalne cechy – tylko jest jedno ale , tego się nie kupi to się po prostu ma .
Co do grona przyjaciół i znajomych w ostatnich latach wydawało mi się że poznałam kilka fajnych osób w realu , jednak okazało się że są tyle warci co znajomi z pracy . Kiedy byłam Im potrzebna to i owszem znali i telefon i adres , a teraz zostało tylko wspomnienie po Nich . Najlepsze hasło które się słyszało to „ jak Pani albo Ty będziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć „ haha koń by się uśmiał .
Liczyć to można - najlepiej na siebie , wtedy przynajmniej nie można się zawieść .
Niedawno ktoś mi tłumaczył co to przyjaźń i tak słuchałam tej osoby i słuchałam i na koniec zadałam jedno krótkie pytanie – to w razie problemów pomożesz ?
To co usłyszałam było smutne , ale chyba ten człowiek się zagalopował w swojej szczerości i powiedział zwyczajnie prawdę – nie , nie pomogę bo mam swoje życie i problemy .
Może zostawię to bez komentarza !
piątek, 8 maja 2015
Odwracanie kota ogonem
Są takie rozmowy które niewiele dają niezależnie od ich długości . Moja w szkole z Panią Pedagog właśnie taka była .
Już pisałam że Młody ma problem z zachowaniem ( niestety problem w domu się pogłębia ) i ze szkoły też przynosi jakieś bardzo dziwne wiadomości .
Coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać co się dzieje , więc zadzwoniłam do Wychowawczyni żeby się dowiedzieć u źródła czy mój niepokój jest uzasadniony .
Niestety Pani nic nie wiedziała bo syna nie uczy ale powiedziała że się zorientuje i mi da zwrotną informację . Kiedy zadzwoniła i zaprosiła mnie do szkoły to nogi mi się ugięły a niestety nie chciała mi nic powiedzieć oprócz tego że będziemy rozmawiać z wszystkimi nauczycielami oraz z pedagogiem i psychologiem . Kiedy się rozłączyłyśmy mój mózg zaczął szybko pracować , co się dzieje , dlaczego nikt mnie nie powiadomił że jest niepokojąca sytuacja , na co Oni czekali ???
No cóż kiedy wyznaczono termin spotkania okazało się że będę rozmawiać tylko z Pedagogiem . To już wiedziałam że nie będzie łatwo , bo już przecież rozmawiałyśmy ( pytanie czy można było nazwać to wówczas rozmową )
Tak ta rozmowa też okazała się dziwna i nie wiele mi wyjaśniła . Pani Pedagog już zdążyła mnie zaszufladkować - że nie szanuje pracy nauczycieli w tej szkole , że nie mam do Nich zaufania , mało to że nastawiam syna przeciwko gronu pedagogicznemu . Ale to jeszcze nic kiedy usłyszałam że kiedy Młody chodził do klasy na lekcje , zamiast nauczania indywidualnego to przynajmniej rówieśnicy Go wychowywali . Poczułam się jak w matrixe – co ta kobieta do mnie mówi - czy ja jestem nienormalna ?
Moim zdaniem od wychowywania jest opiekun prawny dziecka oraz szkoła a nie rówieśnicy .
Jak tej kobiecie przyszło do głowy żeby oskarżać mnie o nastawienie Młodego przeciwko nauczycielom , to już jest kolejna herezja albo inaczej tworzenie własnej ideologii . Przy godzinnej rozmowie wyszło że nauczyciele też kłamią albo Pani Pedagog mówi nie prawdę .
Czemu tak myślę o tuż próbowano mi wmówić że rozmawiała ze mną Pani z Polskiego w sprawie sadzenia kwiatów przez syna z Nią . Po pierwsze nikt do mnie nie dzwonił a po drugie co ma polski do sadzenia kwiatów myślę że chodziło o Panią z biologii to bardziej logiczne .
Kiedy powiedziała że syn nie odrabia zadań domowych i rodzic jest od tego żeby pomóc dziecku to już zaczęłam się śmiać pod nosem . Koń by się uśmiał - od zerówki siedziałam z Młodym , uczyłam , tłumaczyłam , razem odrabialiśmy zadania . Napiszę to brzydko ale odwaliliśmy kawał dobrej roboty a tu taka informacja rodzic jest od pomagania . W ramach info dziecko już nie chce żebym Mu pomagała chce robić wszystko sam i owszem przestało się dziecku chcieć ale dostał jedynkę za brak zadania i podziałało znowu odrabia .
Reasumując moje wnioski są następujące Pani Pedagog nie bardzo wie o czym mówi a jeszcze jedno , moim zdaniem ważniejsza sprawa to nie Ona powinna ze mną rozmawiać , tylko konkretni nauczyciele syna bo to Oni pracują z Synem na co dzień i wiedzą dokładnie co się na Ich lekcjach dzieje i złego , i dobrego
Już pisałam że Młody ma problem z zachowaniem ( niestety problem w domu się pogłębia ) i ze szkoły też przynosi jakieś bardzo dziwne wiadomości .
Coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać co się dzieje , więc zadzwoniłam do Wychowawczyni żeby się dowiedzieć u źródła czy mój niepokój jest uzasadniony .
Niestety Pani nic nie wiedziała bo syna nie uczy ale powiedziała że się zorientuje i mi da zwrotną informację . Kiedy zadzwoniła i zaprosiła mnie do szkoły to nogi mi się ugięły a niestety nie chciała mi nic powiedzieć oprócz tego że będziemy rozmawiać z wszystkimi nauczycielami oraz z pedagogiem i psychologiem . Kiedy się rozłączyłyśmy mój mózg zaczął szybko pracować , co się dzieje , dlaczego nikt mnie nie powiadomił że jest niepokojąca sytuacja , na co Oni czekali ???
No cóż kiedy wyznaczono termin spotkania okazało się że będę rozmawiać tylko z Pedagogiem . To już wiedziałam że nie będzie łatwo , bo już przecież rozmawiałyśmy ( pytanie czy można było nazwać to wówczas rozmową )
Tak ta rozmowa też okazała się dziwna i nie wiele mi wyjaśniła . Pani Pedagog już zdążyła mnie zaszufladkować - że nie szanuje pracy nauczycieli w tej szkole , że nie mam do Nich zaufania , mało to że nastawiam syna przeciwko gronu pedagogicznemu . Ale to jeszcze nic kiedy usłyszałam że kiedy Młody chodził do klasy na lekcje , zamiast nauczania indywidualnego to przynajmniej rówieśnicy Go wychowywali . Poczułam się jak w matrixe – co ta kobieta do mnie mówi - czy ja jestem nienormalna ?
Moim zdaniem od wychowywania jest opiekun prawny dziecka oraz szkoła a nie rówieśnicy .
Jak tej kobiecie przyszło do głowy żeby oskarżać mnie o nastawienie Młodego przeciwko nauczycielom , to już jest kolejna herezja albo inaczej tworzenie własnej ideologii . Przy godzinnej rozmowie wyszło że nauczyciele też kłamią albo Pani Pedagog mówi nie prawdę .
Czemu tak myślę o tuż próbowano mi wmówić że rozmawiała ze mną Pani z Polskiego w sprawie sadzenia kwiatów przez syna z Nią . Po pierwsze nikt do mnie nie dzwonił a po drugie co ma polski do sadzenia kwiatów myślę że chodziło o Panią z biologii to bardziej logiczne .
Kiedy powiedziała że syn nie odrabia zadań domowych i rodzic jest od tego żeby pomóc dziecku to już zaczęłam się śmiać pod nosem . Koń by się uśmiał - od zerówki siedziałam z Młodym , uczyłam , tłumaczyłam , razem odrabialiśmy zadania . Napiszę to brzydko ale odwaliliśmy kawał dobrej roboty a tu taka informacja rodzic jest od pomagania . W ramach info dziecko już nie chce żebym Mu pomagała chce robić wszystko sam i owszem przestało się dziecku chcieć ale dostał jedynkę za brak zadania i podziałało znowu odrabia .
Reasumując moje wnioski są następujące Pani Pedagog nie bardzo wie o czym mówi a jeszcze jedno , moim zdaniem ważniejsza sprawa to nie Ona powinna ze mną rozmawiać , tylko konkretni nauczyciele syna bo to Oni pracują z Synem na co dzień i wiedzą dokładnie co się na Ich lekcjach dzieje i złego , i dobrego
środa, 29 kwietnia 2015
Słowa które potrafią ranić
Na co dzień wypowiadamy mnóstwo zdań nie zawsze zastanawiamy się nad konsekwencją wypowiadanych słów . Czasami niepozorny potok słów potrafi zrobić więcej złego niż stukrotne powiedzenie przepraszam , nie chciałem , nie chciałam . Jest takie powiedzenie że „ mowa jest srebrem a milczenie złotem „
O tym że Młody obraża ludzi wokół siebie pisałam już nie raz , tak jak wielokrotnie pytałam specjalistów czy On wie co robi i mówi . Niestety nikt nie zna odpowiedzi na moje pytanie , a szkoda ( było by łatwiej )
Ponieważ synowi już wcale uczyć się nie chce , to zaczyna szukać wszelkich metod na swoje lenistwo i nie przebiera w słowach niestety.
Ze szkoły przynosi też jakieś niedorzeczności i żeby wyjaśnić cokolwiek to bez rozmowy z nauczycielem nie da się nic wyjaśnić .
Pewnie można by to wszystko pozostawić , tylko takie pozostawienie nic nie da , bo zrobi się mnóstwo nie porozumień i nerwów .
Zastanawiam się ile lat potrwa wyjaśnianie przeszłości i tłumaczenie że pewnie rzeczy są nie odwracalne
Po mimo upływu lat syn ciągle wraca do już dawno wypowiedzianych słów przez dziadków ( byłych moich teściów ) Działa to tak jakbyśmy ciągle odgrzewali te same kotlety .
