Szukaj na tym blogu FAS

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szacunek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szacunek. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 lipca 2026

Przepraszam że żyje

 Życie polega na ciągłych zmianach i nie przewidywalności co za chwilę może się wydarzyć. W XXI wieku może nie wszyscy się do tego przyznają ale większość jest tym zmęczona. 

Dzisiejsze możliwości techniczne zrobiły więcej złego niż dobrego ??? 

Gonimy za wszystkim, żeby nie odstawać a zapominamy o relacjach, bo drugi człowiek przeszkadza, skrolowanie jest ważniejsze niż rozmowa, zrozumienie sytuacji itd. 

Należę do ludzi którzy czytają między wierszami, często wolę patrzeć niż mówić, tak taki obserwator który czasami robi z siebie głupca. 

Dzisiaj większość mówi a mało kto słucha i to jest smutne. W ten sposób zamykamy sobie możliwość zdrowego kontaktu, rozmowy, relacji. 

Zamiast przepraszam ze żyję wolę zamykać za sobą drzwi, jeżeli ktoś mnie nie lubi albo nie jest w stanie zrozumieć deficytów mojego syna po co mamy się męczyć. 

Obserwując ludzi łatwo wychwycić gdzie jesteśmy persona non grata

W taki sposób nie mam kontaktu z rodziną, był czas kiedy było mi przykro, teraz już nie. Ja wiem jak chce żyć i dla czego tak żyję, i nie muszę się tłumaczyć dla czego nie żyję według ich norm, bo ja do niczyjego życia się nie wtrącam. 

Każdy jest kowalem swojego losu, życzę wszystkim jak naj lepiej nich im się darzy. 

Jak mało mamy dziś odwagi żeby powiedzieć komuś prawdę prosto w oczy, w tym roku w maju zrezygnowałam z bycia w zarządzie wspólnoty mieszkaniowej. 

Na zebraniu rocznym poddałam pod głosowanie uchwalę dotyczącą absolutorium dla zarządu ( zarząd był jednoosobowy ). Absolutorium zostało mi udzielone ale ja czułam że jest coś nie tak i zrezygnowałam. 

Na zebraniu w czerwcu na którym byłam nie obecna jeden z sąsiadów powiedział bez ogródek " no nareszcie, nareszcie zrezygnowała można będzie stawać na chodniku samochodem " 

No niestety sąsiad od razu został sprostowany że dalej nie ma zgody na parking na chodniku, o tym mówią przepisy i kultura życia między ludzkiego

Nie będę przepraszać sąsiadów za to że żyję, że znam się na różnych sprawach. Mojej wiedzy nikt mi nie dał sama ją zdobyłam. 

Efekt jest taki że od 1 czerwca nic na budynku nie zostało zrobione, a budynek został przekazany nowemu administratorowi w stanie idealnym. ( od 1 czerwca nasz były administrator zmienił pracę ) 

W lipcu miałam bardzo zaskakującą rozmowę z jedną z pań z warsztatów na które uczęszcza syn. Szczerze mało zawału nie dostałam a wszystko przez zdjęcie. 

Koleżanka syna przerabia zdjęcia i umieszcza je w internecie, nie podobało mi się to ale młodemu też nie bardzo. Napisałam sms do pani z prośbą żeby zwrócić dziewczynie uwagę że tak nie można. 

Tym sms -em rozpętałam burzę ( zresztą nie pierwszy raz ) bo oni nie wtrącają się w życie prywatne uczestników, zostało to zgłoszone do psychologa pracującego w ośrodku i że z moim synem została przeprowadzona rozmowa, on nie ma nic przeciwko tym zdjęciom. Słuchałam tej kobiety przez telefon z niedowierzaniem, myśląc to się nie dzieje naprawdę. 

Mój syn który nic nie zrobił wylądował na dywaniku a dziewczyna nie poniosła żadnej konsekwencji. Usłyszałam że syn mną manipuluje i jak nie umie korzystać z internetu to powinien mieć zakaz i zabrany telefon a jak dalej się tak będzie zachowywał to nie będzie urodzin na ośrodku i za kilka miesięcy zmieni grupę bo on ma dosyć i sobie nie pozwoli.

