Szukaj na tym blogu FAS
sobota, 31 sierpnia 2013
Czym dla mnie jest adopcja?
Chcąc nie chcąc muszę poinformować was drodzy blogowicze o jednym – z powodów osobistych (piszę to tylko raz i nie pytać o to proszę) MÓJ SYN jest adoptowany a pisze to po to żebyście mnie nie ocenili.
Teraz po czasie na pisałabym inaczej ten wpis , ale czy mądrzej ?
To przytoczone zdanie na pewno jest bezsensowne od pewnych rzeczy uciec się nie da .
Czym dla mnie jest adopcja ?
Wielkim darem jakim jest pokochanie jeszcze obcej osoby a już naszej, ze wszystkimi jej zaletami i wadami bezwarunkowo, nie oczekując nic w zamian. Wielką radością przebywania razem, patrzenia jak dorasta ,uczy się , bawi ,pokonuje trudności. Możliwością odkrywania i pokazywania jemu świata .Dziecko w domu to tak jak ptaki w lesie.Najpiękniejszy las bez ptaków jest martwy a dom bez dzieci jest smutny szary , to dzieci dają radość i chęć życia.
Proces adopcyjny rozpoczyna się w momencie kiedy zdecydujemy się czy chcemy być rodzicami czy jesteśmy na to gotowi we własnej głowie oczywiście razem z mężem lub żoną . Zgłaszamy się do Ośrodka Adopcyjnego gdzie zaczyna się weryfikacja . Potrzebne są różne dokumenty celem pierwszej decyzji, następnie kilka spotkań z psychologiem i innymi fachowcami. Kiedy wszystko przejdziemy pozytywnie mamy zgodę na adopcję.W naszym przypadku cała procedura została zamknięta w kilkunastu tygodniach.
Następuje w tym momencie radość z którą myśmy dzielili się z rodziną , przyjaciółmi , współpracownikami. Nasz zakład dudnił na temat tej wiadomości między innymi dlatego że była potrzebna opinia pracodawcy i z sekretariatu już wypłynęły pewne fakty.
Ludzie otaczający nas zaczynają wypytywać -
chcecie chłopca czy dziewczynkę
starsze czy niemowlaka
ale na pewno zdrowe
I gdzieś tam w oddali od kolegi z pracy słyszę Ja bym tam czyjegoś bachora nie wychowywał.
Pamiętam że z uśmiechem na ustach podeszłam do niego i bardzo grzecznie powiedziałam przecież nikt Ci nie każe moim mężem też nie jesteś więc w czym Masz problem , a dzieci to nie bachory , już się nie odezwał.
Myśmy adoptowali pierwsze dziecko zgodnie z tym co żeśmy oboje z mężem ustalili.Nasz tok myślenia był taki nasze też nie wiadomo czy byłoby dziewczynką czy chłopcem ,czy zdrowe , czy chore .
Mamy chorego syna i tylko się zastanawiam co jeszcze mogę dla Niego zrobić jak Mu pomóc czy jestem dobą matką ?
Nigdy nie podeszłam do adopcji jak do salonu z drogimi gadżetami na zasadzie mam złotą kartę i teraz mogę wybierać kupować.Moim zdaniem to tak nie powinno działać , dziecko nie jest dodatkiem do wystroju domu albo samochodu dopasowanym do mamusi i tatusia w markowych ciuchach którzy za chwilę wybiorą mu szkołę , karierę zawodową a następnie partnera ,a na koniec się dowie jak to ma być im dozgonne wdzięczny za wszystko bo gdyby nie oni to skończyłby w domu dziecka.