Dzisiaj rozmawiając z wychowawczynią syna odnośnie jego zachowania usłyszałam - czy nie stało się coś w Jego otoczeniu nawet jakiś drobiazg .
No tak drobiazg , ładny drobiazg jak Młody żyje ciągle sprawami dorosłych , a tatuś Mu to ułatwia opowiadając o swoich problemach i o tym co się dzieje z babcią .
Kiedy zwracam dobitnie uwagę byłemu , to On się tłumaczy że młody podsłuchuje jak On rozmawia z kimś przez telefon .
To że syn jest ciekawski to wiem od dawna , na to jest tylko jeden sposób nie rozmawia się o poważnych sprawach jak Młody słucha .
Podsumowując trzeba zważać co się mówi i komu .
O tym że Młody obraża ludzi wokół siebie pisałam już nie raz , tak jak wielokrotnie pytałam specjalistów czy On wie co robi i mówi . Niestety nikt nie zna odpowiedzi na moje pytanie , a szkoda ( było by łatwiej )
Ponieważ synowi już wcale uczyć się nie chce , to zaczyna szukać wszelkich metod na swoje lenistwo i nie przebiera w słowach niestety.
Ze szkoły przynosi też jakieś niedorzeczności i żeby wyjaśnić cokolwiek to bez rozmowy z nauczycielem nie da się nic wyjaśnić .
Pewnie można by to wszystko pozostawić , tylko takie pozostawienie nic nie da , bo zrobi się mnóstwo nie porozumień i nerwów .
Zastanawiam się ile lat potrwa wyjaśnianie przeszłości i tłumaczenie że pewnie rzeczy są nie odwracalne
Po mimo upływu lat syn ciągle wraca do już dawno wypowiedzianych słów przez dziadków ( byłych moich teściów ) Działa to tak jakbyśmy ciągle odgrzewali te same kotlety .
Dzisiaj rozmawiając z wychowawczynią syna odnośnie jego zachowania usłyszałam - czy nie stało się coś w Jego otoczeniu nawet jakiś drobiazg .
No tak drobiazg , ładny drobiazg jak Młody żyje ciągle sprawami dorosłych , a tatuś Mu to ułatwia opowiadając o swoich problemach i o tym co się dzieje z babcią .
Kiedy zwracam dobitnie uwagę byłemu , to On się tłumaczy że młody podsłuchuje jak On rozmawia z kimś przez telefon .
To że syn jest ciekawski to wiem od dawna , na to jest tylko jeden sposób nie rozmawia się o poważnych sprawach jak Młody słucha .
Podsumowując trzeba zważać co się mówi i komu .
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Oto tajemnica udanego związku : Słuchać siebie wzajemnie A nie wszystkich wokół
Jak stworzyć związek po ciężkim związku czy to się da ?
Tego jeszcze nie wiem , mam nadzieję że się da . Na pewno jest to bardzo trudne . Każdy ma już swoje doświadczenia i dmucha na zimne . Z jednej strony trudno być samemu a z drugiej z tyłu głowy jest czerwone światło zważaj żeby nie było powtórki . I to nie są tylko moje strachy ale wielu osób z którymi rozmawiałam i dotyczy tak jednej jak i drugiej płci . Wiadomo że oprócz zalet każdy ma swoje wady a do tego nawyki . Zdarza się że przyjaciele też próbują dopomagać w podejmowaniu decyzji – tylko czy są na pewno naszymi przyjaciółmi . ( dobrze że moi mówią trzymam kciuki albo trzymamy kciuki )
Ja zawsze powtarzam że nie można zmienić dorosłego człowieka ale On sam może się zmienić jak Mu zależy . Nawet jak kumpel albo kumpelka mówi nie przejmuj się jesteś wolny , wolna przecież znacie się tylko kilka ....
Bardzo często zapominamy że ludzie potrafią zazdrościć i cieszyć się naszym nieszczęściem . Nie dopuszczamy takich myśli jak kogoś znamy dłużej . Bo co zrobić kiedy kumpela zadzwoni bo musi ..... a tu mamy iść na spotkanie ?
Jedno jest pewne doświadczenie w tym przypadku nie pomaga raczej paraliżuje .
A czy ja jestem w związku ???
Tego jeszcze nie wiem , mam nadzieję że się da . Na pewno jest to bardzo trudne . Każdy ma już swoje doświadczenia i dmucha na zimne . Z jednej strony trudno być samemu a z drugiej z tyłu głowy jest czerwone światło zważaj żeby nie było powtórki . I to nie są tylko moje strachy ale wielu osób z którymi rozmawiałam i dotyczy tak jednej jak i drugiej płci . Wiadomo że oprócz zalet każdy ma swoje wady a do tego nawyki . Zdarza się że przyjaciele też próbują dopomagać w podejmowaniu decyzji – tylko czy są na pewno naszymi przyjaciółmi . ( dobrze że moi mówią trzymam kciuki albo trzymamy kciuki )
Ja zawsze powtarzam że nie można zmienić dorosłego człowieka ale On sam może się zmienić jak Mu zależy . Nawet jak kumpel albo kumpelka mówi nie przejmuj się jesteś wolny , wolna przecież znacie się tylko kilka ....
