Szukaj na tym blogu FAS

czwartek, 23 lipca 2015

Do czego zmierza ???

Nie dawno Leptir zapytała się mnie co się stanie z Młodym jak zabraknie mi sił .

 No cóż sił powoli zaczyna już brakować i niestety ale przeraża mnie to . Syn jest ze mną na okrągło i mój wypoczynek jest tylko wtedy kiedy On śpi .

Ja też nie jestem zwolennikiem nadmiernego podawania leków ( obecnie podaje już i tak trzy razy dziennie ) a lekarz zalecił co trzy godziny , czyli pięć razy na dobę .

Jak nie uda mi się młodego człowieka odpowiednio  wy-rehabilitować  i nauczyć samodzielności to niestety czeka Go DPS . Mnie sama myśl przeraża a po Młodym wszystko spływa jak po kaczce .

Może robię nie najlepiej , ale tłumaczę Mu jak zachowanie Jego się nie zmieni to będzie źle i będzie musiał zamieszkać gdzie indziej .

Ponieważ teraz odwiedzam starszą osobę w domu opieki mogę spokojnie przypatrzeć się jak to wygląda . Z przykrością stwierdzam ale niestety jest to fatalne dla pensjonariusza miejsce . Mnie kojarzy się tylko z beznadzieją , pustką i wegetacją . W tym miejscu nie ma życia jest tylko smutek . Większości z nas  szpital kojarzy się źle , ale szpital to jeszcze super miejsce ,w porównaniu do domu opieki .

Oczywiście pobyt Młodego w takim miejscu jest ostatecznością ale nie mogę tego w przyszłości wykluczyć

Na razie zamierzam Mu zafundować terapię wstrząsową i zaprowadzić Go na odwiedziny do prababci – może to co zobaczy , pomoże Mu zrozumieć do czego zmierza ? 

piątek, 17 lipca 2015

Ale wakacje

W tym roku nasze wakacje to biurokracja , przychodnie i komisje . Czemu piszę w liczbie mnogiej ? Bo dzięki dziwnym zbiegom okoliczności musimy stanąć na dwóch komisjach orzekających . Jedną mieliśmy wczoraj i jeszcze nie wiem co będzie w orzeczeniu a tu muszę złożyć następne dokumenty na następną komisję bo syn kończy szesnaście lat .

 Wczoraj pani doktor mówiła - jak jej przykro że musimy być tak częstymi gośćmi , i czy już złożyłam dokumenty na następną bo czas goni . Popatrzyłam ze zdziwieniem i powiedziałam - że jeszcze się nie zajęłam kolejnymi dokumentami , bo przecież dzisiaj jest jedna . Lekarka oznajmiła że to już najwyższy czas aby je u nich złożyć .

Kiedy rozmawiałyśmy na temat zdrowia Młodego , syn na okrągło mnie popychał i szturchał , kiedy zwróciłam Mu uwagę dostałam reprymendę od pani orzecznik – mama powinnaś być bardziej wyrozumiała , przecież doskonale wiesz z czego to wynika .

Na te słowa mało z krzesła nie spadłam jednak zdobyłam się na odwagę i powiedziałam , że za niedługo to mama będzie potrzebowała rehabilitacji i pomocy bo organizm mi padnie .

Następne pytanie też mi się podobało czemu w dokumentach raz jest napisane upośledzenie stopnia lekkiego raz umiarkowane i oba są ważne .

Ja znam taką odpowiedź że Młody rozwija się nie harmonijnie i to jest przyczyna , lekarka przyjęła moje wyjaśnienie . Jeszcze chwile coś wypisywała i nam podziękowała , w drugim gabinecie pani wypytała o całą resztę na koniec powiedziano - orzeczenie przyjdzie pocztą do dwóch tygodni .

