Szukaj na tym blogu FAS

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą problem. Pokaż wszystkie posty

piątek, 16 października 2015

Węzeł gordyjski

Są sytuacje w życiu które można nazwać patowe . Do takich na pewno należy relacja między mną a byłym mężem . Przeszłość tak wpływa na nasze rozmowy że ja już nie mam siły - nawet dla dobra syna ani się z nim słyszeć , ani widzieć .

Problem polega na tym że Młody nie ma ochoty zerwać kontaktu z ojcem , tatuś robi co chce a synuś się pozłości i za chwilę wszystko wybaczy . Jest to związane z pracą mózgu u Młodego - niestety tatuś żeruje na chorobie syna . Jedyne co ten człowiek widzi to własne duże EGO .

Dzisiaj dałam mu do przeczytania rozpisaną diagnozę ( bardzo szczegółową ) jest to nowy dokument o którym zresztą nic nie wiedział , bo się dzieckiem interesuje od święta . Na moje pytanie jak ma zamiar sprostać niektórym zaleceniom , usłyszałam – nie będziesz mnie przepytywać , a ja mam swoje problemy ..........

Odpowiedziałam Mu po raz setny że jak nie potrafi się zorganizować to niech dla dobra Młodego Go w końcu zostawi .

Od tego momentu rozmowa zaczęła przypominać wojnę domową adrenalina rosła z sekundy na sekundę . Człowiek który pił i uznawał knajpę za dom a kumpli za rodzinę , a mój kręgosłup za worek treningowy , ma czelność powiedzieć że ja rozwaliłam małżeństwo i to ja zniszczyłam dziecku rodzinę .

Efekt końcowy kazałam Mu wyjść i to szybko bo moja miarka cierpliwości właśnie się przelewa .

Syn nie słyszał naszej „rozmowy „ kazałam Mu wyjść na podwórko . Na szczęście .

piątek, 8 maja 2015

Odwracanie kota ogonem

Są takie rozmowy które niewiele dają niezależnie od ich długości . Moja w szkole z Panią Pedagog właśnie taka była .

Już pisałam że Młody ma problem z zachowaniem ( niestety problem w domu się pogłębia ) i ze szkoły też przynosi jakieś bardzo dziwne wiadomości .

Coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać co się dzieje , więc zadzwoniłam do Wychowawczyni żeby się dowiedzieć u źródła czy mój niepokój jest uzasadniony .

Niestety Pani nic nie wiedziała bo syna nie uczy ale powiedziała że się zorientuje i mi da zwrotną informację . Kiedy zadzwoniła i zaprosiła mnie do szkoły to nogi mi się ugięły a niestety nie chciała mi nic powiedzieć oprócz tego że będziemy rozmawiać z wszystkimi nauczycielami oraz z pedagogiem i psychologiem . Kiedy się rozłączyłyśmy mój mózg zaczął szybko pracować , co się dzieje , dlaczego nikt mnie nie powiadomił że jest niepokojąca sytuacja , na co Oni czekali ???

No cóż kiedy wyznaczono termin spotkania okazało się że będę rozmawiać tylko z Pedagogiem . To już wiedziałam że nie będzie łatwo , bo już przecież rozmawiałyśmy ( pytanie czy można było nazwać to wówczas rozmową )

Tak ta rozmowa też okazała się dziwna i nie wiele mi wyjaśniła . Pani Pedagog już zdążyła mnie zaszufladkować - że nie szanuje pracy nauczycieli w tej szkole , że nie mam do Nich zaufania , mało to że nastawiam syna przeciwko gronu pedagogicznemu . Ale to jeszcze nic kiedy usłyszałam że kiedy Młody chodził do klasy na lekcje , zamiast nauczania indywidualnego to przynajmniej rówieśnicy Go wychowywali . Poczułam się jak w matrixe – co ta kobieta do mnie mówi - czy ja jestem nienormalna ?

Moim zdaniem od wychowywania jest opiekun prawny dziecka oraz szkoła a nie rówieśnicy .

Jak tej kobiecie przyszło do głowy żeby oskarżać mnie o nastawienie Młodego przeciwko nauczycielom , to już jest kolejna herezja albo inaczej tworzenie własnej ideologii . Przy godzinnej rozmowie wyszło że  nauczyciele też kłamią albo Pani Pedagog mówi nie prawdę .