I co mamy podwinąć ogon i przepraszać że żyjemy bo nie chce się dokształcić i zrozumieć ale można powiedzieć że wyrzucam pieniądze w błoto bo syn ma prywatną terapie u psychologa i manipuluje nami obiema.

Jakoś wybiórcze jest to nie wtrącanie się w życie prywatne.

Problem polega na tym że jest stanowczo za mało takich ośrodków a ludzie tam pracujący mam wrażenie że wszystkie rozumy świata pozjadali oni nie słuchają. Jedno jest pewne ani ja ani mój syn nie będziemy przepraszać że żyjemy. 

Choroba syna już jest w Polsce dobrze opisana można się dokształcić wystarczy chcieć 

I nie jesteśmy tylko my tak traktowani nasza Ola ostatnio u lekarza usłyszała że jest ćpunką, narkomanką kiedy lekarzowi podała zlecenie na leki. Lek wypisał specjalista z tytułem profesora i dał zlecenie dla lekarza POZ

Dużo piszę o szacunku ale powiedzcie mi jak żyć między ludźmi kiedy tego szacunku jest coraz mniej 

Pod moimi oknami prawie codziennie bawi się gromada dzieci i kiedy zwrócę uwagę że zachowują się za głośno to słyszę od nich że mam sobie zamknąć okno jak mi się coś nie podoba. 

Chyba już nie ma sensu nic dodawać.  

                                         

Zdjęcie jest z internetu 

Nie kopiuj bloga bez podania linku 



wtorek, 9 sierpnia 2016

Więcej już nie można, albo ileż można?

Długo się zastanawiałam czy pisać dalej, dzieje się dużo, jednak dla co niektórych osób jest to polewka do hejtowania. Przykro mi i to bardzo, że poważne problemy można odbierać tak nie dojrzale.


Powtarzam nie opisuję naszego życia, bo nie mam co robić, albo bo się chcę wyżyć.


Opisuje nasze życie i problemy, które nas dotykają, po to żeby innym rodziną było może trochę łatwiej. Ponieważ dla niektórych osób niemożliwe jest przyznanie się że dziecko choruje na Płodowy Zespół Alkoholowy, bo to wstyd.


W takiej kategorii nie można myśleć, bo dziecku stała się już krzywda i trzeba mu pomóc a nie zostawić samemu sobie.


Więc myślenie musi się zmienić i to w różnych środowiskach poczynając od rodziny, lekarzy, nauczycieli, pedagogów, psychologów, kuratorów itd.


Na razie niestety mam wrażenie że jest walenie głową w mór. Ponieważ jest powiedzenie, że kropla drąży skałę, to nie przestanę pisać, a może komuś dalej nasze życie pomoże. FAS można zrozumieć jak się chce. ( nie jest to łatwe ale możliwe )


Dla tych co uważają że jestem wymagająca, żądaniowa, roszczeniowa, no cóż każdy ma prawo do własnego osądu, jednak ponieważ nie wszyscy maja chore dzieci i nie potrafią zrozumieć co przeżywamy w różnych urzędach, oraz u różnych specjalistów, proponuje takie trzy przykłady:


 

-         Idziemy do dobrej restauracji z rodziną i zamawiamy podobno bardzo smaczny obiad ( przystawka, zupa, danie główne i jakiś deser ) oczekujemy miłej sprawnej obsługi i pysznego jedzenia. Kelner podaje przystawi z brudnymi rękami, zupę po dłuższym czasie, a co do dania głównego przychodzi z informacją, że może podać, ale wszystko jest surowe bo kucharz ma dzisiaj taki kaprys. 


-         Kupujemy samochód w salonie i zauważamy że producent nie zamontował kierownicy, kiedy pytamy co to za wybrak, w odpowiedzi słyszymy nie to najnowsza moda, taki nowoczesny styl.


-         Robimy remont łazienki, kładziemy glazurę na ścianach, kupujemy piękne nowoczesne wyposażenie, zmieniamy, przestawiamy, jednak po wykonaniu prac okazuje się że, jeden fachowiec na własną rękę nie pomalował jednej ściany, we właściwym kolorze, glazurnik pomylił wzór płytek, kabina stoi w miejscu wanny i w ogóle cała łazienka jest inna niż na projekcie


Jestem ciekawa kto zachował by stoicki spokój, kto powie nic się nie stało, takie jest życie.