 

Wczoraj też odebrałam z PPP orzeczenie o nauczaniu indywidualnym w szkole na następny rok szkolny . To był dla mnie pozytywny szok , ponieważ tym razem załatwiłam to w ciągu jednego miesiąca i to włącznie z badaniem pedagogicznym . Dziękuję za to że tak szybko się postarano , szkoda tylko że część dokumentu jest przepisana z zeszło rocznego i jest to stek bzdur , na cóż to świadczy o komisji pod czym się podpisuje .

Tłumaczyłam w zeszłym roku , w tym roku też ale Oni błędu nie widzą  

Tak się zastanawiam kiedy w końcu zmieni się ta chora biurokracja .

niedziela, 12 lipca 2015

A co o tym myślisz TY - ciąża i alkohol

Ciągle trwa dyskusja ile może ciężarna kobieta wypić ?  

Dla mnie to jest tak - jak byśmy się zastanawiali czy jak włożę rękę między drzwi a futrynę to czy zrobię sobie krzywdę . Wiadomo odpowiedź jest jedna - zawsze zrobię sobie krzywdę tylko ból będzie uzależniony od siły zamykanych drzwi . I tak też jest z FAS

Ktoś powie ja piłam i nic się nie stało , może tak a może nie .

Można to porównać do przejeżdżania na pomarańczowym świetle . Kierowca przejeżdża ryzykuje swoje i innych zdrowie i życie aż w końcu zdarza się nieszczęście , bo zawsze mu się udawało , a tym razem nie zdążył .

A jak teraz wymierzyć tą bezpieczną dawkę dla kobiety ciężarnej , jakie przyjąć działanie matematyczne , co pomnożyć a co podzielić . Każda osoba jest inna , wagowo , wzrostem , mamy lepsze i gorsze dni , do tego chorujemy , jeszcze taki drobiazg jak stres .

Myślę że naukowcy jeszcze długo będą szukać prawidłowego wzoru i odpowiedzi na wyżej postawione pytanie .

Ja mam inne dlaczego chcesz się napić w czasie kiedy jesteś w stanie błogosławionym , co to ma Ci dać oprócz chwilowego zaspokojenie jakiegoś kaprysu . Konsekwencje za to mogą być opłakane i to przez całe życie dziecka .

Moje kolejne pytanie brzmi dlaczego jest takie przyzwolenie społeczne na picie alkoholu ?

Usłyszałam już taką odpowiedź że pije się od zawsze  - no tak ale kiedyś chodziło się tylko piechotą zanim wynaleziono koło . 

niedziela, 5 lipca 2015

Co myślę na temat .....

Nie dawno słuchałam wypowiedź taty który adoptował dwójkę dzieci z zespołem FAS .
Człowiek ten jak twierdził zrobił to świadomie i jest z tego dumny .
Fakt że wiedzę teoretyczną miał dużą , jednak nie wie co Mu się z tej wiedzy przyda i na jak długo Mu sił starczy .
 
Ja nie mogę powiedzieć że jestem szczęśliwa , ani nie jestem z siebie dumna że mam dziecko z zespołem FAS .
 
Mogę na pewno napisać że jak bym była matką biologiczną mojego dziecka to psychicznie już na pewno bym tego nie wytrzymała .
Bo jak można zrobić dziecku taką krzywdę na całe życie ?
 
Po latach życia z Fasolką z pewnymi zachowaniami i deficytami się oswoiłam ale też są takie zachowania z którymi pogodzić się nie da
.
Bo jak można pogodzić się z ciągłym obniżaniem poziomu inteligencji , agresją , obrażaniem , przeklinaniem , brakiem umiejętności społecznych . Mnie po mimo upływu lat i ciągłej rehabilitacji bez skutecznej to przeraża .
Jak można pogodzić się z perspektywą umieszczenia najbliższej osoby w DPS bo takie coś Syna w przyszłości czeka .
Więc podziwiam tak odważną wypowiedź tego taty , bo albo Jego dzieci mają mniejsze deficyty albo On jeszcze nie wie co mówi .
Życzę Mu aby jego dzieci były mniej dotknięte tą chorobą.
 