Pamiętajmy o tym żebyśmy podejmowali decyzje nie krzywdząc siebie i innych
JednZwielu
sobota, 24 sierpnia 2013
Euforia i dodatkowe bodźce
JednaZwielu ;-)
środa, 21 sierpnia 2013
Wspomnień czar
Na jednej z pierwszych nocek robiąc rutynowe badania urządzeń zwróciłam uwagę na coś niezwykłego krzyknęłam do Mirka żeby przyszedł , kiedy zobaczył co jest stwierdził sieć tu i pilnuj najlepiej nie oddychaj od tego zależy ludzkie życie . Zrozumiałam wtedy dlaczego wybrałam taką szkołę i że to nie była pomyłka i te moje zworki , dzwonki , alarmy , są ważne a ja jeszcze muszę się wiele nauczyć żeby być jedną z najlepszych ale już nie w tym miejscu.Do pracy przychodziłam coraz bardziej zadowolona z większą radością powoli widząc sens tego co robię. Spędzając tyle czasu z Mirkiem zrozumiałam że te złe opinie były powodowane zazdrością i nie wiele miały wspólnego z rzeczywistością. Okazał się być koleżeński , opiekuńczy żeby nie powiedzieć czuły . Rozmawialiśmy z biegiem czasu na wszystkie tematy , samochodowe ,polityczne , techniczne , rodziny , dzieci, itd , przynosił na dyżury kanapki z szynką pomidorami cytrusy i inne frykasy nie do dostania w sklepie nawet na kartki . Dbaliśmy o siebie jak tylko potrafiliśmy najlepiej jak jedno chorowało to drugie się przejmowało ja w swojej szafce miałam Jego lekarstwa nasercowe nikt inny nie wiedział że jest chory ,jak ja się źle czułam to On dbał o mnie i odwoził do domu. Z naszej zmiany nic już nie wychodziło na zewnątrz skończyły się plotki. Nauczył mnie dużo interesował się elektroniką i sprzętem RTV sam składał między innymi" wierzę " po jakimś czasie ja też mu pomagałam jedną złożył dla mnie którą mama niedawno komuś dała, nie muszę dodawać że w sklepach taki sprzęt był nie do dostania .Nastał taki czas że rozumieliśmy się już bez słów.Pewnego dnia dzwoni koleżanka ze szkoły z informacją że u niej w pracy jest potrzebny konserwator urządzeń i że mam duże szanse na to stanowisko usłyszał tą rozmowę Mirek i się wściekł nie rozmawiał już ze mną nie dał sobie już nic wytłumaczyć . Ostatnie słowa jakie do mnie powiedział o to że on beze mnie tu nie zostanie i że jeszcze wszystkich zaskoczy. Było mi bardzo przykro i byłam zła zapomniał że chcę się rozwijać i umieć więcej a w tym miejscu było to niemożliwe kierownik nie znosił kobiet uważał że jesteśmy od rodzenia dzieci pilnowania pieluch i garów .Faktycznie zaskoczył bo rano złożył wypowiedzenie umowy z miesięcznym okresem wypowiedzenia a ja przeniesienie do innego zakładu . Zaskoczyliśmy wszystkich na zakładzie huczało oboje odeszliśmy z dniem pierwszego września nie odzywając się ani słowem do siebie . Tyle przebywając ze sobą i rozmawiając nie umieliśmy powiedzieć jak bardzo jesteśmy sobie bliscy słowo kocham oczywiście też nie padło nasza miłość została platoniczna. Spotkaliśmy się po jakimś czasie na ulicy nie mogąc wydusić słowa z siebie tylko nasze oczy miały iskierki byliśmy jak sparaliżowani , po chwili kiedy On odszedł mi poleciały łzy . Mój syn ma tą samą datę urodzenia co Mirek przypadek albo tam na górze ktoś chciał żebym zawsze pamiętała.Spotkałam Mirka jeszcze raz kiedy byłam dopiero co po ślubie siedziałam w samochodzie a On przeszedł obok mnie nie widząc mojej osoby wyglądał kapitalnie miał na sobie ciemny flauszowy płaszcz i wsiadał do ciemno zielonego mercedesa oczywiście jako kierowca serce mi waliło jak młot bałam się żeby mąż się nie zorientował .Do dzisiaj pamiętam jego imię i nazwisko oraz numer telefonu stacjonarnego .Chciałabym wiedzieć co u Niego słychać wiem jednak że jest to niemożliwe bo jeśli jest szczęśliwy to nie chciałabym niczego zniszczyć mnie zostają fajne wspomnienia musi starczyć ;-)
JednaZwielu
poniedziałek, 19 sierpnia 2013
Proza życia strach się bać
Koszmar z mieszkaniem myślałam że już będzie po wszystkim a tu jeszcze nie zaczęłam.Podobno mamy bezrobocie i walkę o klienta a ja czekam na kosztorys oceny mykologicznej już od czerwca tak się lekceważy klienta. Kiedy się to wszystko skończy nie mam najmniejszego pojęcia i ile nerwów jeszcze przy tym będzie,a miało być tak pięknie.To mieszkanie ma więcej wad niż zalet ( źle wprawione okna , wilgoć na ścianach , źle zainstalowany piec gazowy do CO , drzwi antywłamaniowe w rzeczywistości to antywłamaniowe wydmuszki )
Moje stopy dalej bolą czasami jak diabli. Cały czas mam opatrunki a do września tyle dodatkowych zajęć.
Po dwóch miesiącach odebrałam całkowity wypis Młodego ze szpitala i oczywiście zdziwienie połączone ze zdenerwowaniem.Szpital wypisał całą biografię zdrowotną syna od urodzenia (spisał to z dokumentów które musiałam im dostarczyć ) po co to zrobiono nie mam pojęcia , ale to co ważne zrobione w połowie i odesłano do poradni klinicznej . Gdzie tu sens tych działań dlaczego nie zrobiono badań w całości ???