Bardzo często zapominamy że ludzie potrafią zazdrościć i cieszyć się naszym nieszczęściem . Nie dopuszczamy takich myśli jak kogoś znamy dłużej . Bo co zrobić kiedy kumpela zadzwoni bo musi ..... a tu mamy iść na spotkanie ?
Jedno jest pewne doświadczenie w tym przypadku nie pomaga raczej paraliżuje .
A czy ja jestem w związku ???
piątek, 17 kwietnia 2015
z dnia na dzień
Co u nas słychać ?
Młody coraz mniej chętnie chodzi do szkoły z uczeniem jest różnie ( zależy od dnia ) .
Zdarza się że nie odrabia zadań domowych . Ja się denerwuję a syn się śmieje że Pani nie dała Mu jedynki , kiedy nauczy się połowę też jest chwalony w szkole . Ostatnio się zapytałam czy jeszcze umie czytać i co dostałam za odpowiedź – no przecież inni czytają gorzej .
W domu nie należy wymagać niczego , kto by tam śmieci wynosił albo kurze pościerał ?
Za to można słuchać muzyki od rana do wieczora . Do mamy też można się odnosić źle i wieczorem koniecznie odstawić teatrzyk jednego aktora .
Oczywiście próbuje nad tym wszystkim panować ale nie jest to łatwe . W święta jak zaczął obrażać dostał reprymendę i pierwszy raz ubrał kurtkę i buty i wyszedł , po chwili wrócił zdziwiony że nikt za nim nie wyszedł .
Po mimo leków i rehabilitacji oraz moich starań agresja kwitnie a co będzie dalej czas pokaże .
Ja mażę o zrzuceniu kilku zbędnych kilogramów i nie widzeniu lekarza przez dłuższy czas . Bardzo bym chciała się zmienić stać się bardziej nieprzewidywalna , żebym mogła bardziej skupić się na własnych potrzebach , móc zrealizować kilka szalonych pomysłów a może nie szalonych ale moich .
Bardzo źle jest jak wiemy jak druga osoba się zachowa , bo więcej możemy i mniej się liczymy z nią ( bo się nie skarży , bo nic nie mówi , bo przecież musi być zadowolona ) .
Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam czemu najtrudniejsze jest to co wydaje się najprostsze np. kompromis ?
Młody coraz mniej chętnie chodzi do szkoły z uczeniem jest różnie ( zależy od dnia ) .
Zdarza się że nie odrabia zadań domowych . Ja się denerwuję a syn się śmieje że Pani nie dała Mu jedynki , kiedy nauczy się połowę też jest chwalony w szkole . Ostatnio się zapytałam czy jeszcze umie czytać i co dostałam za odpowiedź – no przecież inni czytają gorzej .
W domu nie należy wymagać niczego , kto by tam śmieci wynosił albo kurze pościerał ?
Za to można słuchać muzyki od rana do wieczora . Do mamy też można się odnosić źle i wieczorem koniecznie odstawić teatrzyk jednego aktora .
Oczywiście próbuje nad tym wszystkim panować ale nie jest to łatwe . W święta jak zaczął obrażać dostał reprymendę i pierwszy raz ubrał kurtkę i buty i wyszedł , po chwili wrócił zdziwiony że nikt za nim nie wyszedł .
Po mimo leków i rehabilitacji oraz moich starań agresja kwitnie a co będzie dalej czas pokaże .
Ja mażę o zrzuceniu kilku zbędnych kilogramów i nie widzeniu lekarza przez dłuższy czas . Bardzo bym chciała się zmienić stać się bardziej nieprzewidywalna , żebym mogła bardziej skupić się na własnych potrzebach , móc zrealizować kilka szalonych pomysłów a może nie szalonych ale moich .
Bardzo źle jest jak wiemy jak druga osoba się zachowa , bo więcej możemy i mniej się liczymy z nią ( bo się nie skarży , bo nic nie mówi , bo przecież musi być zadowolona ) .
Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam czemu najtrudniejsze jest to co wydaje się najprostsze np. kompromis ?
wtorek, 14 kwietnia 2015
przypadkowa rozmowa
Nie dawno po wielu latach spotkałam koleżankę , która jest pielęgniarką i przez wiele lat pracowała w szpitalu dziecięcym.
Oczywiście jak przy takich okazjach było cześć jak miło cię widzieć i mnóstwo pytań . Niestety Baśka zadawała ich dużo , nie na wszystkie miałam ochotę odpowiadać . W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy Ona ma jakiś hamulec ?
Kiedy rozmowa przeszła na dzieci zrobiło się jeszcze ciekawiej i bardziej niegrzecznie .
Jak słuchałam co mówi o swoim zawodzie i Jej podejściu do niego to już mi się słabo robiło .