Z Młodego jestem dumna za to że niektóre deficyty udaje Mu się pokonać ciężką pracą, bo nikt nie wie tak jak ja ile Go to kosztuje wysiłku .
 
Kocham mojego syna , ale ja nie wiem czy adoptowałabym Fasolkę świadomie , za mnie zadecydowało życie 

wtorek, 30 czerwca 2015

Wielkie przygotowania i już po


W niedzielę Młody człowiek wrócił z „ Zielonej Szkoły „ 

Kiedy Go odbierałam stał przy autobusie raczej smutny , dopiero po chwili się roześmiał od ucha do ucha i mocno się przytuliliśmy . Odebraliśmy torbę z luku bagażowego , chwilę porozmawialiśmy z Wychowawcą . Usłyszałam kilka bardzo miłych słów pod adresem syna , oczywiście byłam bardzo z niego dumna ( któż nie lubi jak chwalą ) .

Po chwili rozmowy podziękowaliśmy , życząc przyjemnych wakacji i pomaszerowaliśmy z ciężkimi bagażami do samochodu .

Syn od tego momentu zaczął już opowiadać jak było , co mu się podobało a co nie . Większość rzeczy Mu się bardzo podobała . Poznał nowego fajnego kolegę , wiesz On mnie nie denerwował ani nie ubliżał był naprawdę fajny . Miód na serce matki .

Oczywiście były też nie zbyt miłe jakieś incydenty ( tak przynajmniej twierdzi syn ) ale wiesz pan Grzegorz zaraz reagował .

Od wychowawcy wiem ze Młody nie pozwolił się rozpakować , bo ma bardzo duże poczucie własności , a On to po prostu uszanował . Na początku był kompletnie nie samodzielny ale powoli z pewnymi obowiązkami się zaprzyjaźnił ( chociaż nazwanie tych czynności obowiązkami jest trochę na wyrost )

Mnie najbardziej podobały się dwa zdania syna

„ mamo zęby myłem ale włosów to dwa tygodnie nie myłem „

„ mamo a co robiłaś ty

- odpowiedziałam że XXX wziął urlop i spędzaliśmy czas razem ,

w odpowiedzi usłyszałam

- „ jak dobrze przynajmniej nie byłaś sama i Ci się nie nudziło „

Nie ukrywam że byłam zaskoczona taką odpowiedzią .

Słuchaliśmy jeszcze kilka godzin wspomnień i wiem już teraz - za rok Młody znowu jedzie na „ Zieloną Szkołę „

 Fakt że nerwówka w tym roku była duża ale „ pierwsze koty za płoty „ 

środa, 17 czerwca 2015

Mowa jest srebrem a milczenie złotem

Zawsze wiedziałam że słowo ma swoją „ moc „ 

Nie dawno się przekonałam co znaczy niedomówienie . Po latach jest gorsze niż plotka i kłamstwo . Jak często nie zastanawiamy się nad konsekwencjami tego o czym mówimy i co piszemy . Internet daje bardzo dużo możliwości i na pewno odpowiednio wykorzystany jest super narzędziem . Niestety jak nie myślimy co piszemy to konsekwencje mogą być opłakane .Nie zdajemy sobie sprawy albo zapominamy że napisana wiadomość w zaciszu domowym może być przeczytana na całym świecie i do tego jeszcze może być fałszywie zrozumiana .

Portale społecznościowe  dają nam różne możliwości wymiany informacji , ale to my musimy wiedzieć komu  ta wiadomość ma służyć i czy jest sens zamieszczania jej .

Niedawno moją rodziną wstrząsnęła taka historia – ktoś wkleił , ktoś napisał , ktoś dopisał i zrobiła się niezła afera . Napisali ludzie którzy mają mało do powiedzenia , a Ci najbardziej zainteresowani się denerwują , dostają ciśnienia i innych dolegliwości .

I niestety nie piszę o nastolatkach tylko o ludziach dojrzałych i Ich rodzicach którzy z komputerem mają mało wspólnego . Jednak każdy rodzic teraz będzie bronić swojej już dorosłej pociechy , a do czego to doprowadzi to czas pokaże .