Więc zanim kogoś ocenisz, obrobisz mu tyłek, zachowasz się jak hejter zastanów się nad sobą jakie masz wady i zalety, podziękuj Bogu że masz zdrowe dzieci lub wnuki, siostrzenice lub bratanków. Jak nie możesz pomóc, to przynajmniej milcz, jak nie rozumiesz to nie oceniaj bo nie wiesz jak byś się zachował w określonej sytuacji TY


Rodziny z osobami niepełnosprawnymi oczekują, szacunku, zrozumienia, to tak nie wiele, albo aż tak dużo. 

piątek, 25 marca 2016

tablet czy rodzina

W tym tygodniu obejrzałam filmik o dzieciach tabletowych, zrobiło mi się strasznie smutno. Według mnie one są biedniejsze od dzieci których rodzice nie mają pieniędzy .

Teraz ciągle się wszystkim wydaje że najważniejsze są pieniądze i to co można za nie kupić.

To w takim razie ile kosztuje więź rodzinna, miłość, szacunek, przyjaźń, dla mnie te osoby które to mają są najbogatszymi ludźmi, może tego nie doceniają ale są bogaczami bo tego się kupić nie da .

W mojej rodzinie odkąd pamiętam były problemy do rozwiązania, jednak to co łączyło moich rodziców było bez cenne, szczere i do grobowej deski. Może nie miałam ładnych rzeczy ale miałam ciepły szczęśliwy dom pełen miłości, szacunku i tolerancji . Byłam szczęściarą bo nie nosiłam klucza na szyi, zawsze czekał na mnie ciepły obiad na stole, rodzice nigdy nie zlikwidowali stołu i krzeseł.

To przy stole byliśmy wszyscy razem, ( wspólne posiłki, rozmowy i gry ), nie potrzebowałam przyjaciółki bo miałam rodziców.

Mój tata zawsze mówił że mogę dużo ale jak raz zawiodę to już nigdy nie odbuduje tych relacji, te słowa i wiele innych mądrości dźwięczą mi do dzisiaj. Moje koleżanki i koledzy były w klasie i na podwórku, nie w wirtualnym świecie.

Teraz jestem dziwolągiem bo synowi nie pozwalam założyć profilu na FB i ograniczam czas w sieci – no cóż taka ze mnie jędza .

Pomimo że stracił pełną rodzinę to ma uśmiechniętą mamę (nareszcie) na którą zawsze może liczyć, fajnego wujka i babcie która stara się jak potrafi żeby Go zrozumieć.

O pozostałej rodzinie nie napiszę bo z przykrością stwierdzam że nie ma o kim, pozostali są tylko w drzewie genealogicznym.

 

Wszystkim życzę zdrowych, spokojnych świąt w rodzinnej atmosferze, smacznego jajka i mokrego lanego poniedziałku.

sobota, 11 stycznia 2014

Szacunek a upartość

Moje dziecko niestety nie panuje nad emocjami bardzo często obraża , klnie. Tłumaczenia są jak grochem o ścianę nie pomagają prośby ani kary . Niestety z tym obrażaniem to nie tylko On ma problem ostatnio przeczytałam komentarze na jednym z blogów i włos na głowie się jeży. Czytając jeden wpis obrażono blogierkę jakby  była winna problemom całego świata. Podziwiam że była wstanie odpisywać na te wszystkie komentarze. Ja mam problem z tym jak na obrażanie mojej osoby reagować nie tak daleko jak w grudniu obraziła mnie starsza pani uważająca się za kobietę na poziomie - wyzwała mnie od głupków leni itd . Kobieta mnie prawie nie zna ale zna moje życie w swojej wyobraźni .Smutne to że nie potrafimy się szanować .

Z dobrych wieści Młody nauczył się wiązać buty fakt że jeszcze nie jest to dopracowane ale wiąże i to jest najważniejsze. Pokonał już tyle rzeczy niemożliwych że dla niego ja już nie wiem co jest niemożliwe Dla mnie jest mistrzem pokonywania swoich słabości  BRAWO.  Nie przyszło Mu to łatwo uczył się  wiązać jedyne osiem lat. Pani w szkole powiedział że nauczył go tata . Tata jest bogiem w jego oczach nie wiem jak długo to jeszcze będę musiała znosić .