Na jakim poziomie jest Jej wiedza medyczna tego nie wiem ale wiem jedno , mam nadzieję że jej długo nie spotkam i nadzieję że nie trafię na Nią w żadnym szpitalu .
Obawiam się że pomimo że się znamy nie byłoby mnie na nią stać . A kiedy poruszyłam temat Fas i usłyszałam że to nie choroba jedyne co trzeba to odtruć dziecko , to moje kolana się ugięły .
Ciągle mnie przeraża poziom wiedzy na temat picia alkoholu w ciąży i konsekwencja tego dla dziecka . Jednak cóż powiedzieć o polskiej służbie zdrowia .
Wiem nie wolno wkładać wszystkich do jednego worka , jest jednak jedno drobne ale moja koleżanka nie jest wyjątkiem , nie raz słyszałam nawet od lekarzy a co to jest ten Fas . Niektórym wystarcza podanie polskiej nazwy ale są tacy co i to im nic nie daje .
Nie wiem ale może my rodzice i opiekunowie Fasolek powinniśmy robić pogadanki na temat z czym nasze dzieci mają problem jakie mają deficyty ilu specjalistów się nimi opiekuje itd.
Myślę że jednak byłby z tym duży problem bo po pierwsze który lekarz czy pielęgniarka albo nauczyciel chciał by poświęcić na coś takiego swój czas a po drugie ilu opiekunów by się zgodziło opowiedzieć o swoim prywatnym życiu
Oczywiście jak przy takich okazjach było cześć jak miło cię widzieć i mnóstwo pytań . Niestety Baśka zadawała ich dużo , nie na wszystkie miałam ochotę odpowiadać . W pewnym momencie zaczęłam się zastanawiać czy Ona ma jakiś hamulec ?
Kiedy rozmowa przeszła na dzieci zrobiło się jeszcze ciekawiej i bardziej niegrzecznie .
Jak słuchałam co mówi o swoim zawodzie i Jej podejściu do niego to już mi się słabo robiło .
Na jakim poziomie jest Jej wiedza medyczna tego nie wiem ale wiem jedno , mam nadzieję że jej długo nie spotkam i nadzieję że nie trafię na Nią w żadnym szpitalu .
Obawiam się że pomimo że się znamy nie byłoby mnie na nią stać . A kiedy poruszyłam temat Fas i usłyszałam że to nie choroba jedyne co trzeba to odtruć dziecko , to moje kolana się ugięły .
Ciągle mnie przeraża poziom wiedzy na temat picia alkoholu w ciąży i konsekwencja tego dla dziecka . Jednak cóż powiedzieć o polskiej służbie zdrowia .
Wiem nie wolno wkładać wszystkich do jednego worka , jest jednak jedno drobne ale moja koleżanka nie jest wyjątkiem , nie raz słyszałam nawet od lekarzy a co to jest ten Fas . Niektórym wystarcza podanie polskiej nazwy ale są tacy co i to im nic nie daje .
Nie wiem ale może my rodzice i opiekunowie Fasolek powinniśmy robić pogadanki na temat z czym nasze dzieci mają problem jakie mają deficyty ilu specjalistów się nimi opiekuje itd.
Myślę że jednak byłby z tym duży problem bo po pierwsze który lekarz czy pielęgniarka albo nauczyciel chciał by poświęcić na coś takiego swój czas a po drugie ilu opiekunów by się zgodziło opowiedzieć o swoim prywatnym życiu
niedziela, 12 kwietnia 2015
ten artykuł mnie powalił
Odkąd pamiętam zawsze miałam koło siebie chore osoby , zresztą sama też jestem poważnie chora . Nie znoszę jednak jak traktuje się mnie litościwie , jestem dojrzałą kobietą i tak chcę być postrzegana i zawsze tak chciałam . Oczywiście nie wszystkie dni są radosne też mam swoje dołki . W życiu spotkałam się nie raz z chamstwem innych osób , ale ten artykuł mnie powalił
http://foch.pl/foch/1,132906,15687497,Z_jakiej_racji_moje_podatki_maja_byc_pensja_dla_rodzicow.html
Za czasów nazizmu ta pani mogła by być kapo w obozie . Wiem że to są ostre słowa ale takie są moje wnioski po przeczytaniu Jej listu .
Jestem ciekawa co by sama zrobiła jakby była chora albo dziecko by zachorowało albo płód by się rozwijał nie prawidłowo , - no tak płód by usunęła zapomniałam .
Sama mam 25 lat pracy i kolejne reformy emerytalne całkiem nieźle mi pozjadały składki reforma pana Buzka pobiła wszystkie pozostałe i do kogo mam mieć pretensje droga Pani .
Też płaciłam podatki i to całkiem niezłe bo miałam całkiem niezłe zarobki .
Nie życzę żeby musiała Pani nie spać po nocach zastanawiając się co robić czy zająć się dzieckiem chorym czy dalej dobrze zarabiać i robić to co się lubi , to naprawdę nie jest łatwy wybór .