Jestem zwolennikiem wyjaśniania wszelkich niejasności z osobą która dana sprawa dotyczy w bezpośredniej rozmowie , najlepiej przy stole .Nie jestem zwolennikiem wchodzenia z butami w czyjeś życie, bo każdy odpowiada za swoje decyzje i słowa . Krytykować i oceniać to nie sztuka . Jednak  nigdy nie wiemy co byśmy sami zrobili w danej sytuacji . A jeśli sprawa dotyczy rodziny to wszyscy powinni znać całą prawdę i decyzje powinny zapadać w porozumieniu wszystkich zainteresowanych 

Niedomówienia ranią i niszczą 

niedziela, 7 czerwca 2015

Jak to Urząd Miasta zrobił dzieci w konia

W tym tygodniu byłam na zebraniu rodziców których dzieci jadą na „ Zieloną Szkołę „

Dyrektor po krótkim przywitaniu oznajmił nam że dwie godziny temu miał telefon z UM - nie dostaniemy dofinansowania do wyjazdu dzieciaków . Zanim zdążył powiedzieć kolejne zdanie , na sali wśród rodziców zawrzało . Oj miał ciężkie zadanie , opanować to wzburzone towarzystwo , z resztą też sam był nieźle podenerwowany . Człowiek który ma swój  staż , na stanowisku dyrektora szkoły , doskonale wie że część dzieci w ostatniej chwili nie pojedzie ,bo rodzicom braknie pieniędzy. Dzieci w tej szkole nie należą do grona bogatych , ich rodzice częściej nie pracują , albo pracują za najmniejszą krajową , ewentualnie są na świadczeniach .Dyrektor doskonale zdaje sobie sprawę że w tej szkole liczy się każda złotówka bo nawet „komitet rodzicielski „mało kto płaci . To dzięki zaangażowaniu Jego i na pewno części grona pedagogicznego dzieciaki mają wiele imprez i nagród .

Kiedy pierwsze nerwy opadły poinformowano nas co mamy zapakować dzieciom , a w zasadzie dostaliśmy listę rzeczy niezbędnych i mnóstwo papierków do podpisania . Przekazano który nauczyciel jest opiekunem młodego człowieka przez dwa tygodnie. Omówiliśmy zasady dotyczące zdrowia , wycieczek , kieszonkowego . Zebranie było krótkie ale treściwe .

Mnie poprosił wychowawca żebym jeszcze chwile została i porozmawiała o Młodym bo On nie ma z nim lekcji a chciałby żebyśmy byli wszyscy zadowoleni . Nie ukrywam że bardzo mi się spodobało takie podejście , napawa to optymizmem .

Wychodząc ze szkoły spotkałam na korytarzu Dyrektora i jeszcze chwile też z Nim porozmawiałam .  No cóż urzędnicy zrobili swoją decyzją wiele kłopotów i Jemu i nam rodzicom , bo jak teraz powiedzieć dzieciom że nie pojadą jak już torby prawie spakowane . Chamstwo Urzędu Miasta nie da się skomentować ( mówię o 200 zł na jednego ucznia dofinansowania ) jak można w ostatniej chwili zmienić zdanie . Chciałam iść do prezydenta miasta powiedzieć co o tym myślę ale Dyrektor zasugerował że narobię Mu tylko kłopotów , a tego bym nie chciała .

Ja ustaliłam że zapłacę brakujące 200 zł w najbliższym dogodnym dla siebie terminie , tyle albo aż tyle Dyrektor poszedł mi na rękę za co Mu jestem wdzięczna 

sobota, 23 maja 2015

Bezradność

Nie dawno podano w telewizji że zapadł precedensowy wyrok w sprawie zabójstwa przez zaniechanie . Kobieta opiekowała się chorym ojcem , niestety potrzebowała pomocy w tej opiece , której nie mogła znikąd dostać . Teraz jednak kiedy Ona nie wytrzymała i wyszła z domu na dłuższy czas i ojciec zmarł . Państwo zamieniło Jej jedno więzienie na drugie .