Czemu tak myślę o tuż próbowano mi wmówić że rozmawiała ze mną Pani z Polskiego w sprawie sadzenia kwiatów przez syna z Nią . Po pierwsze nikt do mnie nie dzwonił a po drugie co ma polski do sadzenia kwiatów myślę że chodziło o Panią z biologii to bardziej logiczne .

Kiedy powiedziała że syn nie odrabia zadań domowych i rodzic jest od tego żeby pomóc dziecku to już zaczęłam się śmiać pod nosem . Koń by się uśmiał - od zerówki siedziałam z Młodym , uczyłam , tłumaczyłam , razem odrabialiśmy zadania . Napiszę to brzydko ale odwaliliśmy kawał dobrej roboty a tu taka informacja rodzic jest od pomagania . W ramach info dziecko już nie chce żebym Mu pomagała chce robić wszystko sam i owszem przestało się dziecku chcieć ale dostał jedynkę za brak zadania i podziałało znowu odrabia .

Reasumując moje wnioski są następujące Pani Pedagog nie bardzo wie o czym mówi a jeszcze jedno , moim zdaniem ważniejsza sprawa to nie Ona powinna ze mną rozmawiać , tylko konkretni nauczyciele syna bo to Oni pracują z Synem na co dzień i wiedzą dokładnie co się na Ich lekcjach dzieje i złego , i dobrego 

niedziela, 23 marca 2014

Moje spojrzenie na problem niepełnosprawności

Od kilku dni śledzę strajk Rodziców Dzieci Niepełnosprawnych  i mam bardzo mieszane uczucia z tego co widzę i słyszę . Panie Premierze czarne owce są wszędzie nawet w Pana partii i faktycznie kombinatorzy  też . Jednak może mniej pracowników za biurkiem a więcej w teren do pomocy i kontroli . Jeśli chodzi o dzieci z zespołem FAS mogło by być znacznie niej wystarczy uczyć przyszłych rodziców o skutkach picia ( tatusia i mamusię ) Stworzyć prawo do sterylizacji rodziców jeżeli notorycznie rodzą dzieci  Fasolki ( te dzieci i tak są porzucane przez biologicznych rodziców , mają duże szczęście jak trafią do adopcji)  . Trzeba odpowiednich ministrów zagonić do pracy i już oszczędności . Szeroki dostęp do badań prenatalnych i kolejne oszczędności się znajdą przynajmniej na przyszłość . Jeśli chodzi o zdeterminowanych rodziców nie wylewajcie dziecka z kąpielą bo możecie w tych emocjach zaszkodzić . Nie jesteście od pisania ustaw ani od oceniania niepełnosprawności mniej emocji więcej konkretu . Partia Pana Ziobry chce na naszych barkach dostać się do Unii i niech nie opowiada jak nie zależy Im na głosach poparcia . Żaden Rząd do tej pory porządnie nie zajął się sprawami ludzi chorych termin też nie jest przypadkowy za niedługo wybory . Dla mnie sprawa jest o wiele poważniejsza , szybka i prawidłowa diagnoza , dostęp do refundowanych leków , szybka ścieżka do specjalistów , prawidłowa edukacja , dostęp do kultury , odpowiednia rehabilitacja , sprawa pochówków , kolonie bądź wczasy rehabilitacyjne , szkolenia rodziców . Problemów mnóstwo porozwalanych po różnych ministerstwach do puki nie będzie jednej konkretnej ustawy i jednego ministra który będzie za wszystko odpowiadał nigdy nie będzie dobrze . Żeby napisać dobrą ustawę potrzeba czasu a nie trzech dni powinna być wysłana ankieta dla rodziców dzieci niepełnosprawnych która moim zdaniem powinna zawierać następujące pytania  na co choruje dziecko jakie ma deficyty, co one ograniczają , jakie przyjmuje leki czy w rodzinie jest jedno czy więcej dzieci chorych czy jesteście biologicznymi czy adopcyjnymi rodzicami lub opiekunami prawnymi , ankieta powinna być też do lekarzy specjalistów . Ponieważ sprawa jest też w różnych ministerstwach to powinny one ze sobą współpracować . Może w ten sposób powstała by porządna ustawa satysfakcjonująca wszystkie środowiska i zgodna z Konstytucją.