Ze względu na własną chorobę nie chciałam mieć sama dzieci zbyt duże ryzyko dla dziecka .
Adopcja wydawała się najlepsza i po latach okazało się że Młody jest poważnie chory to co według Pani powinnam teraz zrobić ?
Ciężko chorując też można mieć swoje pasje też można się realizować zawodowo , gdybym nie zrezygnowała z pracy to w tym roku miałabym 31 lat pracy .
Droga Pani ja niczego nie żałuję w życiu ( może za wyjątkiem ustaw emerytalnych poszczególnych rządów ) wychodzę z założenia „ co nas nie zabije to nas wzmocni „
A Pani też nie ma prawa próbować decydować za innych bo sama Pani nie wie co Panią spotka w życiu . Pozdrawiam JednaZwielu
http://foch.pl/foch/1,132906,15687497,Z_jakiej_racji_moje_podatki_maja_byc_pensja_dla_rodzicow.html
Za czasów nazizmu ta pani mogła by być kapo w obozie . Wiem że to są ostre słowa ale takie są moje wnioski po przeczytaniu Jej listu .
Jestem ciekawa co by sama zrobiła jakby była chora albo dziecko by zachorowało albo płód by się rozwijał nie prawidłowo , - no tak płód by usunęła zapomniałam .
Sama mam 25 lat pracy i kolejne reformy emerytalne całkiem nieźle mi pozjadały składki reforma pana Buzka pobiła wszystkie pozostałe i do kogo mam mieć pretensje droga Pani .
Też płaciłam podatki i to całkiem niezłe bo miałam całkiem niezłe zarobki .
Nie życzę żeby musiała Pani nie spać po nocach zastanawiając się co robić czy zająć się dzieckiem chorym czy dalej dobrze zarabiać i robić to co się lubi , to naprawdę nie jest łatwy wybór .
Ze względu na własną chorobę nie chciałam mieć sama dzieci zbyt duże ryzyko dla dziecka .
Adopcja wydawała się najlepsza i po latach okazało się że Młody jest poważnie chory to co według Pani powinnam teraz zrobić ?
Ciężko chorując też można mieć swoje pasje też można się realizować zawodowo , gdybym nie zrezygnowała z pracy to w tym roku miałabym 31 lat pracy .
Droga Pani ja niczego nie żałuję w życiu ( może za wyjątkiem ustaw emerytalnych poszczególnych rządów ) wychodzę z założenia „ co nas nie zabije to nas wzmocni „
A Pani też nie ma prawa próbować decydować za innych bo sama Pani nie wie co Panią spotka w życiu . Pozdrawiam JednaZwielu
wtorek, 24 marca 2015
Dzięki „dobrym ludziom „
Dzięki „dobrym ludziom „ mój charakter zaczyna się zmieniać. Na razie nie bardzo mi się ta zmiana podoba . Nigdy „ nie szłam po trupach „ dla wielu to było głupie zachowanie, bo jak można próbować się dogadać ze wszystkimi nawet z tymi co jawnie nas nie znoszą a co dopiero takim osobą pomagać . Przez mój charakter nie raz płakałam np. z powodu niektórych współpracowników , a moja była rodzina to już przeszła samych siebie w wykorzystywaniu mnie.
Jakieś dwa miesiące temu rozbawiłam pielęgniarkę w przychodni zamawiając termin u specjalisty dla swoich najbliższych i dla swojej byłej teściowej . Pielęgniarka kiedy podawała datę dla nas zaczęła się śmiać - dam jeden termin i jedną godzinę żeby Pani nie musiała cztery razy jeździć . Na co ja zareagowałam nie , nie dla teściowej inny ja nie chcę się z nią spotkać , na co pielęgniarka wybuchła śmiechem .
No tak jak można być takim głupim jak ja - tym bardziej że jak się domyślałam słowo dziękuję nie zostanie powiedziane , wręcz odwrotnie .
Teraz kiedy kolejne problemy zdrowotne dopadły byłą teściową , ja mam znowu wszystko rozumieć , iść na ugodę może jeszcze pomóc . Tym razem pierwszy raz powiedziałam kategoryczne NIE .
Niestety nie interesuje mnie ani stan zdrowia , ani nic innego . Były mąż jest wściekły że nie mam zamiaru rozumieć , wręcz odwrotnie alimenty mają być płacone w terminie a i do formy odwiedzin ma się dostosować dla dobra Młodego .
Koniec ciągłego próbowania żeby było dobrze , mam już dosyć , chociaż na razie nie jest mi z tym fajnie .
Wiem że to On powinien mieć wyrzuty sumienia a czemu mam je ja ???
Jakieś dwa miesiące temu rozbawiłam pielęgniarkę w przychodni zamawiając termin u specjalisty dla swoich najbliższych i dla swojej byłej teściowej . Pielęgniarka kiedy podawała datę dla nas zaczęła się śmiać - dam jeden termin i jedną godzinę żeby Pani nie musiała cztery razy jeździć . Na co ja zareagowałam nie , nie dla teściowej inny ja nie chcę się z nią spotkać , na co pielęgniarka wybuchła śmiechem .