Wiem że jest mnóstwo osób którym się wydaje że opieka nad niepełnosprawną osobą jest prosta i łatwa . Z przykrością muszę to napisać że jest to nie prawda , opieka całodobowa jest ciężką harówką , codziennym kieratem . Im więcej dysfunkcji tym trudniej . Do tego jesteśmy społeczeństwem które albo się lituje , albo wyśmiewa . Już to pisałam ale napiszę jeszcze raz , możemy jeszcze poukładać sobie w głowie że ktoś jest chory i tu najczęściej jest współczucie - widząc osobę na wózku inwalidzkim , o kulach , z białą laską , z aparatem słuchowym . Jednak osoby z chorym mózgiem tak dobrze się nie mają – a tak naprawdę to One są skazane na samotność , ciągłą opiekę drugiej osoby . Najczęściej są kompletnie nie samodzielne a swoim zachowaniem zwracają na siebie uwagę innych .

Smutne to jest że jesteśmy krajem kompletnie nie przygotowanym na osoby chore przewlekle i jeszcze długo nic się nie zmieni . Za to będziemy karać opiekunów prawnych przecież to prostsze .

W tym tygodniu byliśmy w poradni ZP i Młody ma zmienione dawkowanie leków ich ilość zobaczymy jak organizm zareaguje . Jednak w aptece pani farmaceutka wydając leki zaczęła się śmiać – jak to możliwe że musi pani płacić jak ma pani wszystkie jako bezpłatne - no tak bezpłatne ale pozornie .

Pani doktor wypisała już nam na nauczanie indywidualne w szkole na następny rok szkolny , oraz formularze na dwie komisje lekarskie . Tak w przeciągu dwóch miesięcy będziemy mieli aż dwie . Ponieważ pani orzecznik ostatnim razem nie popatrzyła na syna datę urodzenia to teraz My mamy zakręcony trudny czas , do wyjaśnienia wszystkiego nie będziemy mieli nawet ubezpieczenia zdrowotnego i nikt też się mnie nie będzie pytał czy mamy za co przeżyć tych kilka miesięcy

Prezydent ciągle opowiada jak to mamy dobrze w tym kraju - kto ma dobrze to ma ,ale na pewno nie chorzy ludzie i ich opiekunowie 

wtorek, 19 maja 2015

Przegląd szafy

Jak co kilka miesięcy robię przegląd szafy od syna . Zawsze znajdzie się coś za małego . Tym razem jednak miałam jeszcze jeden powód , trzeba skompletować rzeczy na zieloną szkołę .

Młody tradycyjnie podszedł do przymierzania w sobie wiadomy sposób – najpierw był krzyk , potem obrażanie , na koniec tupanie nogami i przeklinanie . No cóż moje nerwy zostały sprawdzone co do wytrzymałości – no niestety w końcu mój głos też poszedł do góry ( ileż można ? ) Przeciąganie liny wytrzymałości trwało może z piętnaście minut i w końcu można było zabrać się za właściwe zajęcie . Okazało się że tym razem nie jest źle trzeba dokupić tylko bieliznę i jakieś sportowe buty .

Im bliżej wyjazdu tym bardziej się martwię jak te chłopaczysko sobie poradzi . W codziennym życiu z niczym sobie nie radzi a będzie musiał się ubrać odpowiednio do pogody . Co będzie z lekami , Jego agresją , złością ?

środa, 13 maja 2015

I jak to z tym pomaganiem , przyjaźnią i szczerością bywa ?

Moja zmarła ciocia powtarzała wszystkim aż do znudzenia -  „ ma się wokół siebie ludzi dopóki człowiek jest potrzebny , coś znaczy i ma pieniądze „ Jako dziecko i nastolatka oczywiście , ani nie przywiązywałam się do tego , ani nie rozumiałam co to tak naprawdę znaczy .

