Wielu z was ucieszyło się ostatnim moim postem, podobno brakowało wam moich wpisów, bardzo mi miło że moje myśli ciągle są komuś potrzebne.
Dostałam też informacje że w ostatnim wpisie zabrakło wam przykładów z życia - nie ukrywam to akurat mnie trochę zdziwiło.
Myślałam że widać to gołym okiem, ale może faktycznie lepiej coś przeczytać żeby sobie poukładać myśli w szufladkach własnej głowy.
Mówi się że prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie a moim zdaniem jeszcze bardziej w chorobie a przede wszystkim w sukcesie.
Kiedy jesteśmy ambitni doprowadzamy ludzi do zawiści, zazdrości a jak jeszcze się nam udaje dopiąć założonego celu to wychodzą z ludzi najgorsze demony.
Mój ojciec nauczył mnie nie poddawania się, walczenia o siebie, wiary że jak się chce to można góry przenieść a im więcej kłód pod nogami tym większa satysfakcja ze zdobycia celu, że jestem osobą wartościową, po mimo choroby albo przde wszystkim bo nikt nie wie z czy się zmagam na co dzień ile wysiłku trzeba włożyć w najprostsze rzeczy.
A ja zdobywając jedną górę już marzyłam o następnej im więcej pokonywałam przeszkód tym miałam koło siebie mniej rodziny, znajomych i przyjaciół.
Nie jestem w stanie wam napisać ile o mnie jest nie prawdziwych plotek, co najgorsze nikt nie przyjdzie nie zapyta nie sprawdzi tylko wierzy tym kłamstwom
Znowu wku.... kogoś z rodziny jak to przeczyta. Nigdy nie zostawiłam swojej mamy, pomagam jej z synem o każdej porze dnia i nocy i ciągle jest coś źle ciągle jest niezadowolenie. Moja mamusia swoich wad nie widzi
Przed świętami rozmawiałam z naszą wspólną znajomą i słyszę z jej ust no mama twoja mi powiedziała jak Młody daje tobie popalić, na co ja się pytam a powiedziała jak ona daje popalić. Odpowiedź była krótka NIE
Pytają mnie osoby które znają sytuację czemu ciągle pomagam, czemu robię to swoim koszem dla czego na to wszystko pozwalam
Tak dla swojego egoizmu powinnam się odciąć i mieć wszystko w nosie, tylko to nie ja, urodziła mnie to nie ja będę miała wyzuty sumienia.
Teraz inny przykład zanim zaczęłam chodzić z byłym mężem zaraz na drugim spotkaniu powiedziałam na co choruję i po ponad 30 latach dowiedziałam się zresztą nie dawno że on nie rozumie jak ja żyję i że moja choroba go przerosła bo on nie był w stanie sobie tego wyobrazić. Za to teraz ma zmartwienie i myśli o tym co drugi dzień kiedy umrę to jak nasz syn.
Ręce opadają jak można życzyć śmierci to tak wygląda jak by nie mógł się jej doczekać.
Teraz rozumiem te wszystkie chamskie sms -y do czego miały zmierzać i jego szkalowanie mnie gdzie się tylko dało.
Szkoda tylko że nikt nie miał odwagi tych pomówień weryfikować.
Dzisiaj się Młodego pytał czy jak by mi się coś stało, to czy nie przeprowadzi się do niego.
Odpowiedź syna była bezbłędna - tato mama robi wszystko żebym sobie poradził sam a ty chcesz mnie z korzeniami wyrwać.
Ja bym jeszcze dodała, zabrać co się da i ubezwłasnowolnić.
Jednak dla Młodego szacun za odwagę.
No to jeszcze jeden przykład wracając na stare śmieci zabrałam się za remont budynku wielorodzinnego najpierw paręnaście miesięcy przygotowań papierologii, rozmów z sąsiadami, kredyt i remont główny budynku. Obecnie budynek jest super mnóstwo spraw załatwionych, zadbany każdy detal ale i pieniądze pod kontrolą, każdy wydatek przemyślany rozliczony i co ? Ano to obraza majestatu sąsiadów, nie przychodzą na zebrania nie głosują uchwał mają wszystko w du..e
Tylko będzie duże zdziwienie bo od 1 maja ja odchodzę z zarządu a nie ma drugiej osoby, bo sami właściciele drugą osobę odwołali uchwała jakieś półtorej roku temu i odchodzi też opiekun nieruchomości, no to jestem ciekawa reakcji właścicieli nieruchomości jak się zorientują że dobrze to już było.
Teraz wypiją piwo które sami naważyli słuchając plotek.
Każde doświadczenie hartuje staje się człowiek silniejszy ma zawsze plan B i C
Przykład służby zdrowia zostawię na następny wpis bo ten już chyba jest za długi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.