No tak jak można być takim głupim jak ja - tym bardziej że jak się domyślałam słowo dziękuję nie zostanie powiedziane , wręcz odwrotnie .
Teraz kiedy kolejne problemy zdrowotne dopadły byłą teściową , ja mam znowu wszystko rozumieć , iść na ugodę może jeszcze pomóc . Tym razem pierwszy raz powiedziałam kategoryczne NIE .
Niestety nie interesuje mnie ani stan zdrowia , ani nic innego . Były mąż jest wściekły że nie mam zamiaru rozumieć , wręcz odwrotnie alimenty mają być płacone w terminie a i do formy odwiedzin ma się dostosować dla dobra Młodego .
Koniec ciągłego próbowania żeby było dobrze , mam już dosyć , chociaż na razie nie jest mi z tym fajnie .
Wiem że to On powinien mieć wyrzuty sumienia a czemu mam je ja ???
czwartek, 19 marca 2015
różności
Odkąd była teściowa zachorowała ( a to już trzy tygodnie ) tatuś widział się z synem tylko jeden raz i telefonicznie też aż raz rozmawiali .
Jak to wpływa na Młodego - no niestety różnie od złości i agresji po obojętność . Cierpimy na tym wszyscy , trudno znieść ciągłe marudzenie , nagłe ataki agresji .
Niestety Młody jak się domyślam jest pogubiony i wyżywa się na najbliższych nigdy nie umiał w normalny sposób okazywać swoich emocji .
Raz mówi że nie chce widzieć taty a to znowu za nim tęskni i o nim mówi .
No niestety nie wieżę że były nie ma w ogóle czasu , raczej bawi się psychiką syna ( co jest bardzo smutne )
Potwierdza się moje przypuszczenie że to byli teście pilnowali regularnych wizyt tatusia ( szkoda że nie dali nam świętego spokoju było by zdrowiej dla Młodego ) na siłę nic się nie uda .
Nie dawno byłam na zaległej wywiadówce syna wychowawczyni miała bardzo dużo czasu , ( w szkole szaleje jakiś wirus i nie ma całych klas a nauczyciele też zdziesiątkowani ) dowiedziałam się że zachowanie jest bardzo dobre , zero zastrzeżeń , oceny na razie same piątki oby tak dalej . Zdecydowałam że wyślę syna na zieloną szkołę w czerwcu mam nadzieję że już psychicznie do tego dorósł . Pani zaproponowała żeby syn wziął udział w konkursie plastycznym i dzisiaj przyniósł dyplom i nagrodę . Współpraca ze szkołą i wychowawczynią dalej układa się bardzo dobrze co mnie naprawdę cieszy :-)
Rozmawiałyśmy też na temat piłki nożnej i kibicowania a w zasadzie Pani zapytała czy to prawda bo chłopcy z klasy opowiadają i Młody też się chwali że chodzi na mecze .
Nie zdziwiłam się tym że padło takie pytanie bo wiem że Młody i inne dzieci mówią różne rzeczy w szkole nauczycielom . Potwierdziłam tylko i usłyszałam mnóstwo pozytywnych słów
Jak to wpływa na Młodego - no niestety różnie od złości i agresji po obojętność . Cierpimy na tym wszyscy , trudno znieść ciągłe marudzenie , nagłe ataki agresji .
Niestety Młody jak się domyślam jest pogubiony i wyżywa się na najbliższych nigdy nie umiał w normalny sposób okazywać swoich emocji .
Raz mówi że nie chce widzieć taty a to znowu za nim tęskni i o nim mówi .
No niestety nie wieżę że były nie ma w ogóle czasu , raczej bawi się psychiką syna ( co jest bardzo smutne )
Potwierdza się moje przypuszczenie że to byli teście pilnowali regularnych wizyt tatusia ( szkoda że nie dali nam świętego spokoju było by zdrowiej dla Młodego ) na siłę nic się nie uda .
Nie dawno byłam na zaległej wywiadówce syna wychowawczyni miała bardzo dużo czasu , ( w szkole szaleje jakiś wirus i nie ma całych klas a nauczyciele też zdziesiątkowani ) dowiedziałam się że zachowanie jest bardzo dobre , zero zastrzeżeń , oceny na razie same piątki oby tak dalej . Zdecydowałam że wyślę syna na zieloną szkołę w czerwcu mam nadzieję że już psychicznie do tego dorósł . Pani zaproponowała żeby syn wziął udział w konkursie plastycznym i dzisiaj przyniósł dyplom i nagrodę . Współpraca ze szkołą i wychowawczynią dalej układa się bardzo dobrze co mnie naprawdę cieszy :-)
Rozmawiałyśmy też na temat piłki nożnej i kibicowania a w zasadzie Pani zapytała czy to prawda bo chłopcy z klasy opowiadają i Młody też się chwali że chodzi na mecze .