Dużo wody w rzece musiało upłynąć żebym powiedziała,  Ciociu zgadzam się w 100% . Niestety okazało się że faktycznie tak jest . Pamiętam jak moje grono znajomych rosło w szybkim tempie , kiedy moje nazwisko zaczęło być rozpoznawalne w molochu w którym pracowałam . W domu nie można było nawet spokojnie obiadu zjeść -  bo telefony dzwoniły . Najzabawniejsze było dla mnie , jak osoby które przez X lat próbowały mnie zniszczyć ,mniej lub bardziej oficjalnie , nagle - bardzo mnie lubiły . Ile w tym wszystkim było fałszu i hipokryzji ? Na szczęście mi nie odbiło i ciągle miałam swoich starych znajomych i przyjaciół .

Moja maksyma życiowa się sprawdziła wtedy i sprawdza teraz . Dla mnie liczy się człowiek , a nie co osiągnę znając kogoś . Jestem takim dziwolągiem którego nie interesują , pieniądze , stołki , dyplomy .

Cenię za to szczerość , mądrość , inteligencję , skromność , pracowitość , takie niby banalne cechy – tylko jest jedno ale , tego się nie kupi to się po prostu ma .

Co do grona przyjaciół i znajomych w ostatnich latach wydawało mi się że poznałam kilka fajnych osób w realu , jednak okazało się że są tyle warci co znajomi z pracy . Kiedy byłam Im potrzebna to i owszem znali i telefon i adres , a teraz zostało tylko wspomnienie po Nich . Najlepsze hasło które się słyszało to „ jak Pani albo Ty będziesz czegoś potrzebować to zawsze możesz na mnie liczyć „ haha koń by się uśmiał .

Liczyć to można - najlepiej na siebie , wtedy przynajmniej nie można się zawieść .

Niedawno ktoś mi tłumaczył co to przyjaźń i tak słuchałam tej osoby i słuchałam i na koniec zadałam jedno krótkie pytanie – to w razie problemów pomożesz ?

To co usłyszałam było smutne , ale chyba ten człowiek się zagalopował w swojej szczerości i powiedział zwyczajnie prawdę – nie , nie pomogę bo mam swoje życie i problemy .

Może zostawię to bez komentarza !

piątek, 8 maja 2015

Odwracanie kota ogonem

Są takie rozmowy które niewiele dają niezależnie od ich długości . Moja w szkole z Panią Pedagog właśnie taka była .

Już pisałam że Młody ma problem z zachowaniem ( niestety problem w domu się pogłębia ) i ze szkoły też przynosi jakieś bardzo dziwne wiadomości .

Coraz bardziej zaczęłam się zastanawiać co się dzieje , więc zadzwoniłam do Wychowawczyni żeby się dowiedzieć u źródła czy mój niepokój jest uzasadniony .

Niestety Pani nic nie wiedziała bo syna nie uczy ale powiedziała że się zorientuje i mi da zwrotną informację . Kiedy zadzwoniła i zaprosiła mnie do szkoły to nogi mi się ugięły a niestety nie chciała mi nic powiedzieć oprócz tego że będziemy rozmawiać z wszystkimi nauczycielami oraz z pedagogiem i psychologiem . Kiedy się rozłączyłyśmy mój mózg zaczął szybko pracować , co się dzieje , dlaczego nikt mnie nie powiadomił że jest niepokojąca sytuacja , na co Oni czekali ???

No cóż kiedy wyznaczono termin spotkania okazało się że będę rozmawiać tylko z Pedagogiem . To już wiedziałam że nie będzie łatwo , bo już przecież rozmawiałyśmy ( pytanie czy można było nazwać to wówczas rozmową )

Tak ta rozmowa też okazała się dziwna i nie wiele mi wyjaśniła . Pani Pedagog już zdążyła mnie zaszufladkować - że nie szanuje pracy nauczycieli w tej szkole , że nie mam do Nich zaufania , mało to że nastawiam syna przeciwko gronu pedagogicznemu . Ale to jeszcze nic kiedy usłyszałam że kiedy Młody chodził do klasy na lekcje , zamiast nauczania indywidualnego to przynajmniej rówieśnicy Go wychowywali . Poczułam się jak w matrixe – co ta kobieta do mnie mówi - czy ja jestem nienormalna ?