Zachowanie Młodego pogarsza się z dnia na dzień, załatwiłam wizytę u psychologa znalazł czas nawet tatuś , niestety nie wiele z tej pierwszej wizyty wynikło. Tata zapomniał że nie jest w sądzie tylko w gabinecie lekarski a sprawa dotyczy syna a nie jego osoby.Pani psycholog poprosiła żeby między czasie przyjechał na spotkanie z babcią Młodego ale niestety z tego co wiem nie pojechano na tą rozmowę .Bardzo żałuję że nie posłuchałam w sprawie syna ani adwokata ani lekarza ,bo i tak okazuje się że tylko mi zależy a cała reszta to pozory
Problem polega na tym ile jeszcze dam radę przecież jestem naprawdę już zmęczona i za niedługo to mi będzie potrzebny psychiatra a co z Młodym
Wizyta lekarska goni wizytę a tu okazało się że syn ma zablokowaną kartę czipową do lekarza i znowu trzeba wyjaśnić kolejną sprawę .
Pomyślał by kto że to sezon ogórkowy i wakacje , jakoś nie odpoczęłam i pewnie już nie odpocznę .
JednaZwielu 8-)
sobota, 10 sierpnia 2013
Złodziej w domu
Mam nadzieję że moja strata temu komuś szczęścia nie przyniesie , odbije mu się czkawką a złoto do mnie na " piechotę wróci ". Na policję tego nie zgłoszę bo co powiem ( nie wiem kto mnie okradł i kiedy ) przecież pomyślą jakaś wariatka .
Udało się złodziejowi coś więcej NAPLUŁ mi w twarz i udowodnił że pomimo że mam ograniczone zaufanie do ludzi jemu się udało wywieść mnie w pole i zrobić na szaro.
ZŁODZIEJU DZIĘKUJĘ CI ZA KOLEJNĄ LEKCJĘ ŻYCIA na pewno wyciągnę wnioski z tego co się stało.
JednaZwielu :oops:
poniedziałek, 5 sierpnia 2013
Zahartowanie i dorastanie , Szczecin a Dni Morza
Szczecin okazał się bardzo szczęśliwym miastem
JednaZwielu :-P
czwartek, 25 lipca 2013
Druga strona oblicza.
JednaZwielu
sobota, 20 lipca 2013
Upśledzenie umysłowe a zrozumienie na codzień.
Dzisiaj syn pojechał na tydzień do taty nie mógł się doczekać tak się cieszył od kilku dni każdy dzień wydawał mu się wietrznością.Ponieważ były mąż mieszka ze swoją mamą musiałam jeszcze poważnie porozmawiać na temat Młodego zwłaszcza o wizycie u pani neurolog zdziwienie było wielkie oczy jeszcze większe to jak ja mam to wytłumaczyć mamie ,sąsiadom dodałabym rodzinie.
W naszych rodzinach są osoby z różnym wykształceniem, na różnych stanowiskach od tych dyrektorskich i tytułów profesorskich do sprzątaczki włącznie potrafimy siedzieć przy jednym stole i rozmawiać a tu nie można zrozumieć potrzeb i zachowania jednego młodego człowieka zwłaszcza rodzina byłego męża ma z tym problem .
Mam nadzieję że nasze doświadczenia komuś pomogą i uświadomią jakim zagrożeniem jest alkohol w ciąży.
JednaZwielu
sobota, 13 lipca 2013
Wspomnienia jak zostaliśmy szczęśliwą rodziną
JednaZwielu
sobota, 6 lipca 2013
Moja historia życia w pigółce
JednaZwielu
środa, 3 lipca 2013
Egoizm,miłość,szacunek i sprawy codzienne
Młody cieszy się wakacjami właśnie "wrócił z roweru ", jest po komisji orzekającej niepełnosprawność.Tym razem żadnych problemów nie było.Czeka mnie teraz załatwianie i wypełnianie papierów na świadczenie pielęgnacyjne dowiem się co zmieniła ustawa która weszła od pierwszego lipca.
Załatwiam po kolei zalecenia poszpitalne nie jest łatwo przychodnie porozrzucane po kilku miastach już to widzę na przyszłość bo jak się doda tych specjalistów do których już chodziliśmy będzie ciekawie.Około 15 lipca powinna odebrać całkowity wypis ze szpitala powinny być już wszystkie wyniki
Moja noga prawa już zdrowa a lewa jeszcze się leczy.W tym tygodniu już sama zawiozłam Młodego na rehabilitację bo w zeszłym zaprowadziła go córka kuzynki żartowała że zrobiła z nim niezły bieg bo syn niestety uciekał.Na zajęcia pójdziemy jeszcze raz a później trochę odpoczynku
JednaZwielu
poniedziałek, 17 czerwca 2013
Lewa jeszcze trzy tygodnie,szpital w biegu wyniki za miesiąc
JednaZwielu
niedziela, 9 czerwca 2013
Grafomania a nogi w życiu codziennym.
JednaZwielu ;-)
sobota, 1 czerwca 2013
Dzieciaki a deficyty.
wszystkiego najlepszego dużo radości i zdrowia dla wszystkich dzieci
JednaZwielu ;-)