Nie zdziwiłam się tym że padło takie pytanie bo wiem że Młody i inne dzieci mówią różne rzeczy w szkole nauczycielom . Potwierdziłam tylko i usłyszałam mnóstwo pozytywnych słów
niedziela, 1 marca 2015
życie weryfikuje
Jak często nam się wydaje że możemy wszystko , a to przecież nam się należy , a to że jesteśmy bezkarni . Jakie mamy wysokie mniemanie o sobie i nagle życie weryfikuje kim jesteśmy i co możemy .
Kiedyś sama planowałam , marzyłam , wysoko postawione cele były moją drugą naturą , co nie znaczyła ambicja .
Życie zweryfikowało bardzo wiele w moim przypadku , moje plany obecnie sprowadzone są do minimum .
Tak w życiu udowodniłam sama sobie ile mogę , ale też zrozumiałam że już nic nie muszę tylko wszystko mogę .
Od jakiegoś czasu nie lubię wracać do przeszłości , wolę żyć przyszłością , jednak ta przeszłość nie może mi dać spokoju wraca jak bumerang .
Dwa lata temu zmarł mój były teść i po mimo że oględnie mówiąc był mi ten człowiek obojętny i tak próbowano mi narzucić co mam robić , a to czemu nie poszłam na pogrzeb , dla czego nie puściłam syna na pogrzeb dziadka , były mąż prosił o radę co ma jak zrobić . Ze względu na szacunek dla zmarłych nie odwróciłam się od ex męża ( ale tylko na zasadzie porady ) A dlaczego nie poszliśmy na pogrzeb ja nie miałam takiej potrzeby a i rodzina mogła sobie tego nie życzyć zwłaszcza ex teściowa , syn nie poszedł bo nie ogarniał tego co się działo zaczął się dziwnie zachowywać i sam potrzebował pomocy specjalistów .
Teraz znowu przeszłość próbuje wrócić , chociaż ja jej nie chcę - od piątkowego wieczora była teściowa leży w poważnym stanie w szpitalu . Były mąż znowu sobie o mnie próbuje przypomnieć i to co o de mnie słyszy nie bardzo Mu się podoba , a mnie się przypomina takie powiedzenie „ jak bieda to do żyda a jak po biedzie to mam cię w du... żydzie „
Jeszcze nie tak dawno był taki rozbawiony jak się ze mną o wszystko wykłócał a teraz ...
Mnie martwi jedynie psychika Młodego czy jest w stanie zrozumieć co się dzieje , czy były nie obciąży Go nadmiarem informacji na temat babci i co za tym idzie nie będzie powtórki z przed dwóch lat ( bo wtedy też tłumaczyłam byłemu że synowi za dużo nie powinien opowiadać bo to się może źle skończyć )
Kiedyś sama planowałam , marzyłam , wysoko postawione cele były moją drugą naturą , co nie znaczyła ambicja .
Życie zweryfikowało bardzo wiele w moim przypadku , moje plany obecnie sprowadzone są do minimum .
Tak w życiu udowodniłam sama sobie ile mogę , ale też zrozumiałam że już nic nie muszę tylko wszystko mogę .
Od jakiegoś czasu nie lubię wracać do przeszłości , wolę żyć przyszłością , jednak ta przeszłość nie może mi dać spokoju wraca jak bumerang .
Dwa lata temu zmarł mój były teść i po mimo że oględnie mówiąc był mi ten człowiek obojętny i tak próbowano mi narzucić co mam robić , a to czemu nie poszłam na pogrzeb , dla czego nie puściłam syna na pogrzeb dziadka , były mąż prosił o radę co ma jak zrobić . Ze względu na szacunek dla zmarłych nie odwróciłam się od ex męża ( ale tylko na zasadzie porady ) A dlaczego nie poszliśmy na pogrzeb ja nie miałam takiej potrzeby a i rodzina mogła sobie tego nie życzyć zwłaszcza ex teściowa , syn nie poszedł bo nie ogarniał tego co się działo zaczął się dziwnie zachowywać i sam potrzebował pomocy specjalistów .
Teraz znowu przeszłość próbuje wrócić , chociaż ja jej nie chcę - od piątkowego wieczora była teściowa leży w poważnym stanie w szpitalu . Były mąż znowu sobie o mnie próbuje przypomnieć i to co o de mnie słyszy nie bardzo Mu się podoba , a mnie się przypomina takie powiedzenie „ jak bieda to do żyda a jak po biedzie to mam cię w du... żydzie „
Jeszcze nie tak dawno był taki rozbawiony jak się ze mną o wszystko wykłócał a teraz ...
Mnie martwi jedynie psychika Młodego czy jest w stanie zrozumieć co się dzieje , czy były nie obciąży Go nadmiarem informacji na temat babci i co za tym idzie nie będzie powtórki z przed dwóch lat ( bo wtedy też tłumaczyłam byłemu że synowi za dużo nie powinien opowiadać bo to się może źle skończyć )
Subskrybuj:
Posty (Atom)