Moim zdaniem od wychowywania jest opiekun prawny dziecka oraz szkoła a nie rówieśnicy .

Jak tej kobiecie przyszło do głowy żeby oskarżać mnie o nastawienie Młodego przeciwko nauczycielom , to już jest kolejna herezja albo inaczej tworzenie własnej ideologii . Przy godzinnej rozmowie wyszło że  nauczyciele też kłamią albo Pani Pedagog mówi nie prawdę .

Czemu tak myślę o tuż próbowano mi wmówić że rozmawiała ze mną Pani z Polskiego w sprawie sadzenia kwiatów przez syna z Nią . Po pierwsze nikt do mnie nie dzwonił a po drugie co ma polski do sadzenia kwiatów myślę że chodziło o Panią z biologii to bardziej logiczne .

Kiedy powiedziała że syn nie odrabia zadań domowych i rodzic jest od tego żeby pomóc dziecku to już zaczęłam się śmiać pod nosem . Koń by się uśmiał - od zerówki siedziałam z Młodym , uczyłam , tłumaczyłam , razem odrabialiśmy zadania . Napiszę to brzydko ale odwaliliśmy kawał dobrej roboty a tu taka informacja rodzic jest od pomagania . W ramach info dziecko już nie chce żebym Mu pomagała chce robić wszystko sam i owszem przestało się dziecku chcieć ale dostał jedynkę za brak zadania i podziałało znowu odrabia .

Reasumując moje wnioski są następujące Pani Pedagog nie bardzo wie o czym mówi a jeszcze jedno , moim zdaniem ważniejsza sprawa to nie Ona powinna ze mną rozmawiać , tylko konkretni nauczyciele syna bo to Oni pracują z Synem na co dzień i wiedzą dokładnie co się na Ich lekcjach dzieje i złego , i dobrego 

środa, 29 kwietnia 2015

Słowa które potrafią ranić

Na co dzień wypowiadamy mnóstwo zdań nie zawsze zastanawiamy się nad konsekwencją wypowiadanych słów . Czasami niepozorny potok słów potrafi zrobić więcej złego niż stukrotne powiedzenie przepraszam , nie chciałem , nie chciałam . Jest takie powiedzenie że „ mowa jest srebrem a milczenie złotem „

O tym że Młody obraża ludzi wokół siebie pisałam już nie raz , tak jak wielokrotnie pytałam specjalistów czy On wie co robi i mówi . Niestety nikt nie zna odpowiedzi na moje pytanie , a szkoda ( było by łatwiej )

Ponieważ synowi już wcale uczyć się nie chce , to zaczyna szukać wszelkich metod na swoje lenistwo i nie przebiera w słowach niestety.

Ze szkoły przynosi też jakieś niedorzeczności i żeby wyjaśnić cokolwiek to bez rozmowy z nauczycielem nie da się nic wyjaśnić .

Pewnie można by to wszystko pozostawić , tylko takie pozostawienie nic nie da , bo zrobi się mnóstwo nie porozumień i nerwów .

Zastanawiam się ile lat potrwa wyjaśnianie przeszłości i tłumaczenie że pewnie rzeczy są nie odwracalne

Po mimo upływu lat syn ciągle wraca do już dawno wypowiedzianych słów przez dziadków ( byłych moich teściów ) Działa to tak jakbyśmy ciągle odgrzewali te same kotlety . 

Dzisiaj rozmawiając z wychowawczynią syna odnośnie jego zachowania usłyszałam - czy nie stało się coś w Jego otoczeniu nawet jakiś drobiazg .

No tak drobiazg , ładny drobiazg jak Młody żyje ciągle sprawami dorosłych , a tatuś Mu to ułatwia opowiadając o swoich problemach i o tym co się dzieje z babcią .

Kiedy zwracam dobitnie uwagę byłemu , to On się tłumaczy że młody podsłuchuje jak On rozmawia z kimś przez telefon .

To że syn jest ciekawski to wiem od dawna , na to jest tylko jeden sposób nie rozmawia się o poważnych sprawach jak Młody słucha .

Podsumowując trzeba zważać co się mówi i komu . 

poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Oto tajemnica udanego związku : Słuchać siebie wzajemnie A nie wszystkich wokół

Jak stworzyć związek po ciężkim związku czy to się da ?

Tego jeszcze nie wiem , mam nadzieję że się da . Na pewno jest to bardzo trudne . Każdy ma już swoje doświadczenia i dmucha na zimne . Z jednej strony trudno być samemu a z drugiej z tyłu głowy jest czerwone światło zważaj żeby nie było powtórki . I to nie są tylko moje strachy ale wielu osób z którymi rozmawiałam i dotyczy tak jednej jak i drugiej płci . Wiadomo że oprócz zalet każdy ma swoje wady a do tego nawyki . Zdarza się że przyjaciele też próbują dopomagać w podejmowaniu decyzji – tylko czy są na pewno naszymi przyjaciółmi . ( dobrze że moi mówią trzymam kciuki albo trzymamy kciuki )

Ja zawsze powtarzam że nie można zmienić dorosłego człowieka ale On sam może się zmienić jak Mu zależy . Nawet jak kumpel albo kumpelka mówi nie przejmuj się jesteś wolny , wolna przecież znacie się tylko kilka ....

Bardzo często zapominamy że ludzie potrafią zazdrościć i cieszyć się naszym nieszczęściem . Nie dopuszczamy takich myśli jak kogoś znamy dłużej . Bo co zrobić kiedy kumpela zadzwoni bo musi ..... a tu mamy iść na spotkanie ?

Jedno jest pewne doświadczenie w tym przypadku nie pomaga raczej paraliżuje .

A czy ja jestem w związku ??? 

 


piątek, 17 kwietnia 2015

z dnia na dzień

Co u nas słychać ?

Młody coraz mniej chętnie chodzi do szkoły z uczeniem jest różnie ( zależy od dnia ) .

Zdarza się że nie odrabia zadań domowych . Ja się denerwuję a syn się śmieje że Pani nie dała Mu jedynki , kiedy nauczy się połowę też jest chwalony w szkole . Ostatnio się zapytałam czy jeszcze umie czytać i co dostałam za odpowiedź – no przecież inni czytają gorzej .

W domu nie należy wymagać niczego , kto by tam śmieci wynosił albo kurze pościerał ?

Za to można słuchać muzyki od rana do wieczora . Do mamy też można się odnosić źle i wieczorem koniecznie odstawić teatrzyk jednego aktora .

Oczywiście próbuje nad tym wszystkim panować ale nie jest to łatwe . W święta jak zaczął obrażać dostał reprymendę i pierwszy raz ubrał kurtkę i buty i wyszedł , po chwili wrócił zdziwiony że nikt za nim nie wyszedł .

Po mimo leków i rehabilitacji oraz moich starań agresja kwitnie a co będzie dalej czas pokaże .

Ja mażę o zrzuceniu kilku zbędnych kilogramów i nie widzeniu lekarza przez dłuższy czas . Bardzo bym chciała się zmienić stać się bardziej nieprzewidywalna , żebym mogła bardziej skupić się na własnych potrzebach , móc zrealizować kilka szalonych pomysłów a może nie szalonych ale moich .

Bardzo źle jest jak wiemy jak druga osoba się zachowa , bo więcej możemy i mniej się liczymy z nią ( bo się nie skarży , bo nic nie mówi , bo przecież musi być zadowolona ) .

Tak się od jakiegoś czasu zastanawiam czemu najtrudniejsze jest to co wydaje się najprostsze np. kompromis ?